Sztuka to przemienianie cierpienia w piękno... Tak brzmi motto Negradonny, które doskonale pasuje do muzyki przez nich wykonywanej. Można określić ją mianem, gothic, ethereal, czy poezja śpiewana. Styl muzyki najbardziej zbliżony jest do heavenly voices. Zespół sam lubi określać swoja muzykę jako alternative dark pop i jak powiedziała mi kiedyś Rozalia - funeral doom metal. Negradonna dzisiaj ma w instrumentarium gitary akustyczne, skrzypce, flet, syntezator oraz bas i perkusję jak i bębny. W tym, co gra, słychać echa muzyki klasycznej, orientalnej i gotyckiej, uczucia i emocje: udręki i namiętności zagubionej duszy - a także śmierć i przemijanie.
Z pędem wiatru biegniesz
Stukot Twego serca zagłusza dziki galop
konia
Boisz się? Jesteś paranoiczny
Boisz się tego,co nie
istnieje
Kpisz? Twoje słowa się nie przebiją przez lodowaty wiatr
Szum
liści jest głośniejszy od Twego próżnego głosu
Pot...
Ścieka z
Ciebie,choć gorąc nie bije
Lęk? Nie,to do Ciebie zupełnie nie
pasuje
Jesteś zbyt dumny
Igrałeś ze śmiercią,Ciebie nie
dopadła
Byłeś zbyt sprytny
Nie bałeś się niczego...
Koło
Ciebie zawitał Król Olch
Wyrwał Ci duszę,a zakrwawioną ręka zapisał
na wietrze:
'Marność nad marnościami i wszystko co marne'
Blask Księżyca
Spływa kroplami rtęci
Ze skóry
Zimny dotyk nocy
Na wargach
Piersiach
Brzuchu
I udach
Oplata ramiona
Krępuje dłonie
Igra w załamaniach
Powiek
Rozlewa się jak woda
Na brzuchu
Skrapla się
Obok pępka
A Ty kiedy podejdziesz
I spijesz łakomie
Każdą łzę nocy
Z mojego ciała...?
Gdynia, 6.03.2008
Ogarnęła nas nostalgia wraz z chłodem.
Tęsknimy do siebie za sobą.
Brakuje informacji.
Brak jest smaku życia.
Nie słychać go i nie widać.
Siedzimy w piwnicy.
Twarze owiane są czernią nietoperzowych skrzydeł.
Pająki w kątach nie maja znaczenia.
Czekamy na burzę.
A potem... Potem znów będzie padało.
Nie ma cienia.
Jest tylko ukrzyżowana noc ponad nami.
W nas – nostalgia...
Ile dałbym aby usłyszeć wasze głosy, o Nimfy poranka, słonecznie bzyczące zielenią traw.
Wasze oczy, choć jedno spojrzenie błękitu splecionego z drobnymi listkami brzóz.
Światło...
Tęsknię za dniem...
Okala nas marność wiecznego stworzenia.
Odjęli ode mnie nieskończoność.
Chciałam się poddać.
Umrzeć.
Załamało się rusztowanie chmur.
Ziemia stała się niebem kosmosu.
Obejrzałem się za siebie i był to największy błąd mojego życia.
Za mną pędził czarny jeździec, na rumaku siwej maści.
Skoczyłam więc w przepaść ludzkich oczu.
Teraz umieram naprawdę...
"Dotykam niepewnie owego metafizycznego świata, który dzieje się tylko w odmętach naszych umysłów"