„Jomvikingowie byli mroczną i legendarną grupą najemników, których podboje w całej Europie i na Bliskim Wschodzie przeszły go historii. Bezwzględni zabójcy, którzy zawsze walczyli w wyższym celu. Ich kod był prosty: Nie pokazuj strachu. Nigdy się nie cofaj. Broń swoich braci, a kiedy zostaniesz wezwany – pomścij ich śmierć.” Tak Johan Hegg wyjaśniał znaczenie tytułu dziesiątej płyty Amon Amarth „Jomsviking”. I właśnie opowieść o jednym z nich stanowi jej temat przewodni.
Niedźwiedzia skóra jest, wilcze szczęki są, zbroja dopięta, miecz mam. Tylko teraz tarcza czy topór? Dobra biorę topór: „A weapon in each fist”. W końcu jadę atakować a nie się bronić. Ale na wschód na Ruskich czy na zachód na Irlandczyków? Może lepiej na Irlandczyków, bo bogatsi, a łodziami łatwiej wracać z łupami i niewolnikami. Wszystko gotowe. Czas pożegnać się z bliskimi. Albo do nich wrócę, albo podążę za swoimi braćmi do Valhalli. Odynie czuwaj nade mną.
W 2002 roku Amon Amarth po raz czwarty wyruszył na wojnę. Tym razem przeciwko całemu światu zgodnie z tytułem „Versus The World”. Lśnią zbroje, włócznie i miecze błyszczą na słońcu. Wojownicy w skupieniu czekają na bitwę, wojna będzie totalna, a wielu jej nie przeżyje. „Fight for honor, glory, death in fire!”
Można by powiedzieć, że „Belowed Antichrist” jest kolejną płytą Therion, ale stwierdzenie takie zupełnie nie może oddać tego co w istocie kryje się pod tym tytułem. Maestro Christofer Johnsson tym razem nie ograniczył się bowiem do wydania płyty muzycznej, a zapragnął stworzyć dzieło znacznie większe, rozleglejsze i przebijające wszystko co do tej pory zostało stworzone. Dlatego nagrał sztukę. Operowy dramat w trzech aktach, rozciągnięty na trzech płytach, podzielony na czterdzieści sześć utworów i sięgający trzech godzin.
Po wydaniu dwóch znakomitych albumów Lock Up ucichł na długi czas i można było się zastanawiać czy zespół jeszcze istnieje. Wiadomo jednak jak to jest z pobocznymi projektami, że brakuje na nie czasu, ale w międzyczasie stało się coś znacznie gorszego. W wieku 37 lat, w wyniku choroby wątroby, zmarł Jesse Pintado – legenda Napalm Death, Terrorizer i co za tym idzie całej muzyki metalowej. Wydany po dziewięciu latach, nowy album „Necropolis Transparent” jemu jest dedykowany.
Po tak wybitnym dziele jak „Deggial” przed Therion stało bardzo ciężkie zadanie, jak tu znowu zabłysnąć i oczarować publiczność. Droga do celu wydawała się jednak przewidywalna i nią właśnie zespół podążył. A więc jeszcze bardziej orkiestralnie, z jeszcze większym rozmachem, jednocześnie coraz bardziej gubiąc związek z ciężkimi brzmieniami. Przy takim podejściu można wpaść w pułapkę przesady, powtarzalności i utraty tożsamości, ale nie w przypadku Therion. „Secrets Of The Runes” to płyta tak piękna, tak emocjonalna i tak wciągająca, że o żadnej zadyszce nie może być mowy.
Tommy Vitaly jako solista zaczął działać od 2009 roku, nagrywając dwa albumy. Początkowo jego zespół miał wokalistę, ale już na poprzedniej płycie „Hanging Rock” śpiewem zajęła się pokaźna plejada gości. Tak jest i na jego najnowszym dziele „Indivisible”. Słuchając go ma się wręcz wrażenie, że jest to jakaś składanka. Prawie cały czas jednak mamy do czynienia z wartkim i upstrzonym cięta gitarą, power metalem.
Spośród ponad stu zgłoszeń specjalne Jury wybrało 25 zespołów, które trafiły do drugiego etapu konkursu Grand Prix Naturalnie Mazury Festiwal w Węgorzewie. W drugim etapie, komisja w składzie: przewodniczący Dariusz Domański - Top Guitar; Marcin Kusy - Polskie Radio; Michał Kirmuć - Teraz Rock dokonało wyboru pięciu zespołów, które zagrają na dużej scenie. Drugą "piątkę" wybiorą internauci w głosowaniu, które odbędzie się w dniach 8-31 maja, do godziny 15:00.
Pogański folk zawsze kojarzył mi się z gatunkiem zamkniętym, dla wąskiej grupy słuchaczy, którzy swoje zainteresowania czerpią wprost z muzyki ludowej bądź niektórych odmian metalu. Tym razem trafiłem na płytę zupełnie inną, natchnioną duchem dub i reggae. Lelek tworzą ludzie związani z takimi zespołami jak Vavamuffin, R.U.T.A., Kapela Ze Wsi Warszawa, czy Power Of Trinity, a ich płyta „Brzask Bogów” jest fantastyczną mieszanką nastrojów w całości osadzoną w rodzimej kulturze sprzed roku 966.
Z początkiem roku, kanadyjski Striker wydał swoją czwartą, długogrającą porcję heavy metalu. Przez dwa lata, jakie minęły od „City Of Gold”, zespół uszczuplił się o gitarzystę Chrisa Seggera, więc na „Stand In The Fire” zatrudniono Trenta Halliwella z Villainizer, który zresztą, po rozpadzie tego ostatniego, dołączył na stałe do Striker. Gościnnie na perkusji płytę wspomógł także Randy Black znany z takich kapel jak Anihilator, Primal Fear czy Rebellion.
Przynależność do subkultury często jest postrzegana negatywnie - zwłaszcza przez osoby ze starszego pokolenia. Jednakże, dla członków danej społeczności jest to coś wyjątkowego - coś, co ich wyróżnia i daje poczucie bycia kimś lepszym. Ale, czym tak naprawdę są subkultury? Czy można je określić, jako zjawiska niebezpieczne, toksyczne i destrukcyjne? Z pewnością jest w tym jakieś ziarenko prawdy, ale w rzeczywistości chodzi przede wszystkim o potrzebę przynależności do jakiejś grupy, która skupia ludzi o podobnych zainteresowaniach, poglądach lub stylu ubierania.
Polską muzyczną scenę niezależną lat 80. należy kojarzyć prawie wyłącznie z Warszawą, zaś jedynym szeroko znanym reprezentantem Wrocławia jest Lech Janerka. Funkcjonowanie w powszechnej świadomości takich przekonań skłoniło redaktora Pawła Piotrowicza do głośnego zaprzeczenia. W tym celu zgromadził w jednej książce dziesięć wywiadów z wrocławskimi osobistościami ze świata muzyki, aby pokazać, że w obranym umownie okresie od powstania zespołu Klaus Mitffoch do upadku PRL-u w mieście działali też inni, zajmujący się różnymi odmianami tej sztuki artyści, którzy osiągnęli niemało i zasługują na to, by o nich pamiętać. Jeśli komuś takie nazwy, jak Sedes, Program 3, Miki Mousoleum, Kormorany, S.A.D. i "Antena krzyku", nie mówią zbyt wiele, oto dostał szansę, by poszerzyć swą wiedzę.
Szwedzka grupa metalowa Therion już za 3 tygodnie zagra w Polsce 3 koncerty. Pierwszy z nich odbędzie się 28 stycznia w klubie Progresja Music Zone w Warszawie. Kolejne występy będą miały miejsce 29 stycznia w klubie Kwadrat w Krakowie oraz 30 stycznia w B90 w Gdańsku. Zespół supportować będą trzy kapele: Luciferian Light Orchestra ze Szwecji, Ego Fall z Chin oraz Imperial Age z Rosji.
W nowej Progresji, na koncercie na dużej scenie byłem już dwa razy, ale ponieważ nie pisałem relacji to teraz jest okazja, żeby przybliżyć trochę prezencję samego klubu, tym bardziej, że przy każdej wizycie napotykam na spore zmiany. Obecnie żeby dostać się na teren koncertu, trzeba przejść przez Progresja Cafe. Tak więc do klubu wchodzi się bez biletów i żadnego sprawdzania. Tak można dostać się na pierwsze półpiętro gdzie również są stoliki i wygodne fotele. Stamtąd jest już blisko do sali i bardzo dobrze słychać, więc jak ktoś nie ma kasy na bilet to zawsze może sobie zamówić jakieś dobre czeskie piwko i posłuchać koncertu za darmo:)
19 stycznia 2013 roku w klubie Blue Note odbędzie się koncert legendy reggae - zespołu Izrael. Występ odbędzie się z okazji 30-lecia zespołu. Izrael to fundament polskiej sceny mieszanki rocka i reggae. Zespół powstał w marcu 1983 roku w Warszawie z inicjatywy gitarzysty Brygady Kryzys Roberta Brylewskiego, wokalisty Deutera - Pawła "Kelnera" Rozwadowskiego. Grupa stała się synonimem zarówno zaangażowanego przekazu w polskiej muzyce korzeni, jak i interesujących poszukiwań muzycznych na bazie reggae.
Wytwórnia Metropolis Records zapowiedziała wydanie kolejnego koncertowego albumu jednej z najlepszych formacji grających muzykę industrialną, Skinny Puppy. Premiera nowej płyty, "Bootlegged, Broke And In Solvent Seas", zapowiedziana jest na 12 czerwca tego roku. Znajdzie się na niej 10 utworów, które zarejestrowane zostały podczas koncertów w Warszawie, Bratysławie, Hildesheim oraz Budapeszcie. Dowodzą one o szczytowej formie muzyków, gdyż żaden z utworów nie został poddany edycji i brzmią dokładnie tak, jak zostały wykonane podczas tych koncertów.
"Deggial" to siódmy krążek Therion i tak jak za każdym razem jest inny od poprzedniego. Zespół zawsze konsekwentnie podążał własną drogą i nie inaczej jest tym razem. Część wokalna znowu jest absolutnie zdominowana przez chóry i solistki, jednak muzyka w dużej części jest rockowa. Mimo, że w nagrywaniu płyty wzięła udział orkiestra to gitary odgrywają tutaj główną rolę. Momenty ostrzejsze są jednak wymieszane ze spokojniejszymi i bardziej klasycznymi, gdzie z kolei górą są wszelkiego rodzaju instrumenty dęte, dmuchane, smyczkowe lub gitara akustyczna.
"Vovin" to płyta, na której Therion zrobił kolejny krok w stronę symfonii i opery. W porównaniu do "Theli" różnica jest bardzo wyraźna. Przede wszystkim, z króciutkim wyjątkiem, nie ma tu w ogóle zwykłego męskiego wokalu, a cała płyta jest zaśpiewana przez chóry i damskie alty i soprany. Również muzyka jest delikatniejsza, a gitary i perkusja często ustępują instrumentom smyczkowym i klawiszowym.
Od poniedziałku 31 stycznia 2011 będzie można nabywać bilety na 14-tą edycję Tuska Open Air Metal Festival odbywającego się w stolicy Finlandii, Helsinkach. W przedsprzedaży jednodniowa wejściówka będzie kosztować 60 euro, natomiast trzydniowy karnet 110 euro. W dniu koncertu ceny kształtują się odpowiednio: 70 i 125 euro. Tegoroczna Tuska jawi się pod hasłem ZMIANY. Po pierwsze, nowe miejsce: tradycyjny plac w parku Kaisaniemi, w centrum Helsinek zamienione zostaje na oddalone nieco od ścisłego centrum Suvilahti w dzielnicy Sornainen.
Pochodzący z Lublina zespół Londyn właśnie zadebiutował płytą "Coraz Dalej Dom", która wcale nie opowiada o emigracji Polaków do Wielkiej Brytanii. Zamiast tego dostajemy osobliwą mieszankę, która powinna przypaść do gustu fanów alternatywnych brzmień.
Zwykle po wydaniu płyty wybitnej formacje gubią się próbując różnych eksperymentów muzycznych mających na celu znalezienie nowych środków ekspresji. Dead Can Dance nie poszło tą drogą, wybierając łatwiejsza opcję.
Od czasu wydania "Lepach Kliffoth" w muzyce Therion zauważa się coraz więcej elementów muzyki symfonicznej. "Deggial" jest naturalną kontynuacją obranej koncepcji i nie odbiega mocno od tego co zrobione było na "Vovin", które było moim zdaniem najlepszą z dotychczasowych płyt Szwedów.