10 października w poznańskim klubie Zeppelin Hall odbył się przedostatni koncert w ramach trasy Second Life Syndrome Tour II. Była to trasa promująca wydany w 2005 roku ostatni krążek warszawskiego zespołu Riverside - "Second Life Syndrome". Koncertowo wspomógł Riverside szczeciński Moonlight. Bilety wyceniono na 25-30 zł, więc nie była to jakaś szokująca kwota, a przyjść i zobaczyć obie kapele na żywo, na pewno było warto.
Poznański koncert był przedostatni na trasie Rat Race Tour. Już wcześniej było wiadomo, że nie wystąpi Virgin Snatch, które kończy pracę nad płytą. Będąc w klubie U Bazyla z maleńkim poślizgiem, zdążyłem zakupić piwko i udać się na salkę koncertową. Tam już tłum ludzi czekał na pierwszy koncert. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni widzialem w Bazylu tylu ludzi - naprawdę mnóstwo.
Niemal 7 tysięcy fanów muzyki metalowej z całej Europy zjechało w dniach 10-12 sierpnia do małej, czeskiej miejscowości Svojsice, gdzie od piątku do niedzieli odbywał się 3-dniowy festiwal Brutal Assault. Z entuzjastycznym przyjęciem publiczności spotkały się nie tylko największe gwiazdy imprezy, na czele z norweskim Dimmu Borgir, amerykańskim Morbid Angel, niemieckim Destruction czy holenderskim Gorefest. Sporo mieszanych uczuć wzbudził za to koncert kontrowersyjnych Norwegów z Mayhem.
W sobotni wieczór 24 czerwca w katowickim Spodku, jak podają różne źródła, około osiem tysięcy fanów zespołu Tool miało niezwykłą jak zawsze okazję uczestniczyć w czwartym już koncercie tej amerykańskiej formacji w Polsce. Cena biletów nie odstraszyła więc, jak również i fakt, iż nie było żadnego supportu ani zapowiadanych przez organizatorów niespodzianek w stylu "special guest"... Wieczór w Katowicach był niesamowicie upalny, co dało się odczuć też i wewnątrz Spodka. Ścisk na płycie głównej był także piekielny i tuż przed rozpoczęciem koncertu około godziny 19:30 pot ściekał po wszystkich obficie. Jako, że był to mój pierwszy koncert w Spodku, nie jestem w stanie ocenić i porównać organizacji tego wydarzenia, ale chyba wszystko przebiegało zgodnie z założeniami. W tle sceny ustawiono 4 duże ekrany, na których można było podziwiać wysokiej klasy wizualizacje, złożone po części z teledysków, jak i ze zdjęć okładek płyt.
Na ten koncert wiedziałem, że pojadę w chwili, kiedy się o nim dowiedziałem. Jeżeli chodzi o Alice In Chains, to najbardziej czekałem na widok Jerrego Cantrella na scenie i nawet nowy wokalista zastępujący zmarłego L. Stanleya (William Duvall) nie był źródłem takiej ciekawości jak Jerry. Dwaj następni muzycy zespołu to członkowie starego składu (obok J. Cantrella i W. Duvalla - Mike Inez(gitara basowa) i Sean Kinney (perkusja) ).
Pozostałe dwie kapele to Stone Sour i Bloodsimple. Pierwszy z zespołów w składzie: Corey Taylor (wokal), James Root (gitara elektryczna), Josh Rand (gitara elektryczna), Shawn Economaki (gitara basowa), Joel Ekman (perkusja) interesował mnie dosyć znacznie z uwagi na ich, bardzo dobrą według mnie, płytę, którą miałem zaszczyt usłyszeć, jak i na osobę C. Taylora, który znany jest szerzej jako wokalista SlipKnoT. Trzeci z zespołów - Bloodsimple był dla mnie całkowitą niewiadomą, jednak nazwa kojarzyła mi się z klimatami podobnymi do Stone Sour.