Wracając po małej przerwie w korzystaniu z Waszego serwisu, pragnę nadmienić, może niezbyt odkrywczo, ale bardzo prawdopodobne, że tzw. Goci ignorują jakże inspirujące mnie od kilku lat zjawisko zwane Muse.
wynurzenia pewnej użytkowniczki...
Śnię surrealistyczny sen. Tylko, że to nie jest to surrealizm ani mój, ani osoby z którą go śnię. To zupełnie tak jakby realizm stykał się z nadrealizmem. Jak gdyby realizm magiczny zapętlił się w jakiejś czasoprzestrzeni i pozwolił uchwycić. Zetkniecie się fizyki z metafizyką. Czyste piękno, doskonałość. Można dokonać wizualizacji tego cudu. Wyobrażam go sobie jako dwa nagie ciała płci przeciwnej trzymające się za stopy i zataczające w ten sposób koła. Ciała są mlecznobiałe i promieniuje z nich delikatne światło. Są zespolone i tworzą jakby ogniwo łańcucha, które nie jest w stanie się rozdzielić, bo nie może funkcjonować bez drugiej, dopełniającej je części. Dwa wielkie wszechświaty doskonale się uzupełniające. Stapianie się olbrzymich uniwersów będącymi odwiecznymi ostojami bytu. Harmonia i równowaga promieniujące na tle czarnego nieba. Bez lęku i wstydu. Błogostan osiągnięty. Nie potrzeba dźwięków ani barw, ciała kołując wciąż stwarzają się nowo. Są samowystarczalne i nieświadome niczego poza nimi samymi. Absolut, miłość, piękno, siła napędowa świata ponadzmysłowego, porządek, wolność, najczystszy błękit bycia, najwyższa forma trwania i stwarzania.
I drżąc z zachwytu przebudzam się z somnambulicznego letargu żałując czasem, że nie rozgniotło mnie to koło.Przygody Johnsona Conrada, czyli powiastki o kurtynie Wszechświata. Kolejna odsłona.
Przygody Johnsona Conrada, czyli powiastki o kurtynie Wszechświata.
Było, minęło. Nie ma. Trudno...
Lato powoli dobiega końca. Jak ja się cieszę z tego powodu!
Wreszcie. Koniec upałów trzydziestostopniowych w których nie idzie normalnie funkcjonować.
I wreszcie te mamuśki z dzieciakami przestaną łazić po osiedlu jak takie zmory. Ja nie wiem skąd to się namnożyło tego, cholera, krowy rozpłodowe, nie mają co robić tylko dzieciaki rodzić?
No przecież to z psem nawet nie można spokojnie na spacer wyjść, bo lata takie rozwrzeszczane małe g, pod nogami się kręci, że idzie rozdeptać. Jakby nie mogło iść jak należy, przy nodze opiekunki, bo to z babcią też chodzi, albo z mamuśką.
Jak ja widzę takie, z prawie dziesięć lat ode mnie młodsze, a już tak naburmuszone... I po co to było pieprzyć się bez gumki?
Daje to dupy, bo ma chcice, a o konsekwencjach nie myśli.
A potem niańczy bachora, choć nie chce, ale musi i obrażone na cały świat. I zamiast pilnować dzieciaka, puści wolno, niech biega. Może ma nadzieje, że pod samochód wpadnie?
A ja tu lawiruje slalomem pomiędzy tymi "przeszkadzaczami" z psem na smyczy i obojętnie w którą ścieżkę nie skręcę i którym chodnikiem to wszędzie pełno tego, wyrastają jak spod ziemi kolejne.
I jak nie z wózkiem, to z takim malcem co to ledwo z tego wózka wyrosło - a takie to najgorsze. Może to te dzieciaki też powinny na smyczy chodzić? Bo drze się to, biega, wymachuje kończynami, psa mi stresuje i mnie przy okazji. Ja przygłucha jestem, ale i tak bębenki pękają.
A co ma pies powiedzieć? Dobrze, że ma ten kaganiec, choć nie wiem czy bardziej krzywo się patrzą, jak go nie ma, czy jak jest?
Bo w kagańcu groźniej wygląda, ale ten pies tak groźny, że przed muchą by uciekł.
Ale ludzie skąd mają to wiedzieć? Nie wiedzą, a potem w głowie głupie myśli i z psa robią krwiożerczą bestię, albo ludojada.
"Czy ten pies gryzie?" - nie, kurwa, połyka w całości.
Banda debili. Ale czego tu się spodziewać, jak od dziecka uczą niemyślenia. A potem wychowuje to następne pokolenie idiotów.
Ech, ale o tym to już lepiej nie mówić.
Tak więc założyłam tu konto. Trafiłam tu przypadkiem... Na razie nie wiem co i jak. Pisze bloga? o.O nie wiedziałam co wybrać z tych opcji, więc niech będzie blog. Hmm... Nic nie wiem o tej stronce jeszcze... Nie wiem, czy ktoś będzie czytał to co pisze... ale dobra. Jak tak poproszę o jakieś drobne wskazówki odnośnie tej stronicy... :)
Jak wcześniej podano, angielski perkusista Jonno Lodge (Biomechanical, ex- Paul Di'Anno) zarejestrował w Staffordshire Phoenixx Studios ścieżki perkusyjne na osiem utworów z nadchodzącego albumu Hexfire.
Zespół właśnie udostępnił krótką relację video z sesji nagraniowej.
Link do video oraz więcej informacji dostępne na: www.myspace.com/hexfireofficial
Schlagstrom odbywa się co roku, ale ta akurat edycja będzie o tyle ekscytująca bo zagra na niej WIELORYB - czyli właściwy człowiek na idealnym miejscu. WIELORYB zagra dokładnie 28.08.2010.
Nasz wirtuoz, wypłynie z Polski w samym środku Berlina grając wzorowy, przyjemny i przyjazny Power Noizik =).
WIELORYB podczas występów nie rozczarowuje nikogo kto kuma bazę. Po prostu jedzie z tematem ostro niczym Killdozer przez miasto =). Nie ulega wątpliwości, że w Berlinie będzie mocne uderzenie niczym Trzecia Wojna Światowa ;).
Oprócz WIELORYBA na festiwalu wystąpi jeszcze Job Karma.
Obydwie formacje usłyszycie na składance festiwalu:
WIELORYB powoli się rozkręca niedawno była reaktywacja a tu już taki festiwal. Czad =)
W piątkowy wieczór na małą scenę bolkowskiego zamku zawitał po raz pierwszy w Polsce szwajcarski zespół złożony z Michaela Sele, Davida Vetscha, Maca Vinzensa i Dennisa Mungo. Przez jednych długo oczekiwana, dla wielu jeszcze nieznana The Beauty of Gemina. Tuż po Faith and the Muse, po niedługich przygotowaniach i dosyć „oryginalnej” zapowiedzi członkowie zespołu pojawili się na scenie…
Chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat. Szczerze dziękuję za przeczytanie i podzielenie się ze mną swoimi spostrzeżeniami.