Blog :

Kościół wspierał germanizację Górnego Śląska

Kościół katolicki aktywnie przyczynił się do germanizacji Górnego Śląska. W poniższym artykule przedstawiam historyczne źródła dotyczące owego procederu.

Więcej Komentarz

Blog :

REWOLUCJA

Moje internetowe demo - Rewolucja - jest już gotowe i dostępne, na stronie http://kolozebate.mp3.wp.pl/

Więcej Komentarz

Blog :

Światowy Nacjonalizm

Nacjonalizm - to słowo, nie musi wiązać się z szowinizmem. 

Więcej Komentarz

Blog :

Pierwszy wpis na moim blogu

Pierwszy wpis na blogu, spod znaku "raz raz próba mikrofonu". 

Więcej Komentarz

Blog :

Taniec Salome

Taniec Salome

Więcej Komentarz

Blog :

Moja własne cichę ja

Dziś stanąłem twarzą w twarz z swoją naiwnością i lekiem przed samotnością. Panicznym lękiem przed byciem samotnym. Staram się o tym nie myśleć i cieszyć się  

Więcej Komentarz

Blog :

Moja własne cichę ja

Dziś stanąłem twarzą w twarz z swoją naiwnością i lekiem przed samotnością. Panicznym lękiem przed byciem samotnym. Staram się o tym nie myśleć i cieszyć się  

Więcej Komentarz

Blog :

Przypadki tramwajowe

Z pewnością każdy czasem tak ma, że przy okazji korzystania z komunikacji miejskiej trafi na jakiegoś rzucającego się w oczy osobnika. Lub  chcąc nie chcąc, ze względu na małą przestrzeń, usłyszy głupi tekst, który potem zostaje mu w pamięci.
Tylko pewnie część z was nie zwraca już na to uwagi, bo spotykacie się z tym na co dzień. Ja jakoś przywyknąć nie mogę, zresztą mam ten nawyk, że lubię się ludziom przyglądać. Patrzę na nich, ale nie jakoś z bezmyślnej ciekawości, a raczej by się zastanowić nad ich przypadkami. Dziwność ludzka jest niepojęta. Ale może to tylko ta ich prostota?
Przykłady - mogłoby być ich mnóstwo. Teraz przypomina mi się zdarzenie sprzed kilku dni. Właściwie nic ciekawego, ale jak sobie wrócę pamięcią do tego, przebiegają ciarki.
Siedzę sobie w nagrzanym już tramwaju i wsiada do wagonu facet. Miejsce przede mną wolne, no to siada. Kiedy to robi kurtka mu się naciąga i odsłania jego nagi kark. Nic takiego, ale na czapce ma pełno śniegu, który pod wpływem ogrzewania zaczyna topnieć i spływać powolutku wzdłuż czapki. Po chwili z końcówki czapki zaczyna już zwisać kawałek nadtopionego śniegu, gotowy aby spaść prosto za kołnierz. Śmiać mi się chcę, ale z drugiej strony mrozi taki widok.

Inny przypadek, tym razem zauważalny nawet dla mniej spostrzegawczych. Wagon pusty, siedzi dziewczyna, a przed nią chłopak. Tu nie ma na co się gapić, bo oboje pijani, w nie najlepszych nastrojach, no i zero kultury. Za to jest czego posłuchać, bo kłótnia na całego. Drą się na cały wagon, koleś zgrywa twardziela i macho, jak to ma gdzieś ojca dziewczyny, nie chce go widzieć i że ma się odczepić od niego. Nie muszę chyba dodawać, jakich niecenzuralnych słów oboje używali w swoim dialogu. Po chwili zapada cisza. Siedzą tak w milczeniu przez jakąś minutę, po czym chłopak odwraca się do dziewczyny i potulnym głosem do niej: "Dasz buziaczka?"  A po wysłuchaniu tych wszystkich "k", "ch" i tym podobnych brzmi to naprawdę rozbrajająco i powala na łopatki. Ze śmiechu oczywiście.

Ale nie zawsze bywa śmiesznie. Są też sytuacje dołujące, dające do myślenia, czy też zwyczajnie zabijające klina. A coś takiego zdarzyło mi się też całkiem niedawno. Także siedziałam sobie wygodnie na krzesełku (o ile na tym dziadostwie można siedzieć wygodnie), bo jechałam w dłuższą trasę przez miasto. Na przystanku wsiada dziewczyna. Śliczna, zgrabna, czerwony płaszczyk, włosy długie, ciemne opadające na ramiona i plecy. Twarz jak anioł bez skazy, jasna, dłonie drobne, delikatnie trzymające jakąś książkę. Cudo po prostu, aż serce mogłoby mocniej zabić, aż usta same się uśmiechają na jej widok. Tak - pomyślałam - jakbym była facetem podeszła bym do niej poprosić o numer telefonu. Zakładając, że miała (miał) bym odwagę. Chyba tak się robi jeszcze? Z tą młodzieżą dzisiaj nie wiadomo.
Trwam w tym zachwycie, kiedy na którymś już z kolei przystanku wsiada jakiś koleś o wielkiej posturze. Okazuje się, że to stary znajomy tej dziewczyny i nie widzieli się dłuższy czas. Witają się radośnie ,choć zaskoczeni, zaczynają rozmawiać i... cały czar pryska. Dziewczyna zaczyna mówić w tak prostackim i rynsztokowym języku, że aż uszy bolą.  Biedactwo pewnie wychowało się w jakiejś patologicznej rodzinie. Ze zgrozą tego słucham i mam ochotę schować się pod krzesełko. Bo załóżmy, że była bym facetem i poprosiłabym (poprosiłbym) o jej numer. Gdyby odezwała się do mnie w ten sposób uciekłabym (uciekłbym) w popłochu nie bacząc który jest przystanek i jak daleko mam do celu podróży. Pełna porażka. Na szczęście nie jestem facetem, ale dziwne uczucie rozczarowania zostaje. No cóż... od razu pomyślałam sobie, że nie można mieć wszystkiego. Ta dziewczyna jest piękna i może też z charakteru nawet miła, ale nie jest idealna, ma też wadę która może odstraszyć. Ale przecież nikt nie jest idealny...

I takie sytuacje właśnie dają mi dużo do myślenia. Tak się składa, że dużo z nich zdarza mi się akurat w tramwaju, czyli kiedy jadę jakiś czas i za bardzo nie ma co do roboty. Ale widać jest. Zawsze można poprzyglądać się osobom dookoła.
Ludzie tylko pozornie są "jacyś", a tak naprawdę okazują się całkiem inni. Nawet ci obcy, których nie znamy, stwarzają jakieś pozory, jakiś obraz siebie, który potrafi runąć w jednej chwili obnażając choć odrobinę tego kim naprawdę są. I czasem naprawdę warto im się przyjrzeć, by to dostrzec. Bo nawet jeśli się rozczarujemy, to i tak mamy tą satysfakcję, że potrafiliśmy dostrzec taki mały szczegół, że dostrzegliśmy coś więcej niż ktoś chciałby pokazać w tym całym matriksie.

Więcej Komentarz

Blog :

Moje zdanie na temat - Bóg cz.2

Druga częśc (i ostatnia) rozprawy, rozpatrującej rózne watpliwości związane z istnieniem Boga.

Więcej Komentarz

Blog :

Moje zdanie na temat - Bóg cz.1

Częśc pierwsza pseudofilozoficznej rozprawy o Bogau i niektórych wątpliwości, które nachodzą ludzi - próbujących go "kontemplowac" ...

Więcej Komentarz

Blog :

Zjarzałam tu tylko na chwilę...

... znalazłam blog i chyba zostanę na dłużej. Nie mam w sumie o czym pisać bo śnieg za oknem u każdego -  co w Polsce i nie tylko - teraz jest.
masa niesprawiedliwości i chamstwa na około, oszustw, i innych po prostu zatrzęsienie. Oczywiście są jeszcze ludzie - diamenty an tym świecie i to oni podtrzymują resztki dobra wszelakiego, jakie zostało stworzone.
Jeśli chodzi o stworzenie świata to wierzę wyłącznie w siły natury - gdy sobie wyobrażam, ze mógłby to zrobić jakiś bóg - o ludzie! tyran, sadysta, potwór, obłudnik, oszust, który zbudował świat totalitarny - jak inaczej można go określić skoro tyle ludzi w niego (tj. w boga) wierzy  a tyle ginie w wojnach ( w wielu przypadkach w imię stwórcy), stawia mu pomniki i ślepo zapatrzeni składają w ofierze kozy, inne stworzenia, ludzi, przyrodę... to wszystko jakieś chore... dlatego wolę wierzyć w naukę, w to, że świat powstał z sił przyrody, jej mogę wszystko wybaczyć.  
 ot... to tyle... zajrzałam tu tylko na chwilę...

Więcej Komentarz

Blog :

ehhh...

Więcej Komentarz

Blog :

Głupia blondynka?

Wczoraj przed snem skakałam sobie po kanałach i przez przypadek trafiłam na program "Teraz My" na TVN-ie. Moje zainteresowanie wzbudził oczywiście gość, bo zwykle nie oglądam tego typu nudziarstw. A gościem była Doda, czyli pani (jeszcze) Rabczewska.
Nie jestem jej fanką, ale ciekawiło mnie co robi w takim programie i co ma do powiedzenia. Rzecz jasna znowu coś przeskrobała, a raczej zalazła za skórę jakiemuś dupkowi, który uważa się za szychę w świecie polityki.
Ale mniejsza o to. Mniejsza też o to, czy była to jakaś kolejna wymyślna prowokacja, chwyt marketingowy, czy cokolwiek, aby zwrócić na siebie uwagę. 
Interesujące natomiast było to, w jaki sposób wypowiadała się i udzielała odpowiedzi na mniej lub bardziej głupie pytania. I zdziwienie mnie ogarnęło, ponieważ w ciągu zaledwie kilku minut potrafiła udowodnić, jak inteligentną (aczkolwiek jeszcze nie do końca dojrzałą) jest kobietą. Jej wypowiedzi oczywiście nie były w akademickim, lecz w jej własnym stylu, pozornie prostym a pełnym podtekstów.
Spodziewałam się też wychwycić w nich jakiegoś wpływu Nergala i wychwyciłam może dwa szczegóły. Pierwszy to przemyślenie całości sytuacji, a drugi - dyskretne "jeżdżenie" po prowadzących ;-) Mogłaby się od niego nauczyć jeszcze większego opanowania (co my baby mamy z tymi emocjami ;-) )

W każdym razie osobiście mam już jakiś (chociaż słaby) obraz ich związku i  mogę zrozumieć co więcej połączyło tą parę oprócz pieniędzy i sławy. Jednak wracając do samej Dody, to pomyślałam sobie, że tak to właśnie jest, jak się kogoś po prostu nie zna. Łatwo jest nazwać kogoś zjebem, świrem, głupią blondynką, tylko dlatego, że ma się ignora na tą osobę. Trudniej jest się zastanowić dlaczego właściwie się myśli o kimś w ten sposób. Przez plotki, opinie innych, oceniając stereotypowo, po wyglądzie ?
Bo tak naprawdę Doda nie jest głupia, ale głupią gra. Jej taktyka polega  bowiem na tym, aby dotrzeć do głupiego społeczeństwa i na nim zarobić.  Taktyka, na którą, żeby skutecznie zadziałała, mógłby sobie pozwolić jedynie ktoś naprawdę inteligentny.



Na koniec przytoczę jeden z lepszych tekstów Dody z rozmowy: " Nie kręci mnie dywan na klacie " -  rozwałka :-D

(Swoją drogą,  mnie też nie kręci)

Więcej Komentarz

Blog :

Przyjaźń w TARGECIE

"Leżę na wyrze, zajadam but w sosie i patrzę na dramat w kosmosie"
Tak właśnie wygląda ostatnio /już drugi miesiąc/ mój dzień, dopóki Żonka nie wróci z pracy albo przyjaciele nie zaglądną. Niestety gipsu nie przeskoczysz, trzeba odleżeć.

Więcej Komentarz

Blog :

Kolędnicy



Więcej Komentarz

Blog :

Chaos

Z chaosu miały się uformować rzekomo osobne jednolite twory...
A czyż ziemia nie jest z ludźmi na czele najbardziej chaotycznym z wszelkich tworów w całym wszechświecie? Otóż jest. Stąd historia o pierwiastkach oderwanych z chaosu a królujących na ziemskim padole.

Więcej Komentarz

Blog :

Kawa z absynthem 2

Znowu wpatruję się w kubek z kawą.
Czarna jakaś... za mocna...
Trzeba dodać mleka.
Zaglądam do lodówki - no tak, mleka nie ma.
Chyba, że wezmę to kota... ?
Bez przesady.
Zaglądam do lodówki dziewczyn.
Jest, no to biorę.
Wącham czy nie kwaśne, ale nie, spoko.
 No to hyc odrobinę do kubka z kawą a reszta z powrotem do lodówki.
Teraz tylko zamieszać...
I znów to wrażenie, że już to widziałam.
Dodatkowy impuls - zza ściany dobiega ta piosenka.
Cholerna piosenka!
Spokojnym krokiem, jak w zwolnionym tempie wracam z kawą do pokoju.
A ta melodia za mną podąża jak natrętny wielbiciel.
Jakiś żart...
Stawiam kawę na półce i sięgam z szafy pudełko.
Kładę je obok kubka z kawą.
Co to? Co ja wyciągnęłam?
Rexetin - zajebiście.
Przecież był gdzieś na dnie szafy, jak więc...?
Nie no, tak nie będziemy...
Chwytam pudełko i ciskam do kosza na śmieci.
Tylko, żeby nie zapomnieć wynieść...
W tym momencie z pokoju mojej współlokatorki dobiega hałas.
Wychodzi... ona i dwóch kolesi...
hihihi... hahaha... śmieje się dzierlatka.
Z pewnością miała długą i  z a j m u j ą c ą noc.
Moje oczy przybierają rozmiar spodków a spojrzenie wędruje w kierunku śmietnika.
Nie no, grzebać tam przecież nie będę.
Patrzę więc na szafkę z lekami.
Wrzuć na luz - gadam do siebie.
I stoję nad tą kawą, a tamta krząta się w tą i z powrotem szykując do kolejnego wyjścia.
Na pewno grzecznie, ładnie spali na jednym łóżku, w tym ciasnym pokoiku.
Zresztą, co mnie to obchodzi...?
Wypijam łyk kawy.
Znów dziwnie smakuje.
Cholernie gorzka i taka...
To chyba kwestia psychiki.
Chcę już zamykać drzwi pokoju, kiedy pojawia się brat.
Wpuszczam go, a tamci na szczęście już wychodzą.
- Z kim ty mieszkasz? - śmieje się brat.
- Sama nie wiem...
- Nie męcz tego dziadostwa- wyjmuje mi kubek z rąk i daje całusa.
- A ty znów zieloną herbatkę? - zaglądam w jego kubek.
- Jakaś za mocna mi dzisiaj wyszła - odstawia kubki i daje mi wreszcie swoje rysunki, które cały czas miętosił w dłoni. - Rzuć okiem.
- Te kolory mnie prześladują - głośno myślę, bo znów ogarnia mnie uczucie, że to już było.
- Co? Jakie kolory?
- Zieleń z brązem... albo brąz z zielenią... albo...
- Lepiej mu wreszcie powiedz...- spojrzał w moje oczy, a ja w jego.
- Pogadajmy o tych rysunkach...



Więcej Komentarz

Blog :

Spod dekla - again

Porwanie w Siedlcach! UFO atakuje bezbronnego rolnika!

Więcej Komentarz

Blog :

(nie)Wdzięczność

 Zimę mamy pełną parą, więc nie chce mi się nawet do miasta jechać, lecz dziś z racji wizyty u dentysty musiałam się tam wybrać. Przy okazji Dzień Babci to i na cmentarz poszłam.

Więcej Komentarz

Blog :

Misheard, czyli wersja alternatywna

Czasami zdarza się, że ludzkie ucho słyszy to, co po prostu chce usłyszeć. Przypadkowe dźwięki są przezeń odbierane jako sylaby, te zaś - w zupełnie naturalny sposób - układają się w słowa, a nawet w zdania. Miłośnicy ciężkiej, black i death metalowej muzyki odkryli nawet, że gdy słuchamy obcojęzycznego, śpiewanego niewyraźnym growlem, pełnego wieloznacznych ryków i warknięć utworu, prawdopodobieństwo błędnego zinterpretowania komunikatu jest bardzo wysokie.

Więcej Komentarz

Blog :

Lodowiec śmierci

Jak syn płacze po stracie matki
Tak smutny wiatr rozwiewa po polu
Pustka rozpacz i zgroza
Pobojowisko śmIerci czeka

Na huśtawce siedzi jeszcze trup dziecka
Nikt nie ośmieli się go zabrać
Ta huśtawka to jego gRób
Pory roku mijałyby szybko
Ale zima trwa tu w nieskończoność
Słońce to tylko pozór zdradlIwy
Ale niejeden dał się już nabrać
Nieszczęsne ofiary pokrywa szron
Nigdy lód chyba że wpadną do rzeki
Ale ta jest setki mil stąd

O matko powiedz
Czy pozwoliłabyś pohuśtać się swojemu dziecku
Gdybyś wiedziała jaki czeka go los?
Nie tak daleko stał inny dom w którym mogłaś zamieszkać

Na polu śmierci każdy wózek staje się kupą złomu
Nic tu nie przetrwa tyle ile powinno
Największy śmiałek uCieka w popłochu
Słowa "litość" szukaj gdzie indziej
Gdyby nie wiatr ciszę przerywałyby jęki umierających
Więc jeśli możesz scHowaj się
Przed najmniejszym płatkiem śniegu
Nieprawdopodobne ogromne spustoszenie
A tamci drżą z zimna czy ze sTrachu?
Tchórze nie wiedzą co to śmierć!

O matko powiedz
Czy pozwoliłabyś pohuśtać się swemu dziecku
Gdybyś wiedział jaki czeka go los?
Nie tak daleko stał inny dom w którym mogłaś zamieszkać

Prędzej czy później każdy kogoś traci na polu śmierci
Wszyscy tutaj są narażeni
Być może właśnie ty umrzesz jeszcze dzisiaj
PrzeznaczenIa nie da się zmienić
Zamknijcie to pieprzone okno!
Twój znajomy chyba krwAwi
Już nie wstanie ale ktoś musiał mu pomóc
Nikt nie ośmieli się go zabrać
Ten lodowiec to jego grób
Czy zapłaczesz nad niM kiedyś
Gdy zrozumiesz co się stało?

Jak syn płacze po stracie matki
Tak smutny wiatr rozwiewa po polu
Pustka rozpacz i zgroza
Pobojowisko śmierci czeka

Więcej Komentarz

Blog :

Lucyfer - zakończenie

zakończenie się napisało, a wstępny fragment uległ kilku poprawkom - całość została wrzucona pod ten adres:
http://staryzgred1979.blox.pl/2010/01/Lucyfer.html

Więcej Komentarz

Blog :

Starzy znajomi



Więcej Komentarz

Blog :

Lucyfer

Pomóż Zgredowi - podpowiedz, jakie zakończenie bajki wybrać:

1) Pójść w kierunku erotyki i opisać ognisty romans między Lucyferem i nieznajomym (który nawiasem mówiąc ma na imię Jezus)?

2) Dać sobie spokój z propagowaniem pornografii i zakończyć opowiadanie skromnie i grzecznie?

3) Wymyślić zupełnie coś od czapy?

Więcej Komentarz

Blog :

Filipek???

Senny poranek. Chodniki odśnieżone, ale co z tego jak cały czas sypie śnieg i tworzą się kolejne warstwy. Idzie się zabić. Tym bardziej jak ciągnie trzydzieści kilo żywej wagi, nie można się dobudzić, bo ledwie pięć minut temu zwleczono z łóżka.
Ślisko, grudy śniegu pod stopami i spacer z na wpół zamkniętymi oczami. Upadek pewnie by obudził, a tak jakby jeszcze dosypia się, choć mróz szczypie w policzki.
Jacyś ludzie przechodzą obok, pies ciągnie we wszystkie strony, na szczęście hamuje go zmarznięty śnieg i nie pozwala po raz kolejny wyrwać barku ze stawu. Jakiś pozytyw.
Nagle pies się uspokaja. Staje jak wryty i wlepia oczy w jeden punkt. Siłą rzeczy trzeba się zatrzymać i spojrzeć, co takiego przykuło uwagę do tej pory rozhasanego czworonoga.
I wtedy czas spowalnia. Jak w jakimś filmie, gdzie pojawia się scena ukazana w zwolnionym tempie. Słychać spowolniony oddech i bicie serca. Oczy rozszerzają się maksymalnie pod wpływem nagłego przebudzenia i myśl w ułamku sekundy: "WTF? Czy to sen? Zwidy? Duch? Inny wymiar?  A może to błąd matriksa?" Myśli te przebiegły przez opatuloną główkę na widok kota, który do tej pory istniał tylko we śnie jako Filipek, a teraz jakby się zmaterializował.
Kot ten - szylkret z plamką na nosie- siedział nieruchomo koło kociego domku niczym figurka i patrzył mądrymi oczyma. Wydawałoby się, że przymarzł w takiej pozie do śniegu, jednak czujne spojrzenie wyrażało coś przeciwnego. Po prostu nie miał zamiaru się ruszyć, jakby czekał na kogoś. Czekał...
 Kocie, hipnotyzujące spojrzenie kazało intruzom odejść, więc trzeba było się powoli oddalić. Posłusznie, jakby w transie, a może zwyczajnym szoku, w prawie absolutnej ciszy, nie oglądając się za siebie.

Najgorzej, że zaraz po tym zdarzeniu ogarnia przytłaczające uczucie, iż to nie było coś zwyczajnego, że coś jest faktycznie nie tak...
Zresztą nawet pies przecież nie zachował się jak zwykle. Nie rwał się, nie próbował "zaprzyjaźnić" z kotem, po prostu obszedł szerokim łukiem grzecznie i spokojnie, jakby z respektem, niczym ważną osobistość.


Po kilkudziesięciu godzinach dziwne uczucie nadal pozostaje...


Więcej Komentarz