Już tylko miesiąc pozostał do koncertu Portishead i Fleet Foxes, który odbędzie się 6 lipca na Mecie Jeziora Malta. Koncert gwiazd poprzedzi występ The Poise Rite. Zespół Portishead, założony w 1991 r. w Bristolu przez multiinstrumentalistę Geoffa Barrowa i wokalistkę Beth Gibbons, do których dołączył gitarzysta Adrian Utlay, uznawany jest obok Massive Attack i Tricky (z którymi związany był wcześniej Barrow) za twórcę stylu trip-hop. Ich wydany w 1994 r. debiutancki album „Dummy” (zawierający m.in. hit - „Glory Box”) został entuzjastycznie przyjęty zarówno przez krytyków jak i publiczność, czego wyrazem było zdobycie rok później prestiżowej Mercury Music Prize. Kolejne płyty - „Portishead” (1997) i „Third” (2008) – utwierdziły pozycję zespołu jako jednej z najciekawszych grup brytyjskiej sceny muzycznej.
Nera długo zbierała się do realizacji własnego projektu, który będzie odzwierciedleniem jej fascynacji, jej natury, jej marzeń. 9 maja odbyła się premiera jej debiutanckiej płyty "Foresting Wounds”. To hołd naturze, to połączenie muzyki z osobowością Agnieszki „Nery” Góreckiej. Na krążku wokalistki Darzamat, twórczyni projektu NeraNature, znalazło się 12 utworów krążących wokół atmosferycznego rocka i metalu.
Wizyta tokijskiego zespołu w Polsce to niemałe wydarzenie. Mono to przecież jeden z liderów klimatycznego post-rockowego rzemiosła, które hipnotyzuje i urzeka słuchaczy na całym świecie od 2001 roku, kiedy nakładem Tzadik Records ukazał się ich debiutancki krążek „Under the Pipal Tree”. Oba koncerty, we Wrocławiu i dzień później w Krakowie, otwierał Microphonics – gitarowy projekt Dirka Serriesa, związanego między innymi również z belgijskim Fear Falls Burning.
Na długo przed poznańskim koncertem w ramach jubileuszowej trasy do mojej głowy wróciły wspomnienia sprzed trzech lat – wtedy ostatni raz miałam okazję podryfować razem z nimi na drugi brzeg rzeki. Czy coś na przestrzeni tego czasu zmieniło się w ich muzyce? Mówią, że co polskie, to kiepskie. Właściwie już chyba nawet przywykliśmy do tego stwierdzenia tak bardzo, że kiedy w 2004 roku Riverside wydał swoją pierwszą pełnometrażową płytę, niewielu, z którymi wówczas rozmawiałam, wierzyło, że będzie to zespół, który wyjdzie ze swoją muzyką poza granice kraju.
Nie potrafię i nie zamierzam ukrywać swojego zdziwienia. Po, delikatnie mówiąc, mocno rozchwianym i miejscami wyraźnie rozwleczonym albumie Lifesblood for the Downtrodden, Crowbar wraca w stylu godnym najwyższych pochwał. Choć lata mijają nieubłaganie, podstarzała sludge metalowa gwardia pod przewodnictwem Kirk'a Windstein'a nie rdzewieje. Panowie pokazują, że nadal mają dobrze naoliwione silniki, a ich najnowszy album - Sever The Wicked Hand to płyta, którą śmiało porównać można do największych osiągnięć zespołu.
Już od wczoraj dziennikarze naszej redakcji byli powiadamianiami o problemach organizacyjnych dwudniowej metalowej masakry w Katowicach. Jeśli zatem ktokolwiek mimo to planował wybrać się do Mega Clubu - nie ma po co, gdyż sobotnia część festiwalu Silesian Masacre została odwołana. Na stronach zespołów, które wczoraj nie dojechały pojawiły się oświadczenia, my zaś prezentujemy to, od którego wszystko powinno się zacząć - czyli oświadczenie organizatora koncertu - Piona Art.
Pierwszy etap konkursu "Zagraj na Rock For People Festival" zakończony. O zaproszenie na czeski festiwal i możliwość wystąpienia na scenie Młodych Talentów podczas ”Muzzo.pl DAY” walczyło blisko 200 wykonawców, reprezentujących wszystkie odcienie muzyki rockowej. W piątek 27 maja, punktualnie o północy zakończył się etap przyjmowania zgłoszeń artystów, którzy chcą wystąpić na tegorocznej edycji największego czeskiego festiwalu Rock For People. Przez kilka dni jury w składzie: Radek Miszczak (Agencja Joytown), Mateusz Nowak (Muzzo.pl), Michał Boroń (Interia.pl), Adam Nowacki (Roxy FM) przesłuchało i oceniło utwory wszystkich kandydatów kwalifikując do finału 12 znakomitych młodych grup. Wybór nie należał do łatwych. Polskie zespoły pokazały prawdziwego powera i zafundowały jury niezłą bombę muzyczną.
Jak informowaliśmy jakiś czas temu w dniach 19-21 sierpnia 2011 r. ruszy
kolejny Cieszanów Rock Festiwal, który ma na celu promowanie ogólnie
pojętej muzyki rockowej z jej licznymi odmianami. Dzięki różnorodności
stylistycznej zaproszonych wykonawców każdy znajdzie coś dla siebie. Właśnie rozpoczęła się sprzedaż biletów na festiwal. Szczegóły w rozwinięciu artykułu.
Przedwczoraj do sprzedaży trafiły bilety na koncert założyciela legendarnej grupy Dead Can Dance – Brendana Perry'ego. W sieci Ticketpro są dostępne bilety na ten koncert, który odbędzie się 9 września w warszawskim klubie „Palladium”, w cenach: numerowane miejsca siedzące: 109 złotych w przedsprzedaży, 129 złotych w dniu koncertu. Miejsca stojące: 99 złotych w przedsprzedaży i 119 złotych w dniu występu artysty. Organizatorem wydarzenia jest Knockout Productions.
Muszę oderwać się choć na chwilę od tej rzeczywistości która mnie otacza, bo to co się u mnie w życiu dzieje, to już normalnie - nienormalnie absurd w czystej postaci.
Tak więc zaglądam znów w świat wirtualny, czy też raczej czytam artykuły na portalach, artykuły, które coraz bardziej, mam wrażenie, że są niczym innym niż tylko propagandą.
Zacznijmy od dobrych wiadomości. Oto Nergal wraca do zdrowia i wraz z Behemothem zaczynają w październiku trasę koncertową. Odwiedzą też moje miasto. Super. Tyle, że na tym koniec dobrych wiadomości, bo dalej to już kpina. Cholera, co za czasy?! Nie dość, że moje życie jest parodią, to innych też.
Idźmy jednak dalej. Nergal chwali płytę Dody. Ok - no, ma dług względem niej, mogę to zrozumieć, choć i tak grozi mu utrata akceptacji.
Ale nieco przeszedł, więc wolno mu wydziwiać.
Generalnie, to chciałam też wspomnieć przy okazji o plotce, która ruszyła w świat, że Nergal zamierza grać teraz inną muzykę. On sam nic na ten temat nie mówił, ale generalnie to jest tak, że dziennikarze uwielbiają wręcz przekręcać słowa celebrytów ( - tak, niestety, tak wyszło, cena sławy). Tym bardziej, że Nergal już wcześniej słynął z inteligentnych ripost i robił debili z dziennikarzy, choć ci nawet o tym nie wiedzieli.
Biorąc pod uwagę ten fakt, już widzę tą "rozmowę" - niczego nie świadomy dziennikarzyna zadaje pytanie: " Czy po tym, po czym pan przeszedł, nadal zamierza pan grać tak agresywną muzykę?"
I tu odpowiedź Nergala: "Ależ skąd, teraz zamierzam grać country".
A ponieważ istnieją ludzie, którzy uwierzą niemal we wszystko, nic więc dziwnego, że taka plotka poszła w świat.
Ale dementujmy bzdury, Behemoth dalej będzie koncertować i liczę (zresztą nie tylko ja) na kolejną, kontrowersyjną płytę.
A wracając do Dody. Ta to naprawdę lubi siać kontrowersję.
Ale jak dla mnie dobrze, ja lubię kontrowersję, przynajmniej coś się dzieje. Nie ma nudy. Szkoda tylko,że Polski to nie interesuje. Polska to generalnie nudny kraj. Nudny w chuj. Nawet domków na drzewach nie budują ( ;-) vide filmik na smogu o hotelu w Szwecji)
Wracając do tematu.
Chodzi o to, że kolejna osoba z autorytetem potwierdziła, iż płyta Dody jest fajna. Jest to Karolina Korwin - Piotrowska.
Ok, więc, chyba muszę osobiście odsłuchać wypocin silikonowej lali. Ale to później. Na razie skupmy się na tym co Karolinka napisała o Dodzie, widocznie pod wpływem chwili, a może i czegoś jeszcze.
Otóż Karolinka stwierdza na swoim profilu na pewnym portalu, że Doda, nie przypomina już kobiety! Wow - może Karolinka była już pijana, kiedy to pisała, może targała nią zazdrość, a może rzeczywiście właśnie tak myśli o tlenionej, silikonowej dziuni zwanej Dodą. Ta pewnie obraziłaby się za takie określenie, ale w zasadzie, to co ona sobą reprezentuje?
Wróćmy do faktów. Karolina patrząc na nowe zdjęcia Dody, stwierdziła po prostu, iż Dorotka zatraciła kobiece rysy i zaczyna przypominać faceta.Wow - co za odkrycie. Doda owszem, powiększyła sobie silikonem biust, ale oprócz tego poprawiała sobie przecież twarz. No i z takim efektem, że wygląda teraz jak transwestyta. Wszczepiła sobie bowiem kwas hialuronowy, czy co tam, w policzki, poprawiła szczękę.
Jednym słowem - zrobiła ze sobą dokładnie to samo co Angelina Jolie ze swoim ciałem. Różnica tylko polega na tym, że Angie ma klasę, obojętnie co by nie zrobiła, a Dorotka już nie. Gdyby obie ubrać w dresy i postawić koło siebie, to Angie bez słowa można by wpuścić na salony, a penerowatą Dodę niestety odesłać do pracy na roli.
Ale ok, ma Doda prawo robić ze sobą co zechce. Nie musi słuchać starszych koleżanek, że takich zabiegów nie robi się przed trzydziestką, bo i tak się rysy twarzy wyostrzają. Ani innych rad.
Niech sobie wygląda jak chce i nikt, a nawet Karolinka Korwin, nie mogą jej mówić, co ma robić, co nie. W końcu skoro zadaje się z transwetytami, to może wyglądać jak oni.
Ale już mniejsza o Dodę i Karolinkę, która zasłuchała się w jej płytę.
Idąc dalej zatrzymujemy się na Jakubie W. Tak właśnie tym Jakubie W. Do cholery, w tym wieku to już naparwdę powinno się mieć jakiś szacunek do siebie i innych. Ale nie, Jakub W. najwidoczniej postanowił pozostać wiecznym dzieckiem. Ok, pod warunkiem, że osoba która go utrzymuje, zgadza się na to bez protestów.
Jakub W. znany bardziej jako Kuba Wojewódzki, ostatnio przegina pałę. Widocznie za dużo zarabia. Powinien się wstydzić, choć on pewnie zapomniał już co to wstyd. Normalnie żenada to, co zrobił z programem "X- factor". Choć wcale nie popieram Sablewskiej. Mimo, iż gra pozór osoby bardzo kompetentnej i przy tym serdecznej, w życiu wątpliwe jest aby taka była. Jedynie wiarygodny jest Czesio Mozil, ale ten też widać, że idzie na układy.
A Wojewódzki wreszcie mógłby się przyznać do swoich słabości.
Oczywiście tego nie zrobi, zresztą widać że za tymi uszami to sporo ma. Tak samo, jak jego radiowy kolega Michał Figurski - ten to też pojechał po bratanicy słynnego, aczkolwiek chorego psychicznie polityka. Czizas - kto mu pozwolił prowadzić odpowiedzialne stanowisko? Potem nic dziwnego, że ten kraj tak chujowo wygląda, skoro mamy takich urzędników państwowych zajmujących się nami.
Ale temat był nie o polityce.
Właściwie to o dupie Maryni, takie sobie spostrzeżenia po przeczytaniu niektórych artykułów.
No i Wow - zabójcze ogórki!!! Hiszpańskie ogórki zastraszyły cały świat - normalnie ubaw po pachy :-)
Przecież z daleka czuć prowokację, że zamieszanie wywołane jest sztucznie. Nie chodzi przecież o warzywa, tylko o sytuację polityczną na świecie. Nie miejcie paranoi z kupowaniem warzyw - to chore!
Nie dajcie się manipulacji. Warzywa nie są skażone. Obawiajcie się raczej wyjazdu za granicę, bo zdaje się, że użyto po prostu na pewnym obszarze broni biologicznej.
Jeśli przestudiujecie obecną sytuację gospodarczą, wywnioskujecie kto na tym mógłby stracić, a kto zyskać.
Całkiem logiczne i dzisiaj modne - wywołać zamieszanie i obrócić to na swoją korzyść.
A ja muszę kończyć te wywody, bo ktoś puka do drzwi. Przez wizjer widzę, że panowie mają czarne garnitury. Życzcie mi szczęścia.