Ostatnio dwa niezależne studia filmowe Dark Off oraz Lethargusfilm, zafundowało małą niespodziankę fanom mrocznego i alternatywnego kina, wydając wersję reżyserską awangardowego filmu grozy "Siedlisko". Nowa odsłona filmu zwiera krótszą linię fabularną oraz tak jak pierwotnie było zakładane muzykę w soundtracku formacji Deep-pression i jej lidera Rh-.
Czy lepiej jest doświadczyć naprawdę dobrych rzeczy czy przeżyć w swojej wyobraźni rzeczy niesamowite? Obudził mnie głos. Niespokojnie odsunęłam kołdrę i otworzyłam oczy. - Spokojnie, to tylko ja – usłyszałam dobrze znany mi głos Anke, mojej współlokatorki – wstawaj szybciej, dzisiaj nasz wielki dzień, lecimy na Curacao. – dodała, po czym wybiegła z pokoju.
Pobyt w psychiatryku zaliczyłbym do czystego koszmaru. Nie życzę go najzagorzalszemu z pośród nieprzyjaciół. Nowojorski szpital psychiatryczny stał się mekką dla przeróżnej maści pismaków. Nagłówki gazet przesycone były chwytliwymi hasłami dla spragnionych wrażeń poszukiwaczy zjawisk niewyjaśnionych. Policja staje się bezsilna. Kamery przemysłowe nie zarejestrowały żadnych podejrzanych ludzi. Ofiary w zadziwiający, by nie powiedzieć spektakularny sposób kończą swój żywot.
Czasami przyjemnie zanurzyć się w atmosferze inności cudzego mieszkania lub domu. Poczuć wręcz organicznie emocje ukryte w zakamarkach obcego wnętrza. Meble, ozdoby, elementy dekoracyjne, sącząca się z głośników muzyka stanowią o tym, kim jest ich właściciel i składają się na jego rzeczywisty obraz. Wyrażają myśli, pragnienia i styl życia lub być może skrywają jakąś tajemnicę.
Apokalipsa nie będzie śliczna ani romantyczna - kilka słów o jednym z najbardziej przygnębiających filmów ostatnich miesięcy. Szanowny Panie Mortensen. Piszę do Pana, aby Pana przeprosić. Jeszcze do niedawna wydawał mi się zupełnie przeciętnym i bezbarwnym aktorem, którego na szczyt niezasłużonej popularności wydźwignęły role legendarnych herosów, gracko wymachujących mieczem i bardzo rzadko korzystających z niespecjalnie obfitych zasobów własnej inteligencji. Proszę mi wybaczyć.
Przyzwoity film, nieprzyzwoity reżyser. Kilka dni temu - z racji tego, że na lekcjach języka polskiego przerabiam obecnie dział "II Wojna Światowa" - zostałam poproszona o obejrzenie fabularnego filmu z 2002 roku pt. "Pianista". Ponieważ oglądam dzieła filmowe dosyć rzadko (wolę krótkie video clipy i teledyski), po "zaliczeniu" niemal każdej produkcji pojawia się we mnie potrzeba napisania recenzji lub przynajmniej krótkiego komentarza. Pozwólcie więc, że podzielę się z Wami moimi wrażeniami po "oglądnięciu" filmowej biografii Władysława Szpilmana. Nie będę się rozpisywać na temat problematyki utworu i elementów świata przedstawionego, albowiem są one powszechnie znane.