Zmienił się bardzo Hefeystos od swojego pierwszego albumu „Hefeystos”. Skład się skurczył i częściowo zmienił, a muzyka wyzwoliła się z mrocznych odcieni i przedzierzgnęła w bardziej awangardowo-rock/metalową. Widać to dobrze już po dziwnej okładce i niestandardowym tytule ich następnej płyty „Psycho Cafe”.
"Pustostan" to nowa polska produkcja w klimacie post-apokaliptycznej. Zdjęcia do filmu były realizowane w autentycznych urbexach, między innymi w opuszczonym miasteczku Kłomino zlokalizowanym w województwie zachodniopomorskim. Film nie opowiada tylko o opuszczonych budynkach czy krajobrazie apokaliptycznym, który de facto jest mocną stroną dzieła, szczególnie pasaże statycznych kadrów obrazujących katastrofę.
Po debiutanckim albumie „Mystic Places Of Down”, Septicflesh opuścił jeden z jego założycieli Christos Antoniou. Następną produkcję „Esoptron”, Sotiris i Spiros nagrali więc sami, wciąż korzystając z pomocy automatu perkusyjnego, któremu nadali imię Kostas. Wszelkiego rodzaju programingu i keyboardingu jest tu jednak znacznie więcej, bo na swojej drugiej płycie, zespół postanowił mocno poeksperymentować i wzbogacić swój death metal o symfoniczne i orkiestralne aranżacje.
Już w najbliższą niedzielę, 9 grudnia w krakowskim klubie Kwadrat odbędzie się dwudziesta, okrągła edycja imprezy pod szyldem Covenant. Organizatorzy ujawniają najnowsze informacje na temat szczegółów tego muzycznego maratonu i przygotowywanych pieczołowicie atrakcji. Jak już wiadomo, w trakcie festiwalu wystąpi aż 13 zespołów, prezentujących głównie scenę heavy i thrash metalową. Niestety, z udziału w koncercie musiał zrezygnować śląskiThe No-Mads, a w ich miejsce na scenie pojawi się krakowska Serpentia.
Legendy polskiego heavy metalu powracają! Już pod koniec października rusza trasa koncertowa, w której udział wezmą zasłużone zespoły na polskiej scenie heavymetalowej, mowa tutaj o takich kapelach jak Kreon, który będzie promował swoje ostatnie studyjne wydawnictwo zatytułowane "Adamowe Plemię" oraz dodatkowo Hammer, który obecnie przebywa w studio, aby po dziewięcioletniej przerwie i w odświeżonym składzie wydać następce "SCHH - 1" zatytułowanego "Mind Crushing Hammer". Na płycie tej znajdzie się wielu gości, a wśród nich m.in. Titus, Krzysztof Pistelok, bracia Cugowscy, Wojciech Hoffman czy Roman Kostrzewski.
"Epic" to wirtualna gra RPG na planecie Nowa Ziemia. W rzeczywistości jest czymś więcej niż gra - jest systemem, w którym rozgrywka używana jest do rozwiązywania konfliktów i zastępuje przemoc. Przemoc jest całkowicie nielegalna i traktowana z najwyższą surowością. Epic jest sposobem kontroli nad obywatelami, skuteczniejszym niż armia policjantów. "Epic" jest skonstruowany w sposób bardzo podobny do wielu gier MMORPG, jak "World of Warcraft" czy "Age of Conan", ale jest znacznie bardziej popularny niż jego odpowiedniki.
Czy ktoś pamięta jeszcze Destroyers? Ten powstały w 1985 roku w Bytomiu zespół jest jednym z prekursorów polskiego metalu. W 1987 wydali split „Metal Invasion” z grupami Dragon, Stos i Wilczy Pająk. W tym samym roku zagrali na drugiej edycji Metalmanii przed takimi zespołami jak Overkill, Running Wild i Halloween. W 1989 ukazał się ich debiutancki album „Noc Królowej Żądzy”. Z dodatkowych ciekawostek szczególnie polecam odszukać w internecie jakieś zdjęcie zespołu :)
26 września nakładem Metal Mind Productions ukaże się drugi krążek zespołu o intrygującej nazwie Andareda. Grupa, znana wcześniej jako Blockheads, została powołana do życia 15 lat temu przez Piotra Skałkę. W tym czasie przez zespół przewinęło się wielu muzyków. Tak samo zmieniała się grana przez nich muzyka. W 2003 roku zespół samodzielnie wydał album "Zmierzam". Obecnie Andareda wraca z krążkiem zatytułowanym "W Pobliżu Rzeczywistości".
Swoisty fenomen debiutanckiej płyty Necros Christos, w kręgach miłośników undergroundowego death metalu był w pełni doceniony. Mroczny, by nie powiedzieć nawiedzony death metal wyraźnie inspirowany dokonaniami starego Samael i Celtic Frost w połączeniu z mnóstwem instrumentalnych przerywników nadających "Triune Impurity Rites" rytualnego klimatu na pewno był jakimś novum na współczesnej scenie muzycznej. Obrana formuła była jednak na tyle wąska i hermetyczna, że pomimo 4 lat oczekiwań ciężko było się spodziewać po "Doom Of The Occult" znaczącej progresji.
Znana jest już data premiery drugiego albumu niemieckich okultystów z Necros Christos. Długo zapowiadany "Doom Of The Occult" ukaże się 11 marca za pośrednictwem kolaboracji Sepulchral Voice Records oraz Van Records. Z amerykańskie wydanie płyty odpowiedzialny będzie label The Ajna Offensive. Debiutancki album grupy zatytułowany "Triune Impurity Rites" ukazał się w 2007 roku i w kręgach undergroundowych uchodzi za absolutne arcydzieło w dziedzinie death/doom metalu.
Złe wieści dla fanów klasycznego polskiego Heavy metalu. Złe dlatego, że odszedł od nas basista kultowego, choć niezbyt znanego młodszym słuchaczom ciężkiego metalu zespołu Stos - Janusz Sołoma. Muzyk zmarł w trakcie koncertu w Mysłowicach 8 maja w wyniku zawału serca. Miał 48 lat. Sołoma udzielał się również w zespołach Animate i Crystal Viper, by w 2000 r. dołączyć do reaktywowanego zespołu Stos.
Niemiecki Necros Christos i ich debiutancki album "Triune Impurity Rites"... kto śledzi deathmetalową scenę na bieżąco ten zapewne wie, że omawiany tutaj album niemal z miejsca został okrzyknięty jednym z najważniejszych albumów dekady w tym gatunku. I bardzo słusznie - bo to co zostało zaprezentowane na "Triune Impurity Rites" jest unikalne, specyficzne i urzekające - zdecydowanie łąmiące wszelkie panujące konwencje. Przedtem grupa zarejestrowała szereg demówek i splitów, dzięki którym zawładnęła całym deathmetalowym undergrondem. Pierwszy pełnowymiarowy album Necros Christos opatrzony
alternatywnym tytułem "The Grand 9 Cultmysteries Of The Templum
Necromantorum" to jednak kolejny dowód na to, że muzyczna szczerość jest najcenniejsza.
W dniach 01.10-04.11.2009 w Poema Cafe (ul. Wodna 12, Poznań) można obejrzeć wystawę fotografii Mirrormana, niezależnego polskiego muzyka i fotografa. Prezentowana "Lustrzana Rzeczywistość" to wycinek będący częścią większego cyklu, który Mirrorman tworzył przez ostatnie 6 lat.
Kawałki ciał walające się po gruzach,
Przyprawione barwą maku płatków.
Honor uduszony rękami chciwości,
Zatopiony wraz z bohaterami.
Noc już panowała na nieboskłonie od
paru godzin. W komnacie panowała swoista gra świateł. Z jednej
strony przez wysokie okna o ostrołukowym sklepieniu wpadał blask
księżyca w pełni, z drugiej wesoło tańczący w kominku i na
świecach płomienie ognia. Pomieszczenie było duże. Z jednej
strony okna, z których widok znikał w bezkresnej oddali
horyzontu zlewającego się z ciemnym granatem nieba nakrapianego
gwiazdami. Na lewo od ściany z oknami znajdowały się wielkie
dębowe, dwuskrzydłowe drzwi bogato zdobione smokami i wężami,
obok drzwi mieściła się biblioteczka pełna ksiąg. Nad
biblioteczką wisiały groźnie dwie halabardy i tarcza ze smokiem
oplatającym krzyż. Była to pamiątka po poprzednich pokoleniach i
herb tego domu. Na ścianie naprzeciw okien mieściły się
zawieszone posępnie miecze, pistolety, topory, a u podnóża
ściany płonął kominek, pod którym leżała skóra
niedźwiedzia. Na przeciwległym końcu komnaty od drzwi stało
monstrualnych rozmiarów łoże z czerwoną pościelą zdobioną
złotymi nićmi i baldachimem. Na środku komnaty stał stół
z trzema świecznikami, stosem ksiąg i srebrnym, bogato zdobionym w
motywy smoków kielichem napełnionym do połowy winem. Pan na
zamku- hrabia Bartolomius był człowiekiem wysokim i szczupłym.
Jego czarne czarne odzienie kontrastowało z białymi rękawami i
kołnierzem koszuli. Jego długie, brązowe włosy spływały na
czarną, podbitą od spodu czerwienią spiętą srebrną broszą w
kształcie liścia dębu. Piwnymi oczami wertował grubą, oprawioną
w skórę księgę. Co pewien czas popijał wino. Nagle cichą
melodię ognia w kominku zakłóciło rytmiczne pukanie do
drzwi.
-Kto tam ? - zapytał hrabia. Uchyliły
się drzwi, a zza nich wyłonił się służący.
-Panie, jakaś kobieta z sygnetem z
Pańskim herbem chce się z Tobą widzieć- odpowiedział lokaj
-Wpuśćcie- dał przyzwolenie
Bartolomius.
W tych niespokojnych czasach trzeba
było uważać na wszystkich, zwłaszcza, że mieszkańcy pobliskiej
wioski nie pałali sympatią do hrabiego, zwłaszcza, że ten
odwrócił się od Kościoła. Zamek miał zamkniętą bramę,
a strzegła go zawsze drużyna przyboczna hrabiego. Po chwili weszła
do komnaty kobieca postać przystrojona w ciemnozieloną suknię i
ciemnozieloną opończę ze złotym gryfem. Twarz jej zasłaniał
kaptur, ale widząc hrabiego opuściła nakrycie głowy i ukazała
swoje długie jasne jak słoma włosy i brązowe oczy.
-Witaj Lorelay – przywitał się
Bartolomius całując przybyłą kobietę.
-Witam Cię Bartoloius'ie –
odpowiedziała kobieta.
-Cóż Cię sprowadza o tej porze
? - zapytał się.
-Mam złe wieści z dworu – odparła
Lorelei będąca kochanką hrabiego i jego szpiegiem na dworze
królewskim - Kardynał Carius chce Ci wytoczyć proces o
herezję. Uciekaj, puki możesz. Jutro chce z oddziałem gwardii
kardynalskiej siłą Ciebie pojmać.
-Nigdy mu się nie poddam ! - wycedził
przez zęby Bartolomius
-Uciekaj Skarbie! - krzyknęła dama –
Czeka straszna śmierć na stosie lub podczas tortur. Nie masz szans
z oddziałem kardynała.
-Najwyżej- odpowiedział – nie ugnę
się.
-W takim razie tak będzie lepiej dla
Ciebie najukochańszy – mówiąc to Lorelei wyciągnęła zza
pasa sztylet i pchnęła Bartolomiusa prosto w serce, bo zabiło go
natychmiast. Pocałowała go i powiedziała – przynajmniej nie
cierpiałeś.
Po tym wyszła karząc służbie, żeby
nie przeszkadzała panu. Mieli dopiero rano odkryć, że ich władca
nie żyje. Opuściła zamek. Lecz inkwizycja nie spała i mrok nocy
nie zasłaniał czujnych oczu agentów kardynała. Następnego
dnia, kiedy okolicę obiegła wiadomość o śmierci hrabiego,
pojmano Lorelei pod zarzutem zabójstwa i konszachtów z
heretykiem. Dzięki wstawiennictwu króla i swojemu pochodzeniu
pokazano jej proces jednej z wieśniaczek i dano wybór: albo
odrazu się przyznaje do herezji, zostanie ścięta i potem spalona,
albo nie przyzna się i zostanie przesłuchana bez możliwości
stracenia przed spaleniem. Nie przyznała się. Przez trzy dni
biskup, kat i sędziowie starali się wydobyć z niej zeznania. Od
prostych szczypiec po najwymyślniejsze twory myśli inkwizycyjnej
nic nie dawały. Trzeciego dnia nie wytrzymała. Przyznała się.
Miała pójść na stos następnego dnia.
Wstał ranek, na rynku miejskim ułożono
stos ze szczap drewna, straż kardynalska ochraniała misterną
konstrukcję. Poza Lorelei miała zostać spalona jeszcze jedna
kobieta. Od samego rana było tam pełno ludzi. Kiedy słońce
przesunęło się jeszcze trochę w swej codziennej wędrówce
po nieboskłonie, na targ wyjechał wóz ze skazanymi. Były to
Lorelei i wieśniaczka posądzona o czary. Przywiązano ich do pala
na środku stosu, a biskup pytał się, czy wyrzekają się diabła.
Wszyscy się wyrzekli, na co kapłan puścił ich dusze w pokoju.
Następnie kat podpalił stos. Delikatne języki ognia gwałtownie
stawały się coraz silniejsze. Zaczęły trawić skatowane podczas
procesu ciała heretyczek. Ich wędrówki życia dobiegały
końca, ale był to koniec straszliwy i długi. Po paru dniach nikt
już nie pamiętał już o Lorelei, świat toczył się dalej, a
Kościół szukał dalej czarownic i heretyków...