Wczoraj wieczorem ręce myłem. Stałem przy umywalce i ocierałem lewą ręką
o prawą i prawą o lewą, wykręcając nadgarstki w różne kombinacje byle
ręce były, zostały oczyszczone. Umywałem je. I tak gapiłem, patrzyłem,
wnikałem i rozmyślałem nad tym wodnistym, rozwodniomym tarciu między
naskórkami obu dłoni.
I zdałem sprawę sobie, że one wcale brudne nie
były, lecz umywałem je dla samego umycia. I, że czyszczę je -
przepraszam - praktycznie je umywam od wyimaginowanego, teoretycznego
brudu, który sobie machinowo wmówiłem.
W uświadomieniu mym, jeszcze
bardziej pogrążył mnie pewien fakt. Mianowicie: po odbyciu kapieli
udałem się oddać mocz. Skoro odbyłem kąpiel ergo mój penis czysty est. A jednak po tzw. załatwieniu się - umyłem ręce.
Ciągle
myjemy ręce, bezustannie je umywamy od wszystkiego i wszystkich. Po
uprzednim obudzeniu się, zmierzamy rano do łazienki i mimo, że dłonie
nasze czyste są jak łza - umywamy je z nocy. Z brudu snu, pościeli, z
czystości, której dokonaliśmy wieczoru dnia poprzedniego. Ledwo
przejrzeliśmy na oczy danego dnia, a już umywamy ręce. Umywamy przed
śniadaniem, pracą, ludźmi.
I tak to umywanie można by wtrącić i
wygłaskac do roli mitu, przysłowia, prawdy życiowej, przestrogi, zasady,
teori, idei, że strachem umywamy się od odwagi, że odwagą umywamy się
od bojaźliwości. Że kłamstwem umywamy się od prawdomówności, a tą od
kłamstwa i tak wszystkim umywamy od wszystkiego za wszystko. Ta ciągła,
nieskończona, niezmordowana dążność do nieskazitelnej czystości względem
czego popadnie. A ten kto na dłoniach krew ma ten ich brudnych nie ma
bowiem umywa sie nią, nimi od niewinności. Więc czystymi są ongiś
względem.
Czymże jednak jest chrzest dla noworodka jeśli dłonie
klechy umywane są ciągle od grzechu? On tymi swoimi umywanymi dłońmi
chrzci - umywa - tę dziecię od grzechu tzw. pierworodnego, by tę później
w swej roli życiowej grzeszyło i umywało się od wszystkiego co uczyni.
Nawet
ja - gdy uzna się blog ten za stek bzdur, fanaberii i innych treści
pozbawionych sensu - umyję od niego ręce i od klawiatury komputera,
tłumacząc, że było późno, że głowa mnie bolała, że w Bydgoszczy deszcz
padał, a na mazowszu wiało i niskie ciśnienie było.
KostucH