Wspomnienia o ojcu muzyki i wybitnym dziennikarzu muzycznym .
W jednej z książek którą czytałam już kilka razy. Zawarła się na kilku końcowych stronach teoria na temat egzystencji kobiet i stosunku mężczyzn do nich. Może uznacie to za banalne, śmieszne i żenujące. A także dziecinne i głupie, jednak w tym całe piękno tego się zawiera. Tymże tytułem wstępu pozwolę sobie przytoczyć fragment książki Meg Cabot, pod tytułem "Top Modelka".
Rodzi się pytanie- skad tu taka popularność black metalu wsród uczestników DP
Temat dotyczący definicji kobiety nasunął mi myśl... Ostatnimi czasy dużo mówi się o "zniewieścieniu" mężczyzn.Zastanawiam się jak wy postrzegacie "ewolucję" meżczyzn :).Dotychczas rządził samiec Alfa-silny,agresywny,dominujący.Obecny trend to samiec Beta-oprócz zalet "typowo męskich" jak siła i "walecznośc" zyskuje opiekuńczośc i czułośc.W moim myśleniu po prostu "ludzką twarz".Samiec Beta to już nie tylko "wojownik" to czuły i opiekńczy partner i ojciec.
Jaka jest definicja kobiety? Czy jest to może tylko jedynie posiadanie żeńskich organów płciowych, a może coś więcej? Jakie odczucia macie względem tego ?
A ciekawa jestem co myślicie o przybyszach z innych galaktyk? Osobiście mam mieszane odczucia co do tego typu zjawisk,ale z przyjemnością poczytam co myślą niektórzy "racjonaliści "?
Znaki zodiaku..jaki jest wasz stosunek do ZODIAKU?
Właśnie skończyłam pisać dyskusję i omówienie wyników doktoratu.
Może to głupie, może to puste przemyślenie...
Ale do cholery, noszę jakieś 17 lat te głupie worki pełne tłuszczu, które ograniczają każdy mój ruch (no, prawie każdy) i to do tego z przodu, każdego dnia je widzę!
Czasem puchną i bolą, czasem o nich kompletnie zapominam, oddając się bardziej pożytecznym dla życia zajęciom.
I co w nich kurwa takiego fajnego?!
Oprócz tego, że wiszą i są? ;-)
"Chleba i igrzysk!" wołał ponoć plebs w starożytnym Rzymie.
W stojącej na cmentarzu cerkiewce pachniało nadpróchniałym drewnem i wypalającym się woskiem. Po ścianach świątyńki pełgały odblaski zapalonych świec. Cienie, jak dzikie koty, goniły po zawieszonych wszędzie podobiznach świątków i matek boskich, skakały po ramach ikon, beztrosko bawiąc się w chowanego. Ich harce wydawały się przeczyć powadze odprawianego właśnie obrzędu.
Czasem jest tak, że spotykasz w swoim życiu osobę, której wolałbyś nigdy nie spotkać. Jeszcze pół biedy, kiedy widujesz taką osobę raz na jakiś czas. Ale kiedy widujesz taką codziennie i na dodatek jesteś zmuszony z nią mieszkać, to już przerąbane.
Opowiem wam, więc o jednym takim egzemplarzu płci żeńskiej - wyjątkowo irytującej babie. Imię może pozostawię anonimowe, nazwijmy ją może inaczej niż w rzeczywistości - powiedzmy, że Pelagia.
Co prawda nie wiem dlaczego akurat to imię przyszło mi na myśl, ale jakoś tak, jak wspomniałam w pamięci jej twarz, to tak samo jakoś się nasunęło. Być może coś jest na rzeczy... ?
Pelagia to dziewczyna już dwudziestokilku letnia. Przyjechała z niewielkiej miejscowości, do troszkę większego miasta, jak większość młodych ludzi, na studia. Co prawda było to kilka lat temu, a w tym roku z powodzeniem udało jej się ukończyć naukę, niemniej dalej jednak zatruwa powietrze swoją osobą, w tym "większym" mieście.
Pelagia nie jest jakoś specjalnej urody, jest średniego wzrostu i w przybliżeniu średniej wagi, przy czym kwestią sporną by było określenie, czy jej wałeczki po bokach oraz uda są małe, czy raczej duże.
Pelagia też nie jest elegancka, owszem nakłada makijaż i stara się ubierać modnie, jednak ilość czasu jaki spędza w łazience jakoś mało się przekłada na efekt zabiegów jakich dokonuje w tym pomieszczeniu.
Inteligencja Pelagii też nie jest wybitna, a jej zachowania, czy sposób wypowiedzi, też jakoś nie świadczą o niej by poddawała się jakimś głębszym przemyśleniom. Co do jej zainteresowań to... w zasadzie ich za bardzo nie znam. Z tego co zauważyłam, to uwielbia serial "Dexter" - swojego czasu potrafiła siedzieć tydzień przed kompem i non stop to oglądać, czym odrobinę mnie zaniepokoiła. Jest też fanką piłki nożnej i pewnej drużyny, której nazwy może lepiej też nie wymienię.
W sumie nie wiem, czy fakt ten świadczy o niej najlepiej, staram się nie kierować stereotypami, ale życie pokazuje, że jednak czasami istnieją takie osoby, które idealnie do utartego stereotypu pasują.
A poznając Pelagię bliżej, można dojść do wniosku, że z tą dziewczyną chyba nie jest do końca wszystko w porządku.
Pelagia ma wysokie mniemanie o sobie. Lubi patrzeć na innych z góry i często ton jakim się odnosi do ludzi, przyprawia o ból głowy. Tak jak jej głośny śmiech. Pelagia często ma też dzień na focha, nie lubi też sprzeciwu. Można powiedzieć, że ma zadatki na despotkę i mogłaby być tyranem. Nie zapomnę przecież szoku jakiego doznałam, kiedy Pelagię odwiedziła młodsza siostra. Oprócz trzaskania drzwiami i talerzami w całym mieszkaniu były nieustanne wrzaski, strofowania i narzekania Pelagii - "co ty robisz?!" ,"nie rób tak!", "ja ci mowie że ma być tak!" ,"zrób to!", "zrób tamto!", "gdzie leziesz?!" ,"chodź tutaj!", "nie idź tam!", "zostaw już to!", "pozmywaj!","pozamiataj!" itp, itd. Ciągłe rozkazy tylko, jak do psa. A dziewczyna miała 16 lat, aż żal dosłownie.
Ale dostrzegłam, że Pelagia lubi się tak też odnosić do swoich "przyjaciółek" i kolegów. Zwłaszcza do facetów. W sumie, więc nic dziwnego, że Pelagia jest singielką, ponieważ takie traktowanie wytrzyma tylko pantoflarz o skłonnościach masochistycznych. Pelagia jednak nie chciałaby pantoflarza, a przynajmniej tak twierdzi.
Oprócz głupich odzywek, dni bez odzywania się (bo pierwsza nie powiedziałam "cześć") Pelagia lubi też zgrywać cwaniaka. To podbierze trochę tu, trochę tam. I tak w ekspresowym tempie kończą się przyprawy, cukier, wcześniej papier toaletowy, a ostatnio majonez. Kosmetyki jakoś też ubywają, zwłaszcza żel do mycia. Ale to już musi być zawiść jakaś, bo żel to tani, bezzapachowy, dla alergików. I kilka razy zauważyłam, że ma takie same kosmetyki, jak ja. Może Pelagia ma jakiś problem ze sobą? Rozumiem, że mogła się podłamać, bo nie wyszło jej z pracą. Tak się o nią starała, przygotowywała się do rozmowy, radziła znajomych, pytała, prosiła, wierciła dziury w brzuchach. Już nawet obiecano jej to stanowisko, a tu się okazało, że jednak jej nie przyjmą i nici z pracy. Fakt, dołująca sprawa. Jakiś kutas obiecał jej pewniaka i tak ją oszukali. Za małe znajomości? Nie wylizała dupy komu trzeba? A może jednak po prostu dała plamę na rozmowie, wyszło jej prostactwo? Nie dowiem się, przecież nikt by się nie przyznał.
Obecnie Pelagia podlizuje się swojej nowej koleżance. Tylko jakaś dziwna ta znajomość mi się wydaje. Pelagia nie jest tak dobroduszna. Jak ma zły nastrój, nawet na psa potrafi wrzeszczeć, jak opętana, tylko przez to, że mordką jej drzwi do pokoju otworzył.
Pelagia musi mieć jakiś interes. Tylko jaki? Nie będę wścibska i nie będę wietrzyć. Nawet nie obchodzi mnie specjalnie, czy zamierza wykorzystać jakoś to naiwne, młode dziewczę. Nie moja sprawa.
Może faceta jej chce odbić? To by było zbyt oczywiste. Przesiaduje z nimi godzinami. Mnie by wkurwiało gdyby ktoś mi tak prywatność naruszał. Ale ja to jestem przewrażliwiona.
Za to Pelagii chyba wrażliwości brak. Może i tak, skoro kiedyś uważała się za chłopczycę.
I oto cała Pelagia. Nie wiem, co jeszcze miałam o niej napisać?
No tak, teraz Pelagia poprzestawiała garnki i naczynia. Istny chaos w kuchni, wszystkiego trzeba szukać. No i zniknęły butelki, które miały być do oleju. Fajnie, że w ogóle zapytała...
Zapewniam was, że Pelagia nie jest użytkowniczką tego portalu. Ba! Pelagia nawet nie wie, że takowy istnieje.
Pelagia - ot, prosta z pozoru dziewczyna, a tak działająca na nerwy, że aż musiałam się na nią pożalić.
Niby są wakacje... I to od miesiąca(?!?!) to ja nawet ich nie czuje.
Witam mam do sprzedania fajne kozaczki dla dziewczyn które lubią się wyróżniać,Rozmiar 40.Cena za kozaczki 20 zł plus 13 zł paczuszka bo są ciężki
Napisał był Poe opowiadanie, "Okulary". Zaczyna się ono tak:
Niedawno, latając z obiegówkami po bibliotekach, przyjednej z nich natknąłem się na coś co bardzo mnie zastanowiło.
Otóż na podwórku przed domem leżała martwa kura. Dwie inne kury oraz kogut dziobały ją, a po chwili kogut zaczął gwałcić kurzego trupa. Robił to dłużej niż w zwyczaju mają to koguty. Mówiąc prościej, używał sobie. Chwytał przy tym w dziób głowę a gdy puszczał bezwiednia upadała. Powtórzył to jeszcze raz, tylko, że krócej - udało mi się ten drugi raz zarejestrować na komórce. Zdarzenie może ot lekko szokujące, ale jednak dało do myślenia.
Skoro wspomniałam już o jednej galerii, która zrobiła na mnie wrażenie,
nie mogłabym pominąć innej, której autor jest w absolutnej
czołówce moich ulubionych tutaj, na DarkPlanet.
Dzisiaj przypadkiem wpadło mi w oko zdjęcie w galerii na DP.