Jakże mnie wkurzają buńczuczne kampanie promocyjne i wszelkie slogany! Ilokrotnie przeglądam zagraniczne artykuły, które rozpisują się na temat nowych nadziei metalu, nowych odkryć itp., tylokrotnie czuje się zawiedziony! W zeszłym roku takim boom był wokół Hate Eternal. Nie jest tajemnicą, że Eric Rutan to muzyk nietuzinkowy i całkiem dobry producent, ale pierwsze dwa albumy Hate Eternal nie przykuły mojej uwagi. Dlatego też czytając hasła, że "I Monarch" ustanawia nowe standardy death metalu, że wprowadza nową wizję odhumanzowanej muzyki, że to najlepszy deathmetalowy krążek roku... no więc posłuchałem i tego albumu.
Mamy piękną, polską jesień, ledwo Wszystkich Świętych minęło, a już śnieg sypie. Taka pogoda nastraja człowieka do odśnieżenia z kurzu paru klimatycznych krążków. Tym razem padło na Tiamat i ich magnum opus "Wildhoney". Najlepszy jest fakt, że nigdy nie przepadałem za tym zespołem, ale akurat ten album przyswajam. Totalne pożegnanie z death metalem, mżonki doomu gdzieś się jeszcze obijają i tylko ubarwiają klimatyczną muzykę Tiamat. Zawartość "Wildhoney" nie określiłbym mianem gotyku, pomimo tego, że jest bardzo klimatyczna i hipnotyzująca. Napisałem o mżonkach doomu, ale bliżej jest Tiamatowi mimo wszystko do doom metalu niż do gotyku.
Jakiś czas temu miałem zaszczyt zrecenzować na łamach DarkPlanet drugi pełnowymiarowy krążek kanadyjskiego Unexpect "In A Flesh Aquarium". Po dziś dzień czuję się zauroczony awangardą, jaką proponuje zespół na swoim nowym wydawnictwie, ale sądze, że warto przypomnieć też i zapoznać się z tym, co zespół prezentował na początku swojej działalności.
Całkiem niedawno udało mi się porozmawiać z jednym z członków iławskiej kapeli Decimated, naszym forumowiczem Levanem, czyli Pawłem Lewandowskim. Oto nasza rozmowa.
Tarja Turunen - była wokalista Nightwisha - na dobre rozpoczęła solową karierę. Efekty samodzielnej pracy piosenkarki są już widoczne. Niedawno (25 października) odbyła się premiera singla "You Would Have Loved This" promującego debiutancką płytę "Henkäys Ikuisuudesta".
Premiera pełnometrażowego krążka odbędzie się już za kilka dni - 8 listopada.
Album będzie iście świąteczny - w jego skład wejdzie kilka bożonarodzeniowych oraz noworocznych utworów.
Niemiecki kwartet Blutengel postanowił zaserwować nam kolejną - tym razem niestety niewielką - porcję swojej muzyki. Już 1 grudnia 2006 na półkach sklepowych ukaże się kolejny singiel Chrisa Pohl'a i spółki, zatytułowany "My Saviour". Będzie to - jak zwykle - niesamowita mieszanka mrocznych melodii z porywającymi serce i duszę do tańca - mocnymi beat'ami.
Na krążku pojawią się trzy zupełnie nowe utwory oraz dwa remixy jednego z nich - utworu tytułowego.
"Killing Ground", czyli drugi singiel z najnowszego albumu niemieckiego Funker Vogt - "Navigator" - został wydany jako bonus do gry komputerowej: "World War I - Grabenkrieg in Europa". Dzięki współpracy z The Game Company został on włączony do tej popularnej gry.
Poza tym, jeden z utworów znajdujących się na krążku singlowym, a mianowicie kawałek "Paralyzed" zwiastuje kolejny album gwiazdy niemieckiej sceny electro. Płyta planowo ukazać ma się już w przyszłym roku. Szczegóły dotyczące najnowszego krążka niestety nie są jeszcze znane.
Cambodia, to tytuł najnowszego singla norweskiej Apoptygmy Berzerk. Premiera owego krążka odbędzie się już niebawem - 17 listopada 2006. Jak wspominaliśmy, utwór Cambodia, zapowiada kolejny już album w dorobku tej niesamowitej kapeli - płytę "Sonic Diary".
Poza singlem, Apoptygma nagrała także wideoklip do tytułowej piosenki. Premiera teledysku odbyła się w poprzedni weekend. Film umieszczono już w sieci - znaleźć go można TUTAJ.
Nevermore należy do tego grona nielicznych zespołów, które byle czego słuchaczowi nie pozwoli słuchać. Każde wydawnictwo tej grupy zbierało rewelacyjne recenzje, ale prawdziwa euforia towrzyszyła właśnie wydaniu "Dead Heart In A Dead World". Płytę tę szybko okrzyknięto najlepszym metalowym albumem ostatnich lat, a dla niektórych było to najlepsze wydawnictwo metalowe od czasów wydania przez Mercyful Fate "Melissy".
Gdyby powstał ranking najbardziej niedocenionych albumów rockowych wszechczasów, to nie wątpię, że "Headless Cross" zająłby jedno z czołowych miejsc. Album dorobił się opinii "najlepszego albumu w najgorszym okresie Black Sabbath". Jak dla mnie, ciężko jest powiedzieć, który okres dla Black Sabbath był najgorszy, ale ani "Born Again" z Gillanem, ani tym bardziej "Seventh Star" ani "The Eternal Idol" nie przykuł mojej uwagi. Co prawda już "The Eternal Idol" pokazał, że Tony Martin śpiewać potrafi, a że ciążyło na nim piętno charyzmy Ozzy'ego i świetnych wokali Dio i Gillana, to już inna kwestia.
Theory In Practice szybko dorobiło się opinii Liquid Tension Experiment death metalu. Nie jest to stwierdzenie bezpodstawne, gdyż death metal tworzony przez zespół, jest bardzo ciężko przystępy, muzycznie zaawansowany i bogaty. Do nagrania trzeciego albumu - "Colonizning The Sun" - zespół zatrudnił nowego perkusistę Patrika Sjobera, a dotychczasowy perkusista Henrik Ohlsson zajął się wokalami. W wyniku roszad personalnych zmieniła się także muzyka zespołu. Niestety, podobnie jak poprzednio, tak i tym razem zespół nie przekonuje mnie. "Armageddon theories" zawierało muzykę skomplikowaną do bólu, ale niestety bez sensu. Tym razem zespół dał odrobinę na luz i utwory są odrobinę bardziej przystępne i charakterystyczne. Niestety są też znaczące minusy.
Wspominając thrash metal, nie wiem czemu zawsze wymienia się jednym tchem Metallicę, Slayera, Megadeth i Anthrax, a Kreator jest niemal zawsze pomijany. Ja wiem, że Niemcy to niezbyt popularny i lubiany naród w Polsce, ale mają kilka naprawdę dobrych kapel, a Kreator do nich na pewno się zalicza. Na łamach działu recenzje postanowiłem zaprezentować album "Coma Of Souls", wymieniany obok "Extreme Aggression" jako szczytowe osiągnięcie zespołu.
U2 - irlandzki zespół rockowy, powstały w Dublinie w Irlandii, w roku 1976 w szkole Mount Temple. Początkowo był to kwintet pod nazwą Feedback, który jednak już po dwóch koncertach zmienił nazwę na The Hype. Po odejściu jednego z muzyków (brata The Edge'a - Dicka Evansa) zmienił nazwę na U2.
Są takie albumy, które pomimo, że w znaczący sposób odbiegają od tego, co do tej pory grał zespół, to na trwałe wpisują się w historię myzuki. Do takich albumów niewątpliwie należy "The Angel And The Dark River". Po nagraniu dwóch albumów opartych na ciężkich, wolnych riffach, głębokich growlingach i zawodzących skrzypcach, Aaron Steinhorpe i spółka stworzyli dzieło, które spokojnie mogłoby zostać odrzucone przez fanów zespołu, a jednak nie zostało. Tak się bowiem składa, że na "The Angel ..." nie ma wogóle growlingów!
Ledwie chłopaki z Zero Hour dali plamę albumem "A Fragile Mind", a zaledwie rok minął i dostajemy kolejny krążek. Nie spodziewałem się niczego interesującego, gdyż poprzednie wydawnictwo bardzo mnie zawiodło, pokazując zastój twórczy, schematyzm i totalny brak pomysłu. Nawet wykonanie było poniżej możliwości zespołu. Tym razem za mikrofonem stanął znany z Power Of Omens Chris Salinas. Jak się okazało, chłopaki z Zero Hour szybko wyciągnęli wnioski i chyba im też nie podobał się poprzedni album, bo "Sceps Of Pictures Burnt Beyond" to najlepszy tegoroczny stricte progmetalowy album!
Już od ładnych paru lat panuje moda na powstawanie tzw. supergrup, które zazwyczaj pałają się progmetalem. Niestety, coraz więcej z nich jest odgrzewanym kotletem i pomimo biegłości instrumentalnej nie wnosi kompletnie nic do gatunku. Twisted Into Form niewątpliwie można nazwać supergrupą, jako że w składzie zespołu udzielają się byli muzycy Spiral Architect - wokalista Leif Knashaug oraz gitarzysta Kai Gornitzka, perkusista Extol David Husvik oraz nieznany basista Erik Aadland.
Chyba już dawno nie słuchałam płyty, która wywołałaby na moich plecach ciarki. I nie mam tu na myśli ciarek, jakie przebiegały mnie gdy pierwszy raz usłyszałam twórczość Sui Generis Umbry, ale ciarki gdy czujesz, że muzyka, której słuchasz, to jest to! Trafia w twój gust, w to czego potrzebujesz w danej chwili. Potrzebowałam muzyki lekko elektronicznej, klimatycznej, z cudownym kobiecym wokalem i przez przypadek, podczas sprzątania natknęłam się na "Delerium-Karma". Odpaliłam i już po pierwszych sekundach wiedziałam, że to jest to.
Elfonia - rockowy zespół wywodzący się z Monterrey w Meksyku. Ich muzyka to połączenie doom metalu, gotyku, rocka progresywnego. Elfonia to jedna z najbardziej innowacyjnych kapel w Meksyku. Piękna, elegancka i delikatna muzyka wręcz ukaja duszę. Niesamowity wokal i brzmienie robią ogromne wrażenie.
Pomiędzy życiem, a śmiercią,
Miotam się bezsilny.
Boję się żyć,
Ale też boję się umrzeć.
Samotny,
Opuszczony,
Zapomniany,
Czekam,
Aż ktoś wreszcie
Poda mi dłoń,
Ukoi ból wędrówki.
Wskaże właściwą drogę,
Żebym wreszcie doszedł
Do celu,
Celu w którego
Istnienie wciąż wątpię