Znamy coraz więcej szczegółów dotyczących pierwszego od 17 lat albumu Atheist. Przewidywana data premiery "albumu "Jupiter" to listopad. Na płytę, która wyda label Season Of Mist trafiło osiem kompozycji, które - jak zapowiadają muzycy - są wściekłe, inteligentne i cholernie ciężkie, dokładnie takie, do jakich Atheist przyzwyczaił słuchaczy. Sesja nagraniowa miała miejsce w lipcu w LedBelly Studios, a prace koordynował Matt Washburn. Za mixy odpowiedzialny był Jason Suecof znany z takich formacji jak Trivium czy Capharnaum. Warto przypomnieć, że za wszystkie partie na "Jupiter" odpowiedzialny był gitarzysta Jonathan Thompson, który przejął obowiązki po Tonym Choyu, który niedawno opuścił szeregi Atheist.
2 października w sobotni wieczór w krakowskim klubie Kwadrat wielbiciele black metalu powinni stawić się tłumnie. Zagra bowiem austriacki zespół Belphegor w towarzystwie norweskich składów: Vreid oraz Emancer. Polskim potwierdzonym akcentem będzie grupa Cryptic Tales. Bilety na ten jedyny w naszym kraju koncert Austriaków można kupować cenie w cenie 38 złotych (plus 5 złotych przesyłka) drogą pocztową w Agencji Artystycznej Freakpointing, która jest organizatorem wydarzenia. W dniu koncertu cena biletów wzrośnie do 48 złotych.
Jak podaje wydawca Blutengel - "Out Of Line Records", Constance Rudert nie będzie brać udziału w kolejnych nagraniach ani koncertach projektu. Wszystko wskazuje na to, że powodem rozstania jest ostatni sukces "Noiselessly", a także decyzja podjęcia kariery solowej przez artystkę. Do rozstania doszło w pokoju, pozostali członkowie zespołu, a w szczególności Christian Pohl, dziękują Constance za współpracę.
Perełek z lamusa ciąg dalszy. Dziś chciałem przybliżyć Wam jedyny album, a w zasadzie jedyny materiał amerykańskiej formacji The Last Things. Nic dziwnego, że "Circles And Butterflies" przeszło praktycznie bez echa, gdyż w czasach królowania death metalu i grunge'u mało kogo interesowało progresywne granie, a z takim właśnie mamy do czynienia na tym wydawnictwie. Myli się jednak ten, kto spodziewa po The Last Things naśladowców Fates Warning, Queensryche czy nawet Dream Theater.
Nathashah zaczęła miksować muzykę pod koniec 2005 roku. Jednocześnie sięgnęła po inne środki wyrazu, uzupełniając muzykę obrazem. Jej sety charakteryzują się ciężkim, bezkompromisowym brzmieniem. Toksyczny klimat dźwięków uzupełniają wizualizacje o tematyce fetish/erotica/destruction/army. Silne kontrasty między poszczególnymi kadrami są głównym założeniem jej pracy. Tworzy swoisty kolaż ikon popkultury, erotyki, wojny oraz zniszczenia. W takiej formie prezentuje muzykę z gatunku industrial/noise.
Już jutro we Wrocławiu i pojutrze w Warszawie szykuje się prawdziwa uczta dla każdego miłośnika dobrej muzyki. Po rewelacyjnych występach jakie zespół dał na początku tego roku w Krakowie i Warszawie możemy być pewni, że i tym razem Amerykanie nie zawiodą. Koncerty Living Colour to niepowtarzalny show, pełen pozytywnej energii i dobrej zabawy. Ich największy atut to perfekcyjne łączenie różnych stylów i gatunków muzycznych. Jako support na warszawskim koncercie wystąpi grupa Maqama
15 września ma się ukazać pierwszy od 15 lat album kultowej, rodzimej formacji Magnus. "Acceptance Of Death" będzie pierwszy z dwóch albumów, jakie grupa ma nagrać w ramach świeżutkiego kontraktu z Witching Hour Productions. Wiadomo już, że na płytę trafiło 13 premierowych kompozycji, z czego utwór "False God" jest do odsłuchu na stronie wytwórni i na profilu MySpace zespołu. Album był rejestrowany w trzech miejscach - Tower Studio, DSP Studio i ATK Studio. Miksem i masteringiem zajął się Marcin Bors w studio Fonoplastykon.
Selfmadegod Records z duma informuje, że wkrótce ukaże się kompaktowa edycja debiutanckiego albumu amerykańskich death/doommetalowców z Encoffination. Utworzoną rok temu formację tworzą dwaj muzycy - Ghost (udzieljaący się takzż w Festered) odpowiedzialny za partie wokalne, gitary i bas oraz perkusista Elektrokutioner (także Decrepitaph, Festered, Tombstones, Beyond Hell oraz Scaremaker).
No cóż, przyszła pora na podsumowanie i ocenę tegorocznego Castle Party
Dark Independent Festival w Bolkowie. Przyznaję, że długo się zbierałam
do sklecenia więcej niż kilku słów... niezadowolenia z tegorocznych
wydarzeń. Oczywiście nie zabrakło tu zdań pochwały i zadowolenia, bo w
sumie nie było tak źle, ale... niestety... brak na braku brakiem
poganiał.
Po pierwsze – muzyka. Zabrakło gwiazd – jak to podsumowała jedna z moich
towarzyszek (skądinąd w przepięknym różowym irokezie na głowie!), to
był najdroższy koncert Behemotha w jej życiu, bo tylko oni zasługiwali
według niej na miano „gwiazdy”.
Po drugie – ludzie. Zabrakło tłumów, które od lat dokonywały zmasowanego
najazdu na Bolków, siedząc, leżąc, przechadzając się, tańcząc, jedząc i
pijąc w każdym możliwym miejscu miasteczka.
W 1988 roku ukazała się książka zatytułowana "Królowa Potępionych", autorstwa Anne Rice, będąca kontynuacją "Wampira Lestata", innego dzieła rzeczonej pisarki. Swoją drogą z tego miejsca, chciałbym gorąco podziękować pani Rice, za przedłużenie żywota wampirycznej historii, historii w którą sam wierzę, choć nigdy "potępionego" nie spotkałem. Pozostaje mieć nadzieję, ale nie o tym. Nie od dziś zdarzały się przypadki ekranowych adaptacji bestsellerów, i nie od dziś fani książek takowe adaptacje krytykują. Na moje szczęście kiedy spotkałem się z obrazem Michael'a Rymer'a, będącym właśnie ekranizacją "Queen of the Damned", książki Anne nie czytałem, mogąc w spokoju napatrzeć się na gotową wizję reżysera. I co tu dużo mówić – film zrobił na mnie wrażenie.
Nie będę się chyba zbytnio rozpisywał co do zawartości tego albumu, jednak chce zwrócić uwagę na inną rzecz. Marduk po raz 9 uraczył nas swoim dziełem. Po świetnym "Panzer Division Marduk" przyszła pora na dwa ciut słabsze, ale też godne uwago materiały.
Dobra przyznaję się. Evile poznałem dopiero po śmierci Mike'a Alexandra pierwszego basisty grupy. Wtedy z ciekawości włączyłem jeden utwór tego zespołu i muszę przyznać, że naprawdę byłem zaskoczony tym co usłyszałem! Staroszkolny thrash metal w stylu Slayera i starej Metallicy porwał mnie bez reszty i postawiłem sobie jedno zadanie - przesłuchać całej płyty tego zespołu. Los chciał żebym najpierw usłyszał drugi pełnograj grupy pt. "Infected Nations".
Najpierw 17 sierpnia we wrocławskim Alibi i dzień później w warszawskiej Proximie wystąpi w Polsce dla wielu legendarna już Sepultura. Grupa zagra zaległe z kwietnia koncerty. Pierwszego dnia u ich boku pojawi się formacja Huge Ccm, która niedawno wydała krążek "Inner Violence", na stołecznym w ramach XXX edycji Show No Mercy - Toxic Bonkers oraz The SuperGroup. Bilety wciąż są dostępne w przedsprzedaży w cenie 60 złotych. W dniu koncertu 75 złotych. Koncertom patronuje Darkplanet.
Wes Craven to postać znana szerokiemu gronu fanów kina grozy. Wymieńmy chociażby takie tytuły jak "Ostatni dom po lewej", "Wzgórza mają oczy", czy wreszcie chyba najbardziej znany - "Koszmar z ulicy Wiązów", a od razu skojarzymy tego niepozornego człowieczka, który w latach 70. i 80. przeraził swymi obrazami sporą grupę kinomaniaków, zresztą do wtóru z Tobe'em Hooper'em ("Teksańska masakra piłą mechaniczną", "Poltergeist", "Miasteczko Salem"), z którym przez jakiś czas rywalizował. Niezależnie od ich osobistych relacji, wyścig trwał nie na żarty, zaś wygłodniali smakosze horrorów, co kilka lat zacierali rączki na kolejne dzieła, które z perspektywy czasu uchodzą za klasyki gatunku. Dziś o jednym z nich - wspomnianym wyżej "Koszmarze z Ulicy Wiązów".
Jak wcześniej podano, angielski perkusista Jonno Lodge (Biomechanical, ex- Paul Di'Anno) zarejestrował w Staffordshire Phoenixx Studios ścieżki perkusyjne na osiem utworów z nadchodzącego albumu Hexfire.
Zespół właśnie udostępnił krótką relację video z sesji nagraniowej.
Link do video oraz więcej informacji dostępne na: www.myspace.com/hexfireofficial
Prawdopodobnie w okolicach sierpnia lub września przyszłego roku ukaże się kolejny album studyjny olsztyńskiego zespołu Vader. Prace nad płytą o roboczym tytule "Return to the Morbid Reich" ruszą w marcu-kwietniu w białostockim studiu nagrań Hertz. Na pierwszy rzut oka tytuł krążka sugerować może ewentualny powrót formacji do surowego metalowego brzmienia z wydanego w 1990 roku dema "Morbid Reich". Jednak w wywiadzie udzielonym krótko przed rozpoczęciem trasy
koncertowej "Głosy z Otchłani: 15 Lat De Profundis" lider grupy - Peter
zaznacza: "Niemożliwe i bezsensowne jest nagrywanie takiego samego albumu po raz
kolejny. Jestem pewien, że nawet gdybyśmy nagrali drugi "Morbid..." czy "De Profundis" - płyta taka nie zyskałaby takiego
jak wówczas odbioru. Zmieniły się czasy, ludzie i metal...".
17 września nakładem Nuclear Blast Records ukaże się jubileuszowa kompilacja pod tytułem "Magic & Mayhem: Tales From The Early Years" wydana z okazji 20-lecia działalności fińskiego Amorphis. Wydawnictwo wypełnią wyselekcjonowane przez muzyków nagrania z pierwszych trzech albumów formacji - "Karelian Isthmus" z 1992 roku, "Tales From The Thousand Lakes" z 1994 roku oraz z wydanego dwa lata później "Elegy". Wszystkie utwory nagrane na nowo przez muzyków aktualnie tworzących skład Amorphis poddane zostały kilku zmianom - ulepszono ich jakość, brzmienie oraz aranżacje.
Znakomite recenzje debiutanckiego albumu szwajcarskiego Triptykon - "Eparistera Daimones" zmotywowały Toma Gabriela Fischera (ex-Celtic Frost, Hellhammer) do opublikowania drugiego w tym roku wydawnictwa jego nowego projektu. I tak, już 25 października, osiem miesięcy po wypuszczeniu pierwszej płyty, na rynek muzyczny trafi EPka "Shatter" zawierająca m.in. trzy premierowe utwory - "Shatter", "I Am The Twilight" i "Crucifixus" powstałe podczas sesji nagraniowej "Eparistera Daimones". Prócz nich, wydawnictwo wypełnią dwa covery w wersjach live - "Circle Of The Tyrants" oraz "Dethroned Emperor". Pierwsze nagranie pojawiło się na wydanym w 1985 roku albumie Celtic Frost - "To Mega Therion", drugie zaś na wydanej w tym samym roku EPce "Emperor's Return".
Pomimo faktu, że w ostatnich dziesięciu latach Jeff Waters ze swoim zespołem prezentował bardzo nierówną formę, po cichu liczyłem, że debiut w barwach wytwórni Earache, będzie jakimś motywatorem dla muzyka i po raz kolejny dostanę porcję dobrego thrashu, co najmniej na poziomie "Criteria For A Black Widow" lub "Never Neverland". "Annihilator" reklamowany jako wydawnictwo zawierające 66 solówek gitarowych zaskoczył mnie bardzo pozytywnie - nie sądziłem, że usłyszę Watersa w tak dobrej formie.
Zaryzykuję stwierdzenie, że w powszechnej opinii był to najbardziej wyczekiwany album tego roku. Siedem lat oczekiwania na następcę "A Natural Disaster" tylko zwiększało apetyty fanów na nowe dźwięki autorstwa braci Cavanagh i spółki. Sami muzycy zapowiadali, że będzie to album wyjątkowy, że chcą na nim osiągnąć perfekcję, w co ciężko było uwierzyć po dość przeciętnym albumie "A Fine Day to Exit" i wspomnianym, mocno eksperymentalnym "A Natural Disaster". Niemniej jednak przekładanie daty premiery nie mogło odbywać się w nieskończoność i w końcu słuchacze doczekali się nowego albumu Brytyjczyków.
Moc, ogień i namiętność pod cienką warstwą miętowej słodyczy, nadzwyczaj intrygujące melodie, zmysłowa drapieżność wokalistki - to wszystko wyróżnia zespół Vena Valley. Zespół to nie tylko muzyka, lecz również wyjątkowa umiejętność tworzenia klimatu zarówno podczas występów, jak i na okładkach płyt, w teledyskach, na witrynie internetowej, to także jedyny w swoim rodzaju wizerunek sceniczny. Mamy potrzebę tworzenia pod tym kątem swojego własnego stylu.