Jest już nocka rozgwieżdżona
Samotności przeciwniczka.
Więc chodź tu kocurze wspaniały,
Daj się zaprowadzić
W ciemne zaułki.
Poddaj się magii mych zielonych oczu,
Maleńkich, skośnych i błyszczących.
Spójrz w nie głęboko, jak najgłębiej
I znajdź to czego pragniesz.
Wielki kocurze pozwól pieszczotę
Małą noskiem zimnym
Na szyi twej wycisnąć.
Czy bym też mogła, tak delikatnie
Uszko twe pokąsać?
Jak w szamańskim tańcu
Moim ciałkiem otrzeć się o Twoje.
Owinąć się wokół twego
Prężnego ogona,
Zachwycać się jego siłą i pięknem.
Po czym prężąc się i mrucząc
Zamiauczeć byś przesłonił mi
Niebo
Oddał się zapomnieniu
I namiętnemu
Mruczeniu.
Dla MruczkaPowiem szczerze: nienawidzę tego uczucia!
Nienawidzę go tak mocno,
Jak najgorszego wroga.
Ten stan jest okropny,
Poniżający.
W lustrze nie widzę już nawet
Swego odbicia!
Zamiast mojej twarzy,
Widzę monstrum.
Czuję się nim.
Czuję się zła, brzydka, okropna.
Upewniam siebie w swojej
Beznadziejności,
Głupocie...
Bo jestem taka.
Niema we mnie nic dobrego.
Jestem do niczego.
Nic nie potrafię zbudować,
Za to ślicznie niszczę.
Jestem obrzydliwa!
Nikt nie pokocha takiego potwora!
Ciągle popełniam te same
Błędy.
Ciągle się łudzę.
Nie potrafię zrozumieć, że
Jestem już przegrana.
Czymże jest
Jedna kryształowa kropla?
Niby słoną wodą,
Niby tak.
Lecz w jej krystalicznej istocie
Znajdujemy nas samych;
Ona to czuje nasz ból,
Dzieli z nami troski.
Niesie pociechę w ciemnym pokoju,
Tylko ona zna nas dobrze.
Tylko ona nam pomaga.
W tej kryształowej toni
Odbija się nasza dusza.
Ona jest jak my.
Czymże więc jest
Jedna kryształowa kropla?
10 października w poznańskim klubie Zeppelin Hall odbył się przedostatni koncert w ramach trasy Second Life Syndrome Tour II. Była to trasa promująca wydany w 2005 roku ostatni krążek warszawskiego zespołu Riverside - "Second Life Syndrome". Koncertowo wspomógł Riverside szczeciński Moonlight. Bilety wyceniono na 25-30 zł, więc nie była to jakaś szokująca kwota, a przyjść i zobaczyć obie kapele na żywo, na pewno było warto.
Current 93 - zespół grający neofolk, industrial oraz muzykę eksperymentalną. Jest brytyjską formacją, którą założył w 1982 roku David Tibet po opuszczeniu Psychic TV. Muzycznie Current 93 oscyluje pomiędzy nastrojowym neofolkiem a muzyką industrialną i noise.
Avantasia - dwuczęściowy album napisany przez Tobiasa Sammeta - wokalistę power metalowego zespołu Edguy. Album został wydany w 2000 roku i znajdują sie na nim utwory z gatunku symfonicznego metalu. Nazwa Avantasia pochodzi od słów "Avalon" i "Fantasia" i opisuje świat "poza ludzką wyobraźnią". Album zawiera 23 utwory opowiadające o fikcyjne historii Dominikanina Gabriela we wczesnym XVII wieku.
Disembowelment - australijska grupa muzyczna wykonująca death/ doom metal. Powstała 1989 roku w Melbourne pod nazwą Bacteria wykonując początkowo grindcore. Rok później grupa przybrała nazwę Disembowelment zmieniając tym samym styl wykonywanej muzyki. Grupę rozwiązano niedługo po wydaniu debiutanckiego albumu, w 1994 roku. Zespół zaliczany jest do prekursorów gatunku doom metalu oraz death doom z wpływami gatunków pośrednich.
Każesz mi odejść, wyrzucasz z serca swego,
Lecz co gorsza, ja nie potrafię tego samego.
Pokochałam Cię tak szczerze i naiwnie
Miłość od pierwszego wejrzenia - dosłownie.
I chociaż muszę stąd odejść, co boli
Nie zmienię uczuć z własnej woli.
Tamtego pięknego dnia kiedy Cię poznałam
O miłości tak naprawdę nic nie wiedziałam.
Ale gdy spojrzałam w Twoje ciepłe oczy
Zrozumiałam, że to ona właśnie kroczy.
Jestem dziewczyną, która boi się czasem
I pragnie tego co ukoi swoim głosem.
Która marzy by móc być w Twoich ramionach,
Bezpieczna, kochana, z każdej strony chroniona.
Nie mogę więc uwierzyć w to co się stało,
W moim życiu ciągle w kółko coś się działo.
Więc, gdy powiedziałeś, że to koniec
Nie wiedziałam co zrobić, gdzie uciec.
Serce mnie zabolało i boli do dziś
Z róży naszej miłości spadł ostatni liść.
Kwiat jednak nadal chce kwitnąć,
Bo nie pozwoli tej miłości zniknąć.
Jest to dla mnie nadzieja ogromna
Iskra ciepła i grzejąca, lecz płonna.
Aby zapłonąć żywszym ogniem potrzebuje
Twojego serca, które się nim zaopiekuje.
Jakże okrutny i przewrotny jest ludzki los.
Sprawia, że człowiek przez życie idzie jak na stos.
Gdyż życie nasze jest tylko długim cierpieniem,
Dozą bólu, rozpaloną gorączki płomieniem.
Jednak najgorsze są te pytania-
Częste, gęste, pełne zgadywania.
Tak chciałabym się dowiedzieć jednego:
Dlaczego ciągle tylko cierpię, dlaczego?!
Moje serce, osłabione już więcej znieść nie może
O pomstę do nieba woła, jeszcze Wam pokaże!
Moje oczy czują łzy upokorzenia,
Cierpienie nie znajdzie ukojenia.
Pozostaje mi tylko wieczny spoczynek
-mego serca, duszy i miłości odpoczynek.
Apoptygma Berzerk ostatnio nie próżnuje - tym razem ma zamiar wydać "Sonic Diary" - album z samymi coverami takich znanych zespołów jak: Metallica, Marilyn Manson, Rolling Stones, U2 czy Rammstein. Poszczególne wersje pochodzą z lat 1993-2006, będzie to więc też wydawnictwo nieco przekrojowe dla dokonań Apoptygmy. Album ma promować utwór "Cambodia", w oryginalnej wersji wykonywany kiedyś przez Kim Wilde. Na rynku muzycznym "Sonic Diary" ukaże się 27 listopada 2006r. (także w Polsce) nakładem Sony BMG.
Lacrimas Profundere - niemiecki zespół muzyczny założony przez Olivera Nikolasa Schmida w 1993 roku. Początkowo zespół grał smutny, melancholijny death/doom/gothic metal, który oprócz standardowego metalowego instrumentarium, używał również: wiolonczeli, harf i fletu.
Czuł do tej Elfickiej niewiasty sympatię i wydawało się, że nic więcej... Jednak namiętność jej oczu, która pozbawiała mocy najodporniejszych mężów rasy Aniołów, nie mogła nie wywrzeć wrażenia na zwykłym śmiertelniku. Elfia magia emanowała z każdego jej ruchu. Delikatny dotyk dłoni, niczym runiczne zaklęcie, powodował wzrost pragnienia. Łaknął spijać energię wibrującą z jej smukłego ciała.
Przyciągała go, bo czuł, że łączy ich coś więcej niż tylko kilka wspólnie spędzonych chwil. Wiele razy dawała mu dowód na wspólne pojmowanie świata. Tego zrozumienia dusz pragnął najbardziej. Fascynował ich ten sam rodzaj magii – magia uczuć, magia namiętności, magia emocji spełnionych i niespełnionych. Ona - Elf, poetka i Pani Zmysłów, a on – śmiertelnik, który otarł się o magię aniołów. Ona mu tę magię przypominała – Valkyria ze Wzgórz Purpurowych.
Kroki popełnione w przeszłości ograniczały wybory, na które mógł sobie pozwolić. Jego tęsknota docierała do niej runami pisanymi przez niebo. Wiedziała czyje są to słowa. Znała niebo i znała jego energię w runach zawartą. Dała mu wyrozumiałość i czas. On ten czas odliczał szarpiąc swą duszę nieuczciwą codziennością. Mógł nie widzieć jej przez kolejne wschody i zachody słońca, lecz była pierwszym obrazem, który odwiedzał go po zamknięciu oczu.
Frey próbował uwolnić się od tego i innych obrazów pięknej Elfki, poświęcając się pracy. Jako konwojent kurierski nie mógł narzekać na brak roboty. Jego miecz częściej był w dłoni niż w pochwie. Nieuporządkowane struktury władzy spowodowały powstawanie licznych grup bandyckich, dla których przesyłki kurierskie od zawsze były łakomym kąskiem. Jednak sprawna ręka Freya, wzmocniona dobrej jakości orężem, rozdawała do tej pory bandytom jedynie śmierć. Śmierć zadawaną tym okrutniej im więcej niewyzwolonych pragnień tłamsiło jego serce. Próbując nie myśleć o Valkyrii srogo rozprawiał się z przeciwnikiem.
Jednak sny nie pozwalały mu zapomnieć.
Chyba nie do końca chciał się do tego przyznać przed sobą samym, ale czuł, że sny nie dadzą mu spokoju do póki nie nastąpi spełnienie. Spełnienie, na które czekają Aniołowie, bowiem wytworzona z niego energia leczy rany świata.
Póki co zarzucił miecz na plecy, stanął nad urwiskiem i zamknął oczy. Uśmiechnął się...
Opadał z gwiazd. Rozpostarte skrzydła panowały nad wiatrem i nad czernią nocy.
Zstępujący z nieba czarny kontur dumnej otchłani.
Wylądował w dolinie niedaleko wioski. Ziemi dotknął lekko, a ona oddała mu pokłon. Złożone skrzydła potęgowały ogrom jego postaci. Piękna twarz otulona była długimi, białymi jak światło, włosami. Zbroja, którą miał nie była ani z hartowanej stali, ani ze szlachetnego metalu, nie była nawet skórzana. Była czarną substancją, potężnym tworzywem wtopionym w jego ciało – to było właśnie jego ciało. W ręku dzierżył potężny miecz i była to jedyna rzecz, jaką posiadał. Stał tak wsparty na mieczu patrząc na śpiącą wioskę. W pewnym momencie Archanioł zamknął oczy. Wiatr przestał wiać, nocne zwierzęta ucichły, a jedyną melodią było migotanie gwiazd.
Przebudziła się. Wzrok jej wyrażał pragnienia niespełnione. Wyszła bosa w noc ciepłą. Minęła ostatni dom, by za chwilę stanąć przed nagim mieczem. Pożądanie emanowało z jej delikatnego, smukłego ciała. Otworzył oczy. Położył miecz na ziemi – obok położyła się dziewczyna. Wziął ją mocno, a ona wyraziła wdzięczność rozkoszą wysłaną w noc.
Wstali razem. Chłonął spojrzenie jej oczu niewinnych. Wyrwał jedno pióro ze skrzydeł i wbił je w serce dziewczyny. Wziął ją w ramiona. Dusza opuszczała niewieście ciało światłem poprzez wzrok – jego pokarm. Stał nad nią, aż zaspokojony odleciał, pozostawiając za sobą puste oczodoły wracające do wioski.
Gdy noc ustąpiła znaleziono ją w jej łóżku – nagą, pozbawioną wspomnień, ze wzrokiem utkwionym w dal. Martwe ciała jej rodziny nie chciały opowiedzieć historii nocy.
Poznański koncert był przedostatni na trasie Rat Race Tour. Już wcześniej było wiadomo, że nie wystąpi Virgin Snatch, które kończy pracę nad płytą. Będąc w klubie U Bazyla z maleńkim poślizgiem, zdążyłem zakupić piwko i udać się na salkę koncertową. Tam już tłum ludzi czekał na pierwszy koncert. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni widzialem w Bazylu tylu ludzi - naprawdę mnóstwo.
Pomysł, aby założyć For My Pain narodził się jesienią 1999 roku, gdy Altti Veteläinen i Petri Sankala myśleli o założeniu nowego zespołu o gotyckim brzmieniu. Do współpracy postanowili zaprosić swoich dobrych znajomych Tuomasa Holopainena (Nightwish) oraz Lauri Tuohimaa (Embraze/Maple Cross). Obaj panowie zainteresowali się i podeszli bardzo entuzjastycznie do nowego projektu. Niestety, jego realizacja przesunęła się w czasie, gdyż oboje byli zajęci własnymi zespołami.