Zespół Neuronia przygotował specjalną wersję swojego najbardziej znanego
utworu „Put Your Dukes Up”. Nowy wariant, znanej już między innymi z
teledysku piosenki, zaskoczy tych, którzy znają zespół z dwóch płyt
studyjnych, ale też zapewne przyciągnie uwagę nowych fanów – po raz
pierwszy bowiem warszawiacy zaprezentowali się w polskiej wersji
językowej – wspomniany już utwór został ponownie nagrany, zmiksowany,
zaśpiewany w ojczystym języku i nosi tytuł „Trzymaj gardę”.
Każda kolejna edycja konkursu Neuro Music jest inna. Finałowy koncert obył się tym razem bez gwiazd. Największy i jedyny "celebryta" - człowiek, który od czasu do czasu bywa pytany, kiedy reaktywacja Lux Occulta - zasiadł ponownie w jury, w tym roku zajmującym o kilka krzeseł mniej. Wrócono do przyznawania nagrody publiczności, ale poza tym to wydanie przygrywki do Asymmetry Festival było okrojone pod prawie każdym względem. Tylko cel pozostał ten sam: wyłonienie wykonawców przekraczających granice stylistyczne i budujących własną tożsamość artystyczną. To co tam nowego w muzyce?
Mam wizję: Kurt Ballou siedzi smutny w studiu nagraniowym i myśli, jak tu Trap Them wrzucić na wyższy pułap. Nagle olśnienie – „wiem, będę ich katował Jane Doe, zapuszczę im też czasem Axe to Fall dla niepoznaki, aż w końcu zrozumieją, o co w tym wszystkim się rozchodzi”. Nie mam żadnych wątpliwości, tak musiało po prostu być – niektóre gitarowe wybryki na Darker Handcraft są żywce wycięte z płyt macierzystej formacji Kurta. Ale skoro współzałożyciel Converge nie zgłasza sprzeciwów, ja też nie będę się awanturował.
Elżbieta Batory to postać, która znana jest z opowieści i legend wielu czytelnikom. Kobieta przeszła do historii, jako okrutna „krwawa grafka”, która żywiła przekonanie, że wieczną młodość zapewni jej codzienna kąpiel we krwi wytoczonej z młodych dziewic. Do księgarń trafiło ostatnio wznowienie zbeletryzowanej biografii Elżbiety Batorówny pt. „Pani na Czachticach” autorstwa Jozo Niznansky’ego. Dzięki wielu zachowanym zeznaniom oraz licznym dokumentom powstała powieść, która przenosi nas w mroczne czasy przełomu XVI i XVII wieku.
Swoisty fenomen debiutanckiej płyty Necros Christos, w kręgach miłośników undergroundowego death metalu był w pełni doceniony. Mroczny, by nie powiedzieć nawiedzony death metal wyraźnie inspirowany dokonaniami starego Samael i Celtic Frost w połączeniu z mnóstwem instrumentalnych przerywników nadających "Triune Impurity Rites" rytualnego klimatu na pewno był jakimś novum na współczesnej scenie muzycznej. Obrana formuła była jednak na tyle wąska i hermetyczna, że pomimo 4 lat oczekiwań ciężko było się spodziewać po "Doom Of The Occult" znaczącej progresji.
Prawdę mówiąc nie bardzo wiedziałem na co mam liczyć po trzecim krążku niemieckich tech-deathmetalowców z Obscura. Poprzednia płyta „Comogenesis” niewątpliwie była jednym z lepszych wydawnictw w gatunku w ostatnich latach, a mimo to po dziś dzień mam wobec niej sporo obiekcji. Bo o ile o warsztacie instrumentalnym tego kwartetu złego słowa powiedzieć nie można, to bezsprzeczne zapożyczanie z Necrophagist i Cynic i bardzo nowoczesna formuła utworów okraszona blastami i bieganiem po gryfie budziła mój niesmak.
Legenda heavymetalowej sceny - niejaki Udo Dirkschneider zapowiedział, że najnowszy krążek jego formacji U.D.O. zatytułowany "Rev-Raptor" ukaże się 25 maja bieżącego roku nakładem AFM Records. Płytę fani będą mogli nabyć w wielu wersjach, albowiem zostanie ona wydana jako klasyczny jewel case, digipack oraz na czarnym i zielonym winylu. Dla megafanów zespół przygotował limitowany box, do którego zostanie dołączona piersiówka.
Po wielu latach wzajemnej współpracy wytwórnia Nuclear Blast i szwedzki In Flames rozstali się. Ten zasłużony dla melodycznego grania zespół zdecydował się na podpisanie kontraktu z inną niemiecka wytwórnią - Century Media. Na mocy nowej umowy nowa wytwórnia Płomieni wyda ich nadchodzący album już w rodzinnej Szwecji 15 czerwca, a będzie on zatytułowany "Sounds of a Playground Fading". Dwa dni później z krążka będą się mogli cieszyć Niemcy, natomiast fani z reszty Europy sięgną po tę płytę 18 czerwca. Mieszkańcy Ameryki Północnej będą musieli uzbroić się w cierpliwość do 21 czerwca.
Będę trochę narzekał, ale w gruncie rzeczy to nie wyłamię się, nie wyjdę przed szereg, oryginalnym też nie będę i jak większość pochwalę ich. Umiarkowanie, ale zawsze to lepsze, niż w ogóle się nie zająknąć. Nowy album – choć miły i sympatyczny, jest delikatnym, ale odczuwalny krokiem w tył. Nie wiem czy to z szacunku dla poprzednika, ale na "Angels of Darkness, Demons of Light 1" mógłbym jeszcze trochę poczekać, bo pomimo walorów, jakie posiada – do pełni szczęścia zabrakło kropki na "i", Panie Carlson!
Na tą płytę czekali chyba wszyscy fani tej starej jak świat i zasłużonej ekipy. To co się działo przez ostatnie 10 lat z KAT-em wie chyba każdy, kto nie słucha metalu od wczoraj, dlatego daruję sobie rozdrapywanie przeszłości. Sama premiera "Biało-czarnej" była przekładana już tyle razy, że sam zwątpiłem w to, czy kiedykolwiek ją jeszcze ujrzymy na sklepowych półkach. Teraz, gdy już mam ją przed sobą, mogę wreszcie odpowiedzieć na to dręczące zapewne większości z was pytanie "czy warto było czekać tyle lat od czasu wydania ostatniego materiału KAT-a?".