Jakże mnie wkurzają buńczuczne kampanie promocyjne i wszelkie slogany! Ilokrotnie przeglądam zagraniczne artykuły, które rozpisują się na temat nowych nadziei metalu, nowych odkryć itp., tylokrotnie czuje się zawiedziony! W zeszłym roku takim boom był wokół Hate Eternal. Nie jest tajemnicą, że Eric Rutan to muzyk nietuzinkowy i całkiem dobry producent, ale pierwsze dwa albumy Hate Eternal nie przykuły mojej uwagi. Dlatego też czytając hasła, że "I Monarch" ustanawia nowe standardy death metalu, że wprowadza nową wizję odhumanzowanej muzyki, że to najlepszy deathmetalowy krążek roku... no więc posłuchałem i tego albumu.
Wychwalanie Hate Eternal wydaje mi się być mocno na wyrost, choć zespół pokazał, że ma swój styl. Daleka jednak droga przez nimi, aby dorobić się renomy Morbid Angel, Nile czy choćby Cryptopsy.
Wydawca: Earache Records (2005)