Co najmniej w połowie prac nad drugim albumem studyjnym jest norweski avantgarde/blackmetalowy Vulture Industries. Zespół, kojarzony głównie za sprawą bardzo pozytywnie przyjętego debiutu "The Dystopia Journals" z 2007 roku, nagrał do tej pory siedem premierowych nagrań o łącznym czasie długości 40/45 minut. Kompozycje zamykające się w wypracowanym przez lata ambitnym i wymagającym awangardowym stylu powstawały w studiach Conclave i Earshot Studios należących do frontmana Vulture Industries, Bjornara E. Nilsena, działającego również pod szyldem Black Hole Generator.
Po prawie 5 latach swojej działalności oficjalnego, fonograficznego debiutu doczeka się Andrea Pozzi - główna postać electro/synthpopowego projektu Sensory Gate. Historia niemiecko/włoskiej formacji sięga 2004/2005 roku. W tych latach powstawały pierwsze muzyczne prace i remiksy młodego włoskiego DJa/kompozytora pod szyldem Sensory Gate sporządzone dla Nine Inch Nails, Collide czy Kirlian Camera. Kilka lat później powiększony do dwóch osób zespół zaliczył współpracę z kilkoma znaczącymi projektami (m.in. Klangstabil) po czym podpisał kontrakt z Mhz Records. Pod szyldem tego labelu ukaże się płytowy debiut Sensory Gate - "Ianus".
Muzyka industrialna, zwłaszcza ta proponowana przez zespoły końca lat 70. do najłatwiejszej w odbiorze nigdy nie należała. Najlepiej świadczy o tym pierwszy krążek w historii pionierów tej odmiany muzyki eksperymentalnej - Throbbing Gristle. Ów brytyjski kwartet za pomocą rozlicznych elektronicznych urządzeń, "zabrudzonego" dźwięku żywych instrumentów oraz chaotycznego głosu wokalisty, na nowo definiuje pojęcie turpizmu w muzyce eksperymentalnej. "Second Annual Report" - jako ich pierwszy album, stanowi zaczątek drogi kontynuowanej przez grupę, aż do dnia dzisiejszego.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje miejsce na Ziemi. Miejsce, do którego zawsze wracam, w którym spędziłam jedne z najpiękniejszych i najważniejszych chwil w moim życiu. Jest to działka mojej Mamy we wsi letniskowej Mierzwice Kolonia.
Chicagowskie Tympanik Audio skompletowało zawartość długo oczekiwanej trzeciej części wydawnictwa "Emerging Organisms 3", którym uczci dokładnie trzeci rok swojej działalności. Starannie wybrana i opracowana składanka kontynuuje wielokrotnie nagradzaną i komplementowaną serię zawierającą zestaw najlepszych "futurystycznie" myślących elektronicznych artystów, DJów i projektów z całego świata. m.in.: Klangstabil, S:cage, Displacer, Loss, Ab Ovo, Liar's Rosebush, Subheim, Famine, Millipede, Fractional, Metaform, Autoclav1.1, Raoul Sinier, Detritus, Michael Fakesch, Keef Baker, OTX, Poordream, Empusae, Access To Arasaka czy Undermathic.
Bullshit Baby to czwórka muzyków, która od ponad trzech lat terroryzuje swoja zalkoholizowaną muzyką okolice województwa świętokrzyskiego. Właśnie się ukazał debiutancki materiał grupy zatytułowany po prostu "Bullshit Baby", który przynosi siedem prostych, chwytliwych, brudnych, stoner rockowych kawałków.
Przemyskie trio Rotengeist właśnie debiutuje w barwach Propaganda Promotions wydawnictwem "Fear Is The Key", który etykietowany jest jako progresywny thrash metal. Po zapoznaniu się z dziesięcioma kawałkami tu zamieszczonymi jestem skłonny podpisać się pod tą szufladką.
Choć sopocki Access Denied tytułuje swoją muzykę mianem heavy metalu, to gdy tylko dowiedziałem się, że za mikrofonem mamy kobietę zacząłem się obawiać, że będę miał do czynienia z kolejnym postklosterkelerowym tworem. Na całe nieszczęście "The Memorial", będący debiutem płytowym tej grupy w dużej mierze potwierdził moje obawy.
Mouga to zupełnie nieznana tarnogórska formacja, która właśnie debiutuje krążkiem "The God And Devil's Schnapps". Po zapoznaniu się z tym albumem myślę, że o grupie niedługo będzie dość głośno i wcale nie chodzi tu o to czy debiut Mougi jest dobry czy nie. Mamy tu bowiem do czynienia z graniem, które mogłoby zagościć na srebrnym ekranie i mogłoby zdobyć rzesze wielbicieli.
Trzy lata przyszło nam czekać na następcę wydanego w 2006 roku "Rate Age". Nie wiedzieć czemu, ale po "Anshur-Za" spodziewałem się co najwyżej kontynuacji ścieżki zapoczątkowanej na "Neurotic World Of Guilt". Zabawa z elektroniką chyba na tyle spodobała się muzykom (co też znalazło potwierdzenie na "Rat Age"), że ciężko mi było sobie wyobrazić inną drogę rozwoju. Nie sądziłem jednak, że na "Anshur-Za" grupa pójdzie tak daleko.
"Nattväsen" - to jest coś dla tych, którzy nie lubią fryzjera, prysznica, lubują się w machaniu toporkiem i noszeniu kupy żelastwa, oraz piciu wody z kałuży. Najnowsza propozycja szwedzkiego Manegarm to porcja naszpikowanego energią viking metalu, który powinien zagościć w odtwarzaczu na dłużej.
Votum to warszawska progrockowa formacja, która wypłynęła na fali popularności Riverside. Ubiegłoroczne, debiutanckie wydawnictwo grupy zatytułowane "Time Must Have A Stop" zebrało bardzo pozytywne recenzje, a teraz muzycy Votum poszli za ciosem nagrywając "Metafiction", które - mogę to śmiało powiedzieć - jest kolejną porcją bardzo dobrego progrocka.
Pamiętam jak klika lat temu recenzowałem debiutancki materiał wrocławskiego Grimlord i ubolewałem, że niezły warsztat instrumentalny nie był podparty dobrymi kompozycjami. Teraz otrzymujemy nowe wydawnictwo pod tym samym szyldem zatytułowane "Dolce Vita Sath-an As" i byłem ogromnie ciekaw co teraz pokaże ekipa z Dolnego Śląska.
Niecałe trzy miesiące zajęło belgijskiemu labelowi Alfa Matrix zebranie kompletu na piątą część flagowej pozycji swojego katalogu - kompilacji "Endzeit Bundertracks". Wydawnictwo trafi do sprzedaży w formie opasłego 4-płytowego kartonowego boxu z 16-stronicową broszurą informacyjną. Piąta część składaka to niesamowite, ponad 300 minutowe wrażenia słuchowe dostarczone przez 68 artystów, projektów i DJów zgłoszonych do udziału w "Endzeit Bunkertracks [Act V]". Premiera 26 lutego 2010 roku.
Z nagrywaniem materiału na drugi album studyjny uporali się muzycy szwedzkiego brutal/death metalowego Volturyon. Formacja, do 2005 roku działająca pod szyldem Contortion, pracowała w tamtejszym studiu Black Lounge w asyście producenta Jonasa Kjellgrena odpowiedzialnego za ostateczne brzmienie płyt Scar Symmetry, Centinex czy World Below. "Praktycznie wszystko poszło naprawdę gładko - nagraliśmy większość wokali i instrumentów, zdążyliśmy nawet z rejestracją śladów perkusji". - komentuje zespół. Krążek ma ukazać się na początku 2010 roku. Poprzednie, doskonale przyjęte, wydawnictwo "Blood Cure" trafiło do sprzedaży rok temu.
Z oficjalnego MySpace pobierać można premierowy kawałek "Absolute Blood Unification" z nagrywanej właśnie debiutanckiej płyty black/death metalowego Nothnegal. Zespół tworzą czterej muzycy legitymujący się paszportami obywateli Malediwów oraz gościnnie amerykański perkusista Kevin Talley (angaż w Daath, Chimaira, Misery Index, Dying Fetus) oraz Marco Sneck z fińskich formacji Poisonblack i Kalmah. Pierwsza płyta powstałego w 2006 roku zespołu ukaże się w pierwszej połowie 2010 roku.
W sieci krążą już pierwsze informacje o nowym projekcie byłego wiosłowego deathmetalowych Asphyx i Soulburn - Erica Danielsa. Na razie wiadomo, że nowej muzycznej działalności muzyka skoncentrowanej na bezlitosnym old-school deathmetalowym graniu nadano nazwę - The Company Of Undertakers, a w skład formacji prócz wymienionego wcześniej Danielsa wejdą: gitarzysta Paul Baayens (Asphyx/Hail Of Bullets), basista Theo van Eekelen (Hail Of Bullets), perkusista Bob Bagchus (Asphyx/Soulburn) oraz Martin van Drunen (Asphyx/Hail Of Bullets). Podobno powstają już pierwsze utwory na nową płytę, która ma ukazać się w 2010 roku.
Chwilowo bezrobotny były perkusista takich formacji jak Cyber Christ, Funebrarum czy Kalopsia, Brian Jimenez znalazł sobie nowe zajęcie. Wraz z zaprzyjaźnionymi muzykami - wokalistą Tonym Stanziano oraz gitarzystami Mikem Steczem i Marcusem Acostą, założył niedawno grupę Grind Bastard. Pierwszym oficjalnym wydawnictwem zespołu otwierającym tym samym jego dyskografię jest wydana w grudniu EPka "200grind". Sami członkowie kapeli mówią o swojej muzyce jako o old-schoolowym grind metalu w stylu wczesnego Napalm Death, Assuck czy Extreme Noise Terror.
Rok po oficjalnym powrocie na scenę, nowojorski hardcore metalowy Biohazard bierze się wkrótce za nagrywanie nowej płyty studyjnej. Prace nad albumem rozpoczną się oficjalnie 19 stycznia w Underground Sounds w Los Angeles. Będzie to pierwsze wydawnictwo zespołu w składzie: Evan Seinfeld, Billy Graziadei, Danny Schuler i Bobby Hambel od czasu wspólnego krążka "State Of The World Address" z 1994 roku. Poniżej komentarz wokalisty/basisty zespołu, Evana Seinfelda, na temat tego niemal historycznego wydarzenia.
Krótki opis koncertu Manescape (rock alternatywny/psychodeliczny) w dniu 28 listopada w sali widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury w Głogowie.
"Tytuł i zawartość tego albumu to hołd oddany okresowi, jakim jest dzieciństwo. Jednak tak naprawdę sama zawartość muzyczna nie pasuje do tego tytułu jakoś szczególnie. Gdybym chciał, żeby tak było stworzyłbym 11 jeszcze bardziej poruszających, bardziej melancholijnych, bardziej tajemniczych, spokojnych i po prostu łatwiejszych utworów z innymi tytułami" - tłumaczył mi nie tak dawno Maciej Paszkiewicz tworzący pod pseudonimem Undermathic. Tym samym polski projekt nie dość, że poszerzył skromną (liczącą zaledwie 2 formacje) polską reprezentację działającą pod szyldem chicagowskiego wydawcy, to jeszcze wpisał się w tradycję labelu polegającą na brzmieniowym i mentalnym pokrewieństwie z resztą reprezentantów wytwórni.
Wśród zespołów wyróżniających się czy to wyglądem scenicznym, czy samym, nieprzeciętnym i trudnym do objęcia w jakiekolwiek ramy stylistyczne, brzmieniem, zasłużone miejsce, już od dość dawna zajmuje pochodzący ze Stanów Zjednoczonych Devo. Informacja o mającym pojawić się w nadchodzącym roku, najnowszym albumie grupy - "Fresh" - zachęciła mnie do przyswojenia sobie twórczości tych weteranów nowej fali. Jak to zwykle bywa retrospekcję warto rozpocząć od samego początku, czyli w tym przypadku od 1978 roku, kiedy to, na rynku muzycznym pojawia się debiut grupy zatytułowany: "Q: Are We Not Man? A: We Are Devo!".
Długo szukała małej buteleczki lakieru do paznokci, w kolorze ciemno malinowym. Kiedy wreszcie wyłowiła odpowiedni odcień z dużego wiklinowego koszyczka, stojącego w łazience, usiadła na łóżku. Plecy oparła o ścianę, nogi mocno zgięła w kolanach i przycisnęła do klatki piersiowej. Kilka sekund walczyła z mocno zakręconą buteleczką. Włożyła zakrętkę do ust, mocno złapała zębami i jednym ruchem nadgarstka odkręciła lakier. Bladą, miłą w dotyku dłoń położyła na kolanie. Uniosła pędzelek nieco wyżej, patrząc jak nadmiar emulsji kropla po kropli wraca do flakonika. W momencie, w którym uznała, że pozostała odpowiednia ilość lakieru, starannie z wyuczoną precyzją umalowała kolejno wszystkie paznokcie, zaczynając od lewej ręki. Zawsze tak robi. Zakręciła buteleczkę zębami. Nienawidziła gdy przez nieostrożność zarysowała lakier i musiała zaczynać od początku. Paznokcie schły. Delikatnie położyła palce na filiżance z zieloną herbatą. Przyłożyła napar do ust. Picie zielonej herbaty jest rytuałem i obowiązkiem. Poczuła na wargach wilgotne fusy, wstała i poszła do łazienki.