Czasem... cóż... nawet bardzo często zastanawiam się nad tym jaki jest
świat bez nienawiści... nie mówię o nienawiści jako uczuciu każdego
człowieka... mówię o nienawiści, która tkwi we mnie...
godzina 06:31 AM.
nie mogę napisać odpowiedzi na foru
Dla ludzi pozbawionych sumienia zbrodnia to tylko kolejny punkt z listy rzeczy wysoce niemoralnych, przez co zakazanych i uznanych za godne ukarania przez ogół społeczeństwa. Być może tłumaczą sobie, że świat i tak już przesycony wszelkimi amoralnymi postawami nie będzie bardziej niegodziwy, jeśli i oni dołączą do poszerzającej się grupy „tych złych rzezimieszków” pozbawionych skrupułów w oddawaniu się swoim – mniej lub bardziej – godnym pogardy rozrywkom, a jeśli nawet będzie – cóż z tego przecież i tak wszyscy kiedyś umrzemy. Skoro wszystkie spośród kilku miliardów oddzielnych światów powstałych w wyniku czy to świadomego czy unormowanego chwilową słabością czynu, często na tyle wyuzdanego, że też w świetle ogólnych teorii podziału na dobro i zło uchodzi za wysoko niestosowny i wręcz upodlający, w końcu muszą się skończyć niechybną śmiercią, kompletną pustką czy też zamiennie jedynie duchowym bytowaniem w niezmierzonych przestworzach, to, dlaczego nie skrócić sobie cierpienia, nie odciąć dopływu tej obfitującej w niegodziwe i brutalne odpadki „rzeki życia”? Cóż albo nie jesteśmy na tyle odważni albo nie mamy sumienia.
0Ostatnimi czasy czuję pustkę... sorry, już o tym pisałam.
Ostatnimi czasy jak wychodzę z pieskiem wnerwiam się na ten syf dookoła.
Codziennie podążając tą samą trasą widzę te same śmieci. Mogę je nawet wymienić w kolejności jak idę. I czemu tego nikt nie sprzątnie?!
Idziemy i na ziemi leżą tak:
Pudełko po papierosach mentolowych, dalej zużyte płatki kosmetyczne do demakijażu, flak po parówce, puszka po piwie i butelka po piwie, etykietka po piwie, kartonik po wafelkach kakaowych, kartonik po kawie, znów puszka po piwie i rozdeptane mirabelki (takie owoce), potem kawałek steropianu i resztki z mc' Donalda czyli papier po kanapce, a metr dalej kubek papierowy po napoju i znów jakieś rozdeptane śliwki czy pestki moreli, rozdeptana jarzębina, że już o zużytej prezerwatywie nie wspomnę.
I tak dalej wesoło...
Tyle, że jak ma się młodego psa, ciekawego świata to nie sposób nie zauważyć tego co on podniesie...
I to wcale nie jest jego wina, bo on młody, ciekawski...
I tak sobie myślę, że jak ktoś sprzątałby te śmieci, to właściciele psów mieliby mniejszy problem...
Ale po co... ?
Skoro człowiek może być drugorzędny, to zwierzęta będą trzeciorzędowe dla człowieka...
I tak to już jest...
...jebani egoiści...
...Ale w końcu jesteśmy rasą która zdominowała świat.
Czy aby na pewno?
Czy ktokolwiek używa funkcji prowadzenia bloga na darkplanet.pl czy to tylko niepotrzebny bajer?
http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2009/08/10/winiary-pomysl-na-product-placement/
Ostatnimi czasy zastanawiałem się jak odejść z tego świata..... i już wiem że napewno nie chcę umrzeć jako stary schorowany i samotny człowiek... a wy jaką macie koncepcje???
kolejny poranek
gdy wstajesz
na muzyce się wspierając
zagłuszasz pustkę
która z wewnątrz woła
i wiatr tańczy
w srebrnych nitkach
okalających buzię
dawno do Ciebie nie mówiłam
już dawno
przestałam
może czasami mnie wzruszasz jeszcze
nie chcę,żebyś się zestarzał
Lethe
,…od czego zacząć, o! może od tego jak znalazłem się na DarkPlanet. Zwyczajnie prozaicznie, przypadkowo, w poszukiwaniu galerii zdjęć z Castle Party 2009. Przypadek sprawił, a może lepiej powiedzieć, uczucie euforii po imprezie w Bolkowie, że zalogowałem się, i wydaje mi się, że znalazłem w najciekawszym jak dotąd miejscu w internecie,…czyli wszystko przez to Castle Paty.
Czy ktokolwiek domyśli się skrótu? Nie ważne. Tzn J czyli "Jezus".
F czyli cenzurowane słowo "fuckin" Ch czyli "Christ".
To powiedzonko utkwiło mi w pamięci po obejrzeniu mnóstwa amerykańskich filmów. A więc nie wymyśliłam tego sama. Co ciekawe kojarzy mi się to z Robertem de Niro. Albo z Al Pacino... Nie, raczej z tym pirwszym.
Ale Al Pacino i tak jest u mnie " the best" za rolę w " Adwokat Diabła" . To był genialny film : "
- " God? Is that it? God? Och, I tell you. Let me give you little information about God... God likes to watch... He's a prince. Think about it.
He give's man instinkts. He give's you this extra ordinary instinkts and what is He doing? ...
Ale nie o tym chciałam pisać...
Ostatnio mam mętlik w głowie... Wszystko przez... Kuźwa czuje się jak nastolatka... Jestem rozdarta... Mam ochotę kogoś zlać ;-)
Tak się nie zachowuje osoba dorosła , prawda? ;-)
Nie ważne... Jak się ma rodzinę to właśnie to jest najważniejsze i nic innego.
Przecież trzeba iść do przodu i nie pztrzeć na nie realne. W końcu to realny świat, trzeba być trzeźwym i przygotowanym na wszystko. A ze słabościami trzeba walczyć bo słabości są złe. Tak właśnie - słabość jest zła i trzeba z nią walczyć...
Fuck... A ja myślałam, że taki kryzys zdaża się tylko facetom...
Fuck... Ja nigdy nie byłam stuprocentową kobietą, ale bez przesady. Jestem babą, a to co się dzieje, to jakiś żart natury, to udowodnienie, że kobieta też może stracić głowę ... dla głupot.
Chociaż to nie głupoty...to... kuźwa nie wiem...
Mam ochotę wrzeszczeć....
Co ze mną jest?
Fuck...
Teraz tylko chleje... i mam gdzieś, że krew leci z nosa...
Co ma być to będzie...
a pewien osobnik to niech dostanie sraczki!
(taka klątwa z Bolkowa ;-) )
Wieki mnie tu nie było. Cóż zostało mi tylko bezsensowne tłumaczenie ''nie miałam czasu, zapomniałam''. Nie chce mi się dziś pisac o muzyce. Otóż. Jestem po maturze, mam już pracę, która mnie unieszczęśliwia. Mianowicie nienawidze kosmetyków i babskich rzeczy.[co nie oznacza, ze nie wyglądam jak kobieta].
Czasem angażujesz się w znajomość niewspółmiernie do starań drugiej osoby. Czasem sam wpadasz w sidła przesadnych starań, choć odwracasz kota ogonem mając za złe komuś, że zbagatelizował być może początki czegoś na wzór przyjaźni. Sam się nakręcasz.
A przecież nie od dziś wiadomo, że w chyba wszystkich ludzkich działaniach dominuje troska o siebie samego. Tak jest, egocentryzm. Prawdopodobnie podświadomy.
Nawiązujesz znajomości, bo inni są ci potrzebni. W końcu żyć w pojedynkę nie przystoi. Cieszą cię nowi pseudoznajomi na "naszej klasie".
Teoretycznie żyjesz w grupie bez której trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie. W środku jednak pozostajesz niepoznawalny. Gdzieś głęboko w duszy taisz swoje lęki. Tak bardzo chcesz się wyróżniać, choć emocjonalnie pozostajesz anonimowy. Zagłuszasz swą samotność tak bardzo, jak to tylko możliwe. A może to samotność przytłumia ciebie. Bez różnicy. Efekt taki sam. Zgniata cię własna niedoskonałość. Przyglądasz się temu bezradnie, naiwnie oczekując że to druga strona odstąpi swoich roszczeń będących dla niej podstawą symbiozy. Ale tak nie jest, bo w tym procesie każda z osób ma swoje ściśle określone miejsce.
Spójrz, jak wiele o tobie wiem! Może zostaniemy przyjaciółmi? Tak niezobowiązująco od zaraz.
Konik mógłby napisać, że nie lubi festiwali bo:
- tłum;
- Toi Toi'e;
- paskudne żarcie;
- rozwodnione piwo;
- obcy ludzie obmacują go przy wejściu;
ale nie napisze. ;)