Blog :

kinda chillouted. ehmm,metalcored

och, kocham te dni,gdy wracam z pracy o 17-tej.
studenty,studenty,mejle od studentów.

bezcennym wtedy jest odkryć,że w lodówce jakieś warzywa się ostały.
co za radość.
ta.
rundka po bibliotekach odbyta. czyli wakacje czas zacząć.
dziś przytachałam sporo tego tałatajstwa,hi.
albo mnie się zdaje,albom monotematyczna?
biegam tylko po bibliotekach i koncertach.
spać.
chyba jednak jest leniwiej. rozciągniętam,niepośpiechem.
lecz still skuteczna.powiedziałabym,uzależniona od odhaczania zrobionych/załatwionych spraw w harmonogramie dnia. dziko.
nie ma lekko.nie ma luzu.homo loquens,homo faber.
ach, zasłyszałam w radio,że kaczor ma ostatacznie przeprosić bronka. bo kinda od roku nie posiadam telewizji. i nie lubię bronka,powiedzmy to, nie bójmy się. bezcharyzmatyczny.ciepła klucha.brzydki. niefacet. i tyle.oo,newsweeka trza kupić.politykę idem.

update, fk,przez tą sesyję popijanie pepsi lght kinda nawykiem się stało,heh. chyba zaczynam się źle prowadzić,hi. geniusz normalnie okupiony tablicą Mendelejewa. było się kiedyś uważnym na zdrowe odżywianie,heh.

Więcej Komentarz

Blog :

nocą/niecnie

when all is said & done. on air napalm.

R. mówi,że chciałby 27-godzinną dobę. aha. h 00.48, właśnie nastawiłam pranie. rano mam dyżur na uni. czytam bardzo fajną książkę do dratu. mam wiele pomysłów. a to dopiero pierwszy dzień odzyskanego życia. wolności. przywłaszczam sobie mój czas. dziko. spokojnie. zrezygnowanie. zmęczenie. przyszłościowo. powoli próbuję ogarnąć nową rzeczywistość. egzamin poszedł cudnie. profesor A. to mistrz,nie ma co (-Pani S.?Pamiętam panią -Profesorze,pan mnie nie zna?toć ja I-sza Morfolożka IV RP,hi). prof. B. nie mniej.
nie wiem, co chciałam powiedzieć, chyba jestem zmęczona. ale nie mogę się nacieszyć życiem. całe natchnienie wytańczę, dajcie ino jakowyś koncert. w piątek jest impala co prawda. ale to za lightowe, z calym szacunkiem dla kidda. E.poleciała do domu,wróci we wtorek. uczelniane zmagania czas kontynuować. egzaminy poprawkowe po części już ułożone (niee,nikt tu nie jest pracoholikiem). lubię pracę,niekiedy mnie męczyć się zdaje. zastanowić się trzeba będzie nad tym w przyszłości. tyyle książek nieprzeczytanych na mnie czeka. od Żuławskiego zacznę.choć znam ten moment, nie będę w stanie się skupić na lekturze.za długo siedziałam w naukowości,notatkach i egzaminach. mój chaos.mój plan.

Więcej Komentarz

Blog :

O głupocie słów kilka

Tak, wiem. O głupocie napisano już wiele, ale mimo wszystko ciągle można jeszcze więcej, w końcu to temat rzeka.
Głupota jest powszechna. Stała się taka w dzisiejszym świecie, czy zawsze była?
Trudno to stwierdzić, tym bardziej, że obecnie nastały tak groteskowe czasy.
Choć w zasadzie, tak naprawdę nie ma w nich nic zabawnego.
Przyglądając się im bliżej, to istny tragizm, ogólnoświatowa katastrofa wołająca o pomstę do nieba.
Spójrzmy sobie np na świat mody.
Jakiś czas temu bycie ubranym modnie, znaczyło: bycie ubranym gustownie.
Projektanci prześcigali się w wymyślaniu kreacji z jak najpiękniejszych tkanin, dodatków z drogich kamieni szlachetnych i innych materiałów.
Taki wyznacznik luksusu- ale to było kiedyś.
W ciągu minionych kilku dekad bowiem, trendy zaczęły iść w zupełnie innym kierunku, ulegając tzw "masówce".
I właściwie wydawałoby się, że już nic gorszego nie mogło spotkać świata mody, jak era pop art, gdy tymczasem okazało się, iż nic bardziej mylnego.
Niczym bowiem są poliestrowe koszule z lat siedemdziesiątych, czy leginsy w cętki z lat osiemdziesiątych, albo dziurawe dżinsy z lat dziewięćdziesiątych, przy tym co nastąpiło po roku w którym wkroczyliśmy w nowy wiek.
A nastąpił brak sensownych pomysłów.
Zamiast tego mieliśmy w ciągu kilku lat "szybką" powtórkę z tego co było modne w ostatnim pięćdziesięcioleciu, oraz... "zoolandera".
Co najśmieszniejsze film ZOOLANDER miał być parodią, miał ukazać "dizajnerski" światek mody w krzywym zwierciadle, przejaskrawiony.
Tymczasem okazał się proroczy, ponieważ w kilka lat po jego nakręceniu , cały absurd filmu możemy doświadczyć w realu.
Wystarczy spojrzeć na taką Lady Gagę, jeśli nie wiecie o co mi chodzi.
Albo pooglądać sobie najnowsze pokazy mody, gdzie projektanci bez ogródek wyznają, iż ich "twory" naśladujące ubrania, inspirowane są stylem kloszardów (tak- ludzi bezdomnych).
No to człowiek co nieco rozumny zastanawia się później, w jakich czasach przyszło mu żyć?
Zastanawia się, czy Zachód osiągnął już to apogeum debilizmu i zblazowania, czy może być zepsuty jeszcze bardziej?
Czy można np będąc artystką (choć może raczej pseudoartystką), osobą mającą wpływ na innych, powiedzieć publicznie słowa głupsze niż:
"Chciałabym być chuda, jak te dzieci w Afryce. Tylko bez tych much, głodu i biedy"
Oczywiście problem anoreksji i bulimii, to już osobny temat, chociaż również  narodził się w świecie modelingu i jest wynikiem braku paru klepek w mózgu.
Zastanawiające też, czy projektanci mody faktycznie uważają swe "dzieła" za coś atrakcyjnego, czy po prostu naśmiewają się z "szarej masy", że założą dosłownie wszystko, co uznane jest za modne?
Bo czasem takie mam wrażenie, iż się nabijają, patrząc np na takie kozaki "yeti". To takie wielkie botki całe obszyte futerkiem, wyglądające całkiem tandetnie na wychudzonych nogach tlenionych blondynek.
Ale dość stereotypów, trzymajmy się faktów.
Zostawiając już w spokoju ten nieszczęsny światek mody, głupotę można znaleźć też w innych dziedzinach życia.
W jakich? Właściwie we wszystkich, codziennie, na każdym kroku, wszędzie.
Nawet, jak z psem wychodzę na spacer, widzę głupotę w tym, jak blondynka (znowu - no dobra) próbuje na wietrze zapalić papierosa.
Włączam telewizję - tu dopiero masowa produkcja debilizmu.
Na każdym kanale widać i słychać stek bzdur, kłamstw, przeinaczeń, opowiadań prawie jak fantastycznych powieści.
Pewna stacja - kiedyś muzyczna, dziś ocierające się o pornografię jedno wielkie, kiczowate reality show. Fabryka bezmózgowców.
Inne programy nie są lepsze.
Puszczają albo programy dla emerytów, albo dla... emerytów.
Młody, sprawnie funkcjonujący umysł o nawet przeciętnej inteligencji, nie jest w stanie przełknąć tego bełkotu.
A im bardziej człowiek uświadomiony, tym bardziej odnosi wrażenie, że przez media zanikają mu komórki mózgowe.
Wśród tych "perełek", jakie emituje telewizja, ciekawe są programy przedstawiające ludzkie losy, najczęściej dramaty.
Ostatnio często nagłaśniane są takie sprawy, jak np oszustwa, wyłudzenia itp.
Jedna taka: Wypowiadała się kobieta, jak to poznała mężczyznę, pisali do siebie miłosne sms-y.
 Mieli się spotkać ale ów mężczyzna napisał jej, że uległ wypadkowi i potrzebuje pieniędzy na kosztowne leczenie.
Przez x miesięcy niczego nieświadoma kobieta przysyłała facetowi pieniądze, nabrała pożyczek i zadłużyła się na czterysta tysięcy złotych.
Oczywiście do spotkania nigdy nie doszło, okazało się, że mężczyzna tak naprawdę jest kobietą, a poszkodowana swoich pieniędzy nigdy nie odzyska i musi żyć o suchym chlebie.
Podobnych zdarzeń jest cała masa.
Z jednej strony człowiekowi żal tak wykorzystanych ludzi, ale z drugiej nie mieści się w głowie, jak można być aż tak naiwnym?

I w zasadzie mogłabym tak w nieskończoność pisać o ludzkiej głupocie i bezmyślności, coraz bardziej rozpowszechnionej i porażającej.
Przykładów jest od liku.
Najstraszniejsze jest to, iż wiele wskazuje, że głupota jest zaraźliwa. Choć nie ma na to naukowych dowodów.
Osobiście mam nadzieję, że to tylko swojego rodzaju dekadentyzm, który minie z czasem, gdy oswoimy się już ze świadomością, że to tylko kolejny wiek i nie grozi nam koniec świata.


Chociaż nie wiem, czy ludzkość jednak nie zasługuje przez swój egoizm, pychę i bałwochwalstwo na zagładę?

Więcej Komentarz

Blog :

Miałam dzisiaj strasznie głupi sen...

Witajcie!

Jest 21 czerwca 2010 roku, a ja chciałabym Wam opowiedzieć dziwaczny, wręcz idiotyczny sen, który dzisiaj nawiedził moją głowę (piszę "dzisiaj", ponieważ zasnęłam około godziny 3:00 rano, a to już nowa doba). Otóż przyśniło mi się, że byłam na wczasach w jakimś obcym kraju - teraz nie pamiętam jego nazwy, ale we śnie ją znałam i chyba nawet wypowiedziałam. Ten kraj różnił się od Polski przede wszystkim tym, iż z kranów nie leciała woda, tylko dwie substancje nadające się do jedzenia. Pierwszą z owych substancji było coś w rodzaju rozwodnionej waty cukrowej z ziarenkami kukurydzy zamiast rodzynków, drugiej mikstury już nie pamiętam.

Fakt, że w owym śnie piłam z kranu słodkie substancje, miał zdecydowanie negatywny wpływ na moje zęby. Pod koniec wyjazdu musiałam więc udać się do dentysty. Przychodnia stomatologiczna, do której trafiłam, chyba należała do moich Rodaków, gdyż wszyscy jej pracownicy mówili po polsku i wyglądali jak Polacy. Dentystka-blondynka, która mnie przyjęła, była łudząco podobna do kobiety z jakiegoś serialu komediowego nadawanego w TV Polonia. Powiedziałam jej, że jeśli w moim przypadku będzie konieczne leczenie zębów, to życzę sobie "mocnego znieczulenia", gdyż poprzednim razem bardzo cierpiałam podczas borowania (aluzja do wydarzeń z realnego świata. Ostatnie borowanie, które przeżyłam na jawie, było dla mnie raczej bolesne i wiązało się z pewnymi komplikacjami - otóż miałam straszne mdłości i o mały włos nie zwymiotowałam. Pani stomatolog i jej asystentka mówiły nawet, że żałują, iż nie podały mi znieczulenia, bo przy głębokich dziurach środki anestezjologiczne raczej są potrzebne. Poza tym, gdy dałam im do zrozumienia, iż chce mi się wymiotować, kazały mi głęboko oddychać oraz patrzeć na krajobraz za oknem. Ech... Połowę mojego dzieciństwa spędziłam na fotelach dentystycznych, ale czegoś takiego nigdy wcześniej nie przeżyłam!).

W dalszej części mojego snu byłam już na jakimś pokazie mody (zorganizowanym, oczywiście, na terenie tego obcego kraju, w którym wypoczywałam). Obserwowałam modelki i modeli, którzy paradowali po wybiegu w różnych wykwintnych strojach. Skądś jednak wiedziałam, że prezentowane ubrania nie są zwykłymi ubraniami i że można je... jeść. Nawet zastanawiałam się, jak smakuje jedna z kurtek (taka czarna, elegancka, z rękawami zakończonymi długim futerkiem). Później pojawili się mali modele, czyli dzieci przebrane za postacie z kreskówek - Batmana i Spidermana. W jakiś magiczny sposób akcja snu przeniosła się do restauracji hotelowej. Tam również były te poprzebierane dzieciaki, a mój Tata zachwycał się ich kostiumami i żartował.

Później byłam już z Mamą na hotelowym balkonie i prowadziłam z nią dyskusję na temat: "Kto jest prawdziwym superbohaterem? Batman czy Spiderman?". Ja twierdziłam, że Batman, a moja Mama - że Spiderman. Ponieważ nadszedł czas na uzasadnienie mojej opinii, podałam następujący argument: "Batman jest silniejszy od Spidermana". Wówczas moja Mama odpowiedziała: "Oj, nie wydaje mi się. Spiderman ma taką moc, takie możliwości...". Zastanowiłam się głębiej i ze smutkiem doszłam do wniosku, iż moja Rodzicielka ma rację. Mimo to, nadal wolałam Batmana, gdyż podobał mi się jego mroczny, nieco gotycki wizerunek. Chwilę później się obudziłam, jednak jeszcze przez jakiś czas zastanawiałam się nad podobieństwami i różnicami między Batmanem a Spidermanem. Przypomniałam sobie nawet, że dyskusję na temat tych postaci prowadzono w jednym z tomów serii powieściowej "Animorphs" Katherine Alice Applegate.

Powiedzcie mi, proszę, skąd w ludzkim umyśle biorą się takie głupie sny?! Na zdrowy rozum, powinno mi się przyśnić coś związanego z polityką, bo przecież wczoraj odbyły się wybory prezydenckie. A tu słodycze, dentystka, jadalne ubrania, Batman i Spiderman... Paranoja!

Pozdrówka!

N. J. Nowak

Więcej Komentarz

Blog :

ironicznie

och,bawią mnie ludzie. mówią, mówią, póki nie znajdą czegoś do powiedzenia. z serii: dlaczego balet rosyjski? bo nie fk mongolski! do jutra muszę przyswoić całą współczesną filozofię języka,więc będę pisała sukcesywnie. w miarę,jak moja siostra Ironia będzie dopisywać. a dopisuyeah,hi. od jutra wirowi obowiązków daję się porwać. fajowo. i koncertos,koncertos. w zasadzie mnie niewiele do szczęścia potrzeba.mądra rozmowa i muzyka.praca,coby leniwie nie było. i wsio.

Więcej Komentarz

Blog :

mehr licht

tanecznie. w samym środku chodnika. E.jest nawet wyrazista. bywa niemarudna. słaba jest. bywam zmęczoniutka. w tych dniach chyba powoli zaczynam mieć dość. organizm odmiany woła. jeszcze tylko wtorek zostaje,z dużych przepraw. walczymy. później mniejsze prace. później nowe obowiązki, tak ochoczo się do nich zabiorę! nowe cele. plan mam,as fk. na ustnych tymczasem bywa zabawnie. studenci niekiedy takie rzeczy wymyślają. staram się uśmiechem pewności im dodawać. prowadzić. lecz wystraszeni. bom surowa. myślę,że mogę sprawiać wrażenie bywania wyniosłą. bom czarna. elegancka. zamyślona, w swoim świecie. zwyczajnie nie lubię,gdy muzyce mnie ktoś chce porwać. och, tak boję się pospolitości. zwłaszcza u kobiet. bo mężczyźni chyba sami z siebie są konkretniejsi. taa, z serii 'normalny, lecz niebanalny'. panie boshe ocal mnie, proszę. przed niewyrazistością. poza tym irytuje mnie to,że zaglądają na mój profil. zdaję sobie sprawę,że pisząc,upubliczniam się. ale come on,ludzie, fk ovv. ja lubię na siebie patrzyć. ja mogę. wy niebardzo. zazdrośnie strzegę mego świata. nie chcę w nim pospolitości. niewyrazistości. lubię siebie. śmiałą. nieśmiałą. przywitać się można przecież. zwyczajnie. ludzko. serdecznie. chcecie coś, spytać można przeto, a nie łazić po mnie. sobą się zajmijta. to mój świat. moje życie. idem Kato. o coś Tobie chodzi, czy tak sobie sprawdzasz, co u mnie? czy ciekawszczysz? jeden pan zwykł mawiać 'go hard or go home'. wszysko na ten temat. ja, jak on, bałabym się umierać na przeciętność. /nie,żebym siedziała w książkach i pracach studentów,przez co bywam irytowalna. może trochę. lecz zawsze gardziłam voyeuryzmem/. jestem tu dla siebie. z potrzeby zobaczenia mojego świata z boku. nie dla innych. bo potrzebuję określać moją rzeczywistość. bo lubię,gdy mama czyta. bo tak ładnie to przyobleczone w czarne tło. bo potrzebuję odmiany od książek. so...so go hard or go home. i fk ovv.

Więcej Komentarz

Blog :

amused

bronek pozwał kaczora. kaczor pozwał bronka. panie boshe, kocham ten kraj. głosu myśliwemu nie oddam,a a a. w razie, gdyby jakiś stan krytyczny nastąpił, się wybierzem w II-turze. szkoda co prawda pieniędzy publicznych, w końcu podatnikiem jestem w miarę przykładnym. nic to, do książek czas wrócić. dzień zabawny, roztańczony. one kill wonder na tapecie. ironicznie jest, dziko. jedziemy po wszystkich, z E. i Siakiem. nie lubimy osób nieodpowiedzialnych, tudzież niewywiązujących się z obowiązków. a a a. jak coś to my, a nie nas. poza tym, ładnie mnie w czerni. mała carna. studentki na mnie lecą. i geje. i jeszcze dwa egzaminy. i metalcoreowy balet będę mogła zacząć. oo,i dziś dzień, w którym przestała mnie boleć szyja po Quo Vadis.

Więcej Komentarz

Blog :

No i sie zalogowalam;)

TAKIE SOBIE PROBLEMY  NOWYM PORTALEM:)

Więcej Komentarz

Blog :

chaotycznie

kobieta zmienną jest. as fk. normalnie czuję się cudownie. to przez tą naukowość. od ekstazy muzycznej po pokorne przygnębienie.jakby stress. minie. szczęśliwie jest muzyka. jeszcze tydzień i będziem po. rzucić to trzebaby wsio w cholerę. metalcore'owy balet mnie się marzy. sukcesywnie będę coś podpisywać. no P-rate tymczasem, pani menadżer nawaliła. eee, kobiety. wytańczyć natchnienie,ot co. zaciskam zęby.piąstki.jeszcze tydzień. później tylko muzyka. szyja po Chaos Tour wraca do normy,nie mogę pogować,co prawda,ale dziś pierwsze gwałtowniejsze pseudotaneczne ruchy w kuchni miały miejsce.hi.dobrze będzie. w sumie, dobrze,że ten P-rate niet. szyja wydobrzeje,odbędę dzielnie egzaminos.

Więcej Komentarz

Blog :

wytańczyć natchnienie

jest dużo muzyki w tych dniach. i nie ma jej wcale. upajam się nią do obrzydzenia. by o ciszę wołać. by ciszy łaknąć. żywię się kontrastami. niezmiennie. ja zmienna. bardziej metalcore niż death, lately. pociagają mnie piękni ludzie. fetysz wystających kości. rozmawiam z R. o czarowaniu w kuchni.
jak to jest, zakochanym być w prymusce?
ostatnie tygodnie w książkach. taneczne tygodnie.

Więcej Komentarz

Blog :

wytańczyć natchnienie

jest dużo muzyki w tych dniach. i nie ma jej wcale. upajam się nią do obrzydzenia. by o ciszę wołać. by ciszy łaknąć. żywię się kontrastami. niezmiennie. ja zmienna. bardziej metalcore niż death, lately. pociagają mnie piękni ludzie. fetysz wystających kości. rozmawiam z R. o czarowaniu w kuchni. jak to jest, zakochanym być w prymusce? ostatnie tygodnie w książkach. taneczne tygodnie. mój, ja, moje.

Więcej Komentarz

Blog :

wytańczyć natchnienie

jest dużo muzyki w tych dniach. i nie ma jej wcale. upajam się nią do obrzydzenia. by o ciszę wołać. by ciszy łaknąć. żywię się kontrastami. niezmiennie. ja zmienna. bardziej metalcore niż death, lately. pociagają mnie piękni ludzie. fetysz wystających kości. rozmawiam z R. o czarowaniu w kuchni. jak to jest, zakochanym być w prymusce? ostatnie tygodnie w książkach.

Więcej Komentarz

Blog :

wytańczyć natchnienie

jest dużo muzyki w tych dniach. i nie ma jej wcale. upajam się nią do obrzydzenia. by o ciszę wołać. by ciszy łaknąć. żywię się kontrastami. niezmiennie. ja zmienna. bardziej metalcore niż death, lately. pociagają mnie piękni ludzie. fetysz wystających kości. rozmawiam z R. o czarowaniu w kuchni. jak to jest, zakochanym być w prymusce? ostatnie tygodnie w książkach.

Więcej Komentarz

Blog :

Zmiana

.
.
.
bo mi się nudziło :D
.
.
.

Więcej Komentarz

Blog :

Przypowieść o świętym Tupolewie

"Makieta przypominająca szczątki rozbitego Tu-154 i hasło "Polska u Boga" ozdobiły jeden z ołtarzy w warszawskiej dzielnicy Wawer. Nietypową instalację ustawiono na procesję Bożego Ciała obok parafii przy Trakcie Lubelskim."

Więcej Komentarz

Blog :

Emoty to nie wiadomość.

Jako że mam wypite mogę bredzić, a wpis sensu może nie mieć.

Więcej Komentarz

Blog :

Spódnica oznacza gothkę ?

Zastanawiam się dość często, czy dziewczynom i kobietom słuchającym metalu "wolno" nosić spódniczki i spódnice...

Więcej Komentarz

Blog :

pogodnie

i słucham,jak kwiaty w domu rosną. i dreptam bosa. rozczochrana. i tańczę. i końca wypatruję. mój czas.i książki. i muzyka. mój własny czas. przywłaszczam sobie. ja.mój.moje.

Więcej Komentarz

Blog :

niepokornie

od rana rozważam odwołanie zajęć, z serii: kocha/nie kocha. siedzę w relatywiźmie Sapirowsko-Boasowskim. on air James Blunt. i myślę sobie, tylko niepokorne kobiety tworzą historię. i śmieję się, sama z siebie; normalnie I-szy Bloger IV RP nam rośnie,hi. chyba napiszę do Pana Punka-Fizyka, mam tutaj porównania konstruktów językowych z istnieniem protonów/elektronów-coś dla niego. konstruktów nie można weryfikować wprost, fizyka również nie może pokazać ww.cząstek, co nie znaczy, że nie istnieją. jakkolwiek dalecyśmy od określania językoznawstwa nauką przyrodniczą. *** zajęcia odwołane, kłębuch się wygrzewa. tam I-szy Bloger, I-szy Skate IV RP,hi. *** popołudniem. błogo mi, ciepło, kłębusznie. cicho. co jak co, lingwistyka to moje powołanie. jeśliby mnie kiedyś naszły watpliwości, samoodsyłam się do niniejszego wpisu. kończę Sapira, taakie to ciekawe. będzie czym naród karmić,hi. i tak bezmuzycznie nawet, czystojęzykoznawczo. dobrze.

Więcej Komentarz

Blog :

przemyślenia na dachu w deszczową noc

Znowu ten sen.
Idę w strugach deszczu ubrana a granatowy płaszcz.
Idę przez ogród zielony, na którego końcu znajdują się ogromne drzwi.
Otwieram je i nagle znajduje się w ciemnej i zimnej komnacie przypominającej kryptę.
 Przechodzę przez nią powoli,  z płaszcza opada woda, a z ust unosi się para.
Idę korytarzem, rozglądam się, szukam kogoś.
Zaglądam do różnych komnat i wreszcie widzę jego.
Nie jest sam.
Podchodzi do mnie i z szyderczym uśmiechem podaje mi kielich wina.
Do mych nozdrzy dociera jego charakterystyczny, znajomy zapach.
Wiem dokładnie jakie to wino, dokładnie to samo które pił ze mną jednej nocy.
Teraz pije je z tą dziewką, a więc to jego rytuał.
Odchodzę, a wokół pojawiają się te małe niebieskie kwiatki.
Potem inne, kolorowe i nagle jestem na jakiejś polanie.
Ciepły wiatr rozwiewa kwiatowy zapach, ale w ustach czuje posmak tego wina.
Ogarnia mnie dziwne uczucie i wtedy się budzę.


Patrzę przez okno. Znowu ulewa. Krople bombardują szyby niczym pociski karabinu. Herbata dawno wystygła przez moją drzemkę.
Na kartce papieru ledwie kilka zdań. Przekreślam je wszystkie. Nic już nie napiszę.
Skoro słowa na papierze potrafią zmienić się w rzeczywistość, albo są wspomnieniami rzeczy, które się wydarzyły, to ich nie chcę.
Ciągle tylko mam wątpliwości, kim lub czym on jest?
Czy tym, który obiecał, że wróci?
To byłoby nad wyraz absurdalne, chociażby dlatego, że całe życie mam pełne niespełnionych obietnic.
Dlaczego więc on miałby być słowny? On - demon?
Gdyby się ujawnił chociaż, przynajmniej miałabym pewność, że jestem pod wpływem czarów. Bo w mojej tęsknocie nie ma grama logiki.

Niedorzeczne to. Niedorzeczne, jak wszystko, co mnie przez to spotyka.
Niedorzeczne, jak to gdy ktoś inny udaje homoseksualizm, aby się do mnie zbliżyć.
Niedorzeczne, jak wmawianie mi, że jednak lubię dostawać po głowie, że mój niepoprawny romantyzm (nie-czasami) oscyluje wokół bycia głupią blondynką i że zasługuje na dop-y choć dawno wyszłam ze szkolnej ławki.
Niedorzeczne, jak chociażby moje poczucie humoru (ale przynajmniej jakieś mam).
Niedorzeczne, jak samotne oglądanie w deszczu ślimaczków i dżdżownic pełzających po zmokniętej ziemi.
No, może to ostatnie nie byłoby tak niedorzeczne, gdyby obserwacja była w celach naukowych, badawczych, lub chociaż gdyby obok ktoś siedział na tej przemoczonej ławce, podzielając entuzjazm w moknięciu i podziwianiu żyjątek.

Nie... to jednak bez sensu.
Bez sensu, jak moja tęsknota za czymś, co nie jest stworzone dla mnie.

Grzech normalnie - to żem pojechała, jak stara dewotka, ale nie wiem jak to inaczej określić ;-)




(i tu schodzę na dół, aby zapisać tą notkę)

Więcej Komentarz

Blog :

oho

natknęłam się na pisaninę z poprzedniego życia. poniżej. wszystkie wpisy AD 2009. zastanowienie. czy aby nie usunąć? zastanowienie. naaa. człowiek powinien pamiętać, kim był, by sobą się stać. co przeszedł. by docenić.

Więcej Komentarz

Blog :

kojąco

uśmiecha się i czuwa. mona lisa smile. zmęczona ciągłym trwaniem,byłam. być może jakiś kres tego trwania,powoli zaczynam dostrzegać. celem spokojna, w nauce zanurzona. odbija nam nieco, ale w sesji to normalne. zaczęłabym odliczać dni do koncertu, lecz one zbliżają mnie jednocześnie do egzaminu...nauka to mój żywioł, moje powołanie dziś stwierdziłam, naturalnie sama myśl do mnie przyszła. nad książkami mnie zastała. brzuszki nas od śmiechu bolą, od rana od soboty w zasadzie. teraz tylko wielkie zanurzenie w notatki i książki. trud się opłaci. muzyczna nagroda będzie. czeka? meta-fizyczne oczekiwanie. nic zdecydowanego, nic pewnego kłębuch ostrożny. ale jakby uśmiechem pewniejszy. zajrzę do E.,czy spokojnie oddycha. zaraziłam ją,czuwać trzeba.z gorączką żartów nie ma. na obdarte od kataru noski doświadczeniem doświadczeni, hi, polecamy nawilżane chusteczki dla niemowląt, w żadnym razie higieniczne. a mama nauczyła się przyznawać mnie rację. sukces,26-cio letnich trudów.hi. dziś-że dobrze poczyniłam,uwalniając się od tv. i tak rzadko kiedy patrzyłam, i tak tylko na Fakty i Kawę na ławę. tymczasem, zaczynam posłuchiwać Trójki.tak,tak, mama byłaby dumna,lecz narazie nic wielkiego. dwa razy. zawsze coś. poczekamy na rozwój akcji,hi. wracam do relatywizmu językowego. walczymy.

Więcej Komentarz

Blog :

unplugged

wieść gminna niesie,że pół kraju zalało (K.,pozdrawiam,hi). taa.przez chwilę myśl: może nie trzeba było telewizora wyrzucać? eee, to już od dawna nie był ten telewizor, w którym za młodu ogladało się ‘Jankę’ (btw,fajna laska). czyżby znów padało? Posen, Posen, moja bezpieczna wyspa. tymczasem czytam: moi studenci po łokcie w książkach i kawie. a uczta się,dziatwa, przeto przyszłością narodu jesteście. ja tylko niosę kaganek. jak wolność wiodąca lud na barykady. patrząc na wczoraj,osłabienie chorobą jakby wzmocniło Ironię. śmiać mi się chce przeto. czysta jestem,od telewizji. od bełkotu. umysł mam wolny. wystarczy,że kobiety tak dużo mówią. za dużo. moje dwie normalnie. powinni tego zabronić. bo gdzie miejsce na muzykę? jedno uszko,wykrawam z rzeczywistości. i słucham jak ziemia riffami oddycha

Więcej Komentarz

Blog :

buntowniczo

kolega sXe pisze bloga. a co mi tam. blog albo filozofia języka. blog albo filozofia języka. filozofia języka? got ya. 'blog' to takie nie moje słowo, krzywię się. pisanina,już bardziej. tak dobrze,że pokoleniowo nie załapałam się na wychowywanie się na ruchomych schodach w centrum handlowym (aczkolwiek, przyznaję,że swego czasu drzwi obrotowe były dla mnie niesamowitym novum. wręcz frajdą. te mityczne spacery z ojcem, gdy dziwnym trafem zamarudzaliśmy w pobliżu hoteli /jakby nie było,Hirschberg hotelowym miastem jest). zatem o 'blogowaniu' nie wspomnę. jakoś tak zawsze miałam życie,a nie profile w internecie (mamo,bądź ze mnie dumna). jakkolwiek,kłębuch zdrowieje. wczoraj dałyśmy popis na szkoleniu na Morasku. hi,takich dwóch jak my trzy to nie ma ani jednej. btw,mówię dziś do Siaka, bo ona oczywiście, że jej facet to musi vege i takie tam, ..uje muje dzikie węże (jest sesja,w sesji, jak zwierzęta we Wigilię-mówimy ludzkim głosem. przeklinamy). /Siaku,Siaku, je t'aime et tu le sais. taką jakaś jest. a jesteś niełatwa.ja tam mam dobrze, bo mnie wszyscy kochacie,hi. ale reszcie się dostaje. całemu światu?), że moja bliska osoba nie musi być sxe/vege (wystarczy,że to ja tutaj wyglądam na 18 lat), lecz niech się buntuje. przeciw zastanemu porządkowi, a nie umiera na przeciętność. niech wytrąca ludzi z myślowych schematów. walczy z kołtuństwem, z hipokryzją.
 ostatnio stwierdzam,niektórzy mężczyźni mają inteligencję wsteczną. ci,którzy próbują wzbudzić moją zazdrość albo ci nie-monogamiczni. obaczymy kto dalej zajdzie,panowie. tymczasem zmęczoniutka wracam z uczelni. laptop,futrzak wypchany kolokwiami,zajęciami; z serii: moje kochane piątki na uni. miałam się do kasownika pchać przez ten motłoch?tak nie lubię,gdy mnie ktoś dotyka. tym bardziej,że gardło mnie zabijało,przez co złam była (boję się bólu.takie to na wskroś człowiecze). i Pan Kontroler, gdy już mu się udało nieborakowi,dobić do mnie, poprzez riffy Iconoclast: Bilet? na co ja: a,tak,może mi Pan uprzejmie skasować? hii,z serii kocham siebie. co jak co,ale piątek mnie zabił. fizycznie.ciało odmówiło posłuszeństwa. za wiele nieprzespanych nocy. nic to,nic to. wypatrujemy wakacyj. Soulfly zawita do Wrocka.

Więcej Komentarz

Blog :

Powodzianin na sucho

No i stało się...
Wylało wielką wodę i zasiliłem grono powodzian. Jaszcze w poniedziałek rano wyszedłem do pracy, ale nie udało mi sie już wrócic do domu. W między czasie osiedle na którym miewszkam zamieniło sie w wyspę, gdzie mieszkańcy toczą walkę z przepływającą obok rzeczką, zasilaną intensywnie przez opady deszczu. Siedzę codziennie w pracy a potem sypiam u znajomych albo teściów. Kochana Żonka natomiast została sama  w mieszkaniu, też walczy z rzeczką, śpi z termoforem, a jakże ogrzewanie wyłączyli, popija herbatę z prądem i czeka równie niecierpliwie jak ja, aż się znowu zobaczymy. Bryndza straszna, nie pozostaje nic poza kontaktem telefonicznym. Są jednak kozacy w narodzie i forsują z pozoru niegroźnie wyglądające bajoro ale niestety, silniki stają zaraz po przejechaniu albo jeszcze w wodzie, dałem sobie sokój, mało bohatererskie ale auto się jeszcze przyda, a moja Żonka dzielnie daje sobie radę na środku wyspy /dobrze że na 3 piętrze i woda nie weszła pod blok/. Po powodzi chyba kupię gumiaki i ponton, tak na raz następny, powodzi w tym Kraju coraz więcej a gospodarka wodna pod psem /no jak większość rzeczy niestety/.
Suchą nogą ale samotnie, smutno, ciekawe jeszcze jak długo, ale nie ma co narzekać, żal tych co nie mają już domów...


Sk

Więcej Komentarz