Vader powrócił i to podwójnie. Raz, za sprawą nowej - trzynastej w dorobku zespołu z Olsztyna płyty, dwa - bardzo dobrze rozbudowanej trasy koncertowej, bo ten jakże zasłużony dla muzyki zespół odwiedził aż 12 polskich miast. Do rzeczy, album promowany na trasie Imperium Poloniae nazywa się po prostu "The Empire" i jest, co tu dużo mówić - dobry. Wiemy już, że jak na razie grupa swoje najlepsze wydawnictwa ma za sobą, jednak poniżej pewnego poziomu zespół Petera nie schodzi, za co należą się oczywiście słowa szacunku.
Oczekiwałem tego koncertu i to bardzo. Chciałem zobaczyć legendę sceny na żywo, nie tylko podczas koncertu festiwalowego, gdzie Annihilator prezentuje się naprawdę znakomicie, ale móc poczuć tę energię utworów Jeffa, spotęgowaną przez ściany klubu. Udało się doświadczyć tego fantastycznego uczucia 16 listopada, kiedy to ten zasłużony zespół, a właściwe projekt Jeffa Watersa, zawitał do Wrocławia. Oprócz stolicy Dolnego Śląska, polscy fani kanadyjskich klasyków mieli możliwość zobaczenia i usłyszenia ich na żywo w Gdańsku i Poznaniu.
Raptem cztery dni po jakże fantastycznym koncercie, jaki zafundował mi Amorphis i zespoły go supportujące, klub Alibi po raz kolejny zapełnił się fanami ciężkich brzmień pragnących metalu na żywo i piwa. Tak się akurat zdarzyło, że do naszego kraju na dwa występy przyjechał Death To All, a właściwie powrócił po 3 letniej przerwie. Dla nie wtajemniczonych wytłumaczę, że DTA tworzą byli muzycy legendarnej grupy Death, która to swego czasu święciła triumfy płytowe jak i koncertowe na całym świecie.
Co za szczęście, pomyślałem sobie, gdy podczas surfowania po necie dowiedziałem się, że na koncert do Polski przyjeżdża Amorphis, a było ono tym większe, że owy występ miał się odbyć w moim rodzinnym mieście. Jakiż ja byłem zachwycony, że nie będę zmuszony chcąc obejrzeć Finów na żywo, jeździć po kraju najwspanialszą koleją świata - PKP. Co do kariery tego zacnego zespołu, jest ona od jakiegoś czasu na widocznej fali wznoszącej, albowiem cztery ich ostatnie albumy, począwszy od wydanego w 2009 "Skyforger" na ostatnim wydawnictwie "Under The Red Cloud" kończąc są naprawdę znakomite.
Nie dane mi było „odpocząć” po wrocławskim wydaniu trasy Pagan Rebellion, albowiem następnego dnia, a dokładnie 18 grudnia ubiegłego roku znowu zawitałem do klubu Alibi. Tym razem jednak nie na koncert folk metalowy, a ciutkę inny. Właśnie tego dnia w tym zasłużonym wrocławskim klubie miał się odbyć koncert w ramach Knock Out Productions Tour. Organizator na ten właśnie tour zaprosił tylko polskie kapele, co okazało się bardzo dobrym posunięciem.
Lubię folk metal, co więcej, zaryzykuję stwierdzenie, że go uwielbiam. W ogóle gdzie bylibyśmy pod względem muzycznym, gdyby nie tyle co folk, ale folklor. Muzyka metalowa w dużej mierze czerpie z ogólnie przyjętego folkloru bardzo, ależ to bardzo dużo. Patrząc daleko w przeszłość naszego gatunku, nie byłoby arcydzieł muzyki klasycznej, gdyby nie folklor, a co za tym idzie nie byłoby jazzu, bluesa, czy tym bardziej rocka. Nie byłoby nic, patrząc od strony muzycznej.
Kurczaczek pieczony, coś pięknego – powiedziałem do siebie, kiedy to dowiedziałem się, że do Polski przyjeżdża Samael. Moja radość była tym większa, gdy okazało się, że będzie to trasa „promująca” (to raczej troszkę źle powiedziane), raczej przypominająca jakże genialne dzieło jakim było, jest i będzie „Ceremony Of Opposites” z 1994 roku. Podobną radością przez tę właśnie informację została zarażonych wystarczająca liczba osób aby bilety na opisywany koncert zostały wyprzedane, a co za tym idzie wrocławskie Alibi zostało całkowicie zapełnione.
Koniec lat 80., a w szczególności początek 90., przyniósł wysyp i zarazem rozkwit nowego muzycznego podgatunku zwanego death metalem. Zarówno w USA, jak i na starym kontynencie powstawały nowe kapele, które chciały grać coraz brutalniej i głośniej. Jak dobrze wiemy, do tej pory na placu boju kilka z nich pozostało i dalej „sieją śmierć i zniszczenie”. W Stanach takim deathmetalowym zagłębiem bez wątpienia była, jest i chyba pozostanie Floryda, skąd pochodzą takie tuzy wspomnianego gatunku, jak Cannibal Corpse czy Morbid Angel. Nie inaczej było w przypadku Malevolent Creation. To właśnie z tego stanu dali znać o sobie światu w 1991 roku, kiedy to na rynek trafił ich debiut „The Ten Commandments”, który na stałe zagościł w panteonie deathmetalowych klasyków.
8 dni po koncercie niekwestionowanej gwiazdy metalowej sceny, jaką niewątpliwie jest angielski Paradise Lost, do mojego miasta zawitała kolejna kapela ze ścisłej czołówki – portugalski Moonspell. Zarówno synowie Albionu jak i krajanie Eusebio wydali w tym roku znakomite płyty, które to cały czas zbierają znakomite oceny w internecie, jak i w muzycznej prasie. Do supportowania trasy zaproszono francuską Dagobę oraz grecki Jaded Star. Nie da się ukryć, że na trasie Road To Extinxtion grało międzynarodowe towarzystwo. Ci, którzy śledzą losy Moonspella od początku, a właściwie od wydania kultowego „Wolfheart” dobrze wiedzą, że ten zespół nie omijał naszego kraju podczas jakiejkolwiek trasy promującej ich albumy.
Już po raz kolejny, w ramach trasy promującej swój najnowszy album, do Polski zawitał angielski Paradise Lost, który to od wielu, wielu lat jest niekwestionowaną gwiazdą sceny. Jednakże tym razem wybór był inny, aniżeli w przypadku touru związanego z wydaniem ich poprzedniego krążka „Tragic Idol” z 2012 roku. Wtedy to fani zespołu aby móc posłuchać swoich ulubieńców na żywo musieli udać się odpowiednio do katowickiego Mega Clubu lub ewentualnie do warszawskiej Proximy.
Już po raz kolejny, w ramach trasy promującej swój najnowszy album, do Polski zawitał angielski Paradise Lost, który to od wielu, wielu lat jest niekwestionowaną gwiazdą sceny. Jednakże tym razem wybór był inny, aniżeli w przypadku touru związanego z wydaniem ich poprzedniego krążka „Tragic Idol” z 2012 roku. Wtedy to fani zespołu aby móc posłuchać swoich ulubieńców na żywo musieli udać się odpowiednio do katowickiego Mega Clubu lub ewentualnie do warszawskiej Proximy.
Jak już kiedyś podkreślałem, dobrze zaczyna się dziać w naszym pięknym kraju pod względem organizacji koncertów wszelakich. Agencje koncertowe pracują pełną parą i to z bardzo dobrym skutkiem. Na tą chwilę dość rzadko zdarza się, aby trasa dobrego metalowego bandu omijała Polskę. Przeważnie grupy zaliczają co najmniej jeden, jak nie dwa występy.Agencji Heart Of Rock, bo o niej tu dokładnie mowa, udało się zorganizować aż 3 koncerty pod ogólną nazwą Folk Fest – za co należą się szczere słowa uznania. Niekwestionowaną gwiazdą tej imprezy był jeden z liderów folk metalowej sceny fiński - Ensiferum.
Już za dwa dni do naszego kraju przyjedzie legenda muzyki metalowej – angielski Paradise Lost. Nick Holmes i spółka zagrają u nas 2 koncerty promujące ich ostatnie wydawnictwo „The Plague Within” wydany w 2014 roku. Znając życie panowie z Halifax nie ograniczą się tylko do zaprezentowania utworów z nowego krążka, a słuchacze zgromadzeni we wrocławskim Alibi oraz gdańskim B90 usłyszą także starsze kawałki.
Za siedmioma górami, przed dziewięcioma latami, gdy moja szklana kula odbierała jeszcze Vivę Plus, często widywałem w niej bandę trolli grających żywą, chwytliwą piosenkę o pewnym młocie. Zespół ten szybko stał się dla mnie jedną z dwóch - obok odnoszącego wtedy pierwsze sukcesy Korpiklaani - ikon folk metalu. Niestety dużo czasu minęło, zanim spotkałem tę pochodzącą z odległej krainy kapelę na moich ziemiach. Nie stłumiło to jednak mojego entuzjazmu. Wiedziałem, że czeka mnie rozrywkowy wieczór.
W ciągu czterech dni jedna z najważniejszych death metalowych kapel w historii zagrała w Polsce dwa koncerty. Pierwszy, który odbył się w Krakowie był przede wszystkim występem Children of Bodom. We Wrocławiu zaś Kanibal występował w charakterze absolutnej gwiazdy. Półtorej godziny brutalnego walenia po mordzie dało zgromadzonej publice przynajmniej tyle radości, co gol Jakuba Błaszczykowskiego strzelony Rosji podczas mistrzostw Europy.
W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o krakowskim występie Amerykanów z Cannibal Corpse, którzy to zagrają u boku Children Of Bodom 26 czerwca w klubie Studio. Dzisiaj wiemy także, że charyzmatyczni death metalowcy zza oceanu pojawią się także trzy dni później we wrocławskim klubie Alibi. Formacja podczas swojej europejskiej trasy promować będzie nadchodzące wydawnictwo - album "Torture".
Gość nazywa się Tim "Ripper" Owens. Co należy do tego dodać? Według mnie - nic. Dlatego wkurza mnie, że chyba w każdej reklamie koncertu, oprócz oficjalnego plakatu, musiano dopisać w nawiasie "ex-Judas Priest", a co ambitniejsze jednostki potrafiły nawet dorzucić do tego zdjęcie zespołu z Robem Halfordem na wokalu. W ten sposób można zrobić z Rippera kogoś w stylu Paula Di'Anno, który do końca życia będzie "ex-Iron Maiden". Jako fan Priestów Tim pewnie by się nie obraził, ale na koncert wybrałem się dlatego, że on sam jest dla mnie wystarczającą marką.
Jest w Ameryce kilku czarnoskórych obywateli, na których mówię "Kolorowi" i wbrew temu, co ktoś przewrażliwiony na punkcie politycznej poprawności mógłby pomyśleć, robię to z sympatii. Ludzie owi tworzą równie stary jak ja, tylko bardziej utytułowany, zespół o inspiracjach tak rozmaitych, że jego twórczość wstępnie nazwę po prostu muzyką. Muzyka to natomiast coś, co lubię najbardziej.
W dzieciństwie symbolami - bo nie znałem chyba jeszcze w pełni znaczenia słowa "ikona" - hałaśliwego grania, których nazwy poznałem wcześniej niż muzykę, były dla mnie Nirvana, Metallica, Sepultura i Depeche Mode. Zanim dałem tym zespołom szansę wzbogacić mój świat, większość z nich przeszła poważne zmiany ujmujące im dawnego blasku. Od tamtej pory minęło kilkanaście lat, jednak co mi się wryło w mózg, już tam zostało. Sepultura we Wrocławiu? Po co pisać zachęcający wstęp, gdy sama nazwa jest wystarczająco głośna?
Sepultura jak pisaliśmy wcześniej odwiedzi nasz kraj dając dwa zaległe koncerty klubowe. Najpierw 17 sierpnia zespół wystąpi we wrocławskim Alibi, a dzień później w stołecznej Proximie w ramach XXX edycji Show No Mercy. Wsparcia na scenie wrocławskiego klubu udzieli Brazylijczykom pszczyńska grupa Huge CCM natomiast w Warszawie będą to stołeczne formacje Toxic Bonkers oraz The SuperGroup. Bilety na oba koncerty dostępne są w cenie 65 złotych w przedsprzedaży i 75 złotych w dniu koncertu. Za organizację koncertów odpowiadają ekipy Show No Mercy i KnockOut Productions. Koncerty medialnie wspiera Darkplanet.
Wszyscy, którzy musieli obejść się smakiem po tym jak Sepultura odwołała swoje koncerty w naszym kraju w kwietniu będą z pewnością zadowoleni. Brazylijska torpeda zawita z dwoma zaległymi koncertami do Polski już w sierpniu. Najpierw 17 sierpnia zespół wystąpi we wrocławskim Alibi, a dzień później w stołecznej Proximie. Bilety na oba koncerty dostępne są w cenie 65 złotych w przedsprzedaży i 75 złotych w dniu koncertu. Za organizację koncertów odpowiada Knock Out Productions. Koncerty medialnie wspiera Darkplanet.
Alibi - jesteś w wyjątkowym miejscu. Odrestaurowane mury, które Cię otaczają pachną współczesnością ale nasiąknięte są historią. Budynek, w którego piwnicach jesteś jest najprawdopodobniej rezultatem zaplanowanej w połowie XIX wieku i zatwierdzonej w 1822 roku m.in. przez Stanisława Staszica jednolitej zabudowy klasycystycznej tej części Radomia. Piwnica pełniła wiele funkcji i była m.in prochownią rosyjskiej 7 Dywizji Piechoty w czasach powstania styczniowego.
W związku z faktem, że już niedługo światło dzienne ujrzy "Strażnik Światła" - najnowszy album poznańskiego Turbo, grupa postanowiła, że z tego tytułu trzeba zrobić niezłą bibę, a nawet dwie. Grupa chce zorganizować dwa release party, z których pierwsze miałoby się odbyć 15 listopada w poznańskim Blue Note, zaś dzień potem we wrocławskim Alibi. Wiadomo także, że formacji będą sekundować niemieccy hardrockowi prześmiewcy z Grailknights, którzy nie tak dawno supportowali Sabaton podczas ich koncertów po Polsce, oraz amerykańscy powermetalowcy z Zandelle.
Jak informowaliśmy niedawno, 17 i 18 marca a później 16 kwietnia do Polski zawita Blaze Bayley z zespołem. W związku z koncertami muzyka mamy dla Was konkurs, w którym do wygrania są dwie pojedyncze
wejściówki, na wybrane przez Was występy. Wystarczy tylko odpowiedzieć
na proste pytanie: "Na których albumach Iron Maiden wystąpił Blaze Bayley?". Proszę podać tytuły obu wydawnictw, przesyłając je na adres konkurs@darkplanet.pl nie zapomnieć także o nicku oraz wybraniu miasta, w którym Blayze wystąpi. Na odpowiedzi czekamy do 13 marca.
Już niebawem 17 marca we Wrocławiu i dzień póżniej w Poznaniu pojawi się w Polsce Blaze Bayley. Muzyk swoje turnee rozpoczął 25 lutego we Włoszech. W naszym kraju - w ramach kilkudziesięciu przystanków po całej Europie pojawi się jeszcze 16 kwietnia w Warszawie. Ex wokalista grupy Wolfsbane oraz Iron Maiden już niemal dekadę przewodzi grupie, której szyldem jest jego nazwisko. Mają w dorobku cztery studyjne albumy w tym najnowszą "The Man Who Would Not Die" z 2008 roku, którą muzycy przyjadą promować do naszego kraju. Koncertom patronuje DarkPlanet.