Dla niektórych to jeden z tych powrotów których absolutnie nikt się nie spodziewał. Po dziesięciu latach bezczynności ponownie dają o sobie znać - Adrian i Derek Smith, dowódcy projektu Click Click. Pierwszą oznaką przebudzenia się z długoletniego letargu były koncerty - w Bochum i Berlinie podczas których zaprezentowane zostały zaktualizowane i rozbudowane wersje starych i odkurzonych przebojów z lat 80, tych samych w których trendy w europejskiej szkole EBM/industrialu wespół z innymi czynami ze Starego Kontynentu wyznaczali bracia Smithowie. Drugim symptomem powrotu projektu będą zwolnione w połowie roku zremasteryzowane i cyfrowe wersje najbardziej poszukiwanych wydawnictw, w tym EPki "Party Hate".
Chyba należę do tej mniejszości melomanów, którzy uważają, że z płyty na płytę Mastodon prezentował coraz niższy poziom. Nie będę ukrywał, że ostatni album grupy "Blood Mountain" pozostawił we mnie ogromny niedosyt. Nie oczekiwałem więc po kolejnej propozycji kwartetu z Atlanty, że sytuacja się zmieni, tym bardziej, że Troy Sanders zapowiadał bardziej klasyczne granie ukierunkowane na rockową tradycję.
Cyberpunkowa zgraja z Vancouver - Left Spine Down powraca. Cztery miesiące po ich oficjalnym debiucie - "Fighting For Voltage" z listopada 2008 roku, internetowe i tradycyjne sklepy muzyczne zasypał kompatybilny z premierowym materiałem krążek - "Voltage 2.3: Remixed and Revisited". Wydawnictwo wypełniają w większości remiksowe tracki i śmiałe electro-improwizacje sztabu projektów, DJów i inżynierów dźwięku z całego świata - m.in. rodaków z The Birthday Massacre, norweskiego Combichrist, amerykańskiego Revolting Cocks, włoskiego XP8, KMFDM czy Szweda Tima Skolda stacjonującego obecnie w Los Angeles. Wydawcą krążka jest Synthetic Sounds.
Celebracja szykownego jubileuszu 24 a następnie 25-lecia grupy KMFDM wyraźnie przeciągnęła się w czasie o kolejnych 365 dni. Podobnie jak rok temu, do rąk fanów amerykańsko-niemieckiej załogi, zgodnie z obejmująca kilka wcześniejszych lat strategią, trafiło więcej niż jedno ogólnie przyjęte za urodzinowy prezent wydawnictwo. O ile poprzednie płyty grupy "Tohuvabohu", remiksowy "Brimborium" czy kolekcja "Extra Volume" pozostawiły u fanów spory niedosyt tak pierwsza z dwóch propozycji AD 2009 - "Blitz" sygnalizuje oczywiste odrodzenie w ekipie Saschy Konietzko. Nareszcie!
Gaahl i King Ov Hell, dezerterzy niegdyś kojarzeni z grupą Gorgoroth, z dniem dzisiejszym rozpoczęli działalność pod nowym szyldem - God Seed. Zmiana wizerunku i nazwy grupy narzucona została przez Norweski Urząd Patentowy i Sąd w Olso, który podczas procesu z 28-30 stycznia uznał, że całą instytucją jak i tytułem Gorgoroth zarządzać może Infernus - oryginalny gitarzysta składu. Wybór nazwy dla nowego projektu Gaahla i Kinga nie jest przypadkowy, taki tytuł nosi jeden z utworów z ostatniej płyty Gorgorotha. Jak tłumaczy duet: "Nazwa została wybrana z wielu względów - reprezentuje ona chęć rozwoju, boga w człowieku i w naturze oraz wolę osiągnięcia maksymalnego potencjału". Debiut God Seed, początkowo nagrywany z myślą o zapełnieniu dyskografii Gorgoroth, ukaże się dzięki Indie Records pod koniec tego roku.
Po jakże długim oczekiwaniu mogę w końcu powiedzieć "w końcu". Chyba już nikt nie wie ile trzeba było czekać na nowym album Fading Colours. Najważniejsze jednak, że premiera "Come" nastąpiła, a w moich łapkach znalazł się owy digipack, a w głośnikach zaczęły rozbrzmiewać zarówno nowe jak i znane mi utwory. Pierwsze wrażenie - warto było czekać na każdy dźwięk, który płynie do moich uszu.
Tilo Wolff, lider szwajcarskiej formacji Lacrimosa ujawnił wszystkie szczegóły na temat nowej płyty pełnometrażowej. Album pod tytułem "Sehnsucht" (tęsknota) ukaże się 8 maja dzięki wytwórni Hall Of Sermon. Skąd taki a nie inny wybór imienia dla kolejnego "dziecka" Wolffa i Nurmi? Dość lakonicznie swoją decyzję wyjaśnia lider zespołu - Tilo: "Muzyka i emocje skupiają na jednym świecie, który przez zróżnicowanie jednostkowych sposobów postrzegania go, zawsze pozostaje niejednoznaczny. W tytule płyty chcieliśmy oddać tę naturę naszej rzeczywistości". Na oficjalnej stronie internetowej i MySpace duetu udostępniono do odsłuchu ponad 8-minutowe nagranie "Die Sehnsucht In Mir" zwiastujące wszem i wobec nadejście kolejnego dzieła Szwajcarów.
My Dying Bride ma to do siebie, że każdy ich album jest wielce wyczekiwany, teoretycznie przewidywalny, ale za każdym razem niesie za sobą jakąś niespodziankę. Zanim ukazał się 10 krążek Anglików "For Lies I Sire", Steinhorpe zdążył wymienić sekcję rytmiczną i zwerbował do szeregu skrzypaczkę. Po dosć eksperymentalnym, ale intrygujacym "A Line Of Deathless Kings" byłem bardzo ciekaw w którą stronę podąży brytyjski sekstet.
Na wiadomość o tym, że koncert lubińskiego projektu folkowo-metalowego Percival Schuttenbach poprzedzi występ poznańskiego [deleted], bardzo się zdziwiłam. Przede wszystkim zespoły te, jak dla mnie, różnią się między sobą zupełnie - nie tylko stażem grania, ale głównie charakterem wykonywanej muzyki. Debiutujący w 2007 roku [deleted] to bardzo młoda grupa oscylująca w klimatach rocka i metalu alternatywnego.
13 marca w ramach trasy Excommunication Tour w poznańskiej przepompowni alkoholu u Bazyla pojawili się Nunslaughter, Sathanas, Bloodthirst, Bestial Raids, Crucified Mortals oraz Ebola. Dla Panów z Nunslaughter typowanych przez wielu na największą gwiazdę tegoż spektaklu był to pierwszy występ w naszym kraju. Doświadczenie podpowiadało, iż przesunięcia czasowe zdarzają się często, więc do klubu zawitałem kilka minut po planowym rozpoczęciu. W okolicach bazylowego dziedzińca tłoczyła się spora grupka fanów prowadząc konwersację z aktorami dzisiejszego festu.