Przed granicą Antychrysta Zastukał zgniłym palcem w zardzewiałe wrota Przegniły głos ukazywał rozczarowanie Jakby spodziewał się korowodów uwielbienia Zabrane sumienie zostało zamknięte w cytadeli Na granicy Antychrysta Przekrwione oczy wypatrują prześwitu Przez które może zobaczyć swoje przeistoczenie Drżące dłonie nie wyglądają już młodo Nie wyglądały młodo nawet 30 lat temu Za granicą Antychrysta Stoi strzęp człowieka Nie przypomina już szkarłatu dumy Pomachał sobie na pożegnanie Nie uratuje go twoja modlitwa