Trzy lata po rewelacyjnym „Nemesis Divina” Satyricon powrócił z kolejna płytą "Rebel Extravaganza". Wystapiło na niej sporo gości, w tym Fenriz z Darkthrone, ale sam zespół został duetem, co w przyszłości miało się już nie zmienić. Jak zwykle zmieniła się za to muzyka, która nabrała nieco stylistycznej ogłady, nie tracąc przy tym nic ze swojej mroźnej ekstremalności.
Valhall to norweski zespół grający stoner doom i to już od roku 1987. „Heading For Mars” to ich druga płyta, na której wciąż na perkusji gra Fenriz z Darkthrone, zmieniający tu co i rusz pseudonimy. Tym razem więc jako Lee Bress, ale ze zdjęciem w koszulce Dissection w okładce. Dla pozostałych muzyków Valhall jest podstawowym źródłem twórczości, a zaprezentowany klimat znacznie odbiega od norweskiej sceny black metalowej.
Straszne obrzydlistwo bije z okładki Abscess „Dawn Of Inhumanity”, gdzie posoka leje się strumieniem, a z mrocznych katakumb wypełza wszelkie plugastwo, by nieść światu świt nieludzkości. Smród i stęchlizna aż unoszą się w powietrzu, a to jeszcze nic, bo prawdziwa droga przez mękę zaczyna się po włączeniu płyty.
Jak ktoś myślał, że „The Madrigal Of Night” było trwałym powrotem Ulver na black metalowe łono, to mógł być srogo zdziwiony. Potrafiący zaskoczyć zespół, tym razem przeszedł samego siebie i zaprezentował coś niesamowitego, coś co wymknęło się wszelkim klasyfikacjom, ramom i oczekiwaniom. „Themes From William Blake’s The Marriage Of Heaven And Hell” jest wielką interpretacją osiemnastowiecznego poematu “Zaślubiny nieba i piekła” autorstwa angielskiego pisarza Williama Blake’a. Wielkim dosłownie i w przenośni, bowiem całe dzieło trwa godzinę i czterdzieści dwie minuty.
Aghast to tajemniczy twór, który trwał przez chwilę w połowie lat dziewięćdziesiątych i pozostawił po sobie jedną płytę „Hexerei Im Zwielicht Der Finsternis”. Stoją za nią Andrea Haugen i Tanja Stene, czyli ówczesne żony, odpowiednio Samotha z Emperor i Fenriza z Darkthrone. Panie przeobraziły się w wiedźmy i zanurzyły w demonicznym dark ambiencie. Efekt jest iście upiorny, a płyta odniosła sukces, doczekując się wielu wznowień, także wiele lat po rozpadzie zespołu. U mnie znalazła się kaseta wydana w 1996 roku przez Morbid Noizz Productions.
W okładce drugiej płyty Isengard jest wyjaśnienie, że frontowe zdjęcie, przedstawiające Fenriza, zostało zrobione przez Satyra z Satyricon, w 1994 roku, podczas ich wspólnej, wielkiej wędrówki w góry. Samo „Høstmørke” ukazało się w 1995 roku i myślę, że z gór i przyrody wzięła inspiracje nie tylko okładka. Przede wszystkim muzyka jest surowa, ale też uduchowiona i stanowi bardzo udany, dźwiękowy obraz nieskalanej ludzkością północy.
Po pierwszej płycie „Kronet Til Konge” Dødheimsgard opuścił Fenriz, a na basie zastąpił go Alver. Ponadto zespół poszerzył się o drugiego gitarzystę, którym został Apollyon z Aura Noir. W tym składzie nagrali swój drugi album „Monumental Possession”, który ukazał się w czerwcu 1996 roku.
Coraz częściej łapie się na tym, że nowsze wydawnictwa z deathmetalowego nurtu coraz mniej mnie zaskakują, nie bronią się z upływem czasu i coraz mniej radości czerpie z ich słuchania. Robiąc sobie rachunek sumienia uczcicie muszę przyznać, że jedynym tego typu albumem w ostatnich kilku latach, do którego uwielbiam wracać jest "Nekropsalms" norweskiego Obliteration. Jednozespołowe grono to ma ogromną szansę poszerzyć się o kolejną formację - Diskord i ich jedyny jak dotychczas album "Doomscapes". I najzabawniejsze jest to, że nie tylko gatunek muzyczny jest tu wspólnym mianownikiem.
Roger Rasmussen aka Nattefrost (przywódca norweskich hord Nattefrost i Carpathian Forest) oraz Gylve Fenris Nagell vel Fenriz (zasiadający za garami duetu Darkthrone), korzystając z urlopu swoich macierzystych formacji, zdecydowali się na współpracę czego owocem ma być splitowy album "Engangsgrill". Muzycy, na co dzień kojarzeni ze skandynawską sceną black metalową, na potrzeby wspólnego projektu postanowili wyraźnie spuścić z tonu co przełoży się na nieco lżejsze wcielenie black metalu skojarzonego z rock'n'rollem, klasycznym rockiem i stoner rockiem. "Chcemy pokazać jak cienka linia dzieli black metal od rocka w wydaniu klasycznym" - tłumaczą artyści. Album dostępny będzie w formie CD i LP, a wypełnią go trzy kompozycje Fenriza i pięć Nattefrosta.
Na 20 października wytwórnia Peaceville Records zaplanowała wydanie nowego, czternastego już studyjnego albumu Darkthrone. Album nosi tytuł "Dark Thrones And Black Flags". Na krążek trafiło 10 kompozycji. Już wiadomo, że będzie to album co najmniej "inny". Po raz pierwszy w karierze, za partie gitar odpowiedzialny jest Fenriz, który do tej pory obsługiwał zestaw perkusyjny.