W sobotni wieczór 24 czerwca w katowickim Spodku, jak podają różne źródła, około osiem tysięcy fanów zespołu Tool miało niezwykłą jak zawsze okazję uczestniczyć w czwartym już koncercie tej amerykańskiej formacji w Polsce. Cena biletów nie odstraszyła więc, jak również i fakt, iż nie było żadnego supportu ani zapowiadanych przez organizatorów niespodzianek w stylu "special guest"... Wieczór w Katowicach był niesamowicie upalny, co dało się odczuć też i wewnątrz Spodka. Ścisk na płycie głównej był także piekielny i tuż przed rozpoczęciem koncertu około godziny 19:30 pot ściekał po wszystkich obficie. Jako, że był to mój pierwszy koncert w Spodku, nie jestem w stanie ocenić i porównać organizacji tego wydarzenia, ale chyba wszystko przebiegało zgodnie z założeniami. W tle sceny ustawiono 4 duże ekrany, na których można było podziwiać wysokiej klasy wizualizacje, złożone po części z teledysków, jak i ze zdjęć okładek płyt.
Na ten koncert wiedziałem, że pojadę w chwili, kiedy się o nim dowiedziałem. Jeżeli chodzi o Alice In Chains, to najbardziej czekałem na widok Jerrego Cantrella na scenie i nawet nowy wokalista zastępujący zmarłego L. Stanleya (William Duvall) nie był źródłem takiej ciekawości jak Jerry. Dwaj następni muzycy zespołu to członkowie starego składu (obok J. Cantrella i W. Duvalla - Mike Inez(gitara basowa) i Sean Kinney (perkusja) ).
Pozostałe dwie kapele to Stone Sour i Bloodsimple. Pierwszy z zespołów w składzie: Corey Taylor (wokal), James Root (gitara elektryczna), Josh Rand (gitara elektryczna), Shawn Economaki (gitara basowa), Joel Ekman (perkusja) interesował mnie dosyć znacznie z uwagi na ich, bardzo dobrą według mnie, płytę, którą miałem zaszczyt usłyszeć, jak i na osobę C. Taylora, który znany jest szerzej jako wokalista SlipKnoT. Trzeci z zespołów - Bloodsimple był dla mnie całkowitą niewiadomą, jednak nazwa kojarzyła mi się z klimatami podobnymi do Stone Sour.