Może to głupie, może to puste przemyślenie...
Ale do cholery, noszę jakieś 17 lat te głupie worki pełne tłuszczu, które ograniczają każdy mój ruch (no, prawie każdy) i to do tego z przodu, każdego dnia je widzę!
Czasem puchną i bolą, czasem o nich kompletnie zapominam, oddając się bardziej pożytecznym dla życia zajęciom.
I co w nich kurwa takiego fajnego?!
Oprócz tego, że wiszą i są? ;-)