Czasami nie rozumiem rynku muzycznego. Są takie zespoły, których raczej nie wymienia się jako czołowych przedstawicieli gatunku, a mimo to każde ich wydawnictwo jest wielce oczekiwane i zazwyczaj przynosi kawał świetnej muzyki. Nie inaczej jest z Agalloch, którego muzyka wielce nawiązuje do starej Katatonii, My Dying Bride czy też do Opeth.
Taka płyta jaką była "House Of God" była Kingowi potrzebna. Co prawda już "Voodoo" można nazwać dobrą płytą, ale ten krążek podniósł poziom i udowodnił, że King potrafi stworzyć jeszcze ciekawsze dzieło. Chcąc pójść za ciosem postanowił nagrać drugą część "Abigail", która zarówno przez krytykę jak i przez muzyków uważana jest za szczytowe osiągnięcie zespołu. O płycie było bardzo głośno przed wydaniem, spekulowano nad tym czy dorówna pierwszej części ... Prawda jest jednak taka, że w sztuce sequele wychodzą gorzej niż pierwsza część, toteż nie spodziewałem się po tym wydawnictwie czegoś olśniewającego.
Splity mają to do siebie, że zazwyczaj zawierają muzykę młodych zespołów, które dopiero stawiają pierwsze kroki i jeszcze nie mogą się przebić lub nie mają zarejestrowanej większej ilości materiału, aby wydać samodzielne wydawnictwo. Omawiany tutaj krążek zaskakuje pod dwoma względami - po pierwsze, o ile Revelation Of Doom jest młodym zespołem, o tyle Throneum istnieje od ponad 10 lat i ma za sobą już niezliczoną liczbę wydawnictw. Kolejnym faktem jest to, że zespoły porozumiały się, iż zagrają po 2 nowe utwory autorskie, a reszta to będą covery zespołów, którymi się inspirują.
Po nagraniu "Don't Break The Oath" Mercyful Fate zawiesił działalność, a lider zespołu, charyzmatyczny Kim Petersen ukrywający się pod pseudonimem King Diamond, postanowił kontynuować karierę muzyczną w zespole nazwanym jego pseudonimem - King Diamond. Od razu zrodziły się pytania, czy nowy zespół będzie tak niesamowity jak Mercyful Fate, czy udźwignie ciężar popularności poprzedniego zespołu muzyka.
Końcówka lat 80 raczej nie byłą łaskawa dla heavy metalu, w wyniku zalewu rynku amerykańskim rockiem zespoły zaczęły uciekać się do wplatania w swoją muzykę elektroniki, aby nadać jej lekkości i przebojowości. Po serii bardzo udanych albumów jakimi bez wątpienia były "Abigail", "Them" i "Conspiracy" ów trend również dopadł Kinga Diamonda. Niewątpliwie kontrowersyjnym posunięciem musiało to być, gdyż muzyka zespołu raczej nie wykazywała predyspozycji do wplatania weń bardziej "komercyjnych" motywów.
"Chaosphere" - album przez jednych uznawany za kultowy, przez innych zapomniany. Meshuggah intrygowało już od debiutanckiego krążka, kiedy to próbowało grać pod Cynic, ale to "Destroy Erase Improve" było albumem, który zaprezentował prawdziwe oblicze zespołu. Przez wielu jest on uznawany także za najlepszy album w dyskografii Szwedów. Prawda jest jednak taka, że "Destroy..". było zupełnie inne od debiutu, toteż "Chaosphere" miało być wyznacznikiem wartości zespołu.
Tytuł tego krążka kojarzy się niewątpliwie z "Master Of Puppets" Metalliki, czyli albumem uznawanym za najlepszy w historii muzyki metalowej. "The Puppet Master" dla odmiany mógłby być złym bratem bliźniakiem wspomnianego krążka. Nie wiedząc czemu, King Diamond się zdrowo wypierdolił i stacił zęby, a upadek spowodował u niego poważny wstrząs mózgu! Nie wiem, co się stało, ale "The Puppet Master" jest albumem ze wszech miar słabym, jeśli nie najgorszym w dorobku formacji! Zacznijmy od absurdalnie nieciekawej okładki, na nieciekawej muzyce kończąc.
Gdy dostałem to wydawnictwo do ręki, pomyślałem, że będę miał do czynienia z kolejnym młodym, satanistycznym zespołem black metalowym, który chce grać najbrutalniej, najszybciej i w ogóle naj ... Tymczasem okazuje się, że Sathanas to czołowy przedstawiciel amerykańskiego black metalu, będący na scenie od ponad dwudziestu lat. Tamtejsza krytyka określa zespół jako najlepszy na zachodniej półkuli ... Hmm.
Pain Of Salvation bezdyskusyjnie należy do czołówki współczesnej sceny progmetalowej. Jest to jednak zespół zupełnie inaczej grający niż Dream Theater i dopiero właśnie "The Perfect Element" pozwolił zespołowi wypłynąć na szersze wody. Wcześniejsze albumy, choć niezłe, nie wzbudziły wielkiego zainteresowania. Szwedzi zdecydowali się więc na bardzo radykalne posunięcie i nagrali tym razem koncept album. Nie jest tajemnicą, że jest to bardzo trudna sztuka i w gruncie rzeczy niewiele jest albumów konceptualnych w pełni udanych. Jako wzorcowy przykład może posłużyć "Still Life" Opeth.
ÁSMEGIN began in late 1998 as a
Norwegian Viking metal band and motivated by the will to merge
traditional romanticism with heavy metal. The initial line-up included
Auðrvinr Sigurdsson (guitars, vocals), Iving Mundilfarne (guitars,
flute), and Marius Olaussen (guitars, synth, vocals). Several months
later, ÁSMEGIN were joined by Nordalv (alias Skule Jarl) on drums and
Tomas Torgersbråten on bass.
After Iving left the band in
1999, the band recorded their first demo, Naar Rimkalkene Heves (As the
Chalices Are Raised). This demo was released through Marius' label
Valgalder Records and was positively received by critics and fans
alike. Referred to by some as “a new wave of metal”, the band had
successfully merged the traditional heavy metal sound, the Nordic black
metal influence, and Scandinavian folkloric melodies.
Unfortunately
ÁSMEGIN experienced a lull following the April 2000 recording of their
second demo, Af Helvegum (On the Path to Helheim). The demo, which
followed the lead of their previous effort—its sound still markedly
representing the Viking metal genre, yet leaning more heavily on the
folkloric aspects—was unfortunately never released, and future
prospects turned grim as the band slowly dismantled.
Yet the
two remaining members, Tomas and Marius, did not easily forget their
musical calling, and shortly thereafter, Marius found an eventual
replacement in Tommy Brandt (drums), who a year later, in the fall of
2001, would join him and Tomas in forming a new band. Tommy Brandt
brought a groovy rock influence that perfectly complimented the old
ÁSMEGIN material. The old songs were given new life and became more
easily accessible to a wider commercial audience.
With Tommy
perfectly mastering the rhythm section, the band entered TopRoom
Studios to hold auditions. ÁSMEGIN found their frontman in Bjørn Olav
Holter, a.k.a. Narrenschiff, who joined on a permanent basis. His
intense and energic voice worked the material perfectly. While the
Viking metal feel had all but disappeared, Bjørn breathed more
intensity to the songs.
Finally, after months of searching for
the right guitarrist, Raymond Håkenrud joined ÁSMEGIN in time to enter
TopRoom Studios on 18 February 2002. With Børge Finstad producing the
recording effort, ÁSMEGIN slowly completed Hin Vordende Sod & Sø
(The Prospective Broth & Soup), a title that makes reference to the
disparate metal styles that had come into play.
In
experimenting heavily with Scandinavian folk music, ÁSMEGIN has been
fortunate to feature the exceptional work of gifted musicians such as
Lars Fredrik Frøislie (White Willow, Wobler) on piano and samples, Lars
Nedland (Borknagar, Solefald) on vocals, Sareeta (Ram-Zet) on fiddle
and female chants, Anne Marie Hveding on additional female chants,
Oddrun Hegge on the Norwegian zither, Gunhild Førland on the flute, and
Anja Hegge Thorsen on the Jew's harp. They all have spiced the material
with their own personality, style, and flair, making Hin Vordende Sod
& Sø an even more original and creative album.
In the
spring of the year 2003, ÁSMEGIN signed a four-album deal with NAPALM
RECORDS to include Hin Vordende Sod & Sø. This debut is scheduled
for a 25 Aug 2003 release.In 2005 After two years Sareeta and Tommy has
left the. But we have decided not to spend our time looking for
replacements, and rather focus on the upcoming release
2006 - So,
after several hours with lyric and song writing, we're finally ready to
record the new material. It'll probably be a double album of
approximately two hours running time. Right before the recording, Lars
Fredrik Frøislie, who has been a session musician for us all this time,
decided to join the band on permanent basis.
2007 - Nowadays we're recording the album.
Members:
- Lars Fredrik Frøislie – Keys
- Erik Fossan Rasmussen – Ocal
- Tomas Torgersbråten – Bass
- Raymond Håkenrud – Guitar
- Marius Olaussen - Guitars, Synth, Vocals
Discography:
- Hin Vordende Sod & Sø - 2003
- Naar Rimkalkene Heves (demo) – 1999
From: www.napalmrecords.com/promo/asmegin & www.asmegin.com
Przed wydaniem tego krążka było bardzo głośno. Poruszał on bowiem bardzo kontrowersyjny temat bezpośrednio dotykający religii, historia zakrawała wręcz na obrazoburczą, a King zarzekał się, że powstaje właśnie najcięższy krążek formacji. Na dobrą sprawę tylko pierwsza część tego stwierdzenia jest prawdziwa. Swoim ciężarem album raczej nie przewyższa poprzedniczek, ale historia odśpiewana przez Kinga rzeczywiście jest najbardziej kontrowersyjna ze wszystkich dotychczasowych.
Dziś - 30 marca od godziny 22.10 program Kontrapunkt ponownie zaprasza by wejść przez otwarte zachęcająco wrota do krainy, gdzie wszystko malowane jest ciemnymi barwami.
Po raz ostatni w tym miesiącu spotkamy Lisę Gerrard i jej cudowny album "The Silver Tree". Jako że "Srebrzyste Drzewo" było płytą marca, ostatnie egzemplarze oryginalnego australijskiego wydania zostaną rozdane słuchaczom, którzy wezmą udział w konkursie SMS-owym. Co będzie wydawnictwem miesiąca kwietnia na razie spowija czarna mgła tajemnicy.
Cryptic Wintermoon was founded 1993 out of former members of the band BLACK PROPHECIES. This first formation consisted of the following members:
Bernd Seeberger (vocals/keyboards), Larsen Beattie (guitars), Christian Reichel (bass guitar) and Marek Karakasevic (drums).
With
this formation CRYPTIC WINTERMOON played a few local concerts. At the
end of 1994 Bernd Seeberger decided to leave the band because of
personal reasons. Ronny Dörfler, the vocalist of a local Thrash band
called TERRIBLE SOMNIUM took the place behind the CRYPTIC WINTERMOON
microphone. Later drummer Marek had been replaced with the former
TERRIBLE SOMNIUM guitar player Alexander Pöhlmann. With this line-up
the band recorded the demo-tape "Voyage Dans La Lune" in August 1995,
which was mainly sold in the underground. As Ronny decided to
concentrate on his part as singer, Andrea Walter came into the band to
play the keys.
Uciekała, szybko jak jeszcze nigdy w życiu... Od gwaru ludzkiego, od pogardliwych spojrzeń, od świata. Las był jej jedynym prawdziwym domem, ostoją na czas burzy i nieładu w życiu. Wycięli. Jezioro oczyszczało jej duszę z grzechów i niepewności. Osuszyli. Gwiazdy dawały nadzieję na lepsze jutro, że można żyć inaczej... Zasłali niebo chmurami toksycznego dymu...
Bezsensownie uderzał głową w ścianę po raz kolejny odreagowując stres i natłok codziennych obowiązków. Dobra praca, wysokie zarobki i brak szczęścia w życiu osobistym. Bez większych perspektyw na odmianę losu... Zlecenie, wykonanie, gratulacje i kolejna bezsenna noc. Autostrada Prochy – Donikąd powoli kończy się zapowiadając nieuchronny koniec. Czy jest jeszcze nadzieja dla takich jak On...?
Odwrócili się do siebie plecami. Jak zwykle miała pretensje o późny powrót do domu a teraz o to, że zabiera jej za dużo kołdry. Jak zwykle zasiedział się w pracy zapominając o jej urodzinach. Dobrze, że nie są małżeństwem, choć wie, że Ona to planuje. Zasnął, doskonale, może poczyta albo... nie, nie będzie uciekać po raz kolejny do chorego świata swoich marzeń sennych. Dobrze wie, że to donikąd nie prowadzi... A było tak pięknie... Kiedyś... Ciekawe, czy Ona już śpi? Może... Co tam, że jest zmęczony, mężczyzna ma swoje potrzeby a zadaniem kobiety jest je wypełniać... „Kochanie... Śpisz?”
Cierpliwie czekała, aż ciosy przestaną spadać na nią niczym grad. Przyzwyczaiła się przez osiemnaście lat swojego mało wartego życia. „Rodzice”... nie, tych ludzi nie mogła nazywać nawet ludźmi a co dopiero rodzicami. Przestali. Dzisiaj chyba się gdzieś wybierają, spieszą, okazali mniej zainteresowania swojemu dziecku, krócej ją bili. Zawsze to do jutra ma czas, żeby przygotować się na kolejne „przygotowanie do dorosłego życia”. Nie pokazała im wyników, które pokazują jej drogę wyjścia, wolności. Nie wiedzą i postara się, żeby jak najdłużej nie wiedzieli, że ma białaczkę. Będzie wtedy prawdziwie wolna...
Pierwsze kroki na własnych nogach... Świeżo odzyskane życie, na nowo uczy się uśmiechać... Od czasu wypadku niewiele miał ku temu sposobności... Teraz chce mieć swoje życie, nie życie lekarzy i pielęgniarek, swoje własne! Znajdzie dziewczynę, podejmie pracę, kupi dom i będzie miał trójkę.. nie, nie, piątkę dzieci bawiących się w ogródku z psem i kotem. A to jest na wyciągnięcie ręki! Tylko się postara i wszystko wróci do normy!
-Panie doktorze, może powiemy mu już, że tamten facet przed swoją śmiercią zaraził go...?
„10 maja. Widziałem Ją kolejny raz. Ma piękne oczy, w które chce się patrzeć bez przerwy. Ojciec znowu wrócił nachlany do domu. Wszystko przez niego, nie mam prawdziwego życia. Nie mogę nawet Jej zaprosić na kawę. Nie może się dowiedzieć, jak wygląda mój dzień powszedni. A czasami chciałbym mieć wreszcie chwilę normalności... Może matka maiła rację? Może ja też powinienem się powiesić...?”
Drżącymi rękoma sięgnęła po test. Tak... Wpadła... Nie, raczej powinna pomyśleć: wpadli. Chociaż, czy matka powinna wstydzić się swojego dziecka, nie chcieć go? I tak każe zrobić jej skrobankę. Zawsze chciała mieć małe dziecko, jej własną istotkę do kochania. Coś, co dałoby jej odczuć, że jednak nie jest sama... Nie, nie będzie się przywiązywać, i tak za tydzień, dwa, trzy straci i tą nadzieję... Przez niego...
Połknęła dwie kolejne pigułki i popiła je wodą z kranu. Poprawiła włosy, zamknęła puste już pudełeczko po środkach uspokajających i wyszła z toalety dla klientów. Idąc galerią widziała ludzi śmiejących się, robiących zakupy. Jakaś para pokłóciła się o drobnostkę... Ona podobno spojrzała w stronę innego. To nic, że on był od niej co najmniej o piętnaście lat młodszy, on to widział i się znowu drze. Tam jakieś małolaty próbują kogoś wyrwać, ktoś ukradł bluzkę. Odzyskawszy spokój wewnętrzny dzięki kolejnej porcji leków spróbowała się uśmiechnąć i udając silną poszła na kawę.
Aż dziw mnie bierze, że klony Dream Theater mają jeszcze wzięcie. Wszelkie wydawnictwa zespołów power-progmetalowych staram omijać się szerokim łukiem, ale od czasu do czasu należy przesłuchać coś aby nie wypaść z obiegu. Tak się składa, że kolega polecił mi norweski Circus Maximus, który, jak potem poczytałem zebrał sporo pochlebnych recenzji w zagranicznych portalach.
Po nagraniu dwóch słabszych krążków King Diamond nagrał album, który przez jednych uważany jest za najlepszy, a przez innych za najgorszy krążek w dorobku zespołu. "Voodoo" bo o nim mowa jest faktycznie inny od poprzedniczek i mógł wprowadzić pewną konsternację wśród mediów.
O tak! Niespełnione marzenie w końcu stało się faktem i udało mi się pojechać na Metalmanię. Długa podróż z przygodami i część ekipy DarkPlanet zjawiła się o 10:30 w Spodku. Zgodnie z planem Metalmania miała startować o 10:00, ale jak to zwykle bywa - opóźnienia...
When author Herman Melville penned his infamous novel Moby Dick back in
1851 he had no way of knowing it would become a deep, dark well of
inspiration for future generations of artists. Case in point with the
German Doom Metal band AHAB, who has created a unique soundtrack for
what is an undeniably unique story. Named after the novel’s tyrannical
ship’s captain, AHAB gives Melville’s words musical form, capturing the
tension and mood bleeding off the pages and bringing his revered tale
to life.
Specjalna dwupłytowa edycja Entombed. Planowane wydanie jest 26 marca 2007 r., czyli juz niedługo. Płyta zawiera zestaw coverów, jakie grupa wykonywała w całej swojej twórczości zaczynając na kompozycji Venom i Black Sabbath kończąc na Boba Dylana i Kiss.
W sierpniu ukaże się druga cześć składanki wydawanej Memento Materia zawierająca kompilację szwedzkiej elektroniki. Ideą albumu jest wybranie czterech wykonawców, z których każdy prezentuje po jednym singlu. Tym razem na płycie znajdą sie po cztery utwory projektów: Thirteenth Exile, Run Level Zero, Militant Cherleaders On The Move i Interlace. Kompilacja wypełniona jest dobrej jakości muzyką z gatunków industrial/EBM.