Trzy lata po rewelacyjnym „Nemesis Divina” Satyricon powrócił z kolejna płytą "Rebel Extravaganza". Wystapiło na niej sporo gości, w tym Fenriz z Darkthrone, ale sam zespół został duetem, co w przyszłości miało się już nie zmienić. Jak zwykle zmieniła się za to muzyka, która nabrała nieco stylistycznej ogłady, nie tracąc przy tym nic ze swojej mroźnej ekstremalności.
Właścwie to nie wiem jak zacząć tę recenzję, bo chyba każdy kto chociaż raz podchodził pod temat eksperymentalnego black metalu napotykał muzykę wymkającą się standardowym słowom, typowej narracji, zwyczajnie – normom, które wypadałoby przyjąć starając się stworzyć tekst pisany. Tak też jest tym razem, a na tapecie ląduje najnowszy materiał Rebel Wizard zatytułowany “Magickal Mystical Indifference”.
Po gotyckim rozwinięciu na „Higher Art Of Rebellion”, Agathodaimon na swoim trzecim albumie „Chapter III” powrócił do większej przewagi black metalowego grania, choć i tu znajdziemy te bardziej nostalgiczne momenty. Wciąż dominuje chłód i klawiszowa symfoniczność, która niesie się wraz z melodyjnymi pasażami gitar, a zespół pozostał wierny cmentarno-klasztornej stylistyce oraz niebieskim barwom.
Po debiutanckim albumie „Blacken The Angel” do Agathodaimon dołączyła Christine S. na drugie klawisze i Byron jako trzeci wokalista. Odpowiada on za czyste partie i jego udział jest niewielki, jednak na drugiej płycie „Higher Art Of Rebellion” skład zespołu rozrósł się do ośmiu osób. W ten sposób ich symfoniczny black metal osiągnął jeszcze szersze horyzonty i ukazał się w rozległych i sięgających różnych płaszczyzn postaciach.
Po „Blind Rage” w składzie Accept doszło do kolejnych zmian personalnych. Z zespołu odeszli gitarzysta Herman Frank i perkusista Stefan Schwarzmann. Zastąpili ich odpowiednio, znany z występów w Grave Digger i Rebellion, Uwe Lulis oraz Christopher Williams. Nowa krew oczywiście nie mogła nic zmienić w stylu Accept, który pozostał nienaruszony i wierny temu co niemiecka maszyna prezentowała do tej pory. Wydany w 2017 roku „The Rise Of Chaos” jest więc albumem klasycznym, czwartym już po zmartwychwstaniu, a w sumie piętnastym w bogatej historii tego zespołu.
Sporo zmian zaszło w Dismal Euphony po ich drugiej płycie „Autumn Leaves – The Rebellion Of Tides”. Przede wszystkim nastąpiła zmiana wokalistki, co znacznie podniosło atrakcyjność śpiewu, a w ogóle zespół stał się mniej liczny, gdyż odeszli z niego również gitarzysta i klawi… Pani grająca na klawiszach. Poradzono sobie więc z jedną gitarą, a partie klawiszy zrobił gościnnie Waldemar Sorychta z Grip Inc. i współpracujący z całym mnóstwem innych kapel. No i w końcu zespół podpisał kontrakt z Nuclear Blast i pod ich szyldem wydał swój trzeci album „All Little Devils”.
Dużą krytykę i rozbieżność zdań odnaleźć można czytając o ostatniej płycie Satyricon „Deep Calleth Upon Deep”. Jednych razi ona brakiem progresu, co dla innych jest powodem do zadowolenia. Jednym nie podoba się sięganie po sprawdzone schematy, co innym sprawia największą radość. Postanowiłem więc odłożyć na bok historię, zapowiedzi, a nawet guza mózgu Satyra i skupić się na samej muzyce. Okazuje się, że jest czego posłuchać.
Swoistą mieszankę doom, gothic i black metalu zaprezentował Dismal Euphony na swojej drugiej płycie „Autumn Leaves – The Rebellion Of Tides”. Zupełnie nieprzewidywalna podróż poprzez zmieniające się muzyczne przestrzenie, rozciąga się falująco i bezkreśnie płynie unosząc się to lekko i kojąco, to znów wirując w ostrzejszych porywach i podmuchach.
„Rebellion” to propozycja Samael, wydana po „Ceremony Of Opposites”, aby skrócić czas, a także zasiać ziarno intrygi, fanom oczekującym na „Passage”. W oczy rzuca się zmienione logo, ale i zaprezentowany utwór przenosi już mocno w nowe, kosmiczne czasy.
9 czerwca miała miejsce premiera najnowszej płyty formacji Black Bee, zatytułowanej „Rebell”. Promowany singlem „Rollin” krążek ukazał się nakładem Jimmy Jazz Records. Krążek „Rebell” to muzyczna kontynuacja pierwszego albumu Black Bee („Blue Twist & Roll n' Rock”, 2015), kilkanaście utworów nawiązujących do brzmienia rockowej klasyki z wokalem Rafała Matuszewskiego.
Z początkiem roku, kanadyjski Striker wydał swoją czwartą, długogrającą porcję heavy metalu. Przez dwa lata, jakie minęły od „City Of Gold”, zespół uszczuplił się o gitarzystę Chrisa Seggera, więc na „Stand In The Fire” zatrudniono Trenta Halliwella z Villainizer, który zresztą, po rozpadzie tego ostatniego, dołączył na stałe do Striker. Gościnnie na perkusji płytę wspomógł także Randy Black znany z takich kapel jak Anihilator, Primal Fear czy Rebellion.
Lubię folk metal, co więcej, zaryzykuję stwierdzenie, że go uwielbiam. W ogóle gdzie bylibyśmy pod względem muzycznym, gdyby nie tyle co folk, ale folklor. Muzyka metalowa w dużej mierze czerpie z ogólnie przyjętego folkloru bardzo, ależ to bardzo dużo. Patrząc daleko w przeszłość naszego gatunku, nie byłoby arcydzieł muzyki klasycznej, gdyby nie folklor, a co za tym idzie nie byłoby jazzu, bluesa, czy tym bardziej rocka. Nie byłoby nic, patrząc od strony muzycznej.
Na „Ceremony Of Opposites” Samael osiągnął swoje apogeum, a w takiej sytuacji przed zespołem stoi bardzo trudne zadanie. Zazwyczaj kopiowanie swoich najlepszych osiągnięć okazuje się być skazane na porażkę, więc aby się rozwijać i zdobywać kolejne zaszczyty potrzebna jest jakaś zmiana. Samael zrozumiał to w najlepszym możliwym momencie i po albumie – legendzie, opuścił piekielne czeluści ruszając na podbój kosmosu.
Francuski post-black metalowy projekt Decline Of The I ukończył nagrania swojego drugiego krążka "Rebellion", który ukaże się w pierwszych miesiącach 2015 roku nakładem Agonia Records. Zespół udostępnił w sieci pierwszy utwór "Hexenface". Za oprawę graficzną albumu odpowiada David Fitt (Aosoth, Secrets Of The Moon, Svart Crown). "Rebellion łączy ze sobą różne rodzaje mrocznej i ekstremalnej muzyki. Ciężko porównywać go do nagrań innych zespołów" - komentuje założyciel, A.K. Muzykę zaprezentowaną na albumie można opisać jako avantgardowy post-black metal.
Druga płyta Acid Drinkers jest zupełnie inna od „Are You A Rebel?”. Wesoła kompania kwasożłopów odeszła od thrashowych standardów tworząc iście rockowy album. Na „Dirty Money, Dirty Tricks” składają się dowcipna okładka, chwytliwe, przebojowe utwory, śmieszne wstawki, jajcarska akustyczna ballada i cover „Smoke On The Water”.
Acid Drinkers zawsze był zespołem innym od wszystkich, które poznawałem w swoich latach młodzieńczych. Nie biło od niego zło, brutalność i inne niepoprawne treści. Tutaj wszystko było z poczuciem humoru i na wesoło. Zresztą widać to już po nazwie zespołu i okładce, którą wtedy, z kolegami uważaliśmy za fantastyczną. Mi, jako bardzo młodemu człowiekowi, będącemu w podstawówce, ten przekaz odpowiadał i choć Acid poznałem jak mieli już dwie płyty, to z miejsca zakochałem się i w „Are You A Rebel?” i do tej pory czuję do niej ogromny sentyment. Kto by jednak myślał, że jest to jakaś popierdółka dla małolatów jest w dużym błędzie. Jest to bowiem płyta wypełniona nie tylko chwytliwymi pomysłami, ale i świetną i ciężką thrashową muzyką.
Odbywający się w październiku projekt Warmia: Rebelia Kultury oferuje miłośnikom gry na gitarze basowej prawdziwą muzyczną ucztę. Podczas warsztatów Bass Days 2013 w dniach 25-27.10.2013 w Olsztynie w tajniki gitary basowej wprowadzać będą uznani polscy i zagraniczni wirtuozi tego instrumentu. Swoją wiedzą podzielą się Igor Saavedra, Yolanda Charles, Wojciech Pilichowski, Piotr Lemańczyk, Krzysztof Ścierański i Tomasz Fulara. Bass Days 2013 to wydarzenie doskonale znane basistom na całym świecie.
„Death Fanaticism” to druga płyta olsztyńskiego Black Altar. Choć została nagrana we wrześniu 2006, to wydano ją dopiero na początku 2008 roku. Na początek wspomnę o bardzo efektownym wydaniu. Wszystko w obowiązkowej czerni, z białym logo zespołu i tytułem płyty. Okładka robi bardzo dobre wrażenie, tym bardziej, że sam obraz bardzo mi się podoba. Rozmglona, rozmazana kostucha w charakterystycznej chuście, trzymająca na nóżki małego kościotrupka, tworzy wizję pasującą do tego co znajdziemy w środku.
Raygun Rebels to czterech młodzieńców wyglądających jak uwspółcześniona reinkarnacja Elvisa. Jeżeli dodam do tego, że ich krajem rodzinnym są nasi sąsiedzi, ci od „backwurst und bier”, to na pewno niejednemu z Was, podobnie jak mi, zapali się ostrzegawcze światełko. Spieszę Was zatem uspokoić, że chociaż na “Bring Me Home” rewelacji nie ma, to jest to album zdecydowanie słuchalny (no może poza jednym wyjątkiem, o którym później).
„Holy Possession” to limitowana produkcja poprzedzająca najnowszy krążek pomorskiego potwora, Azarath. Zespół uraczył nas minialbumem „Holy Possession”, który jako biały winyl limitowany jest do 333 egzemplarzy (wraz z dołączonym plakatem i naszywką) oraz jako czarne CD, limitowane do 666 kopii, wydane w czarnym zadrukowanym jewel case z wkładką oraz gustownym slipcase. Wydawnictwo przez to, że limitowane, zostało praktycznie wyprzedane. Na singlu znajduje się utwór tytułowy oraz cover Damnation, „Rebel Souls”.
Trasa Rebellion Tour Vol. II bezsprzecznie należy do najważniejszych rodzimych wydarzeń koncertowych tej jesieni. Głównym powodem wysokiego zainteresowania trasą jest fakt, że w roli headlinera występuje Decapitated, który po 3 latach muzycznego niebytu powrócił do metalowego światka. Pytanie brzmiało, czy w nowym składzie Vogg będzie w stanie wskrzesić ducha zespołu i wycisnąć z niego spontaniczność jaką czarowali przed kilku laty. W poniedziałkowy wieczór, 18 października miałem okazję przekonać się o aktualnej dyspozycji najlepszego moim zdaniem deathmetalowego tworu jaki powstał w kraju. Zanim jednak to nastąpiło, zebrana publiczność mogła bawić się przy dźwiękach supportów, którego tego wieczoru, jak i na całej trasie były Nerve, Nammoth, Vedonist, Christ Agony oraz Hate.
Jednym z bardziej zmiennych stylistycznie zespołów na norweskiej mapie black metalu jest Satyricon. Praktycznie każdy następny krążek ukazuje nowe oblicze formacji, a co za tym idzie zdradza i pozyskuje coraz to nowych fanów grupy. Tylko do końca lat 90. ekipa pod dowództwem Satyra przebrnęła przez najróżniejsze odmiany black metalu, sięgając nawet prymitywnej elektroniki. Nic zatem dziwnego że tak rozległe horyzonty muzyczne musiały się gdzieś spotkać. Tym miejscem może być wydana w 1999 roku "Rebel Extravaganza" - płyta niezwykle dyplomatyczna pod względem muzycznym.
Wydarzenie, na które tak długo czekałam było dziesiątym i ostatnim
koncertem z serii Rebellion Tour 2010. W końcu nadszedł ten upragniony
przeze mnie dzień. We wspólnym koncertowaniu wzięły udział następujące zespoły: Unquadium, Mala Herba, Dragon's Eye, Vedonist,
Darzamat i Hate. Spodziewałam się ogromnego zainteresowania ze
strony fanów poszczególnych grup. Hate przecież miało promować w trakcie
tej trasy swoje ostatnie wydawnictwo - "Morphosis", Darzamat niedawno
wydał nowy album "Solfernus Path" i grupa bardzo dawno nie gościła na
żadnej polskiej scenie. Tak, to były dwie główne gwiazdy wieczoru.
Reszta zespołów miała być tylko rozgrzewką. Czy rzeczywiście tak było?
No i dostaliśmy trzeci album mieleckiego Stillborn. Jest to o tyle dziwny krążek, że opatrzony został podtytułem "Tribute To Unholy Metal". Na płytę trafiło 9 kompozycji, z czego tylko pięć to autory własnego autorstwa, zaś pozostałe 4 to covery Running Wild, Hellhammer, Sarcofago oraz Piledriver. To co od razu rzuca się w uszy to potężne brzmienie. Black/death metal w wykonaniu tego kwartetu brzmi naprawdę masywnie i miażdżąco. Co więcej - przy takiej intensywności instrumenty brzmią nadzwyczaj selektywnie, choć nie da się ukryć, że to sekcja rytmiczna jest tu prominentnym narzędziem destrukcyjnym. Szczególne brawa należą się tu perkusiście.
W ostatnich latach duński Volbeat robi oszałamiającą karierę, a ich kolejne płyty zbierają rewelacyjne oceny. Na początku byłem uprzedzony do tego zespołu, w którego twórczości rzekomo miały się przewijać wpływy rock'n'rolla, punk rocka, heavy metalu i country, ale gdy usłyszałem "Rock The Rebel/Metal The Devil" - drugi album zespołu, wszelkie moje wątpliwości odnośnie jego fenomenu zostały rozwiane. Volbeat jest genialny w tym co robi.