Na scenie obowiązkowo kolorowa kula, znana z teledysku do utworu "Spokój", makijaże przypominające styl Małgorzaty Ostrowskiej z lat 80-tych, charakterystyczny, syntetyczny dźwięk klawiszy oraz rozszalała publika - to kwintesencja koncertu Super Girl & Romantic Boys, który miał miejsce w poznańskim klubie Cafe Mięsna 7 października.
W tym roku mija 10 lat od powstania kultowej grupy Super Girl & Romantic Boys. Kultowej, bo po latach uznanej za prekursorów nowej fali electro/new romantic. Z okazji jubileuszu zespół wznowił zawieszoną dwa lata temu działalność i reaktywował się na jedną trasę koncertową zaplanowaną na początek października z występami w Łodzi, Katowicach, Wrocławiu, Berlinie, Hannoverze, Poznaniu, Sopocie i Warszawie.
Początek poznańskiego koncertu w Cafe Mięsna był zaplanowany na godzinę 21. Gdy o wspomnianej porze, po pokonaniu długiej kolejki, udało mi wejść do środka klubu, zobaczyłam niewiarygodnie ściśnięty tłum, który już zdążył się tam zgromadzić i którego wnet stałam się mikroskopową częścią. Ze zdobytym z trudem piwem (w takim tłumie dojście do baru stanowiło wyczyn niemalże akrobatyczny) podjęłam zdawałoby się karkołomną próbę przemieszczenia się w kierunku sali na piętrze, w której miał się odbyć koncert. Właśnie otwarto jej podwoje i rozgorączkowany (zarówno szykującym się show jak i temperaturą, która wskutek obecności takiej liczby osób wytworzyła się w klubie) tłum zaczął napierać na schody - wszak scena, na której miały się zaprezentować gwiazdy, nie znajduje się na żadnym podwyższeniu, więc warto było dotrzeć pierwszemu i zapewnić sobie miejsce tuż przed gwiazdami wieczoru, dosłownie na wyciągnięcie dłoni. Wkrótce sala na piętrze pękała w szwach a piwo, którym raczyła się oczekująca na koncert publiczność albo niewiarygodnie szybko się kończyło w kuflach albo nadzwyczaj ulotnie traciło swą moc chłodząco-orzeźwiającą. Zwłaszcza, że jak się okazało, na występ Romantików rozpoczął się z około półtora godzinnym opóźnieniem. Wyglądało jednak na to, ze bywalców Cafe Mięsna fakt ten ani nie zirytował ani nie zniechęcił (ponoć inne koncerty charakteryzują się podobnymi opóźnieniami i to nie odbiegało od "normy"). Wręcz przeciwnie. Gdy zespół w końcu się pojawił, został bardzo entuzjastycznie powitany gromkimi brawami. Nie przeszkadzał nawet fakt, że na scenie pojawił się jako tercet (wokal, klawisze i gitara), a nie kwintet.
Od pierwszych dźwięków aż do samego końca, non-stop, publiczność szalała na parkiecie. Aż ciężko to sobie wyobrazić biorąc pod uwagę ścisk, jaki panował na sali. Ale to co się działo, można śmiało nazwać prawdziwą ekstazą, która sięgnęła apogeum pod koniec koncertu, kiedy zespół wykonał swój największy hit - utwór "Spokój" oraz "Zimny Dzień". Była to niezwykła podróż w lata 80 - nie tylko pod względem muzycznym. Dodatkowego wydźwięku nadał fakt, że koncert odbywał nie w innym miejscu tylko właśnie w Cafe Mięsna, która swoim wystrojem przypomina przeniesione sprzed dwóch dekad wnętrze typowego M-3. A jeśli do tego dorzucimy wielkość powierzchni przypadającą na jednego uczestnika imprezy, to poczujemy się jak teleportowani do wspomnianego M-3 "z wielkiej socjalistycznej płyty".
Przez wzgląd na brzmienie Romantików, ich wyraziste image sceniczne (zespół nigdy nie ukrywał, że zawartość ich szaf pochodzi z lumpeksów), w tym makijaże i tapirowane włosy, nie uniknie się porównań do kiczu i tandety typowej dla epoki lat 80-tych. Krytyka rządzi się swoimi prawami. Tak samo przysparza zwolenników jak i przeciwników. Tym niemniej warto wiedzieć o istnieniu takiej grupy jak Super Girl & Romantic Boys, które odcisnęła piętno w kształtowaniu się polskiej fali electro i new romantic.