Wytwórnia Creative Music poinformowała o pozyskaniu kontraktu z zespołem Darzamat, zaplanowanego już od 26 listopada 2006. Grupa ta znana jest ze współpracy z Andy La Rocque, gitarzystą kultowego King Diamond jako producentem ich ostatniego albumu „Transkarpatia”, który cieszył się dużym powodzeniem, zarówno w kraju jak i za granicą. Creative Music planuje w 2007 roku trasę koncertową Darzamat w Polsce. Niestety, nie ujawniono jeszcze szczegółów dotyczących przyszłych koncertów, ale wytwórnia poinformuje o tym już wkrótce.
Źródło: http://www.creative-music.pl
Gratka dla wielbicieli Closterkellera. AnjaO Solo - solowy projekt Anji Orthodox - znów zabrzmi z koncertowej sceny. Najbliższy występ czeka was już 12 grudnia w warszawskim Club Rocku.
A oto informacja z managementu: "Całość kompozycji jest stworzona przez Anję. Jest to muzyka bardziej przestrzenna i delikatna niż w Closterkeller, natomiast duch i klimat tego zespołu unosi się tam zdecydowanie - co nie dziwi ze względu na to, iż tworzyła go ta sama osoba. Wiodącymi instrumentami są syntezatory i samplery, dobarwione tu i ówdzie subtelnymi akcentami gitarowymi."
Adrian Erlandsson rozstał się z Cradle Of Filth. Perkusista był ostatnio zaangażowany w pracę nad dwoma ubocznymi projektami Nemhain i Needleye, co podobno przyczyniło się do napięć w zespole i konfliktów z Danim Filthem. W trasie koncertowej Erlandssona zastąpi 25-letni Czech, Martin "Marthus" Skaroupka. Muzyk udzielał się do tej pory m. in. w Galactic Industry i Inner Fear.
Regulamin forum DarkPlanet jest bardzo prosty. Serwis przeznaczony jest dla osob pelnoletnich. Obowiązują tu dwa punkty: 1. Forum służy dyskusji, nie jest miejscem umieszczania linków, reklam, newsów i konkursów. Od tego są inne działy Portalu. Jeżeli nie jesteś pewien, gdzie co zamieścić, polecamy skontaktować się z redakcją. 2. Nie naruszamy prawa Rzeczpospolitej Polskiej. Nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.
Cult Of Luna - pochodzący z Umeå w Szwecji zespół, zaliczany do gatunku post metal. Zespół został założony w 1998 roku przez wokalistę Klasa Rydberga i gitarzystę Johannesa Perssona, wcześniejszych członków grupy Eclipse. Grupa jest często porównywana do takiej legendy muzyki niezależnej, jak Neurosis, porównuje się ją także do Isis, Pelican i Callisto.
Head Control System - norwesko-portugalski zespół muzyczny grający kombinację nowoczesnego rocka i metalu, będącego określanym jako stoner metal z elementami alternative metalu. Muzyka zespołu zawiera także pewne podobieństwa do nu metalu. Wydawcą zespołu jest amerykańska wytwórnia The End Records.
Orange Goblin - zespół założony w 1995 roku, początkowo działający pod nazwą Our Haunted Kingdom. Pierwsze trzy albumy zespołu to stoner/Doom metal, album "Thieving From The House Of God" powstał w stylu inspirowanym punk rockiem, jest bardziej bezpośredni i bezkompromisowy. W środowisku doommetalowego podziemia Wielkiej Brytanii zespół posiada prawie kultowy status, jest wymieniany obok takich legend jak Electric Wizard i Iron Monkey.
Zapraszamy Państwa do reklamowania swoich produktów na stronie http://www.darkplanet.pl. Serwis DarkPlanet powstał, by umożliwić poznanie się i wymianę informacji osobom pasjonującym się „Dark Culture”, czyli szeroko pojętą kulturą mroku. W przeciwieństwie do innych podobnych projektów chcemy umożliwić każdemu współtworzenie i uzupełnianie serwisu o artykuły, zdjęcia oraz inną twórczość własną. W przyszłości posiadanie konta w naszym serwisie stanie się źródłem dodatkowych korzyści. Zapraszamy do współpracy i reklamowania się w naszym serwisie.
Serwis DarkPlanet rozwija się szybko i dynamicznie. W ciągu dziesięciu miesięcy udało nam się zdobyć ponad tysiąc stałych użytkowników, a odwiedziło nas w tym czasie łącznie ponad 130 000 rożnych gości. Obecnie uzyskujemy ponad 30 000 wizyt miesięcznie. W każdej chwili na stronie przebywa średnio 30 zarejestrowanych użytkowników i przynajmniej dwa razy tyle gości.
Dzięki otrzymywanym akredytacjom na najważniejsze wydarzenia kulturalne w kraju (i nie tylko), recenzenci DarkPlanet w krótkim czasie informują o nich użytkowników portalu poprzez liczne reportaże, felietony, relacje i wywiady.
Żaden krajowy serwis o zbliżonej tematyce nie posiada tylu funkcji, ile portal DarkPlanet. Dokładamy wszelkich starań, by mimo stale rosnącej liczby funkcji i opcji serwis pozostawał prosty i zrozumiały, a jego obsługa możliwie jak najbardziej intuicyjna. Stała opieka zespołu doświadczonych informatyków dodatkowo sprawia, iż przy poszukiwaniu informacji o nowych wydarzeniach muzycznych wyszukiwarki internetowe kierują w pierwszej kolejności na nasz portal.
Oprócz nowości nasz serwis stara się zatrzymać stałych użytkowników działając jako platforma dla internetowej społeczności znajomych. Oprócz nowości ze świata muzyki nasi użytkownicy zainteresowani są zakupami internetowymi, głownie, płyt, odzieży, biżuterii i dodatków.
Serwis od samego początku został zaprojektowany w celu umożliwienia nieinwazyjnej kontekstowej reklamy, która jest jednocześnie bardzo widoczna (nagłówek strony oraz wnętrze artykułów).
Zapraszamy Państwa do reklamowania swoich produktów na naszej stronie głównie w programie Google AdWords. W programie tym koszt kampanii reklamowej faktycznie zależy od liczby użytkowników odwiedzających Państwa stronę. Jednocześnie firma Google umożliwia dokładne zaplanowanie kosztów kampanii oraz dostosowania ustawień do wybranej grupy docelowej. Zachęcamy do zapoznania się ze szczegółami oraz zarejestrowania się na stronie http://adwords.google.com.
Nasz serwis jest bardzo elastyczny. Zapraszamy do współpracy, także w innych wybranych przez Państwa formach.
Patronat nad wydarzeniami.
Patronowanie imprez: każde patronowana przez nas impreza jest dodawana do kalendarza i dodatkowo wyróżniona w nim plakatem albo innym elementem graficznym. Nasza redakcja podejmuje się napisania o nim artykułu, który ukazuje się na głównej stronie. Oprócz tego impreza dodawana jest na stronie głównej do działu „Rekomendacje/Polecamy”.
Dla dużych imprez istnieje możliwość dodania bannera na stronie głównej w zamian za umieszczenie naszego loga na plakatach / biletach oraz bannera na imprezie. W zamian za dwie akredytacje dla reportera i fotoreportera zobowiązujemy się do napisania relacji z imprezy oraz umieszczenia zdjęć w naszej galerii.
Promocja zespołów.
Podejmujemy się recenzowania płyt promowanych przez zespoły oraz wytwórnie w zamian za egzemplarze płyt przeznaczonych do napisania recenzji oraz rozlosowania ich w konkursach wśród naszych użytkowników. Podejmujemy się organizacji koncertów oraz festiwali na terenie całego kraju.
Dodatkowe oferty.
Oferujemy także: umieszczenie strony w domenie darkplanet.pl, pomoc w jej przygotowaniu oraz umieszczanie produktów w naszym sklepie internetowym. Chętnie nawiązujemy współpracę w ramach wymiany informacji i linków z innymi serwisami internetowymi.
Deicide (z jęz. ang. zabójstwo Boga) - amerykańska grupa muzyczna wykonująca death metal, poruszając w swej twórczości zagadnienie satanizmu. Zespół powstał 1987 roku w Tampa w stanie Floryda pod nazwą Carnage. Działalność grupy zainicjowali gitarzysta Brian Hoffman oraz perkusista Steve Asheim, do których wkrótce dołączyli brat Hoffmana Eric (gitara elektryczna) oraz basista i wokalista Gelne Benton po którego przyjściu grupa zmieniła nazwę na Amon.
Najważniejszą rzeczą, jaka przytrafia się człowiekowi pomiędzy narodzinami a śmiercią jest miłość. Czasem myślę, że to jedyny powód, dla którego żyjemy. Człowiek nie może przeżyć bez choćby odrobiny miłości. W najbardziej zamrożonym i zamkniętym sercu jest choćby wspomnienie miłości.
Huragan słów, tornado zwierzeń, halny porad. Ruchy powietrza mieszają mi wszystkie myśli, w których i tak nie potrafię się odnaleźć. Jedyne, co mogę teraz znaleźć w swojej głowie wśród tego bałaganu, to Ty.Każdy szum wiatru szepce mi coś innego. Nie mogę znaleźć swojego miejsca. Nie mogę nawet spokojnie pomyśleć. Te wiatry zesłał mi sam Bóg. Tylko jak mam wyszukać z nich ten właściwy, który poprowadzi mnie na plażę?
Pierwszy, ten zachodni proponuje mi pomoc. Jest przyjemny, lekki i świeży. Z tym, że plan tej pomocy niekoniecznie mi się podoba. Zwłaszcza, że ten wiatr zrezygnował już raz z dotarcia na plażę. Zastanawiam się, czy to ma znaczenie…
Drugi, płynący ze wschodu jest dużo cieplejszy. Jest mi bliski, uwielbiam go. Moje życie bez niego nie miałoby sensu. Z tym, że pod względem tej wyprawy tracę do niego zaufanie. Może nawet bez powodu, ale nie potrafię inaczej. Wydaje mi się, że gra wobec mnie trochę nieczysto. Być może sam chce dotrzeć na plażę z korzyścią dla siebie, a nie dla mnie?
Trzeci, morski, orzeźwiający wiatr zachwyca mnie i broni od upadków. Niekoniecznie jest we mnie, ale zawsze obok, co robi na mnie wrażenie. Gdy brakuje mi tchu, wypełnia moje płuca niezbędnym do życia tlenem. Pomaga mi zawsze i nie chce nic w zamian. Należy też do rodziny wiatrów silnych i odważnych, więc boję się ryzyka jego propozycji. Być może jest ona najbardziej odpowiednia, ale nie jestem pewna czy jest we mnie na tyle odwagi, aby prowadzić otwartą grę.
Każdy wiatr wypełniając moje myśli prowadzi mnie w inną stronę. Każdy chce na swój sposób doprowadzić mnie na plażę. Ale nie wiem, któremu się to uda. Najchętniej zrezygnowałabym z ich podmuchów i po prostu sama dotarła na plażę. Ale potrzebuję tego powietrza, które mi przynoszą. A gdyby tak były obok nie zmieniając mnie, moich myśli i kierunku, w którym idę?
Krzycząca milczeniem. Jest tyle niewypowiedzianych słów, tyle myśli. Zagubionych gdzieś w dnie mojej podświadomości, uparcie szukających wyjścia, jakim są struny głosowe. Bo tak trudno o nich mówić.
Zagubiona na prostej drodze. Ta droga jest prosta, taka zwyczajna, lecz nie widać jej końca. Dlaczego wydaje mi się, że kroczenie po niej jest tak trudne? Jest łatwa do przejścia, idę, więc jej środkiem. Dlaczego więc tak często z niej schodzę? Bo tak trudno jest iść bez celu.
Zadziwiona melancholią. Codzienność jest tak dziwna z perspektywy czasu. Nie da się porównać przeszłości do teraźniejszości. Niektórzy ludzie ciągle próbują się prześcignąć, niekoniecznie w dobry sposób. Uważają, że lepiej jest być złym, niż nijakim. Bo tak trudno niedaleko nich żyć.
Śmiejąca się łzami. Jutro zacznę dzień tak jak zwykle. Będę uśmiechnięta, zapatrzona w pozytywy, pełna radości. Zapomnę w pewien sposób o tym, co było dzisiaj. Brak mi tylko pozytywnych myśli. To, że staram się być optymistką, nie oznacza, że wiecznie będę wesoła, mimo starań. Bo to nie zależy tylko ode mnie. Czasem silny prąd wody lekko uszkodzi tamę optymizmu. Kto pomoże mi ją odbudować? Bo tak trudno jest się określić siłę wody.
Szukająca siebie. Wśród tylu różnych uczuć, wrażeń, ludzi. Gdzie dobro potwornie zlewa się ze złem. Nadal nie mam tego kluczyka. Co więcej - nie wiem, czy osoby, które dały mi swój kluczyk, dały właściwy. Niby drzwi po przekluczeniu otwierają się, ale nie wiem, czy jestem we właściwym pomieszczeniu. Bo tam tak trudno jest odnaleźć siebie.
Patrząca zamkniętymi oczami. Nie chcę widzieć rzeczywistości. Wolę widzieć to, czego nie ma. Chociażby podświadomie i jedynie w swojej głowie. Chcę żyć nadzieją i marzeniami. Nawet przekraczając granicę. Bo kto wie, czy jej nie poszerzam, czy nie ciągnie się ona tuż za mną? Chcę śnić. Może kiedyś we śnie uszczypnę się w policzek i zaboli. Może realność doścignie fantazję? Może... Bo tak trudno jest w to uwierzyć.
Pisząca głupoty. I wcale nie jest mi lepiej. Bo tak trudno jest to zostawić dla siebie.
Wstyd mi
Za niemoc i bezradność
Wobec niesłabnącego
Osamotnienia
Milcząc stoję w kolejce
Po samozapadnięcie się
Pod ziemię
17 XI 2006
Marius dokładnie pamiętał moment, gdy stał się wampirem. W mrocznych wiekach, gdy Europę terroryzowała instytucja Kościoła i rozwijał się renesans żył w Londynie średnio zamożny kupiec imieniem Marius. Trudnił się głównie handlem artykułami codziennego użytku. Był dobrym i uczciwym człowiekiem, ale bardzo samotnym, czuł się nikomu niepotrzebny. Pewnego wieczora, kiedy jechał konno w podlondyńskich lasach, napadła na niego grupka złodziei i śmiertelnie raniła. Marius wykrwawiał się leżąc koło drogi. Wydawało się, że ratunku nie ma. W chwili, gdy Marius czuł już oddech śmierci na karku, drogą, koło której leżał, przejeżdżał dostojny ubrany w czerń jegomość. Zsiadł z konia i pochylił się nad umierającym. Rana nie dawała żadnych nadziei. Przejezdny zapytał się Mariusa, czy ten chce żyć, ale ostrzegł, że to życie będzie zupełnie inne, że Marius stanie się kimś innnym, zdobędzie nowe moce i będzie musiał pozostać pod opieką nieznajomego jakiś czas. Ranny niewiele się zastanawiając przystał na to. W tym momencie nieznajomy wyciągnął piękny, oprawiony w złoto i drogie kamienia sztylet i naciął sobie nadgarstek, po czym kazał Mariusowi spijać krew z rany. Każda kropla dodawała sił konającemu, wyostrzała jego zmysły i leczyła jego ranę. Marius czuł się dziwnie. Było już ciemno, ale ku swemu zdziwieniu Marius widział dobrze. Pojechali do willi pod Londynem. Po drodze nieznajomy się przedstawił jako Artorius, członek rodu Ventrue. Była to budowla piękna, a zarazem tajemnicza, stylizowana na gotycką. W środku panował mrok, ale nie przeszkadzało to Marusowi. Zaprowadzono go do wielkiego pokoju, gdzie czekało parę osób. Wreszcie się dowiedział, na czym polegała zmiana. Stał się wampirem. Przyjęto go do rodu, wytłumaczono, że będzie musiał zostać pod jego opieką jakiś czas, żeby się nauczyć wielu rzeczy. Ród ten działał w Londynie jako zrzeszenie bogatych kupców. Byli eleganccy, wyrafinowani i wykazywali się wysoką kulturą. Zaczęła się nauka. Marius szybko się zaadoptował do wymogów rodu. Poznawał tajniki życia kainitów i Camarillę - tajną organizacje wampirów łączącą klany w jedność, której delegatury na Londyn narady się odbywały w tajnym pokoju w siedzibie korporacji handlowej Ventrue. Jedyne, co mu nie pasowało, to konieczność picia krwi, by przeżyć. Uczył się walczyć, manipulować ludźmi. Często trafiał na wystawne przyjęcia bankierów, handlowców i polityków. Nie czuł się dobrze w tym świecie. Zrozumiał, że jego nowa natura to przekleństwo, nie dar. Czując to rada Ventrue zadecydowała na wysłanie go do niewielkiego miasteczka we Francji, gdzie trwała walka między Camarillą a klanami wilkołaków z Europy Wschodniej. Otrzymał pieniądze na podróż i zamieszkanie na miejscu, list do tamtejszego przywódcy delegatury Camarilli i broń. Był to średni miecz o wąskim, lekko zakrzywionym ostrzu wykonanym ze srebra, wąskiej gardzie i dwuręcznej rękojeści, wykonany na wzór rzadko docierających do Europy mieczy z odległej Japonii. Do tego otrzymał sztylet o srebrnym ostrzu. Po tygodniu podróży trafił na miejsce. Zamieszkał w niewielkim domku w nieodległej osadzie. Żeby zachować zasady Maskarady, czyli pod żadnym pozorem nie ujawnić swojej prawdziwej natury, Marius zajął się rzemiosłem kupieckim, bo na tym znał się najlepiej. Światło słonecznie nie mogło wyrządzić mu krzywdy, ale drażniło jego oczy. Wojna trwała. Za dnia spokojne miasteczko w nocy stawało się placem boju w walce między wampirami, wilkołakami i ludźmi. Ci ostatni byli najmniej niebezpieczni i żyli w ciągłym strachu. Za dnia wilkołaki i wampiry nie wyróżniały się i wyglądały jak ludzie, pracowały, były życzliwymi sąsiadami, sprzedawcami, urzędnikami. W nocy ruszali na bój. Poza sztabem Camarilli po stronie Kainitów walczyli wampiry-renegaci i klany spoza Camarilli. Marius trafił jako zwykły wojownik na pierwszą linię. Jego zadaniem było polowanie na wroga. Czasem koniecznością była ludzka krew, żeby czerpać energię i leczyć rany. W tym celu Marius z oddziałem, do którego należał, ruszał do oddalonych o dzień lub dwa drogi miast. Tam polowali na ludzi. Ale Marius wciąż miał ludzkie serce. Nie potrafił zabijać niewinnych ludzi.
Tak więc albo pożywiał się tym, co upolował jego kompan, albo zabijał przestępców. Jedną z jego zdolności było czytanie w myślach, więc potrafił znaleźć ofiarę. Wilkołaki charakteryzowały się większą siłą i szybkością, ale ich zwierzęcy instynkt przyćmiewał umysł. Marius szybko zdobywał doświadczenie w walce. Zazwyczaj walczyli dobrze zorganizowanymi i uzbrojonymi oddziałami. Marius nauczył się doskonale władać swoim lekkim mieczem. Przeciwnik zwykle dziko walczył pazurami i kłami, rzadziej ciężkimi toporami. Kainici zwyciężali. Pewnej nocy Marius został wysłany na rozpoznanie. Idąc cicho przez las w ubrany w czerń, z peleryną do ziemi wyczuł zagrożenie. Delikatnie wysunął swój miecz z futerału na plecach i wsłuchał się w ciszę. Coś było nie tak. Nagle wyskoczył na niego wielki, kudłaty wilkołak. Marius nie mógł liczyć na pomysł. Musieli stoczyć pojedynek. Srebrne ostrze zalśniło w poświacie księżyca. Wampir chwycił miecz oburącz i czekał. Bestia, z którą walczył ruszyła na niego z pazurami. Kainita zrobił unik wyprowadzając cięcie. Nieszczęśliwie nie trafił lekko raniąc przeciwnika, a sam tracąc równowagę upadł. W tym momencie sytuację wykorzystał wróg raniąc mocno Mariusa pazurami w ramię. Po czarnej szacie pociekła krew. Miecz upadł, ale wampir szybko wyciągnął sztylet i ranił mocno wilkołaka w tors. Bestia ryknęła z bólu i odskoczyła od Mariusa. Kainita podniósł swój miecz i zaszarżował śmiertelnie raniąc wroga srebrnym ostrzem wprost w serce. Musiał wrócić teraz do swoich. Więc poszedł przez las trzymając się za ramię, z którego sączyła się krew. Czuł się słabo. O ile broń ludzi niewiele mogła zrobić mu, to wilkołaki były realnym zagrożeniem. Rany po ich pazurach nie chciały się goić. W pewnym momencie zachwiał się na nogach i padł. Znalazł go patrol wysłany przez Camarillę i zaprowadził do kwatery głównej. Tam zaopiekowano się nim. Marius miał dosyć wojny. Po wyleczeniu się wrócił do Londynu, gdzie pracował w korporacji handlowej Ventrue.
Dzień 18 listopada. Jest kilka minut po ósmej. Na sali praktycznie pusto, co tworzyło bardzo miłą, kameralną atmosferę. Liczba osób w klubie nie przekracza 20. Kapela spokojnie weszła na scenę, szybko przygotowała sprzęt, oszczędzajac w ten sposób czas oczekującym na rozpoczęcie koncertu. Zazwyczaj muzycy na scenie mają zwyczaj rozgrzewać się przed koncertem, natomiast tutaj nie spotkałem sie z tym, co było bardzo miłym zaskoczeniem. Kapela była gotowa zalać klub muzyką bez wstępnych przygotowań.
Popularna wytwórnia RoadRunner Records wraz z dniem 21 listopada przygotowała niesamowitą niespodziankę dla wszystkich fanów ostrych brzmień muzycznych. W bieżącym miesiącu rozpocznie się cykl imprez RoadRunner Party, organizowanych przez wytwórnię w największych polskich miastach. Na owych imprezach usłyszeć będzie można muzykę zespołów wydawanych przez RR, a między innymi: Slipknot, Soulfly, Fear Factory, czy też Machine Head.
W ramach imprez przewidziano liczne konkursy, w których nagrodami będą płyty oraz single powyższych kapel.