Już za niespełna 10 miesięcy odbędzie się kolejna, osiemnasta edycja festiwalu Castle Party w Bolkowie. W przyszłym roku wszystkie koncerty odbędą się na dużym dziedzińcu zamkowym, piątkowe imprezy z górnego zamku zostaną więc przeniesione na główny dziedziniec. Znana jest już wstępna lista wykonawców, którzy potwierdzili swój udział.
Kolejno w dniach 8 i 9 października a następnie 12 i 13 listopada w Akademickim Centrum Kultury "Chatka Żaka" w Lublinie odbędzie się festiwal Electric Nights ACK 2010. Jest to pierwszy lubelski festiwal rockowej muzyki niezależnej z prawdziwego
zdarzenia. Tegoroczna edycja skupia się przede wszystkim na krajowych
artystach, zespołach, którzy w największym stopniu przyczynili się do
rozwoju nowoczesnego grania gitarowego w Polsce. Wystąpią między innymi: The Car Is on Fire, Cool Kids of Death, Hatifnats podczas dni sceny alternatywnej, a podczas dni sceny progresywnej wśród artystów znajdują się: Quidam, Disperse, Acute Mind, Believe czy Division By Zero. Festiwalowi patronuje serwis Darkplanet.
Formacja
Ufommamut już w przyszłym tygodniu wystąpi na dwóch koncertach w Polsce. Zespół przyjedzie do naszego kraju w związku z promocją krążka "Eve" i
odwiedzi 14 września poznański klub Pod Minogą oraz wrocławski Firlej
dwa dni później. Ufomammut to stoner/sludge-metalowa kapela z Włoch,
założona w 1999
roku. Zespół inspiruje się dokonaniami takich grup jak Kyuss, Neurosis,
Pink Floyd, Blue Cheer i wczesny Black Sabbath. Ufommamut wychodzi poza
ramy gatunku pomysłowo mieszając w swych kompozycjach doom metal,
sludge, industrial i stoner rock. Mimo niepokojących, trudnych dźwięków
ich muzyka jest ekscytująca i trudno się od niej oderwać.Koncertowi w Poznaniu patronuje Darkplanet.
Właśnie obiegła świat sensacyjna wiadomość, że jeden z najlepszych perkusistów w historii - Mike Portnoy, po ponad ćwierćwiecznym dewastowaniu zestawu perkusyjnego zdecydował się opuścić szeregi Dream Theater! Muzyk opublikował informację na serwisie Facebook, w której wyjaśnia, ze jego decyzja nie jest nagła i z dojrzewał do niej od ponad roku. "Nigdy nie wyobrażałem sobie, ze napisze to co właśnie napisałem..." - tymi słowami rozpoczyna się otwarty list muzyka do fanów.
To już chyba taka mała wrocławska tradycja, iż na jesieni w stolicy Dolnego Śląska. Kultowa czeska grupa XIII Stoleti, grająca bezkompromisowy gothic-rock
zawita ponownie do Polski. "Trzynastki" ponownie wystąpią na deskach klubu Firlej przy Grabiszyńskiej 56, koncert odbędzie się 2 października. Zespół XIII
Stoleti wypromowany w naszym kraju przy wielkim udziale nieocenionego
ś.p Tomasza Beksińskiego, ma w Polsce grono oddanych fanów i wielbicieli. Bilety na koncert w drodze rezerwacji przedkoncertowej w cenie 30 złotych, w dniu koncertu kosztować będą 40 złotych. Koncertowi patronuje Darkplanet.
Po niezwykle udanej wizycie w Polsce w grudniu ubiegłego roku - The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble ponownie będzie można usłyszeć i zobaczyć w naszym kraju. Grupa dowodzona przez charyzmatyczną wokalistkę Charlotte Cegarra zagra 13 listopada w warszawskim klubie Powiększenie a dzień później w poznańskim klubie Blue Note. Za organizację koncertów podobnie jak przed rokiem odpowiada agencja ArtWERK. Serwis Darkplanet wspiera wydarzenia medialnie.
Warszawska post rockowa grupa Tides From Nebula ogłosiła właśnie terminarz swojej trasy koncertowej po naszym kraju. Zespół odwiedzi aż 16 miast na przestrzenie października i listopada w towarzystwie różnych grup. Muzycy kończą pracę nad drugim krążkiem, który nie ma jeszcze znanego tytułu jak również nie wiadomo jeszcze kto będzie ostatecznie jej producentem i za pośrednictwem której wytwórni się ukaże. Grupa wystąpi także 18 listopada w Wiedniu u boku formacji Shrinebuilder, która w Polsce pojawi się na jedynym koncercie 13 listopada.
13 marca 2011 roku Overkil wystąpi w warszawskiej Stodole w ramach trasy Killfest Tour 2011. Towarzyszyć mu będą niemniej znakomite zespoły: Destruction i Heathen. Podczas światowej trasy koncertowej Overkill będzie promował swój najnowszy album, którego premiera ma odbyć się w styczniu 2011 roku. Szczegóły na temat biletów już wkrótce. Organizatorem koncertu jest Agencja Go-Ahead.
Z cyklu "tak narodził się black metal" obowiązkowa pozycja dla sympatyków wysokich temperatur i piekielnego klimatu - Marduk, "Dark Endless". To był rok 1992, wciąż rozwijająca się scena skandynawskiego czarnego metalu miała się coraz lepiej, ale wciąż nie dość dobrze. Wypróbowane marki jak Mayhem, Immortal, Darkthrone, dzielnie szerzyły szatańską sławę na cały świat już od jakiegoś czasu, Marduk miał być po prostu kolejną grupą kopiącą chrześcijańskie tyłki. I udało się, bowiem "Dark Endless" sieje grozę, zgubę i zniszczenie.
Organizator koncertu Killing Joke w Warszawie, który zaplanowany był na 9 października, poinformował właśnie o odwołaniu występu Brytyjczyków w Polsce. Jako powód agencja podała słabą przedsprzedaż biletów. Legenda post-punka Killing Joke miała wystąpić w naszym kraju w związku z premierą nowego wydawnictwa "Absolute Dissent". Przypomnijmy, że zespół raz już odwołał wizytę w Polsce w kwietniu tego roku. Bilety można zwracać w miejscach zakupu.
Idea tego albumu była oczywista - powrót do swojego naturalnego środowiska. I choć brzmi to jak przymus ostateczny, to cel został osiągnięty. Nie obyło się jednak bez ofiar. Z zespołu wyleciał perkusista - David Silveria, na jego miejscu zasiadł Ray Luziera, a za produkcję zabrał się stary, dobry znajomy kapeli - Ross Robinson. Zmiany wpłynęły na formację bardzo pozytywnie.
Mówi się, że natura jest największym kościołem Szatana. Być może właśnie dlatego część blackmetalowej braci w swych tekstach nawiązuje do przyrody, otaczającego nas, naturalnego środowiska. Wszystko jest dobrze, dopóki ci "blackmetalowi ekolodzy" w ślad za swym przekazem potrafią puścić wodze fantazji i swoją muzyką chociaż przypodobać się fanatykom siermiężnego grania. Chociaż z drugiej strony niedosyt siarki, popiołu i unoszącej się w powietrzu śmierci zawsze pozostaje. Dajmy jednak panom z A Forest szansę.
25 października ukaże się drugi solowy album Lunatic Soul - Mariusza Dudy - wokalisty i basisty formacji Riverside. Biały album będzie kontynuacją czarnego krążka sprzed dwóch lat. Album będzie swoistą dalszą częścią opowieści zawartej na pierwszej płycie, naturalnie się z nią łącząc jednak bez powielania zawartych na niej elementów czy schematów. Większość instrumentów została zarejestrowana przez Mariusza, jednak muzyk podobnie jak w przypadku poprzedniej płyty współpracował także z Maciejem Szelenbaum (instrumenty klawiszowe, flety), a także z perkusistą Indukti Wawrzyńcem Dramowiczem.Wydawcą płyty będzie Mystic Production w Polsce i brytyjski label Kscope na świecie.
Dokładnie za miesiąc przybędą do Polski dwa świetne zespoły tworzące muzykę spod znaku folk metalu. Ekstremalnie rozrywkowi Finowie z Korpiklaani oraz Szwajcarzy z Eluveitie, którzy obok banków i scyzoryków stali się świetną wizytówką swojego kraju. Zespoły zagrają w naszym kraju trzy koncerty, w piątek 8 października w toruńskim klubie Od Nowa, dzień później w sobotę w łódzkiej Wytwórni oraz w niedzielę w krakowskim klubie Studio. Eluveitie będzie u nas promować swój najnowszy, wydany w tym roku czwarty już album "Everything As It Never Was". Dostępne są w sprzedaży bilety na wymienione wydarzenia w cenie 59 złotych; w dniu koncertu będą kosztować 70 złotych. Organizatorem występów jest agencja MA-IN, natomiast Darkplanet objęło je patronatem medialnym.
wynurzenia pewnej użytkowniczki...
Skład jesiennej trasy Desdemony, która ruszy 1 października, powiększył się o jeszcze jeden
zespół. Grupa Synchropath, początkowo mająca wziąć udział w koncertach
jedynie we Wrocławiu i Poznaniu, potwierdziła swój udział w całej trasie
Desdemony. Tym samym oprócz głównego zespołu we wszystkich miastach na
trasie będzie można zobaczyć: Co.In., Monolight oraz Synchropath. Trasie patronuje Darkplanet.
Gorgoroth zawsze wzbudzał we mnie podziw. Począwszy od "Pentagram", aż po dziś dzień ich płyty zawsze gdzieś przewijały się w mojej setliście, budząc dziwne, bardzo subiektywne uczucia. Właściwie sam nie wiem czemu i za co tak bardzo polubiłem tych kolesi, ale faktem jest, że kiedy na rynku muzycznym pojawił się "Ad Majorem Sathanas Gloriam" na mojej twarzy już po raz siódmy zagościł obłąkańczy uśmiech. Przewrotność tytułu krążka (pierwotnie było to hasło kościoła jezuickiego brzmiące w oryginale "Ad Majorem Dei Gloriam" - "Na większą chwałę Boga") kazała spodziewać się kolejnej obrazoburczej rzezi. Nie wiem jak fani grupy i znawcy czarnego metalu, ale ja się nie zawiodłem.
Pod koniec października na jedyny koncert w naszym kraju przyjedzie formacja Biffy Clyro. Agencja Go Ahead informuje, że do sprzedaży trafiły już bilety na występ 28.10 w warszawskiej Proximie. Wejściówki w przedsprzedaży kosztują 69 zł oraz 79 zł w dniu koncertu. Dostępne są poprzez sieci: ticketpro.pl, eventim.pl oraz ticketstore.pl. Po udanym występie podczas tegorocznego Festiwalu w Jarocinie Brytyjczycy postanowili odwiedzić Polskę ponownie. Koncert będzie promował najnowszą płytę zespołu "Only Revolutions".
Muszę, jednocześnie bijąc się w pierś i posypując głowę popiołem, przyznać, że nie spodziewałem się, iż w kraju takim jak Indonezja mogą w ogóle funkcjonować grupy warte jakiejkolwiek uwagi rozpieszczonego, europejskiego odbiorcy rockowo/metalowej muzyki ambitnej. W jak wielkim byłem błędzie udowodniło mi już pierwsze wydawnictwo z tamtego rejonu, z jakim dane mi było się zapoznać.
„He Is Never Coming Back” to tytuł drugiego albumu w dorobku amerykańskiej formacji Gaza. Grupy stawiającej w 100% na emocje i wiarygodność tego co robią. Gdybym nie miał okazji zobaczyć ich występu na żywo, być może nigdy nie zainteresował bym się ich twórczością. O 10:30 rano na festiwalu Brutal Assault 2010 w Czechach, Gaza miała ok. 40 minut na zaprezentowanie się ubogo licznej publiczności. Ci , którzy nie zdążyli jeszcze wytrzeźwieć na pewno momentalnie wrócili do siebie. To co można było zobaczyć na scenie przyprawiało o opad szczęki. Muzycy wkładali 150% siebie w każdą zagraną nutkę utworu nie będąc przy tym ani odrobinę pozerscy i nie próbując nic nikomu udowodnić, ci kolesie po prostu grają to co czują.
Nie mogłem się powstrzymać... Bo tak to właściwie się zaczęło i dla mnie i dla świata, więc jakiś sentyment pozostał. Dla świata, bo poznał do czego zdolna jest banda szaleńców, którym da się nie te instrumenty co trzeba, dla mnie bo to był pierwszy grill w piekle. Spodobało się i na imprezki zacząłem wpadać wcześniej, ale co to was obchodzi... Liczy się przecież moc, liczy się black metal, liczy się Mayhem i "Deathcrush" się liczy. Pure Fucking Armageddon!!! Pamiętacie?
Śnię surrealistyczny sen. Tylko, że to nie jest to surrealizm ani mój, ani osoby z którą go śnię. To zupełnie tak jakby realizm stykał się z nadrealizmem. Jak gdyby realizm magiczny zapętlił się w jakiejś czasoprzestrzeni i pozwolił uchwycić. Zetkniecie się fizyki z metafizyką. Czyste piękno, doskonałość. Można dokonać wizualizacji tego cudu. Wyobrażam go sobie jako dwa nagie ciała płci przeciwnej trzymające się za stopy i zataczające w ten sposób koła. Ciała są mlecznobiałe i promieniuje z nich delikatne światło. Są zespolone i tworzą jakby ogniwo łańcucha, które nie jest w stanie się rozdzielić, bo nie może funkcjonować bez drugiej, dopełniającej je części. Dwa wielkie wszechświaty doskonale się uzupełniające. Stapianie się olbrzymich uniwersów będącymi odwiecznymi ostojami bytu. Harmonia i równowaga promieniujące na tle czarnego nieba. Bez lęku i wstydu. Błogostan osiągnięty. Nie potrzeba dźwięków ani barw, ciała kołując wciąż stwarzają się nowo. Są samowystarczalne i nieświadome niczego poza nimi samymi. Absolut, miłość, piękno, siła napędowa świata ponadzmysłowego, porządek, wolność, najczystszy błękit bycia, najwyższa forma trwania i stwarzania.
I drżąc z zachwytu przebudzam się z somnambulicznego letargu żałując czasem, że nie rozgniotło mnie to koło.Po przesłuchaniu takich płyt jak ta, zawsze nachodzi mnie jedno, ale za to bardzo zasadnicze, pytanie: czy muzycy z formacji, które tak często przypisywane są do gatunku zwanym progresja, mają w swym słowniku takie słowo jak ograniczenia? Można by rzecz, ten typ tak ma i puścić w niepamięć krążek "The Never Ending Way of OrwarriOR". Ale ja spokojnie przejść nie mogę, bo właśnie przez takie durnowate wypociny progresywny rock i metal traci najwięcej.