Słuchając takich zespołów jak Wintersun dochodzę do wniosku, że Children Of Bodom to naprawdę wartościowy zespół mający więcej do zaoferowania niż wirtuozerię gitarową. Nie chodzi o to, że Wintersun jest kiepskim zespołem, ale o to, co tworzy.
Dawno, dawno temu, kiedy death metal stawiał pierwsze kroki, a zespoły chciały grać najszybciej, najbrutalniej i najbardziej technicznie, na scenie pojawił się zespół, który zagwarantował sobie palmę pierwszeństwa przynajmniej w dwóch pierwszych kwestiach. Tym zespołem był właśnie Cannibal Corpse, którzy wbili się na rynek krążkiem "Eaten Back To Life", co wtedy nie było ciężko zrobić.
Od momentu wydania "Tomb Of The Mutilated" zespół wykazywał tendencję zwyżkową poziomu swoich krążków. Nawet zmiana za mikrofonem nie wpłynęła na poziom tworzonej przez zespół muzyki. Niestety, odnoszę nieodparte wrażenie, że "Gallery Of Suicide” tego poziomu nie trzyma. Dlaczego?
Drugi, wydany równocześnie z "Bath" album prezentuje inne oblicze zespołu. Tak jak samo "Bath" było pełne kontrastów, tak te dwa albumy są kontrastem dla siebie. Pomimo, że opierają się na podobnych komponentach to zawierają inną muzykę. Na "Leavin ..." Tak jak samo "Bath" było pełne kontrastów, tak te dwa albumy są kontrastem dla siebie. Pomimo, że opierają się na podobnych komponentach to zawierają inną muzykę. Na "Leaving Your Body Map" znajdziemy tą samą technikę, te same wokale, ten sam sposób aranżacji co na "Bath" - ale wszystko w innej proporcji.
Pięć lat przerwy w działalności i oto kolejne dziecko Sadus. Długi to okres, na pewno wystarczający na to, aby wyciągnąć wnioski z tego co się grało wcześniej. W końcu zmieniły się trendy, a muzyka zmierza do eklektyzmu. Sadus to jednak konserwatyści i ludzie poprzedniego pokolenia, gdyż co najmniej 4,5 roku z tych 5 spędzili na letargu.
Nieustająca supremacja Iron Maiden na poletku heavymetalowym spowodowała, że pomimo wydania pięciu albumów Accept nie był zespołem na tyle rozpoznawalnym i popularnym jak zespoły angielskie. Jak się okazuje ciężka praca się opłaciła. Płyty "Breaker", "Restless & Wild" oraz "Balls To The Wall" prezentowały bardzo przeciętny poziom, a ta ostatnia nawet kiepski, ale definiowały styl zespołu.
Fear Factory bezsprzecznie kojarzony jest z nowoczesnym graniem, by nie rzec komercyjnym jaj na metalowe realia. Co młodsi fani znający zespół z ich młodszych wydawnictw mogą się zdziwić, że ich pupile grali kiedyś zupełnie inaczej.
0 Nie jest tajemnicą, że sukces motywuje. Dlatego po bardzo dobrym krążku "Metal Heart" Accept poszedł za ciosem i w rok potem wydał "Russian Roulette". Krążek utrzymany jest w podobnym stylu do poprzedniczki i wbrew popularnej tendencji do nagrywania gorszych "kontynuacji" otrzymaliśmy równie dobry, a może nawet lepszy krążek.
Geniusza można poznać po tym, że ma nierówno w głowie poukładane, potrafi stworzyć coś genialnego, ale potrafi też i sknocić coś doszczętnie. Aż dziw bierze z jaką precyzją muzycy Morbid Angel przyłożyli się do "Gateways To Annihilation". Czy "Heretic" powtórzy ten sukces? Wątpię.
Aztec Jade to praktycznie nieznany w Polsce zespół progmetalowy. Po zawartości tego krążka trzeba powiedzieć, że albo progmetal to bardzo szerokie pojęcie, albo też ktoś usilnie starał się zaszufladkować tą formację. Nie chodzi tu wcale o to, że Aztec Jade tworzy bardzo bogatą muzykę - wręcz przeciwnie, o wiele bliżej im do bardziej komercyjnych dokonań Queensryche i Fates Warning. Raczej próżno szukać tu wyrafinowanych, skomplikowanych struktur, popisów instrumentalnych czy czegoś wyjątkowego. Utwory mają bardzo piosenkowy charakter i jedynie pewne rozwiązania rytmiczne nasuwają skojarzenia z progmetalem.
Fear Factory zdecydowanie nie trafił na "swoje" czasy. W połowie lat 90tych death metal znalazł się w sporym regresie i sądzę, że gdyby nie to, to zespół dalej tkwiłby w tym gatunku. Jednakże pod skrzydełkami Roadrunner nic nie zginie i każdy zespół da się przekwalifikować do panującej koniunktury. Poprzednie zdanie może sugerować, że "Demanufacture" to wyprzedanie się - nic z tych rzeczy.
Martin won, Dio witamy! Iommi niezadowolony ze współpracy z Martinem podziękował mu werbując do składu "Małego Rycerza". Zamiarem było zapewne wskrzeszenie ducha lat 70tych, albo przynajmniej czasów "Mob Rules". Efekt jest ... połowicznym sukcesem.
Catastrophe Ballet powstało w 1999 roku z inicjatywy Erica Burtona w małym niemieckim mieście Bitburg. Zainspirowały go zespoły takie jak Klling Joke, The Sisters Of Mercy, Building House, The Cure Oraz Fields Of The Nephilim.
Zespół powstał w 2002 roku i założony został przez trzech muzyków: kompozytora Karasu, skrzypka Aci'ego oraz wokalistkę Haru. Zespół nosił początkowo nazwę Phantasmagoria i był pierwszym japońskim przedstawicielem future popu. Zespoł stał się ważny na japońskiej scenie gotyckiej swoją muzykę, która łączy elektronikę, gitary skrzypce oraz oraz damskie wokale.
Tear - czeski projekt electrowave założony przez Zdenka Vovesnego. Muzyk miał wcześniej okazję grać w kilku podobych projektach a do 2003 roku skupiony był głównie na Tear. Muzyka zespołu to przetrzeń ekspresji opowiadająca o niewyśnionych wymiarach w zdygitalizowanje formie. Obecnie w skład zespołu wchodzi dodatkowych trzech doświadczonych muzyków grających na gitarze basowej, perkusji oraz na klawiszach. Ich pierwsza oficjalna płyta ukazała się 14 czerwca 2007 roku.
Kocham te rzadkie chwile, gdy jestem sama w mieszkaniu, kładę się na dywanie, zamykam oczy i słucham...odgłosów miasta...
Diorama - niemiecka grupa należąca do czołówki sceny darkwave prazentująca charakterystyczne mroczne i nostalgicznie dźwięki. Słowo "diorama" pochodzi z greki a znane jest z konstrukcji ze szkła lub tkaniny sprawiających wrażenie trójwymiarowości, które zapoczątkował w XIX wieku L. J. M.- Daguerre.
Suicide Commando - belgijski projekt łączący w swojej muzyce aggrotech z elementami electro-industrialu. Został założony przez Johan Van Roy'a w 1986 roku. Jednak jego pierwszy album "Critical Stage" nie zdobył większej popularności do połowy lat dziewięćdziesiątych.
Pride And Fall - norweski zespół założony w 2000 roku przez Sigve Monsena i Sveina Joara Auglaenda Johnsena. Założeniem muzyków było tworzyć muzykę elektroniczną z elemetami darkwave. Po zagraniu kilku koncertów i wydaniu płyty demo do zespołu dołączył Per Waagen, który zajął się programowaniem i syntezatorami.
IAMX - pseudonim, pod którym kryje się Chris Corner,
Anglik, obecnie zamieszkujący Niemcy (wraz ze swoją dziewczyną, Sue
Denim). Muzyk urodził się 24 stycznia 1974 roku, ukończył Mill Hill
School, a kiedy skończył 16 lat, przystąpił do Acklam Sixth Form
College.
Dla Łukasza, który natchnął mnie do nauki gry na gitarze...
Na zawsze pozostaniesz moją muzą!
Mam nadzieję, że się spodoba!
Enjoy!
hm... streszczenie jest tu chyba niepotrzebne... wszystko to, mówi samo za siebie...
Twoje oczy niczym płonące pochodnie
maja w sobie ten tajemniczy błysk.
Szare ogniki skaczące w rytm serca
kruszą barierę obojętności.