12 września w poznańskim klubie Pod Minogą odbędzie się koncert wyjątkowy dla fanów progresywnych, post-metalowych brzmień. Do Polski po raz pierwszy zawita amerykańskie Intronaut, które znakomicie łączy elementy progresywnego metalu z cięższymi i wolniejszymi brzmieniami. Jako co-headliner wystąpi norweskie Shining, dobrze znane polskim fanom z ostatniej wizyty w Warszawie i we Wrocławiu, gdzie pokazali jak się powinno grać koncerty na żywo. Koncert otworzy hiszpański Obsidian Kingdom, przedstawiciel wytwórni Season of Mist, która wydaje takie tuzy jak Solstafir, Abbath czy Esben and the Witch.
Legendarny debiut Thy Worshiper „Popiół (Introibo ad Altare Dei)” ukaże się we wrześniu tego roku na winylu nakładem Arachnophobia Records / Musica Noire Records. Grafika na to wyjątkowe wydawnictwo została przygotowana przez Annę Malarz i Black Moon Design, zaś brzmienie gruntownie odświeżone przez Satanic Audio. Płyta zostanie wydana jako gatefold LP w trzech limitowanych do stu sztuk wersjach, jako czarny LP, złoty i złoty splatter z czarnymi plamami.
Litvintroll to zespół pochodzący z Białorusi, a dokładnie z Mińska. Biorąc pod uwagę nazwę zespołu już to jest zagadkowe, tym bardziej, że na płycie pojawiają się trole, które razem z Litwinami idą pod Grunwald i zabijają rycerzy w metalowych zbrojach niczym muchy. Poza tym trole lubią wypić i pobiesiadować, a w poszukiwaniu napitku mogą pozjadać całą wioskę ludzi. Zresztą biesiady lubią nie tylko trole, bo i ludzie ochoczo wznoszą kielichy w pierwszym „Da Siabra”. Mamy tu też na przykład elegię o śmierci komara i pieśń o tytułowej czarnej pannie, która na imię miała właśnie Barbara. Jest też tekst ludowy, pochodzący z Polski o lipie, na której siedzieli trzej ptaszkowie. Lipa była nieszczęśliwą panną, którą chciano wydać za starego, a ptaszkowie to byli trzej braciszkowie. Słyszałem tą piosenkę w wykonaniu Golec uOrkiestra. Piszę o tym ponieważ na wstępie chciałbym przedstawić klimat tej płyty, który chyba trzeba odbierać trochę z przymrużeniem oka.
Znamy już kolejnych potwierdzonych wykonawców, którzy zagrają podczas tegorocznej edycji Moonfog Festival. Będą to: bułgarski zespół Voyvoda, który łączy w swojej muzyce elementy post punka, folku, minimalu i zimnej fali, białoruski folk metalowy Litvintroll oraz formacja The Proof z Rybnika. The Proof to jeden z najoryginalniejszych zespołów polskiej sceny dark independent, łączący deathrock, batcave oraz nową falę z elementami teatru i horroru. Sam zespół określa swą muzykę mianem eksperymentalnej dada-gothmakabry, a ich występy to nie tylko muzyka, ale i prawdziwy teatralny performance.
W jakże piękne wtorkowe popołudnie przyszło mi się wybrać do stolicy Małopolski – Krakowa na po raz pierwszy organizowany w naszym cudownym kraju Heidenfest. Czas spędzony w pociągu minął stosunkowo szybko w czym pomógł fakt, iż umilałem sobie podróż słuchając i niejako przygotowując się do koncertu muzyki, która miała się na nim pojawić.
Powstały na początku lat dziewięćdziesiątych wrocławski Thy Worshiper grający, jak przyjęło się mówić pagan/black metal trafił swą twórczością do mnie już kilka latek temu, natomiast wspaniałe żniwo pod postacią taśmy zatytułowanej: „Popiół (Introibo ad Altare Dei)” w całej swej formie znalazło swe miejsce w kolekcji tych ulubionych niestety niedawno.
Muzyka, wypełniająca album „Valley Of Smoke”, to z jednej strony efektowne popisy wirtuozerskie, a z drugiej - pokaz harmonijnej i opartej na wzajemnym zrozumieniu współpracy muzyków grupy IntrOnaut. Charakter płyty dobrze definiuje pierwszy z utworów na krążku - "Elegy" - splatający w jedność agresywną grę basu, brutalną linię wokalu, na poły jazzową improwizację perkusji i przestrzenne dźwięki sekcji klawiszowej. „Valley Of Smoke” to gniazdo schizofrenicznych nastrojów, odbitych pogłosów, zróżnicowanych dźwiękowych faktur. Delikatne melodie prowadzone są na tle drapieżnych, pełnych zapamiętania fraz. Karkołomne pojedynki gitar i perkusji rozpływają się znienacka w cichych, lirycznych pasażach, świadcząc o tym, że zespół IntrOnaut to grupa ludzi znajdujących radość w niczym nieskrępowanym eksperymentowaniu na ciele muzyki.
Ten amerykański zespół z pewnością zasługuje na wyróżnienie. Tak odważnych i odkrywczych kapel nie ma wcale tak wiele. Mało która kapela potrafi udanie połączyć wysmakowane, techniczne i progresywne elementy z graniem pełnym żywiołu, wigoru i pasji. Tym właśnie jest kalifornijski Intronaut.