"
Tak pusto wokół
Walczę by otworzyć się
Na świat
Pustka jest mniejsza
Gdy mam przy sobie
Swoje dwie
Półkule mózgowe
A najmniej jutro
Gdy otworzę lodówkę
A jeszcze mniej
Gdy połknę
Na deser
Pustkę29 X 1999
"
Odgarniam lekko włosy
Na palcach ślady krwi
Zabiłam własną duszę
Nie chciałam już tak żyć
Jak łatwo jest mi bez niej
Nie mam teraz uczuć
I podejść wreszcie mogę
Do kogo chcę
Z kim chcę
Mogę rozmawiać
I patrzeć prosto w oczy
I nie bać się miłości
I nie bać się radości
I nie kryć się z cierpieniem
I nie kryć się z zazdrością
Odgarniam znowu włosy
Bez duszy mi tak lekko...
29 X 1999
"
Płaczę
A nie chciałam
Płaczę
A myślałam że już nie umiem
Płaczę
A nikt nie słyszy
Płaczę
A już nie mam czym
Płaczę
I nie przestanę
Chyba że
Twój płacz
Przepłacze mój
I razem
Spłaczemy słone jeziora...
21 X 1991
"
Mam prawo płakać
I ronić suche łzy
Do kieliszka
Mam prawo krzyczeć
I burzyć dookoła
Cały ten świat
Mam prawo kłamać
Bo inni jeszcze szczerzej
Łżą mi wprost w oczy
Mam prawo ranić
Bo wiem co to znaczy
Czuć najtęższy ból
Mam prawo wierzyć
Chociaż nic już nie jest
Godne uwierzenia
Mam prawo mieć
Nadzieję jak bilet
Na ostatnią podróż
Mam prawo zwątpić
W sens wartości
Nieistniejących
Ale nie mam prawa kochać
Gdyż odbieram wtedy komuś
Prawo odwzajemnienia
(czegokolwiek)
27 X 1999
Cienka jak pajęczyna o świcie
Długa jak stąd do tamtąd
Lepka jak sok rozlany na stole
Ciężka jak wczorajszy ból głowy
Martwa jak moje uczucia
Wielka jak bożyszcze na tronie
Szybka jak najszybsze światło
Ostra jak kawałek chili na serze
Głośna jak odgłosy za ścianą
Czarna jak msza za moją duszę
Smutna jak koniec najlepszego
Zwiewna jak sukienka na wodzie
Czysta jak już nic na tym świecie
Błoga jak sen o natchnieniu
Silna jak moja obietnica
Śpiąca jak kora drzew zimą
Stara jak zdjęcie nieoglądane
Gruba jak władca nawiedzonych
Krótka jak przebłysk radości
Śliska jak szyby po deszczu
Lekka jak marzenie o miłości
Żywa jak rzeczywistość nierealna
Mała jak podkurczone szczenię
Mdła jak smak wiatru z południa
Wolna jak toczące się kamienie
Cicha jak szczebiot ust złotych
Biała jak rosa na konwaliach
Wesoła jak ja nigdy dotąd
Nieruchoma jak pomnik nicości
Brudna jak ręce lunatyków
Słaba jak wola by żyć z wiarą
Młoda jak pisklę wyklute
Trudna jak pamięć po winie
Trzeźwa jak wspomnienie bólu
.
.
.
Nadzieja.
Jak opętana drży
gdy jej potrzebuję.
"
To moje ostatnie spojrzenie na dzisiejszy świat
Na niebo uwikłane w dramat ze słońcem
Ostatni lot ptaka nad horyzontem
I – może – przedostatni świst jego skrzydeł
Jutro zobaczę piekielne kamienie
Wyryte w nich znaki runiczną mocą
Zamkną mnie w kręgu bezsilności
I nic nie poradzę że mnie tam wezmą
Trójskrzydłe anioły śmierci
Trzepocąc nade mną i we mnie
Młócąc swoje konwulsje wewnętrzne
Wyrzucają na świat daremnie
Obrzucają nimi ludzi jak ziarnem
Którego ziemia nie przyjmie w swe ramiona
Ja ostatni raz patrzę na życie
Z ziemi uwikłanej w dramat z ludźmi
17 X 1999
"
Karmiłam się nadzieją każdego dnia
Lecz dziś już zbyt głodna jestem
Nie myślę ale konam
Przed talerzem zatęchłej owsianki
Którą mi podano
Nie dla mnie lśniące puddingi
I nie dla mnie kawiory, homary
Mnie wystarczy kromka nadziei
Podana na papierowej serwetce szczęścia
17 X 1999
"
Otul płaszczem swoje słowa
I wrzuć do skrzynki
Wyślij mi część swoich myśli
Na marginesie
Napisz niewyraźnie swój ból
Zdemaskuj manię śmiechu
Który cię ogarnia
Nieszczelnie i bezczelnie
Aż czujesz wodę na twarzy
Wawrzynem obdaruj
Moje podanie ręki
O milę stąd nawet
Pośmiewisk tysiące
Nie zauważę
Kiedy przyjdzie mi
Usłyszeć twoją grę na kontrabasie
13 X 1999
"
Piwo
Mieni się jak zorza
W czerwieni
Żółć wypluwa
Jak komin
Pełen wnętrzności
Odstawia na potem
To co najlepsze
I dzieli się
Z niewidomymi
"
"
Struna
Wygięła się
Zgięła
I znikła jej potrójność
Stając się jednością
I wokół pustka
Jedynie długi dźwięk
Płynie pośród szmerów
Rozdwaja się
Troi
I znika gdzieś w ciszy
A struna milczy
Potrąć ją
A usłyszysz
19 X 1999
"
Ta szpara w oknie
światło przenika
cienką wiązką
wpada pomiędzy
wczorajszy chleb
Ten odłamek czasu
sączy się jak sen
zawiłość jego dopada
mnie gdy szukam
drugiej skarpetki
Ta szara mgła
za oknem kładzie
miękkie pejzaże
na dłonie czarne
ziemi bez twarzy
""
Nie planuj za dużo
Nie warto
Nie wierz przyszłości
To marność
Nie ufaj nadziei
Cię zwiedzie
Nie witaj się z ludźmi
Bezczelnie
Nie mów że kochasz
Gdy nie chcesz
Nie pragnij czekać
Na więcej
Nie marz o szczęściu
Go nie ma
Nie chciej wszystkiego
Zmieniać
Nie udawaj siebie
To zazdrość
Nie szukaj sensu
Nie warto
28 X 1999
"
Najgorsze uczucia zjawiają się jak czarne mewy
Gdy po raz kolejny zawiodłam się na sobie
Nie wytrzymałam nacisku sumienia
Na zdegradowaną podświadomość
Chore myślenie jest tu tylko skutkiem
Znów przeoczyłam coś na mej drodze
Jakby wokół nie rosły drogowskazy
Zwykłam nie patrzeć nigdy przed siebie
I ignorować wszelkie wskazówki
Gorszyć się radą jak krwią na dłoni dziecka
Jednak choć wszystko to woła o rozum
I choć to wszystko jest głupią chwilą
Nie cofam losu z nieprzebytej drogi
Ale odwracam się twarzą do słońca10 VII 1999
"
Nuda
Jedno słowo a wyrazi wszystko
Nic nie dzieje się wokoło
Tylko jakiś nędzny owad
Krąży nad rozdwojoną jaźnią
Z jednej strony - nic nie czuję
Paraliż myśli
Z drugiej – kładę na podłodze
Się – i patrzę w sufit
Wentylator
Narzędzie zbrodni
Kumuluje bezsens
Karmi beznadzieją
Lodówka otwarta
W zamrażarce piwo
I znów zegar bije drugą
Nuda...
8 VII 1999
Ciężko mi zaczynać od początku
Wbijać palce w próżnię od zera
Gdy koniec rozsądku
"
Śnieg topnieje lecz do wiosny dalej niż do lata
Niebo spada choć ziemia nigdy go nie dosięgnie
W żyłach alkohol przewraca się jak nieboszczyk w grobie
W głowie siła tak wielka jak odgłos stalowych piór
Czas staje choć zewsząd zegary wskazują siebie nawzajem
Głos płynie jak rzeka wiedziony by wpłynąćdo morza ciszy
W sercu tyle nienawiści że przeznaczyć by ją na eksport
W uszach szumi od szeptów wychodzących z każdego kąta
Tłum ginie i gnije od deszczu który obnaża jego oblicze
Wiatr czai się aby wybuchnąć nienaturalnym śmiechem
Wszystko to gdy zostajesz sam na sam
z wyobraźnią13 IX 1999
"
Czekam na koniec
Na cel pragnienia
Zawarty pomiędzy jedną
A druga ścianą myśli
Czekam cierpliwie
Choć czasem nie mam
Tyle w sobie wybaczalności
Nie mogę wybaczyć
Komuś że sprawił
Że raz kolejny
Zawiódł mnie człowiek
Czekam na koniec
Tego wszystkiego
Na nowe życie
Bez przebaczenia
13 IX 1999
"
Dławią się ręce
W kieszeni cicho
A w głowie chaos
Ponikąd
Spocone w gardle
Przenośne myśli
A wewnątrz ślini się
Moje serce
""
Brzydoto moja – jesteś sobą
Domieszką złota
W niepełnym skrzydle
Rozwinięta w czasie
Odbijasz promień starczy
Zmartwiały
Owoc mój rozkwita właśnie
I serce się otwiera
W postać zmienioną z baśni
Niech się ułoży
W regularne rysy
Policzków mych tysiące
I jeszcze potem słońce
Ukołysze moją szatę
Odrzuconą bez wstydu
Za siebie
"
na polu szeleści łódka
w niej czarne kaczeńce
rosę gładzą po włosach
i śmieją się starcy
na stole rozpływa się łza
urojona przed chwilą
przez pannę młodą
w sukience z wodorostów
na drodze wzdycha prawda
pozostawił ją mędrzec
o głosie pełnym gniewu
gdy dłonie składał w krzyż
po ścianie spływa kofeina
gdyż nie spała dziś
choć zerwała wieczorem
ostatni kamień w lesie
na mokrych gór szczytach
wieją flagi nienawiści
na zboczach ludzie
wspinają się po miłość
"
Dziś jestem powietrzem
Tak przezroczystym
Że żaden człowiek nie ujrzy we mnie cienia
Mogę przemknąć cicho
Wśród skłóconych ludzi
I powiedzieć słowo – nikt mnie nie usłyszyPowietrze jest we mnie
Kiedy nie istnieję
W ludzkich szafach myśli nie ma dla mnie miejsca
Co stałoby się więc
Gdyby od tak nagle
Znikła atmosfera – czy byłabym próżnią?
20 V 1999
"
Czas mówi za siebie
Słowa zaś za innych
Myśli mówią za rozum
Pamięć za świadomość
Oczy mówią za duszę
A dusza za uczucia
Które są instynktem
Kłamstwo mówi za prawdę
Sztuka za wyobraźnię
Imaginacja zaś za sny
A one za doznania
Jedyne co za nic nie mówi
To śmierć za jakość trwania
1 VI 1999
"
Słodka niemoc
Osiada jak rosa na trawie
Gdy w niepamięci miesza się
Trzeźwość z zapomnieniem
Twarz całuje ziemię
Gdy spadając w nicość
Tracisz nagle zmysły
Wyobraźnią tylko sterując po świecie
Słodka niemoc
Okrywa płaszczem haniebnym
Po schodach w dół
Jak echo strąca rozum
W najciemniejszy zaułek czasu
A czas płynie tuż obok
Zostawiając cię w tyle
Słodka niemoc
Bezkresne swe wody roztacza
Gdyby wpłynąć na nie
Ratunek na brzegu rozbija obóz
A w słodkiej niemocy
Tkwisz bez świadomości
W łodzi dziurawej szukając pomocy
W słodkiej niemocy
Świat kręci się w koło
W którymś momencie zatrzyma się
A ty zobaczysz jak
Leżysz z pustą butelką
W rowie pełnym niemocy
24 VII 1999
Acticision zainspirowany sukcesem mrocznej i pełnej grozy gry "Vampire: The Masquerade - Bloodlines" postanowił wydać soundtrack na osobnej płycie CD. Jak powszechnie wiadomo dźwięk a zwłaszcza muzyka jest jednym z najlepszych elementów gry. Na płycie pojawią się między innymi tacy wykonawcy jak, Lacuna Coil, Ministry oraz Tiamat. Premiera jeszcze w tym roku.