Trzecia płyta Sepultury ukazała się w 1989 roku. Jest to album dojrzalszy i bardziej spójny od poprzedniego, lecz choć kawałki są długie i dopracowane, to ich brzmienie zostawia jeszcze niedosyt. Mimo to stał się kamieniem milowym w rozwoju zespołu i wprowadził go do czołówki światowego thrash metalu.
Po debiutanckim „Morbid Visions” w Sepulturze nastąpiła jedna, ale za to bardzo istotna zmiana. W miejsce Jairo T. stanowisko gitarzysty objął Andreas Kisser. Jak bardzo odmieniło to oblicze zespołu można się przekonać puszczając sobie kolejno dwie pierwsze płyty, choć pewnie zmiana w składzie nie jest jedynym powodem rozwoju muzycznego. Dotychczasowi członkowie grupy tez nabrali doświadczenia i po zaledwie roku stworzyli album dojrzalszy i lepszy pod każdym względem.
"Morbid Visions" musiał się bardzo spodobać władzom Cogumelo, albo okazać się dużym sukcesem, skoro zaledwie rok potem ukazał się kolejny krążek Sepultury. Jaki był poziom debiutu taki był, ale tym razem powodów do podśmiewywania się być nie powinno. W miejsce Jairo T. zespół pozyskał Andreasa Kissera i na "Schizophrenia" mamy już do czynienia z prawdziwym, nieźle brzmiącym zespołem deathmetalowym.