Na film „Bitwa Warszawska 1920” czekałem z niecierpliwością. Bitwa, uznawana za 18-tą wśród najważniejszych w dziejach świata, a na pewno jedna z najistotniejszych w naszej historii to nie lada wyzwanie, ale liczyłem na to, że człowiek, który przeniósł na ekran z, moim zdaniem, niezwykle udanym skutkiem „Trylogię” Sienkiewicza, podoła temu zadaniu. Niestety, pomyliłem się. Film mnie zawiódł niemal pod każdym względem.
Na film „Bitwa Warszawska 1920” czekałem z niecierpliwością. Bitwa, uznawana za 18-tą wśród najważniejszych w dziejach świata, a na pewno jedna z najistotniejszych w naszej historii to nie lada wyzwanie, ale liczyłem na to, że człowiek, który przeniósł na ekran z, moim zdaniem, niezwykle udanym skutkiem „Trylogię” Sienkiewicza, podoła temu zadaniu. Niestety, pomyliłem się. Film mnie zawiódł niemal pod każdym względem.
20 września w sieci Multikino pojawi się film dokumentalny "Pearl Jam Twenty" wyreżyserowany przez zdobywcę Oscara, Camerona Crowe'a. Film powstał z okazji dwudziestolecia działalności zespołu. Płyta zostanie wydana następnie w formacie DVD i Blu-ray. Natomiast już w najbliższy poniedziałek do sprzedaży trafi ścieżka dźwiękowa do wspomnianego filmu, którą będzie można nabyć także podczas projekcji.
Każdemu zapewne zdarzyło się myśleć o śmierci. Niejednokrotnie pewnie zastanawialiście się "co się dzieje z nami gdy ta już nastąpi?". Niektórzy tak się boją śmierci, że chcieliby być nieśmiertelni i nie opuszczać tego świata przez wieki. Niejeden władca/król chciał wiecznie panować nad swoimi poddanymi, ale także zwykły śmiertelnik jak np. Faust bał się, że po śmierci nie będzie mógł kontynuować swoich badań.
“Romper Stomper” to australijski dramat sensacyjny, nakręcony w 1992 roku przez Geoffreya Wrighta. Dzieło, trwające ponad 90 minut, porusza problemy społeczne i obyczajowe, a jednym z grających w nim aktorów jest Russell Crowe. Oprócz popularnego Russella, w “Romper Stomper” występują m.in. Jacqueline McKenzie oraz Daniel Pollock (niestety, ten ostatni nie dożył premiery filmu, ponieważ popełnił samobójstwo).
Choć film ma już 13 lat, często do niego wracam. Dlaczego? Być może z
sentymentu. Był jednym z pierwszych filmów, które obejrzałam, mając
ledwo naście lat i które zapoczątkowały u mnie fascynację horrorem.
Tytuł w oryginalnej wersji brzmi „John Carpenter's Vampires”, a główna
rolę gra znany aktor James Woods. Akcja filmu dzieje się w Ameryce, którą nawiedzają wampiry od połowy XIV wieku. Pierwsza połowa tego wieku to czas pierwszych przypadków wampiryzmu. Za najpotężniejszego wampira Kościół uważa Jana Valeka.
Perkusistę Metalliki - Larsa Urlicha - będziemy mięli okazję zobaczyć na dużym ekranie. Produkcja, w której zagra Duńczyk, ma opowiadać o małżeństwie Ernesta Hemingway'a z Marthy Gellhorn (wojenną korespondentką). Według informacji Lars ma się
wcielić w rolę duńskiego dokumentarzysty - Jorisa Ivensa, twórcy filmu
"The Spanish
Earth" z 1937 roku. W filmie "Hemingway and Gellhorn", bo taki tytuł ma nosić ten obraz, główne role przydzielono Nicole Kidman i Clive'owi Owenowi.
Dla dzisiejszych kobiet osiągnięcie trzydziestu, czterdziestu czy pięćdziesięciu lat nie jest równoznaczne z utratą urody. Dostępne na rynku kosmetycznym specyfiki potrafią skutecznie opóźnić efekty starzenia i pozwalają dłużej cieszyć się kwitnącym, świeżym wyglądem. Bardziej zdesperowane panie korzystają z zabiegów chirurgicznych bądź laserowych, które ujmują im wieku, przydając równocześnie seksapilu i uroku. Gdyby środki, którymi dysponują współczesne niewiasty, były znane w XVI wieku z pewnością nie powstałaby czarna legenda o krwawej hrabinie Bathory, kobiecie, używającej krwi swoich poddanek by uzyskać efekt porównywalny do wstrzyknięcia pod skórę botoksu.
"Szamanka" to głośny polski film z 1996 roku, który został nieomal wyklęty za elementy sadomasochistyczne w odważnej erotycznej fabule. Fabuła nasycona jest histerią od pierwszych chwil. Scenarzystką "Szamanki" jest Manuela Gretkowska, polska feministka, toteż warto by podjąć próbę interpretacji tego filmu w kontekście nie szamanizmu, a feminizmu właśnie.
"The Passion of Darkly Noon" z 1995 roku to niezwykle nastrojowa, wieloznaczna
opowieść o pożądaniu, łączącym w sobie fascynację i przemoc zarazem. Nie
chodzi tu jedynie o cienką linię pomiędzy miłością a nienawiścią, ale o
multum symboli, których interpretacja pozwoli na pełne zrozumienie tej
produkcji belgijsko-brytyjsko-niemieckiej.
Akcja filmu toczy się w tropikalnych lasach, ciężko jednak
stwierdzić, jakie są to lasy. Amazońskie, australijskie? Nie zostaje to
sprecyzowane. Miejsce jest więc również alegoryczne. Ciepłe i
przyjemne, zarazem skryte i intymne, ale - co przede wszystkim podkreśla
Jude - jest niejako pułapką, do którego łatwo się przyzwyczaić i nie ma
prawie żadnych szans, aby się później przełamać i z niego odejść.
Ukazał się zapowiadany już na październik unikalny box filmów muzycznych na DVD - "Oblicza Rocka". Jest to znakomita propozycja nie tylko dla fanów rocka i metalu, ale przede wszystkim miłośników dobrej muzyki oraz widzów zainteresowanych burzliwymi biografiami znanych zespołów rockowych i kulisami ich sławy. Zestaw zawiera filmy: "Będzie Głośno!" Davisa Guggenheima - dokument kinowy pokazujący spotkanie trzech gigantów muzyki rockowej - The Edge'a (U2), Jimmy'ego Page'a (Led Zeppelin) i Jacka White'a (The White Stripes), "Full Metal Wiocha" Sung-Hyung Cho opowiadający o jednym z największych na świecie festiwali muzyki heavymetalowej w niemieckim Wacken oraz "Patti Smith - Sen Życia" o jednej z najbardziej wyjątkowych kobiet na niezależnej scenie rockowej.
W ostatnich latach sieć internetowa przechodzi prawdziwe oblężenie, a wszystko za sprawą portali społecznościowych. MySpace, Twitter, Nasza-Klasa czy wreszcie DarkPlanet - każdy z nich ma jakże szlachetne zadanie zrzeszania obcych sobie ludzi o podobnych zainteresowaniach, i każdemu z nich z większym lub mniejszym sukcesem się to udaje. Wśród wyżej wymienionych - nie bez kozery - zabrakło prawdziwego giganta na rynku popularnych "internetowych wiosek" - Facebook'a. Cieszący się olbrzymią popularnością ma na swoim koncie już przeszło 450 milionów użytkowników, takich jak ty czy ja. Jednak czy na pewno wiesz o nim wszystko? Gdyby tak nie było David Fincher, chciałby pogłębić twoją wiedzę. Na początku listopada do kin ma trafić jego najnowsza produkcja - "The Social Network".
W 1988 roku ukazała się książka zatytułowana "Królowa Potępionych", autorstwa Anne Rice, będąca kontynuacją "Wampira Lestata", innego dzieła rzeczonej pisarki. Swoją drogą z tego miejsca, chciałbym gorąco podziękować pani Rice, za przedłużenie żywota wampirycznej historii, historii w którą sam wierzę, choć nigdy "potępionego" nie spotkałem. Pozostaje mieć nadzieję, ale nie o tym. Nie od dziś zdarzały się przypadki ekranowych adaptacji bestsellerów, i nie od dziś fani książek takowe adaptacje krytykują. Na moje szczęście kiedy spotkałem się z obrazem Michael'a Rymer'a, będącym właśnie ekranizacją "Queen of the Damned", książki Anne nie czytałem, mogąc w spokoju napatrzeć się na gotową wizję reżysera. I co tu dużo mówić – film zrobił na mnie wrażenie.
Wes Craven to postać znana szerokiemu gronu fanów kina grozy. Wymieńmy chociażby takie tytuły jak "Ostatni dom po lewej", "Wzgórza mają oczy", czy wreszcie chyba najbardziej znany - "Koszmar z ulicy Wiązów", a od razu skojarzymy tego niepozornego człowieczka, który w latach 70. i 80. przeraził swymi obrazami sporą grupę kinomaniaków, zresztą do wtóru z Tobe'em Hooper'em ("Teksańska masakra piłą mechaniczną", "Poltergeist", "Miasteczko Salem"), z którym przez jakiś czas rywalizował. Niezależnie od ich osobistych relacji, wyścig trwał nie na żarty, zaś wygłodniali smakosze horrorów, co kilka lat zacierali rączki na kolejne dzieła, które z perspektywy czasu uchodzą za klasyki gatunku. Dziś o jednym z nich - wspomnianym wyżej "Koszmarze z Ulicy Wiązów".
Russel Bayne (Jeremy London) zostaje ukąszony przez wilkołaka. Z przerażeniem obserwuje dziwną transformację swojego ciała. Na dodatek los rzuca go w sam środek wojny między wilkołakami, wampirami i ludźmi. Przywódca jednego z wampirzych klanów, Von Griem, próbuje wykorzystać niezwykłą moc starożytnej bogini Lilith, aby z jej pomocą zniszczyć świat ludzi. Russel będzie próbował pokrzyżować te plany, mając za sprzymierzeńca łowcę wampirów Jacoba Van Helsinga (Rhett Giles).
Mimo tego, że Sean Penn jest znany głównie jako aktor to jednak udało mu się wyreżyserować kilka dzieł, obok których człowiek nie może przejść obojętnie jednym z takich filmów bez wątpienia jest "Obietnica", film inny niż wszystko to co do tej pory widzieliście. Co sprawia, że ten film jest taki wyjątkowy? Znakomity scenariusz, porażające zdjęcia, znakomite aktorstwo i w końcu ścieżka dźwiękowa, która zapada w pamięć na całe życie. Ale po kolei.
Czasami przyjemnie zanurzyć się w atmosferze inności cudzego mieszkania lub domu. Poczuć wręcz organicznie emocje ukryte w zakamarkach obcego wnętrza. Meble, ozdoby, elementy dekoracyjne, sącząca się z głośników muzyka stanowią o tym, kim jest ich właściciel i składają się na jego rzeczywisty obraz. Wyrażają myśli, pragnienia i styl życia lub być może skrywają jakąś tajemnicę.
...nie taki wampir straszny, jako go malują... Zaczyna się niezwykle stylowo - od widoczków pokrytego śniegiem
cmentarza. Figury aniołków, świątków i inne takie. W tle - podniosła
muzyka organów. Ach, ach! - to mniód dla serca tak wrażliwej i
romantycznej osoby jak ja! Po około półtorej minuty pasienia oczu tą
łagodną scenerią robi się mniej romantycznie - przenosimy się do
mrocznego wnętrza jakiejś gotyckiej chaty, gdzie po korytarzu tańczy
sobie w mocno przeźroczystych szmatkach młoda dziewoja.
Apokalipsa nie będzie śliczna ani romantyczna - kilka słów o jednym z najbardziej przygnębiających filmów ostatnich miesięcy. Szanowny Panie Mortensen. Piszę do Pana, aby Pana przeprosić. Jeszcze do niedawna wydawał mi się zupełnie przeciętnym i bezbarwnym aktorem, którego na szczyt niezasłużonej popularności wydźwignęły role legendarnych herosów, gracko wymachujących mieczem i bardzo rzadko korzystających z niespecjalnie obfitych zasobów własnej inteligencji. Proszę mi wybaczyć.
Przyzwoity film, nieprzyzwoity reżyser. Kilka dni temu - z racji tego, że na lekcjach języka polskiego przerabiam obecnie dział "II Wojna Światowa" - zostałam poproszona o obejrzenie fabularnego filmu z 2002 roku pt. "Pianista". Ponieważ oglądam dzieła filmowe dosyć rzadko (wolę krótkie video clipy i teledyski), po "zaliczeniu" niemal każdej produkcji pojawia się we mnie potrzeba napisania recenzji lub przynajmniej krótkiego komentarza. Pozwólcie więc, że podzielę się z Wami moimi wrażeniami po "oglądnięciu" filmowej biografii Władysława Szpilmana. Nie będę się rozpisywać na temat problematyki utworu i elementów świata przedstawionego, albowiem są one powszechnie znane.
Mroźny, śnieżny niedzielny wieczór. Warszawa skąpana w mieniącej się światłami latarni bieli. Świat jakby odrealniony. Miasto trochę, jak z innej bajki. Gwar podekscytowanych ludzi na chwilę przed zgaśnięciem świateł. Sala kinowa w tradycyjnym, nieco klasycznym stylu, trochę jak z innej bajki.
Wybaczcie, drodzy Czytelnicy, że nie mam dzisiaj ambicji, aby napisać długi i szczegółowy tekst. Nawet, gdybym chciała to zrobić, moje pragnienie nie miałoby najmniejszej szansy na realizację. Dlaczego? Bo tego, co zobaczyłam dziś po południu, nie da się ani opowiedzieć, ani wytłumaczyć w logiczno-racjonalny sposób. Jedyne, co mogę uczynić, to rzucić szokujące hasło: "Faszyści na Marsie" ("Fascisti Su Marte"). Albowiem tak brzmi tytuł filmu, który było mi dane obejrzeć w ostatnim czasie…
Myśliwy polujący na króliki odkrywa w lesie zmumifikowane ciało 40-letniego mężczyzny. Lekarze twierdzą, że zgon nastąpił około stu dni wcześniej. Zmarły prowadził dziennik, z którego możemy odtworzyć ostatnie dwa miesiące jego życia. Intrygujący i poruszający film Petera Liechtiego łamie tradycyjne konwencje filmu dokumentalnego. Oparty na noweli Shimady Masaihiko wymaga od widza świadomego odbioru, ale na poziomie emocjonalnym, a nie intelektualnym. Wkrótce na DarkPlanet do wygrania wejsciówki na pokaz filmu.
Jutro o godzinie 18:00 w Warszawie odbędzie się zamknięty pokaz filmu "Witajcie w Mroku". Pojawią się bohaterowie obrazu (w tym organizator Castle Party), reżyser oraz media. Dodatkowo wystąpi także zespół Deathcamp Project. Na imprezie oczywiście obecne będzie DarkPlanet.Pl. Wkrótce relacja na łamach naszego portalu.
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym co moglibyście zrobić przez godzinę i piętnaście minut zamiast oglądać film? Bo ja właśnie to przeżyłam podczas tej produkcji. Niestety, ale to był totalnie zmarnowany czas. Mogłam w tym czasie umyć naczynia, albo poodkurzać gdyby nie to, że było już dość późno.