can't take my mind off of you.
dziś delikatniej, spokojniej,kojąco,rybio.
pięknie. trzeba do spódnic wrócić,poczułam. dość bosej dzinsowości. potrzebuję.
urzeczonam.zmęczoniutkam, cały dzień w pracy. same tomorrow.
filmowo,leżakująco.
kobieco i zamyślenie.
żadnych tam smacków my bitches.
również mojo.
damien rice, the blower's daughter.
And so it is.
Just like you said it would be.
Life goes easy on me.
Most of the time.
And so it is.
The shorter story.
No love, no glory.
No hero in her sky.
I can't take my eyes off of you.
And so it is.
Just like you said it should be.
We'll both forget the breeze.
Most of the time.
And so it is.
The colder water.
The blower's daughter.
The pupil in denial.
I can't take my eyes off of you.
Did I say that I loathe you?
Did I say that I want to.
Leave it all behind?
I can't take my mind off of you.
'Til I find somebody new.
Hymn Historiozoficzny (na melodię "Mother Earth" Within Temptation)
Duński basista Kasper Gram (Manticora) zarejestrował w studio solo basowe na jeden z utworów z albumu Hexfire.
Jakub Liszko mówi: „Jak widać, coraz więcej znanych muzyków nagrywa gościnne partie na naszym debiutanckim albumie! To niesamowite. Naprawdę się cieszymy. Kasper Gram jest jednym z moich ulubionych power metalowych basistów, dlatego też pomyślałem: „Czemu by go nie zapytać, czy nie nagrałby dla nas jakiejś partii basu?”. No i… W rezultacie mamy od niego świetne solo basowe! Nieźle, prawda?”
Więcej informacji na: www.myspace.com/hexfireofficial
się koncertujem/się morzujem. się dzieje. w piątek Furius u Bazyla, nudzą/męczą mnie takie imprezy. potrzebuję ich (o co chodzi,tej,kobietom?). w sensie że dzikie tańce jak najbardziej, muzyka mnie niesie, jest nieopisywalną siłą i emocji nośnikiem, panie boshe moja szyja, trele morele, kto da więcej. lecz nie tym razem. nie zawsze. z upływem lat człowiek samoistnie dystansu nabiera. potrzebuje wejść, poobserwować sącząc wodę czy cokolwiek zdrowego i wyjść. innymi słowy pozostać w kręgu. zachować dystans. muzyka woła, bezzspornie. panowie z gitarami. dusza rwie się do tańca, każda komórka, każdy nerw. zazwyczaj ulegam. adrenalinie. tym razem było refleksyjnie, z myślami gdzie indziej. muzyka stale istotna,lecz już nie najważniejsza. koncerty zupełnie nie. życie jest gdzie indziej. życie to porannie kakao do termosu (mój z 'zerówki' jeszcze. działa). kilka godzin później jechaliśmy nad morze. jeej. w strugach deszczu. był fun, była faza. faza musi być, zaprawdę. tak lubię, gdy się dzieje. cokolwiek by się nie działo. iście zajebiście. smack my bitch up on air, smack my bitch up drga w duszy. prawie jak w Chłopaki nie płaczą. równie spontanicznie: To co wpisujemy do gps? wyszedł Kołobrzeg (poniekąd miasto mojego dzieciństwa,drugie po Pradze), wbiliśmy kinda na Sunrise, gdybym tylko wiedziała, czego oni tam słuchają. przemoknięci po kolana w Bałtyku, duszę nurzaliśmy. duszę kąpaliśmy. twarz oblepiona włosami, sól morska na twarzy, w kącikach ust. zjednoczenie z wodą,jak w maminym brzuchu. przebraliśmy się w aucie (wszystko było na wskroś mokre) robiąc 'chatę Cygana' i huzia dalej. całą podróż w samochodzie towarzyszyło nam the Prodigy,nasza młodość przeto, próbowałam mieszać z Trivium. ale Trivium jakoś nie wchodziło,potrzebowaliśmy bardziej bezrefleksyjnie. zwariowanie było. w niedzielę już słonko. boso było, niekaloszowo już, balet wśród fal. wiatr we włosach,muzyka na uszach,myśli na wietrze. ludzie się uśmiechający po drodze. fajowo. czuję się jak córka rybaka. boso, w dżinsach podwiniętych,przeciwsłonecznych szybkach. i nikt mnie nie zna. mam w nosie wszystko.mimo iż nie potrafię się wyluzować do końca. śpiewam,popijam boso wesołe napoje w aucie. i tak sobie morzujemy. telefon do mamy:'Mamo,ale słyszysz?'hi, moje trzykrotne 'słyszysz'? - podsuwałam jej fale do słuchawki.
kto by tam w upał nad morze jeździł?jeszcze czego,żeby mi się skóra foto-postarzyła. ha. my to w nawałnicę (K. used to say: 'jestem hardcorem,nie przełamuję tabletek na pół'.raczej nie inaczej). parawanik, apaszka,kalosze,książki. bo facet to ma swoje zabawki. śmiać mnie się chciało,ja taka rozhasana, rozśpiewana, a on poważny, uśmiechał się zza przeciwsłonecznych szybek, jak paw dumny spacerował po plaży, zamyślony, potakiwał, gdy pytałam; chusteczki podawał, włosy związał, bo wiatr niecnie targał. tak się dobrze bawię. tak dużo się śmieję.
Na zewnątrz padał deszcz. Niebo nagle zrobiło się granatowe, ciemne, jak ziemia. Zdawało się, że chmury płynące po nim powolnym tempem spadną i zmiażdżą świat. Na drogach tworzyły się ogromne kałuże, zmieniające się w rwące potoki brudnej wody, spłukującej z wierzchu kurz i kocie odchody. Nic nie wskazywało, aby pogoda miała się poprawić do kolejnej pełni księżyca. Wszystkie znaki na ziemi i niebie jednoznacznie wskazywały, że już nadeszła jesień i jak co roku, w tej krainie deszcz będzie padał i padał. Lorgin, który zaledwie przed chwilą zbudził się ze snu, wyjrzał przez okno stajni na mokry krajobraz. Już czas, pomyślał. Słońce zaszło za mroczne chmury, więc mógł opuścić swą kryjówkę.
A głosy wołają o pomoc. Wyrywasz sobie serce, kawałek po kawałku, zgodnie z tym czego cię nauczono – że życie musi boleć, byś życiem je mógł nazwać. Krew z rany otwartej tryska, pewnie też o życiu świadczy, szkoda że się kończy i ona i życie. Aż po życia kres.... No to muszę jeszcze cię zabić i będziemy kwita, a później co? Ten kres, za kresem kredens z nalewką za szybą, dziwnie czerwoną. Czekaj, czekaj to krew mamusia utoczyła tacie i trzyma.
Leży w szpitalu obłąkany
umysł jego bezdrożami chadza
czemu on jest przywiązany?
Bo na normalność się nie zgadza.
Nie zgadzam.
czytam: "niekiedy zwracamy naszą obecność, miewamy gdzieś przysięgi, chyba nie bardzo chce nam się udawać, że jest dobrze. ale jeszcze się kochamy. rzeczywistość zmienia marzenia. codzienność miesza się z planami. miłość zabijamy sami".parafrazuję sobie. życie. za czym niekiedy tęsknimy?za normalnością? której później miewamy dość. za stabilizacją?życie. uśmiecham się. my tam lubimy spędzać razem czas. dnie całe. później potrzebuję umknąć, na dzień jeden. dwa. fizycznie.
that's all right, I'll shave my head.
so fuckingly moved.
Siak tymczasem oszalał,chcą wziąć większe mieszkanie, oba ichne sprzedając. wspieram ją, acz jestem szeptem rozsądku. ktoś tu musi czuwać. mimo,iż jej się należy to, co się im przytrafia.
zastanawiam się czy nie wziąć nowego szczura,jutro, wracając z eskapady za miasto. zajedziemy, obaczymy.
Sąsiedzi zaczęli dziś remont łazienki, a mnie jak na złość od rana głowa napieprza.
Nie, to nie kac, po prostu mam dość tej masakrycznej pogody.
Biorę zimny prysznic, a tu za chwilę i tak pot oblewa - nie lubię tak.
Mocno nie lubię.
Może inni lubią się pocić, ale nie ja i jeszcze to powietrze - gorące i ciężkie, aż zalega w płucach.
I jeszcze wspomnienie wczorajszego dnia.
No, może to jednak będzie kac, lecz nie alkoholowy.
Niepotrzebnie w sumie jeszcze raz to wszystko przeglądałam, ale musiałam upewnić się, że mam rację.
No mam, wszystko na to wskazuje i nie jest to tylko coś, co z początku myślałam, iż mi się tylko wydaje.
Kiepska sprawa, no.
Szybko nie dorośnie.
Dziecko dosłownie.
Może za dziesięć lat porozmawiamy?
Albo i nie - co bardziej prawdopodobne.
Nawet przez rok przecież może się wiele wydarzyć, a co dopiero...
No ok, nie ma sensu dalej głowy sobie zawracać.
I jak to dobrze, że w czerwonym kolorze nie jest mi dobrze.
Przynajmniej nigdy nie zdecyduje się na ten odcień.
jednak Domowe Przedszkole nie kłamało, matki zawsze wiedzą, co jest dobre dla ich dzieci. właśnie dostałam od swojej w przesyłce (z serii wesołe letnie przesyłki z Hirschberg)...gaśnicę.
ta.
myślę,że jest nieodrodną matką swojej córki. albo jam nieodrodną córką matki swej. bo ostatnio wyjeżdżaliśmy i miałam wszystko, od fenistilu,po bandaże,plastry, lewarek...żeby nie było, (prawie) wszystko w torebce,hi. śmiać mi się chciało, bo tutaj w Posen/na uni mogę się mądrzyć,ale sprawdzamy się i tak w drodze. życie wszystko weryfikuje. as fk. także,także,miałam miałam, i guess. dochodzi gaśnica, której w rzeczy samej nie miałam dotąd w domu (bo to domowa, nie samochodowa,sic, zresztą grzyb wie.albo raczej matka).
jestem z dobrym człowiekiem.
że ironistka.
że kontestatorka.
że buntowniczka.
że prześmiewczyni.
że bluźnierczyni.
że politics-addicted (och, nie potrafię. to se ne da).
że nie mamy telewizji.
że oszukuję, posłuchując TOK FM ledwie oko otworzę.
że adrenaliny potrzebuję. koncertowej.
że adrenalina w żyłach.
że życiem się narkotyzuję.
że jestem przezroczysta.
że muszą drzeć ryja. bym czuła,że żyję.
że stres mnie motywuje.
że przed nikim nie chylę czoła.
że tłumem gardzę.
że miewam pogardliwie wydęte usta.
że jestem poza.
że wyraziście. że się odcinam.
że żadnych bogów nie mam. poza tymi na scenie.
że żadnych bogów nie mam. przed nikim.
że zawsze byłam zawadiaką.
że uśmiecham się do ludzi po drodze napotkanych.
że mam światłowstręt.
że rześkość. że umysłu przejrzystość.
że Antigone.
że cześć kobiecie należy oddać. pokłonić się, jak przed muzyką.
że tęsknię. że czekam.
że własnymi ścieżkami chadzam.
że sama wracam.
że jestem samotnikiem.
że ja-muzyka zdaje się być dla niego niosiągalna.
że muzyce nikt mnie nie porwie.
że się dzielę: spójrz. bo i on jest moim uśmiechem.
że potrzebuję swojej przestrzeni.
że przy całej regularności i koherencji nieregularności łaknę.
pranie nastawić o 1 AM, obudzić się nad ranem by posłuchać radia. pracować nocą nie przeszkadzając. boso dreptać do kuchni po wodę.
że mamy dwa mieszkania.
że jestem domatorką.
że jestem towarzyszem.
że murem za nim stoję.
że 'tyle wiemy o sobie,ile nas sprawdzono'. że w rzeczy qrwa samej.
że raczej nie inaczej.
że mam tyyle książek, ile par butów oraz torebek. że wiem,że słaba jestem tutaj. że nad sobą nie pracuję.
że jesteśmy poza tłumem.
że uśmiech kącików oczu.
że tylko niepokorne kobiety tworzą historię.
że tańczę bosa.
że nieustannie walczę z kurzem.
że 'Polityka'.
że wzruszają mnie moje studentki.
że kot.
że może i drugi (tylko kto by z tymi cholerami siedział, gdy my nad morzem?)
że zwariowałam.
że wariuję.
że racjonalność wyznaję.
żem do bólu pragmatyczna.
że skrajności.
że listy do babci piszę.
że nie wychowywałam się w CH na schodach ruchomych.
że gramy w chińczyka i w warcaby, a nie w alkoshashki.
że chińczyk jest taki nudny,że panie boshe.
że oglądamy zdjęcia.
że czytamy bajki z dzieciństwa (Lisa Witalisa nie znasz? co z tobą jest nie tak?!).
że zna moje przyjaciółki z czasów studenckich.
że piękna i młoda byłam wówczas.
że mamy po 18-cie lat.
że śmieję się z siebie.
że najjaśniejszą gwiazdką jestem.
że jestem dumna. że jestem pokorna.
że życie jeszcze mnie nauczy.
że patrzę,że słucham. że oczy tak szeroko otwarte.
że faceci są niefrasobliwi, a laski się przejmują.
że lubię zapach mojej skóry.
że domem pachnę.że bawełną.
że zaszczycam sąsiadów muzyką. a studentów wiedzą.
że bywam bezwzględna.
że dzień bez książki/pracy nie istnieje.
że umrę na perfekcjonizm, lecz umrę perfekcjonistką.
że miarą szacunku innych jest dla mnie ciężka praca.
że potrzebuję mieć wszystko zapisane/zaplanowane.
że tak często improwizuję.
że lubię,gdy się dzieje.cokolwiek by się nie działo.
że zmęczenie podróżą.
że w samochodzie jestem lepsza niż Maciej Wisławski i GPS.
że te cholerne mapy.
że się nie upieram.
że odgarnia mi kosmyki włosów spadające na czoło, gdy fuczę. gdy się zmęczę. gdy się śmieję.
że 4-ta rano i powrotnie biegniemy do hotelu.
że przyparta do muru najwięcej sił z siebie wydobywam.
że wiem,co jest istotne.
że wiele miałabym do stracenia.
że tylko jedno jest,życie.
że tak dużo się śmieję.
że się dobrze bawię.
że jestem spontaniczna.
że spokojnie oddycham.
że potrzebuję autorytetu.
że się rozwijam.
że bez muzyki jestem nikim.
że słaba jestem wtedy.
że słaba jestem as fk.
że ukochałam moje miasto. mimo,iż urodzonam w Hirschberg.
że pogo tańczę. że chadzam pieszo. że sadzę drzewa. że zwierzęta do domu przynoszę.
że nikogo nawracać nie przychodzę.
że dostojeństwo,że majestatyczność.
że nie irytują mnie głupoty.
że mimo zmęczenia się uśmiecham.
że miewam wszystko w nosie.
że ludzie mnie męczą, a koleżanki uważam za marudne i nudne as fuck.
że uciekam od nich. że nie tracę czasu.
że fetysz kości wystających.
że Angelina,że Scarlett.
że lubię ładne/mądre/miękkie/o niekanciastych ruchach kobiety.
że nie lubię być obsługiwana przez mężczyzn.w aptece. w sklepie z bielizną.że są śmieszni. bo nie lubię moich fanów.
że pobłażliwa bywam.
że tak wiele wymagam.
że zimną suką bywam wobec tych, którzy się nie uczą.
że uśmiechem prowadzę, otuchy dodaję.
że muzykę ukochałam, ponad wszystko.
że nałogowo wdycham książki.
że nie sypiam.
że można na nas polegać.
że jesteśmy zgraną drużyną.
że nie umieramy na przeciętność.
że stale kupuję nowe talerze.
że dom.że dom jest najważniejszy.
że nie przynoszę pracy do domu.
że życie jest gdzie indziej.
że na zebraniach szukam słów od niego.
że pisze,gdy do pracy dojedzie.
że uśmiecham się do swoich myśli.
że jest wojownikiem.
że mówi, co myśli.
że do niego mówię.nocą.
że jak noc jestem czarna.roztańczona.pogodna.
że uśmiech innym przynoszę.
że jestem zakochana.
że jestem dobrym człowiekiem.
żem jak chmurka zwiewna.
że niekiedy tęsknię za Śląskiem i ichną mową.
że przy całej niezależności wiem, gdzie miejsce moje.
że wracam z podkulonym ogonem. pokornie. i nie przestaję się uśmiechać. bo tutaj należę.
że patrzy na mnie i do pionu mnie przywraca. spojrzeniem. że zostawiam wtedy głupoty. muzykę. że poważnieję. że w sumie to nic innego się nie liczy.
że bywa wariatem.
że jest poukładany as fuck.
że ma dystans.
że niekiedy jest ciężko.
że nikt nie mówił,że łatwo będzie.
że śpiewam z samochodzie.
że pierwsza miłość ślad zostawia.
że powinnam się nie zastanawiać.
żyć.
ile mnie we mnie?
mam 26 lat.
żyję
jednak Pailcot jest hc:
'czy w dniu katastrofy prezydent byl pod wplywem alkoholu?
ta.cause we stand true. i cenimy koherentność.
a w ogóle to śmiać mi się chce.
jednak pewne treści można przekazać innymi słowami. dyskurs nie traci przy tym na merytoryczności. bo facet jest rzeczowy,bez dwóch zdań. lecz lubuje się w byciu prowokatorem. co samo w sobie popieramy, gdyż ktoś musi skłaniać do myślenia. więcej można jednak osiągnąć,do szerszego audytorium dotrzeć, łagodząc używane środki.
normalnie mam wrażenie,że zwariowałam. ta. to musi być to.
raczej nie inaczej.
czuję się jak dziewczyna szamana.
tańczę. śpiewam. ledwie sypiam. nie sypiam. kupuję naręcza książek. słucham Varius Manx.
Varius qrwa Manx.
wariatka.
(żeby nie było, na przemian z Himsa).
dobrze mi, och tak dobrze mi.
była u mnie siostra Vena, lecz zdaje się wyszła.
so to be continued.
ogarnąć życie ze szczęścia. życia nie starczy. na życie.
wytańczyć natchnienie.
chemia, szatańska chemia.
gonna get totally metalcored,
hi. 'Well good luck
Cause we stand true that's how we do'.
fk, trzeba,abym ubrała się na biało.
a w białym tak mnie nieładnie. inaczej. zacnie. dostrzegać należy pozytywy. a nazajutrz w czerń się przyoblekę,tak naturalnie.
on air machine head.
wyjeżdżamy późnym popołudniem.
R.tymczasem dowiedział się w sprawie zaległych formalności. dobrze podobno jest,
nie stresuje się już. facet to jednak jest konkretny. lubię to. zwyczajnie.
i nad morze.jutro wieczorem wracamy.piękny to okres.taneczny. się dzieje.
pomyślałam,jestem jak moja matka.jak nie przeklinają w jakimś utworze,to chyba słabo jest,heh.wiele rzeczy wynosimy z domu.wszystko?
jak widać muzykę również wynieśliśmy.więc nie narzekamy.
'new resistance'
'był czas. muzyka była dla nas jak bóg, było szaleństwo w nas' /gawliński/. wyciszonam,od wczoraj. się napawam,acz spokojnie. zajęcia domowe mnie nocą spać nie dają. tyle tego.tyle książek,tyle buzi uśmiechniętych. życie.