Że jeszcze takie zespoły jak Animus istnieją i nikt nie powie muzykom, że grać nie potrafią. W przypadku tej izraelskiej formacji mamy do czynienia z jednoosobowym projektem Golana Weissa, który obsługuje wszystkie instrumenty z zamiarem stworzenia blackmetalowego dzieła.
Czasem i takie "suchary" wpadają. Malodorous ma szansę wygrać u mnie w kategorii gniot tygodnia. "Amaranthine Redolence" to debiutancki album tej grającej brutalny death metal formacji. Wcześniej, w tym samym roku Malodorous wypuścił EPkę zatytułowaną identycznie jak pełny album.
Ostatnio kolega podrzucił mi płytkę zupełnie nieznanej mi formacji Revocation, szczerze ją polecając. Szybko więc poszperałem w internecie, aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej grupy. Otóż to bostońskie trio do tej pory miało na koncie jedynie EPkę "Summon The Spawn", zaś w tym roku sami wydali swój debiutancki album "Empire Of The Obscene".
Trochę zniesmaczony poziomem płyt, które w ostatnich miesiącach trafiały na muzyczne półki, zastanawiałem się czy ta zbiorowa niemoc twórcza dopadnie także i Francuzów znanych ze swoich deathmetalowych przypadłości. Od razu zamierzam rozwiać wszelkie wątpliwości: płyta trzyma wysoki poziom swoich poprzedniczek.
Nie jest tak łatwo posiąść szczęścia
wystarczy chwila nieuwagi
ucinają ci skrzydła
i dziwisz się, że nie latasz.
I marzenia o byciu pilotem
czy drapieżnym ptakiem
przeminęły z wiatrem
gdzieś w kinie na ekranie.
Zbyt często przysiadasz na parapecie
patrzysz w dół - oczekując,
że pojawi się nauczyciel
który nauczy rozwinąć twoje skrzydła.
A rynną spływa twoja krew
deszcze nie padają
ty nie czujesz
i w końcu odlatujesz - Inaczej.
Potem zdarza się powrócić
z inną maską, z innym wewnętrznym oceanem,
skrzydeł nadal brak, ale w końcu
zasnęła w tobie pamięć jesiennych odlotów.
Niedawno weterani thrash metalu - zespół Slayer - zapowiedzieli wydanie krążka DVD i zakończenie współpracy z wieloletnim producentem, Rickiem Rubinem. Tymczasem sława grupy i inspiracje jej ponad ćwierćwiekowymi dokonaniami są wciąż żywe. Dowodzi temu specjalna kompilacja " A Tribute To Slayer: 25 Years", która ukazała się nakładem Slaytanic Wermacht Russia (rosyjskiego fanklubu Slayera), na której znalazło się 20 coverów w wykonaniu zespołów z całego świata.
Po czterech studyjnych albumach, garści singli i sporym wkładzie w serię "Artoffact Uturn", niemiecki Massiv In Mensch powraca z jeszcze ciepłą płytą "Back In The Jungle". Bez wątpienia jest to najbardziej szelmowski, psychodeliczny i najtrudniejszy do opisania zestaw bezwstydnego techno, jakie zdarzy się Wam załadować do swoich odtwarzaczy CD i MP3! Na krążku znajdzie się m.in. ustalony już hit klubowy "Supermassive Gravity", owoc współpracy zespołu z grupą Mind.A.In.Box, a także kusząco-wciągające "Back In The Jungle". Premiera wydawnictwa 27 października dzięki Artoffact Records.
Siadając do tego albumu, od samego początku miałem sceptyczne uczucia. Po pierwsze styl, który prezentowała sobą muzyka nigdy jeszcze nie gościł w moich głośnikach, bowiem nigdy nie byłem zapalonym fanem muzyki z kręgu darkwave. Po drugie muzyka elektroniczna, może poza paroma wyjątkami (Kraftwerk, Klaus Schulze), kojarzyła mi się raczej z niezrozumiałą "łupaniną", dobrą dla rozwrzeszczanych małolatów. Wyobraźcie sobie, zatem jak wielkie było moje zdziwienie, gdy po paru minutach odsłuchu "Home Coming Heavens" - płyty zespołu o nazwie The Dust Of Basement, pochodzącego właśnie z kręgu mrocznych elektronicznych brzmień - najpierw moja kończyna dolna a po chwili całe ciało w ślad za nią, bujało się w rytm niezwykłych dźwięków. Jeżeli ktoś pragnie rozpocząć przygodę z tego typu muzyką to gorąco polecam właśnie tę pozycję, gdyż mnie osobiście urzekła.
Na takie uderzenie deathmetalowy światek na pewno był przygotowany. Kiedy w 1991 roku ukazała się EPka "Human Waste" było oczywiste, że oto na scenie pojawił się zespół, który ma do zaoferowania kawał dobrego death metalu. Niedługo trzeba było więc czekać na debiutancki, pełny album, bo jeszcze w tym samym roku ukazał się "Effigy Of The Forgotten", który oczarował krytyków i fanów.
Dawno, dawno temu usłyszałem kilka kawałków Voivod z płyt "Negatron" oraz "Phobos". Pamiętam, że te utwory nie podobały mi się i dziwiłem się jak ten zespół dorobił się statusu legendy i dlaczego w ogóle jest ceniony. Jak się miało okazać, wspomniane krążki były podobno jednymi ze słabszych w dorobku Kanadyjczyków. Nie pozostało więc nic innego, jak sięgnąć po któryś z klasyków - "Killing Technology", "Dimension Hatross" bądź "Nothingface". Los chciał, że padło na "Nothingface" i chyba dobrze się stało.
"Been Caught Buttering" to drugi album w dyskografii austriackiego Pungent Stench i pierwszy z jakim miałem okazję się zapoznać. Debiutacki "For God Your Soul... For Me Your Flesh" zrobił całkiem spore zamieszanie na deathmetalowej scenie, gdyż zaprezentował death metal w wolnym, ciężkim wydaniu.
W tym roku jesień obfituje w doskonałe koncerty, a do pierwszego z występów Keitha Caputo w naszym kraju pozostał dokładnie tydzień. Już 19 październiku w bydgoskiej Estradzie, dwa dni później w Warszawie w Hard Rock Cafe oraz 22 października w klubie Blue Note w Poznaniu będzie można zobaczyć lidera i wokalistę Life Of Agony. Artysta przyjedzie do naszego kraju w ramach trasy promującej ostatnie wydawnictwo ”A Fondness for Hometown Scars” z kwietnia tego roku. Serwis DarkPlanet jest patronem medialnym koncertów.
Przed chwilą wyszedł z kamienicy. Jego kroki jeszcze niedawno dudniły w betonowej klatce głośnym echem. Teraz już stoi na ulicy. Bystrym wzrokiem patrzy to w jedną to w drugą stronę. Decyzję stara się podjąć szybko. Miałem iść do lekarza - myśli, czyli muszę iść w prawo. Zgodnie z myślami obiera właśnie ten kierunek. Idzie dosyć szybko, końce nienagannie związanych sznurówek podskakują równomiernie na wierzchu buta. Dobrze wie, że chociaż to dopiero początek dnia, czeka go jeszcze wiele pracy, to właśnie, dlatego tam musi się spieszyć.
Disharmonic Orchestra to jeden z tych klasycznych zespołów, z którego twórczością nigdy nie miałem najmniejszego styku. Ale jak mówią - lepiej późno niż wcale, wiec udało mi sie zdobyć debiutancki album "Expositionsprophylaxe" i zapoznać choć po części z nietuzinkową twórczością tej formacji.
Drugi album Suffocation, to krążek, o którym z perspektywy lat mówi się coraz mniej, a dla wielu fanów zespołu uchodzi za najsłabsze ich dokonanie. Zapewne zupełnie inaczej pisano by o tym albimie gdyby nie produkcja, mix i mastering.
Po czterech latach oczekiwania w końcu doczekaliśmy sie trzeciego, studyjnego albumu Szwedów. Warto wspomnieć, że w tym roku już ukazała się EPka jak i koncertówka z Wacken, sygnowane logiem Bloodbath. Przez ten czas doszło do pewnych roszad personalnych - za mikrofonem ponownie stanął Mikael Akerfeldt, zaś w miejsce Dana Swano zatrudniono Pera Erikssona.
27 października koncertem w Manchesterze trzeci rozdział trasy Unholy Alliance Tour otworzy amerykańska legenda thrash metalu - Slayer. Pokłosiem tournee będzie szykowane na przyszły rok DVD, którego zawartość stanowić ma zapis londyńskiego występu kwartetu w Hammersmith Apollo (31 października). Prócz Kalifornijczyków na scenie pojawią się Trivium i Amon Amarth. Jak zdradza gitarzysta zespołu Kerry King - podczas trasy można spodziewać się kilku nowych utworów przygotowywanych z myślą o nowej płycie.
Już za tydzień, 18 października, rozpocznie się Poznańska Rzeźnia Rockowa. Na dwudniowym festiwalu, zagra 12 zespołów. Nie zabraknie na nim młodych wykonawców, takich jak chociażby częstochowski zespół Vena Valley czy zyskujący sobie coraz większe grono słuchaczy Percival Schuttenbach. Wśród wyjadaczy z naszej rodzimej scenie pojawią się między innymi Artrosis i CETI. Impreza będzie połączona ze Zlotem fanów The Sisters Of Mercy i w dużej mierze poświęcona twórczości Sióstr. Na scenie pojawi się także Ben Christo ze swoim projektem Night By Night. Gwiazdą festiwalu będzie brytyjski Nozzle. Imprezie patronuje serwis DarkPlanet.
Brytyjska legenda grindcore'a Napalm Death pracuje nad nową płytą zatytułowaną "Time Waits For No Slave". Producentem trzynastego studyjnego albumu jest Russ Russell, z którym muzycy współpracowali przy nagraniu kilku wcześniejszych wydawnictw. Partia wokalu i ścieżka gitary basowej rejestrowana jest w walijskim Foel Studio. Zmiksowanie całości materiału, nagranie instrumentów perkusyjnych i gitary elektrycznej zostanie zrealizowane w Parlour Sound Studio w Kettering (Anglia). Krążek "Time Waits For No Slave" ukaże się na początku 2009 roku za pośrednictwem Century Media Records.
Muzyków Nevermore rozpiera chyba twórcza energia. Jeff Loomis to kolejny członek tej zacnej amerykańskiej formacji, któremu udało się swój pierwszy solowy krążek opublikować jeszcze w tym roku. Wcale mnie ten fakt nie dziwi. W życiu każdego gitarzysty zdarzają się takie chwile, że szuflada, w której to skrywa się te najbardziej szalone pomysły za żadne skarby nie chce się domknąć. Wtedy też, na rynek muzyczny trafiają płyty takie jak "Zero Order Phase".
Jak co roku Festiwal M'era Luna kusi dobrym i zróżnicowanym składem muzycznym. Tradycyjnie na lotnisku w Hildesheim przez dwa dni gra ponad czterdzieści zespołów, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. Rok przed jubileuszową, dziesiątą edycją, która przypadnie na lato 2009, w dniach 9-10 sierpnia 2008 festiwal odwiedziła rekordowo wysoka liczba 23.000 uczestników.
Gdzieś w pobliżu rozległy się czyjeś ciche kroki
To tylko tęsknota nadciąga
W tę noc pachnącą martwymi liśćmi...
Na dzień 31 października 2008 roku zapowiedziano premierę nowej EPki Doro Pesch, legendarnej wokalistki Warlock. Wydawnictwo zatytułowano "Celebrate (Night Of The Warlock)". W nagraniach Doro wspomagali między innymi: Biff Byford (Saxon), Angela Gossow (Arch Enemy) oraz Liv Kristine.