To, że Carcass jest zespołem twórczym, poszukującym i chcącym się rozwijać, dobrze było słychać już na „Necroticism – Descanting The Insalubrious”, ale to „Heartwork” okazał się prawdziwym objawieniem i płytą, która odmieniła dotychczasowe oblicze zespołu. Ich death metal stał się niezwykle płynny i melodyjny, a utwory wręcz przebojowe. Taka stylistyka przysporzyła im rozgłos potęgowany dwoma teledyskami puszczanymi w MTV, a całe „Heartwork” stało się komercyjnym sukcesem, wzbudzającym emocje do dziś.
Od momentu swojego powstania Six Feet Under konsekwentnie zdobywał popularność i w momencie nagrywania swojej trzeciej płyty „Maximum Violence”, był już bardzo znany, choć zdania na temat jego twórczości były podzielone. Być może ze względu na rozwijającą się karierę tego zespołu opuścić go musiał Alan West, który nie mógł już pogodzić gry w nim z obowiązkami w Obituary. Na jego miejsce przyszedł Steve Swanson, który miał za sobą epizod w Massacre. Z nim w składzie nagrali płytę, która przebojem wdarła się w młodzieżowe upodobania, zyskując spory rozgłos i pełne hale na koncertach.
Po fantastycznym „Turn Loose The Swans” My Dying Bride kazali dwa lata czekać na swoje następne dzieło. Ciekawość - przynajmniej moja - na to jaka będzie kontynuacja tamtej wielkiej płyty i jaki będzie kierunek dalszych poczynań zespołu była olbrzymia. Czy można zaszokować jeszcze bardziej i stworzyć coś przynajmniej równie dobrego? Czy można jeszcze głębiej wyeksploatować stworzony przez siebie styl? Okazało się, że można.
Tuż przed „Turn Loose The Swans” My Dying Bride pokusił się o wydanie trzyutworowej EPki. Słuchając „The Thrash Of Naked Limbs” nie ma wątpliwości dlaczego tak się stało. Ten materiał pasuje bardziej do „As The Flowers Withers” i początkowego okresu działalności zespołu. Widocznie chcieli się nim podzielić jeszcze przed wkroczeniem w swoją nową epokę. Rzecz na pewno jest ciekawa i warta uwagi, choć ze względu na czas trwania, oczywiście pozostawia spory niedosyt.
Knock Out Productions zaprasza na jedyny w Polsce koncert genialnej artystki Jarboe. Ta zjawiskowa wokalistka wystąpi w Krakowie 1 marca 2015 roku. Koncert odbędzie się w klubie "Fabryka", a supportować ją będzie Helen Money. Jarboe, najpierw była ekskluzywną call girl i – jak opowiadała w jednym z wywiadów – za niemałe pieniądze poznała największe możliwe upokorzenia, jakie wiążą się z tą profesją. Udało jej się z nią zerwać i wejść w świat muzyki. Dziś jest żywą legendą sceny niezależnej. Nie wiadomo, ile ma lat. Pochodząca z Nowego Orleanu Jarboe La Salle Devereaux, jak naprawdę nazywa się artystka, swego wieku nie ujawnia. Nigdy nie chciała też mieć dzieci, bo uważa, że Ziemia jest przeludniona.
W sobotę na brak atrakcji nie mogłem narzekać. Żeby pójść na Carcass musiałem odpuścić mecz Legii ze Śląskiem, z czym pogodziłem się już dawno, a dodatkowo wypadło jeszcze ważne spotkanie siatkarzy z Iranem na mistrzostwach. Wybór był jednak przesądzony, ponieważ Carcass był jedną z tych, bardzo nielicznych, legend metalu, której nie miałem jeszcze okazji oglądać na żywo. Wydarzenie to było wyjątkowo istotne nie tylko dla mnie, o czym przekonałem się już na samym początku, kiedy stawiłem się pod klubem i zaskoczyła mnie długaaaśna kolejka.
Amerykańska, wywodząca się z nowojorskiego ruchu no wave formacja Swans ogłosiła kilka szczegółów dotyczących nowego, trzynastego studyjnego krążka grupy. Płyta będzie zatytułowana "To Be Kind" i ukaże się 13 maja 2014 roku nakładem należącej do założyciela i lidera grupy - Michaela Giry wytwórni Young God Records. Album został wyprodukowany przez Girę i nagrany w Sonic Ranch poza El Paso w Teksasie wspólnie z Johnem Congletonem. Praca w studio trwała od października do grudnia zeszłego roku. "To Be Kind" będzie dostępny w kilku wersjach: potrójny winyl, podwójne CD, 2 CD Deluxe Edition, które zawierać będzie również koncertowe DVD oraz w wersji cyfrowej i być może w wersji zapisanej na USB.
My Dying Bride był od początku bardzo produktywnym zespołem i nie kazał fanom długo czekać na swoje kolejne wydawnictwa. W czasie między dużymi albumami ukazywały się różne EPki, single i kompilacje. „I Am The Bloody Earth” wyszła w 1994 roku po ogromnym sukcesie jaki przyniosła zespołowi płyta „Turn Loose The Swans”. Są to raptem trzy kawałki, ale ich długość powoduje, że całość trwa ponad dwadzieścia sześć minut.
Raptem rok minął od „As The Flowers Withers”, a My Dying Bride rozwinął się niesamowicie. Mało tego, jeszcze w tym samym 1993 roku, przed „Turn Loose The Swans” wyszła EPka „The Thrash Of The Naked Limbs”, która też nie zapowiadała tak diametralnej różnicy w jakości nagrań. Klimat pozostał ten sam, ale zespół zaprezentował nowe brzmienie, jeszcze większą melancholię, no i nieporównywalnie lepszy wokal.
Dobre wieści dla fanów Swans. Michael Gira i jego ekipa kończą prace nad dwupłytowym wydawnictwem. Utwory powstały w składzie, z którym Gira ostatnio koncertuje. W studiu wśród gości pojawili się Karen O z Yeah Yeah Yeahs, a także Alan Sparrhawk oraz Mimi Parker znani z formacji Low. Premiera nowego albumu zatytułowanego "The Seer" planowana jest na lato tego roku. "To kompletna synteza wszystkiego, co robiłem do tej pory i co zrobiło Swans" - wyjaśnia lider. Wydawnictwo trafi do sprzedaży nakładem należącej do Giry wytwórni Young God.
Jessie Evans, gwiazda berlińskiego undergoundu, elektro - punk - popowa saksofonistka i wokalistka, wystąpi w klubie Łykend już 9 marca. Na scenie będzie jej towarzyszył perkusista Iggy’ego Popa i zespołu Swans – Toby Dammit. Polscy widzowie pamiętają Jessie Evans z występu grupy Vanishing. W ostatnich latach Jessie dała ponad 100 występów na całym świecie, otwierając koncerty m.in. Iggy and The Stooges w Paryżu i Gossip w Niemczech. Ceny biletów: 35 zł w przedsprzedaży oraz 45 zł w dniu koncertu.
Whalesong wydał swoją debiutancką płytę zatytułowaną Filth. Materiał ten zawiera 32 minuty industrialnego metalu w którym słychać echa muzyki takich zespołów jak Swans, Godflesh czy Dead World. Całość wydana jako limitowany do 333 kopii digipack. Whalesong pracuje obecnie nad swoją pełną płytą której premiera wstępnie przewidziana jest na koniec tego roku.
Okrzyknięty jednym z najlepszych post-metalowych albumów 2009 roku, „Alchera” – pierwszy album Heirs pozwolił zespołowi na zajęcie czołowego miejsca na australijskiej scenie instrumentalnej. Na albumie słychać było wpływy Godflesh, Slint i wczesne utwory Swans. Na trasę koncertową, która towarzyszyła premierze albumu składało się 69 koncertów w Europie i Japonii.
Wieczór przed koncertem w rozmowie z All Sounds Allowed dyrektor Firleja wspominał wcześniejsze występy The Young Gods w jego placówce, w tym dwa akustyczne, zagrane dzień po dniu. "Nie żebyśmy na tym zarobili" - powiedział, nie było to jednak z jego strony narzekanie. Dał jasno do zrozumienia, że zarówno on, jak i muzycy, i publiczność byli z wydarzenia zadowoleni. Od dawna wierzę w słuszność zależności: gdzie pieniądze nie grają roli, tam warto iść. A skoro w przypadku The Young Gods wielkiej nie odgrywają...
Swans to zespół niezwykle ceniony, inspirujący i... znany przez nielicznych. Sam usłyszałem o nim po raz pierwszy dopiero niedawno, przy okazji jego powrotu. Kilkanaście lat od rozpadu okazało się bowiem, że Łabędzie nie zaśpiewały jeszcze swej ostatniej pieśni, a dziobać zamierzają wciąż lepiej, niż kruki i wrony.
Efektywnie-efektowny koncert, jakże inny od tych, które dane było mi ostatnim czasem obserwować. Widowisko, na którym to dusza wypoczywa, a ciało chętnie męczy się od natłoku potężnych nut. A jeszcze nie tak dawno wydawało się, że Swans to rozdział zamknięty już na zawsze. Taka nieco przykurzona księga, o której wspominają artyści, powołujący się na nią jako na źródło inspiracji. Krótką chwilę można byłoby powybrzydzać, bo brudnych, brzydkich i nabrzmiałych nut było jak na moje uszy za mało, jednakże nikłość tych zarzutów rozbiła się już o pierwszy niepowtarzalny ton "łabędziego śpiewu".
Zespół kierowany przez Michaela Girę zagra w Polsce dwukrotnie: 9 grudnia we wrocławskim Firleju i dzień później w Warszawie w klubie Stodoła. Występy w Polsce będą elementem światowej trasy formacji, która rozpocznie się we wrześniu tego roku. Grupa Swans reaktywowała się na początku 2010 ku radości wielu oddanych fanów na całym świecie! Formacja Giry powstała w roku 1982 stając się jednym z pionierów ruchu no wave. Istniała do 1997 roku, kiedy to rozpad związku Giry i wokalistki Jarboe, drugiej podpory Swans, doprowadził także do zawieszenia działalności zespołu. Swans wywodzą się z tych samych kręgów nowojorskiej awangardy, której filarami są Sonic Youth czy Lydia Lunch.
James Blackshaw to urodzony w 1981 roku w Londynie wizjoner gitary dwunastostrunowej.
Jego kompozycje inspirowane są według dziennikarzy minimalizmem Steve'a
Reicha, a także dokonaniami Berta Janscha czy Johna Faheya. AI to właśnie James wystąpi w roli supportu przed koncertami Swans w Polsce (9 grudnia we wrocławskim Firleju oraz dzień później 10 grudnia w warszawskiej Stodole). Przypomnijmy że koncerty Swans promować będą nowy album formacji. „My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky” jest pierwszym studyjnym albumem wydanym po 14letniej przerwie w działalności grupy.
Za miesiąc na dwa koncerty przyjeżdża do Polski kultowa formacja Swans. Grupa zagra dwa koncerty, we wrocławskim Firleju, 9 grudnia oraz dzień później 10 grudnia w stołecznej Stodole. Bilety na występ prekursorów new wave, kierowany przez Michaela można nabywać w
cenie 85 złotych w przedsprzedaży a 99 złotych w dniu koncertu. Występy w
Polsce będą elementem światowej trasy formacji, która rozpocznie się we
wrześniu tego roku. Grupa rozpadła się w roku 1997 gdy Gira i Jarobe poświęcili się solowym projektom. Reaktywację, ku radości wielu fanów, Swans przeżyło w styczniu 2010, obecnie zaś grupa pracuje nad materiałem na nową płytę. Organizatorem koncertu jest agencja Go Ahead,
DarkPlanet.pl patronuje koncertom.
A Storm of Light, zespół założony przez Josha Grahama, znanego ze współpracy z grupą Neurosis, wystąpi 16 października we Wrocławiu w klubie Firlej oraz dzień później w warszawskim Powiększeniu. Koncerty będą promowały najnowszy krążek grupy „Forgive Us Our Trespasses”, wydany 2009 roku w barwach Neurot Recordings. Szczegóły na temat biletów będą znane niebawem.
Kultowa formacja Swans przyjedzie na dwa koncerty do naszego kraju. Zespół kierowany przez Michaela Girę zagra w Polsce 9
grudnia we wrocławskim Firleju i dzień później w Warszawie w klubie Stodoła. Bilety na występ pionierów ruchu no wave można już nabywać w cenie 85 złotych w przedsprzedaży a 99 złotych w dniu koncertu. Występy w Polsce będą elementem światowej trasy formacji, która rozpocznie się we wrześniu tego roku. Organizatorem koncertu jest agencja Go Ahead, DarkPlanet.pl patronuje koncertom.
Licząca aż 50 występów trasa koncertowa pod nazwą Confirmed Shows 2010 to nie jedyne na co w tym roku stać reaktywowany w styczniu legendarny projekt Michaela Giry - Swans. Jak donoszą światowe media już 21 września ukaże się pierwszy od 14 lat album studyjny grupy - "My Father Will Guide Me A Rope Up To The Sky", który ukaże się pod szyldem wytwórni lidera zespołu - Young God Records. Aktualny skład grupy prócz Giry to także gitarzysta Norman Westberg pamiętający jeszcze czasy sesji nagraniowej pierwszego albumu "Filth" z 1983 roku, Christoph Hahn, Phil Puleo oraz zupełnie nowi muzycy składu - Chris Pravdica (Flux Information Sciences/Services) oraz Thor Harris (Shearwater). Na materiale pojawi się też kilku gości.
Nie wiem czy ktoś się spodziewał takiego obrotu sprawy. Po genialnym "Necroticism" i wszechgenialnym "Heartwork" z zespołem pożegnał się Michael Amott. Carcass z podwórkowej kapeli grindcorowej w zaledwie kilka lat przeobraził sie w maszynę tworzącą kapitalne riffy, świetne aranżacje i co najważniejsze - przemyslaną muzykę. Nawet bardzo kontrowersyjny "Heartwork", który poniekąd odchodził trochę od grindu chyba nie do końca dawał podejrzenia, że Carcass może jeszcze mocniej odejść od grindu i death metalu.
Nakładem The End Records ukazał się wielce wyczekiwany ambientowy split w wykonaniu Jarboe (ex-Swans) i Justina K. Broadricka (Jesu, Godflesh, ex-Napalm Death). J2 - skrót od Dżula, czyli jednostki SI w której mierzymy energię elektryczną, mechaniczną oraz cieplną zapowiada bardzo energetyczną współpracę.
Po sporym szoku jaki przyniosła płyta “The Angel And The Dark River” krytyka i fani uświadomili sobie, że doom metal może mieć wiele wcieleń. Mało kto raczej się spodziewał, że kolejna płyta ekipy Steinhorpe’a będzie ukłonem w stronę przeszłości.