POLOG
Popatrz Rafał, mamy w tym samym miejscu pryszcza.
Ty masz trzy a ja jednego, tego Twojego środkowego.
ROZDZIAŁ PIERWSZY - U DERMATOLOGA
Podobno historyjka ta wydarzyła się naprawdę, ale ile w tym prawdy - nie wiem.
Ale i tak mrozi krew w żyłach.
Pewna laska poszła sobie na dyskotekę i tam poznała kolesia.
Potańczyli, upili się, zaczęli całować i nie wiadomo co jeszcze. Wymienili się numerami telefonów i grzecznie rozeszli.
Następnego dnia dziewczyna budzi się skacowana i zauważa, że ma zaczerwienione usta i policzek. Bagatelizuje to i przechodzi do codziennych zajęć.
Na następny dzień jednak zauważa, że pojawiła się też opuchlizna, a usta i policzek zsiniały.
Przestraszona poszła do lekarza, ten ją opatrzył i stwierdził, że miała kontakt z trupim jadem i trzeba to zgłosić policji.
Przerażona dziewczyna poszła złożyć zeznanie i skojarzyła, że całowała się z kolesiem z dyskoteki i to on ją tak urządził. Razem z policją zastawili, więc na kolesia zasadzkę.
Laska zadzwoniła więc do gościa i umówili się na spotkanie. Oczywiście zamiast niej pojawiła się policja i aresztowali kolesia.
Mało tego, policja wleciała mu na chatę, a tam znaleźli zwłoki dwóch rozkładających się lasek.
Nie wiadomo skąd koleś skombinował zwłoki, ale ewidentnie był nekrofilem.
Wniosek - w tytule.
To mój nowy obraz jeśli ktoś ma ochotę zapraszam do pisania artfudalien@gmail.com
Siedzi kanarek na drzewie...buch - już nie siedzi.
Leży kanarek na ziemi... frrrrrrrrr - macha skrzydełkami.
Próbuje się kanarek wzbić w powietrze...ssplszszsz - coś go rozjechało.
Leżą zwłoki kanarka na ziemi...trrrtrrrt - kot rozdziera je na strzępy.
Leżą resztki kanarka na ziemi...chrupchrup - kot zjada je po kawałku.
Leżą kości kanarka na ziemi...szurszur - ktoś je zmiata z ziemi.
Leżą okruszki z kanarka na ziemi...sytsyt - zjadają je robaczki.
Nic nie zostaje z kanarka...chlip
Nie da się ukryć, zbliżają się święta. No właśnie - chrześcijańskie święta. Mama kupuje stroiki, babcia leci do fryzjera, wujek sprząta piwnicę. Szał ciał - jednym słowem. Tylko jak w tym pędzie zdołają się uchować agnostycy i ateiści?
Rodzinka szaleje. Wysyłają do spowiedzi, wprost rewelacja. Nikt nie słucha tłumaczeń, że "modełki" komuś mogą być nie w smak.
Zastanawiam się na ile można próbować oszukać siebie i zmusić się do czegoś, tylko dlatego, by nie przyprawić babci o zawał serca. No bo jak można być bezbożnym?
Zło jest szeroko pojęte, katalog grzechów jest zależny w dużej mierze od czyjejś moralności.
Człowiek często jest rozdarty pomiędzy sprzecznymi celami. Sytuację tę idealnie ilustruje seks. Przedmałżeński, czy też z użyciem zabezpieczenia jest grzechem piętnowanym przez kościół. W sytuacji, kiedy widzimy perspektywę przeludnienie świata, czy biedę Afryki spowodowaną w głównej mierze zbyt dużą liczbą urodzeń i śmiertelnością spowodowaną chorobami przenoszonymi drogą płciową ( co minimalizują niektóre środki antykoncepcyjne)- jest wręcz pożądana choć o tym nie mówi się głośno. Aż wreszcie do głosu dochodzi natura człowieka - zapędy hedonistyczne, lub też zaspokojenia elementarnej potrzeby fizjologicznej.
Wiele jest takich przypadków. Człowiek nieustannie musi wybierać, a jego postępowanie może być w niektórych okolicznościach uzasadnione. Normy bywają relatywne w zależności od środowiska, które je ustala i egzekwuje. Człowiek jest istotą rozumną i sam powinien zdawać sobie sprawę, co jeszcze leży w zakresie jego swobód, a co jest pogwałceniem ogólnie przyjętego ładu społeczno-moralno-prawno-obyczajowego.
Grzech można zdefiniować jako wyrządzenie komuś szkody, lub krzywdy tudzież działanie destrukcyjne na rzecz ogółu. Zatem szeroko pojęty grzech nie jest sprawą tylko i wyłącznie religii.
Przytoczę teraz pewną sytuację. Znajoma opowiadała niedawno, że zmuszona została z racji zbliżających się świąt do pójścia do spowiedzi. Z tego co ksiądz mówił dobitnie wynikało, że nawet nie próbuje udawać, że ją słucha ( zresztą dziewczyna też nie była zaangażowana w cały moherowy proceder). Wróciła do domu i rodzina przyjęła ją zupełnie inaczej. Jak członka wspólnoty, w której fikcją są jakiekolwiek więzi.
Czasem ciężko dojść do porozumienia z rodziną, która wychowana została w duchu tradycji. Trudno też wybrać mniejsze zło, które nie zburzyłoby wielkanocnej sielanki.
Zmieniają się czasy, pewne dogmaty przestają być aktualne. Pewne normy religijne obowiązują natomiast od zawsze. Ironicznie można podsumować, że są uniwersalne jak motywy antyczne w poezji Herberta.
Kiedyś w liceum napisałam wypracowanie na temat tego, czym jest dla mnie wiara. Jednoznacznie stwierdziłam, że agnostycyzm połączony z poszukiwaniem Boga jest znacznie bardziej prawdziwy i pożądany z punktu widzenia większości światpoglądów, niż pusta i bezmyślna dewocja. Nie mogę udawać, że przynależę do jakiejś wspólnoty, która nie dość że kłóci się z moim światopoglądem, to jeszcze zawiera sprzeczności i sama w sobie nieco irytuje. Cóż, nie każdy może być świętym.
Katecheta postawił mi 5+ i był zadowolony właśnie dzięki mojej szczerości i rzeczowości argumentów.
Szkoda, że tak mało jest ludzi, którzy potrafią zweryfikować wyznawaną religię i odpowiednio się ustosunkować. Łatwiej jest przecież wierzyć w to, co wpoili nam rodzice. Ciężej jest natomiast obrać własną ścieżkę i spróbować samemu odnaleźć najlepszą dla siebie drogę i prawdy, które prowadzić będą to samodoskonalenia, bo to przecież jest kwintesencją większości wierzeń.
Nie martwcie się, nawet jeśli nie uda wam się odnaleźć prawdy w życiu. W piekle nie będzie chyba aż tak nieprzyjemnie, skoro się tam spotkamy ;). To taka mała ironiczna dygresja na koniec ;).
Czerń - głęboka, mroczna, fascynująca, tajemnicza... Kolor oznaczający wszystko albo nic. Przyciągający ciepło dnia, ukrywający w mroku nocy. Dlaczego u niektórych ludzi wzbudza on strach?
Niedawno wyszedł 4 płytowy album guru i pioniera polskiej elektroniki eksperymentalnej, Eugeniusz Rudnika. Ten, związany ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia artysta i inżynier dźwięku jest postacią niezwykle cenioną w świecie, a jego pomysły twórcze do tej pory zadziwiają nowatorstwem.W swoich utworach używał taśmy analogowej, syntezatorów modularnych oraz analogowych przetworników dźwięku.
Tak Sobie przeglądam profile... I ryczę ze śmiechu, jednocześnie płacząc nad tymi, którym mózg już dawno zjadły pchły a puste miejsce w czaszce zastąpiło siano a czasami zielona galaretka agrestowa.
Właśnie kilka dni temu toczyłem pewną pasjonującą rozmowę, która zakończyła się nagle po tym, jak powiedziałem, że chodzę na imprezy depeszowe. Nic więcej. Jednak to wystarczyło, żeby druga osoba wyłączyła się bez pożegnania, bo pewnie myślała, że będę na siłę zmuszał ją do słuchana Jedynego Słusznego Zespołu. Mój Boże.