Ostatnimi czasy ciężko jest o jakąś oryginalną i wartościową kapelę. Coraz więcej klonów Vadera lub Riverside przyprawia mnie o zawrót głowy. Ostatnimi dniami coraz głośniej zrobiło się o żorskim Eternal Deformity, którego czwarty krążek" Frozen Circus" został wydany po skrzydełkami Code666. Wytwórnia ta znana jest z promowania avantgardowych zespołów, toteż obecność po jej skrzydełkami polkiego zespołu powinno cieszyć.
Od strony instrumentalnej zespół prezentuje się nieźle, choć nie ma tu popisów na miarę nowszych płyt Emperor czy Arcturus. Krążek posiada bardzo nowoczesne brzmienie, co jednak w żadnym wypadku nie utrudnia odbioru. Wręcz przeciwnie - ciężkie, sterylne riffy stanowią świetny kontrast dla zimnych klawiszy błądzących gdzieś w tle i tułających się pomiędzy delikatnymi solówkami i sennym wokalem.
"Frozen Circus" to bezsprzecznie jedno z ciekawszych rodzimych wydawnictw ostatnich miesięcy. Choć chłopakom daleko do elity gatunku, to jednak jest to muzyka ciekawa i wartościowa, która powinna zostać dostrzeżona. Póki co jest to chyba najlepszy rodzimy reprezentant tego gatunku, tworzący muzykę o wiele bardziej spójną i przemyślaną niż Asgaard, do którego zespołowi jest chyba najbliżej.
Wydawca: Code666 (2008)