Golden Blood to jednoosobowy projekt, który prowadzi, pochodzący z Wiednia, Erech Leleth. Pod koniec marca ukazał się jego debiutancki materiał EP, wydany przez Witching Hour Productons, a od połowy kwietnia można również nabywać wersję winylową. Płyta nosi tytuł „Cum, Coke & Blasphemy”, co już słusznie może nakierowywać na black/thrash metalową stylistykę. Dodając do tego sakralno-krwistą ucztę z okładki można się nastawić na naprawdę dobrą zabawę.
Witchmaster powstał w 1996 roku w Zielonej Górze, a jego założycielami byli Geryon i Reyash. Skład szybko uzupełnił perkusista Vitold. W pierwszym okresie działalności wydali dwie kasety demo i szlifowali swoje kawałki, gdyż te powtarzają się na obu demówkach i pierwszej płycie, choć na każdym z tych wydawnictw jest ich coraz więcej. Wydaniem albumu, który otrzymał wdzięczny tytuł "Violence & Blasphemy" zajął się Pagan Records od razu na kompakcie, winylu i kasecie, a stało się to w lutym 2000 roku.
W roku 2002, podczas wydawania swojej drugiej płyty „Masochistic Devil Worship”, Witchmaster to był już zupełnie inny zespół niż ten debiutujący przed dwoma laty albumem „Violence & Blasphemy”. Gitarzysta Geryon zebrał nową ekipę, gdzie za baterie odpowiadał Inferno z Behemoth i Azarath, a za wokale współtwórca Profanum, Bastis. Skład uzupełnił basista Shymon, a razem stworzyli taki wymiot jakiego polski thrash/black metal chyba jeszcze nie widział.
Intensywnie, treściwie, złowrogo. Tak rozpoczyna się 2019 rok w wykonaniu Embrional. W sieci można już posłuchać trzeciego dużego albumu Skullrippera i spółki, pt. “Evil Dead”. To niespełna czterdzieści minut death metalu silnie zakorzenionego w gatunkowej tradycji, a z drugiej strony coraz silniej akcentującego indywidualne podejście. Po czterech latach od premiery świetnego “The Devil Inside” i licznych przetasowaniach w składzie, zespół powraca silniejszy i bardziej głodny krwi.
Niezbadane są ścieżki brazylijskiego Mystifier, co wnioskuję po ich trzeciej płycie „The World Is So Good That Who Made It Desn’t Live Here”. Już sam długi tytuł przywołuje wyższą filozofię, a zespół zaskakuje również w kilku innych kwestiach. Wiele metalu w życiu się osłuchałem, ale to, muszę przyznać, jest wyjątkowe.
Blasphemy, Nifelheim, Satan, Nocturnal, Attic, Witchmaster, Plaga, Anima Damnata i inni – w sumie 2 dni i 20 zespołów to skład tegorocznego Black Silesia Open Air. Festiwal odbędzie się w Grodzie Rycerskim w Byczynie – pobliskie jezioro i lasy oraz unikalna sceneria średniowiecznego grodu sprawiają, że wydarzenie nabiera charakteru wyjątkowego. Wszystkie zagraniczne zespoły, włącznie z headlinerami przylecą do naszego kraju na swoje pierwsze i zarazem ekskluzywne koncerty.
„Bloody Blasphemy” to płyta, na której God Dethroned eksplodował z potworną siłą, rozrzucając krwiste odłamki bluźnierstwa w długim promieniu. Death metalowa jatka nie tylko bezlitośnie masakruje wszelkie świętości, ale robi to w fantastyczny sposób, umiejętnie szafując siłą, ciężarem, melodią i chwytliwością. Na tym albumie nie brakuje niczego co wyznacza ekstremalne szczyty najpiękniejszej z wszystkich muz.
Po rewelacyjnym „Bloody Blasphemy” God Dethroned był naprawdę mocny i żeby stworzyć co najmniej tak dobrą płytę trzeba było wykrzesać z siebie maksa. Nie będę teraz porównywał, co jest lepsze, ale, wydany po dwóch latach, „Ravenous” z pewnością spełnił oczekiwania fanów. God Dethroned znów jest potężny, ciężki i zajebiście uderzający. To jest prawdziwa siła death metalu.
Dissenter to zespół, który powstał w 1996 roku we Wrocławiu, ale działali już znacznie wcześniej pod szyldem Bloodlust, pod którym wydali nawet jeden album. Jako Dissenter zaczęli od drobnych demówek a pierwszej płyty dorobili się dopiero w 2000 roku, a i tak opublikowali ją własnymi nakładami. Jej tytuł „Bloodlust & Blasphemy” nawiązuje do poprzedniej nazwy, a i dodaje jej dzikości. No i dobrze, bo mamy do czynienia z brutalnym i bezkompromisowym death metalem.
Po raz pierwszy w tym roku, a po raz trzydziesty drugi w ogóle Śląskiem zawładnie Noc Terroru. Na sobotę 11 marca 2017 roku Organizatorzy tej cyklicznej jak wszyscy diabli imprezy przyszykowali wyjątkowo staroszkolny skład, któremu w murach katowickiej Korby przewodniczyć będzie Necrosadist. Wydana dwa lata temu EP'ka "Infernal Stench of Blasphemy" to namacalny dowód znakomitej formy tej black/thrashowej bandy. Nie spoczywają jednak na laurach, bo według zapowiedzi zespołu, zaraz po katowickim koncercie wchodzą do studia w celu nagrania nowego materiału.
Po swoich pierwszych nagraniach Blasphemy stało się zespołem legendarnym, dającym inspirację wielu wykonawcom z całego świata. Słuchając ich drugiej płyty „Gods Of War” doprawdy trudno pojąć dlaczego, gdyż poziom tego jest bardzo mizerny. Okazuje sie jednak, że Blasphemy ma inne atuty i jakość samych nagrań to jeszcze nie wszystko. Liczy się kult i kto potrafi go wokół siebie wytworzyć, ten i tak jest górą.
Mentor prezentuje "Guts, Graves and Blasphemy” w pełnej okazałości. Niezależna scena metalowa w Polsce rozkwita w zatrważająco dynamiczny sposób. Co jakiś czas, sprawy przybierają tu radykalny rozwój, a twórczy ferment skutkuje zaskakująco efektownymi kolizjami. Licho nie śpi, podobnie jak Mentor, czyli nowa horda, która właśnie wystawia łeb z głębin podziemia. Niewykluczone, że nazwa jeszcze niewielu obiła się o uszy, ale skrywające się za nią osobistości to bynajmniej nie debiutanci. Trzy czwarte składu puściło z dymem niejedną europejską scenę wraz z THAW.
1 sierpnia 2016 roku będzie miała miejsce polska premiera książki "Black Metal - Ewolucja kultu", Dayal'a Patterson'a. Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Kagra z Poznania. To bogato ilustrowana podróż przez trzy dekady historii gatunku spisana na blisko pięciuset stronach wypełnionych zdjęciami i wywiadami z muzykami wielu zespołów. Na język polski książkę przełożył Bartosz Donarski, wieloletni współpracownik serwisu muzycznego Interia.pl i magazynu Mystic Art, autor tłumaczeń m.in. „Slash”, „Pearl Jam - Twenty”, „Szwedzkiego death metalu” i „Władców chaosu”.
EP'ka podkarpackich black / thrash metalowców z Necrosadist, zatytułowana „Infernal Stench of Blasphemy” jest już dostępna. Wydawnictwo ukazało się dzięki Under the Tyrant’s Banner Productions w limicie 1000 kopii, a pierwsze sto kopii ukaże się wraz z naszywką. Na krążku znajduje się pięć numerów, równych kwadransowi muzyki. Ponadto w sprzedaży będą też koszulki zespołu – limitowane do trzydziestu sztuk.
Po 13 latach od powstania i dziewięć lat od wydania demówki "Sex, Drinks and Antichrist" powraca black / thrash metalowy Necrosadist z Podkarpacia. Panowie powracają w odświeżonym składzie i z całkowicie nowym materiałem. Obecnie skład przedstawia się następująco: Necroführer (gitara/wokal), Bitchmaster (wokal), Thoth (perkusja) i Desecrator (bas). "Infernal Stench Of Blasphemy" powstał w wyniku zmieszania siarki, krwi i spermy, jest podzielony na pięć piekielnych ejakulacji oraz intro i outro. Całość zdobi okładka autorstwa Perversora (m. in. Ars Macabra, Krypt czy Demonic Slaughter).
Po lutowej premierze mini-albumu Into Darkness oraz wydanym przed dwoma tygodniami winylu Funerus, Hellthrasher Productions zapowiada swoje pierwsze tegoroczne „full-lengthy”. Już 25 marca ukaże się długo oczekiwany, drugi krążek płockich death metalowców z Kingdom. Płyta „Morbid Priest of Supreme Blasphemy” to 10 numerów wypełnionych ponurym, surowym death metalem, skrojonym według najlepszych staroszkolnych wzorców, odsyłających do dokonań Bolt Thrower, Angelcorpse czy Dead Congregation. Jak twierdzi sam zespół - "Morbid Priest" to zdecydowanie najmroczniejsze i najbardziej brutalne z ich dotychczasowych wcieleń.
Płocki death metalowy kolektyw KINGDOM podpisał przed kilkoma dniami papiery z Hellthrasher Productions. Umowa zaowocuje wydaniem drugiego w karierze grupy długogrającego albumu „Morbid Priest of Supreme Blasphemy”, który ujrzy światło dzienne początkiem przyszłego roku. Mózg zespołu, Lewan, komentuje najnowszy kierunek obrany przez grupę.
Dwa lata minęły od kiedy wypluty został na świat "Ejaculating Chaos". Zespół cały czas się alkoholizował i pracował nad nowymi utworami, czego efektem jest nowy materiał "Eviscerate Yourself". To pięć utworów, śmierdzących i oblepionych zakrzepłą krwią, trochę wolniejszych niż wcześniejsze materiały, ale nie mniej nienawistnych. Nic oryginalnego i nowatorskiego tam nie znajdziecie, tylko ekstremalny, rozrywający black metal zepsuty do ostatniej kropli krwi. Materiał jak zwykle powstawał w bólach i męczarniach, od komponowania, przez produkcję, aż do wydania. Całość została nagrana i zmiksowana u Polanda w Świebodzinie. Wydawcą po raz kolejny jest Eryk z Old Temple i wyrzyga ten mini na świat 31 stycznia 2012r. Całość jest limitowana do 999 sztuk.
To jest ewenement na skalę światową, aby po 19 latach od powstania grupa wydawała debiutancki album. Tak jest w przypadku szwedzkich deathmetalowców z Interment, którzy od 1991 tworzyli podwalinę w powstanie tamtejszej sceny śmierćmetalowej. Co prawda grupa zdążyła wydać zaledwie trzy demówki, by w 1994 roku rozpaść się (muzycy potem udzielali się w takich formacjach jak Dellamore, Uncanny i Centinex), ale i tak o twórczości tej formacji pamiętało wielu fanów. Reaktywowany trzy lata temu Interment zdążył już nagrać bardzo udany, splitowy album z amerykańskim Funebrarum, co tylko ostrzyło apetyty na pełne wydawnictwo. Koniec końców doczekaliśmy się takiego krążka, gdyż "Into The Crypts Of Blasphemy" zabiera nas w podróż do świata szwedzkiego death metalu sprzed 20 lat.
Kanadyjski zespół Cryptopsy zwrócił uwagę mediów i fanów za sprawą swojego drugiego albumu "None So Vile" serwując kawał brutalnego i ekstremalnie szybkiego death metalu okraszonego bardzo dobrą techniką muzyków. "Blasphemy Made Flesh" jest debiutem zespołu, który zapowiadał nadejście nowej jakości w tym gatunku.