“The World Needs A Hero” to płyta, na którą, po długiej przerwie, powrócił stary znajomy truposz. Jak Feniks z popiołów wyłania się z martwego ciała człowieka, co może sugerować, że zmartwychwstał. Widać to na płycie, bo na okładce mojej kasety Mystic Production, jest to tak wykadrowane, że w ogóle nie jest ujęty kontekst. Nie jest to jedyny powrót. Po trochę krótszej przerwie, Megadeth znów podpisuje się swoim pierwotnym logo. Wszystko to ma nawiązywać do starych czasów i pokazać, że zespół wraca do korzeni, od których oddalił się sporo, zwłaszcza na ostatniej płycie „Risk”.
Trzy lata po „Youthanasia” Megadeth wydał jej następcę w postaci „Cryptic Writings”. W ten sposób została podtrzymana tendencja zespołu do stopniowego odchodzenia od thrash metalu. To prawda, że siódme dzieło Megadeth jest jeszcze lżejsze i jeszcze bardziej wyważone. Pytanie tylko i co z tego? Jakie to ma znaczenie jeżeli nagrywa się taką płytę?
Za nami dwa z czterech koncertów wrocławskiego cyklu Singer-songwriting. W klubie Firlej wystąpili we wrześniu: Jacek Kulesza oraz Keith Caputo. Przed nami pozostałe dwa koncerty cyklu. Już 15 października wystąpi Janek Samołyk, sześć dni później serie koncertów zamknie występ Hugo Race & True Spirit. Mężczyźni, którzy piszą, komponują i śpiewają, zazwyczaj własny repertuar, solo lub z towarzyszeniem zespołu, w specyficzny, często melancholijny sposób to doskonała propozycja na jesienne wieczory, dla osób, które cenią sobie muzyczną melancholie i ballady. Cyklowi patronuje DarkPlanet.
Już w następny weekend we wrocławskim Firleju, 18 września, ruszy cykl Singer-songwriting. Wspólnym mianownikiem dla czterech koncertów w wydaniu śpiewających mężczyzn jest jej balladowy charakter.
Zaproszono tych, którzy piszą, komponują i śpiewają, zazwyczaj własny
repertuar, solo lub z towarzyszeniem zespołu, w specyficzny, często
melancholijny sposób. Podczas czterech, jesiennych wieczorów, na scenie
klubu wystąpią: Keith Caputo, Hugo Race, Jacek Kulesza i Janek Samołyk. Cyklowi męskiej melancholii w Firleju patronuje DarkPlanet.
Zwykło się uważać, że siódemka jest szczęśliwa. Choć zarówno "Countdown To Extinction" jak i "Youthanasia" wykazywały pewne ciągotki do komercyjnego grania, to mimo wszystko od strony muzycznej były bez zarzutu. "Cryptic Writings" powinien być więc raczej ich naturalną kontynuacją. Niestety tak nie jest.