Athena to włoski zespół power metalowy, na którego pokładzie znajdował się Fabio Lione z ówczesnego Rhapsody. I choć był w nim od początku, to ze względu na przerwę, druga płyta „A New Religion?” jest pierwszą na jakiej zaśpiewał. Wydany w tym samym roku co „Symphony Of The Enchanted Lands” album, nigdy aż takiej kariery w świecie nie zrobił, nie znaczy to jednak, że nie jest warty uwagi.
Dużą popularność zyskała Sonata Arctica albumem „Ecliptica”, a w dodatku dostała szansę go wypromować na trasie z Rhapsody i Stratovarius. „Silence” była więc już płytą oczekiwaną i wzbudzającą emocje. Szczególnie te delikatniejsze, bowiem Sonata Arctica stała się tu mistrzami ballad i miłosnych opowieści.
Power metalowa grupa Rhapsody wystąpi 6 marca w warszawskim klubie Proxima. Będzie to jedyny polski koncert na pożegnalnej trasie koncertowej włoskiego zespołu. "20th Anniversary Farewell Tour" będzie pożegnalną trasą zespołu. W roli supportów: Beast In Black oraz Scarlet Aura. Luca Turilli: "Wspaniale będzie uczcić 20-lecie tego albumu. To również dobry powód, aby po latach się spotkać po raz ostatni. Nie przegapcie tego, bo kolejnej okazji już nie będzie". Zostaliście ostrzeżeni.
„Rain Of A Thousand Flames” było wydawnictwem będącym z boku sagi o szmaragdowym mieczu i dopiero “Power Of The Dragonflame” jest kontynuacją „Dawn Of Victory” i wielkim zakończeniem opowieści o Zaczarowanej Krainie. To właśnie teraz miały nadejść decydujące bitwy i rozstrzygnąć się losy świata. Ale nie bójcie się. Okupione to zostało wieloma ofiarami, ale Algalord został uratowany. Można więc spokojnie skupić się na muzyce.
Już samo logo i nazwa Lux Perpetua oraz okładka i tytuł ich płyty „The Curse Of The Iron King”, nie pozostawiają wątpliwości czego możemy się dalej spodziewać. I rzeczywiście, klawiszowe intro w stylu Rhapsody Of Fire, wchodzące, tego samego typu, gitary i wreszcie atak zwiastujący płynne przejście w pierwszy numer, otwierają tę wojenną sagę. Przed nami pięćdziesiąt cztery minuty przeklasycznego power metalu.
„Chaos, fire and blood… rivers of blood!” Tak było dawno, dawno temu, kiedy piekielne armie zaatakowały Algalord. Na szczęście zostały odparte i na długi czas zapanował pokój, ale teraz niebezpieczeństwo powraca. Wróg potężny jak nigdy przekroczył już góry i zmierza, aby podbić ukochane krainy. Tylko sprzymierzenie wszystkich sił dobra może uchronić świat przed zgubą. Przepowiednia mówi, że na ich czele musi stanąć „warrior of ice”, który zdobędzie „three keys of wisdom”, przejdzie przez „ivory gate”, pokona „ancestral guardian” i zdobędzie „holy emerald sword”, aby rozpocząć „epic crusade for salvation of enchanted lands…”
„Symphony Of Enchanted Lands" była płytą, w której się zakochałem i po której nabrałem wielkiej sympatii do Rhapsody. Nie dziwne więc, że z niecierpliwością czekałem na trzecią część sagi o szmaragdowym mieczu i nowe wieści z Zaczarowanej Krainy. Mimo to „Dawn Of Victory” przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ta płyta mnie rozwaliła, omotała i rozbiła. Słuchałem jej non stop jarając się każdą jej sekundą. Szczególnie lubiłem ją brać na rower, bo czułem się jak bym latał (oczywiście na smoku). Dziś kiedy jej słucham, tamte odczucia powracają, a ona wciąż jest tak samo zajebista.
Ileż to trzeba mieć pomysłów, żeby między tak genialnymi płytami jak „Symphony Of The Enchanted Lands” i „Dawn Of Victory”, swojej macierzystej formacji Rhapsody, nagrać jeszcze album solowy. Tym bardziej, że stylistycznie niczym to się od Rhapsody nie różni. Widocznie jednak Luca Turilli miał w głowie kolejne sagi i wielkie historie, na które jednego zespołu po prostu nie wystarczyło. Dlatego zwrócił się w stronę Niemiec i muzyków starego heavymetalowego Heavens Gate, którzy obstawili bas i perkusję. Ponadto zespół stworzyli Miro na klawiszach i Olaf Hayer śpiew. Tak rozpoczęła się kolejna epicka przygoda w krainie magii, smoków i elfów.
Początek 2016 roku zapowiada się interesująco, a to wszystko za sprawą dwóch koncertów Luca Turilli's Rhapsody. W ramach trasy „Prometheus Cinematic Tour 2016” zespół wystąpi 23 stycznia we wrocławskim klubie Alibi i 24 stycznia w warszawskim klubie Proxima. Dla polskich fanów będzie to możliwość posłuchania na żywo najnowszego albumu „Prometheus, Symphonia Ignis Divinus”, którego premiera miała miejsce 19 czerwca. Luca Turilli Rhapsody stanowi obecnie jeden z ważniejszych zespołów, wykonujących symfoniczny power metal na świecie.
Lia Fail to, znajdujący się w Irlandii, wielki kamień koronacyjny, któremu lokalne mity przypisują różne magiczne zdolności. Stał się też źródłem inspiracji dla wielu artystów, którzy nazwali w ten sposób swoje zespoły, nie tylko muzyczne, ale i na przykład pieśni i tańca. Jest też polska grupa o tej nazwie, ale ja dziś o włoskim Lia Fail, który pochodzi z Bolonii i wykonuje neofolk.
W maju, nakładem SG Records, ukazała się trzecia płyta włoskiej Ibridomy. Specyficzny power metal tego zespołu charakteryzuje się oryginalnym, przesłodzonym wokalem, choć sama muzyka często bywa ostra i heavymetalowa. Do tego wystąpili tu znani goście czyli Fabio Lione z Rhapsody Of Fire i Ralf Scheepers z Primal Fear. Z ciekawością więc zabrałem się do słuchania „Goodbye Nation”.
Christopher Lee, aktor znany z ról m.in Draculi wytwórni Hammer, Francisco Scaramangi z "Człowieka ze złotym pistoletem" czy Sarumana z trylogii "Władca Pierścieni", po raz drugi postanowił zmierzyć się z rolą wokalisty metalowego. W dniu jego 91. urodzin zostanie wydany album "Charlemagne: The Omens Of Death".
Włoski zespół 4th Dimension powstał już w 2005 roku. Tak więc proces kreowania ich debiutanckiego albumu był długi, biorąc pod uwagę, że ukazał się on w marcu 2011. Myślę jednak, że ten czas nie poszedł na marne bo zaprezentowali płytę dojrzałą i podążającą w ściśle określonym kierunku. „The White Path To Rebirth” to klasyczne wydawnictwo power metalowe, zawierające wszelkie cechy charakterystyczne gatunku, czerpiące z dokonań poprzedników i eksponujące plusy i minusy jej muzyki.
Oj długo kazało czekać Rhapsody na swój koncert warszawskim fanom. Tak długo, że ja na przykład, nie mogłem się doczekać i w zeszłym roku wybrałem się zobaczyć ich występ w Katowicach. Myślę jednak, że większość zebranych w czwartkowy wieczór, w Progresji osób widziało ich po raz pierwszy. A fani byli nie tylko z Warszawy. Ludzie przyjechali z różnych miejsc by zobaczyć czołową potęgę symfonicznego power metalu. I choć Progresja nie pękała w szwach, to myślę, że każdy kto był nie może czuć się zawiedziony. Ale po kolei.
Dwa koncerty gwiazdy symfonicznego power metalu, Rhapsody Of Fire będzie można zobaczyć już za dwa tygodnie w naszym kraju. 18 i 19 kwietnia wystąpią także dwa inne włoskie zespoły - Elvenking oraz Ibridoma. Koncert w Warszawie odbędzie się pod szyldem kolejnej edycji „Jagórfest”. Rhapsody of Fire będzie promować swój znakomity ostatni studyjny album - "From Chaos to Eternity". A oto jak trasę zapowiada sam zespół:
Giganci power metalu - włoska grupa Rhapsody of Fire przyjedzie w kwietniu do Polski na dwa koncerty. Po niezwykle udanym występie w lutym 2011 w katowickim Mega Clubie Włosi tym razem zagrają dwa koncerty promując swój ostatni studyjny album „From Chaos to Eternity”. Album ten zyskał miano najlepszej płyty w karierze zespołu. Wydarzenia odbędą się 18 kwietnia w krakowskim klubie Kwadrat oraz dzień później w warszawskiej Progresji. Jako supporty zobaczymy folk power metalowy Elevenking oraz Ibridoma.
Kto chce może się śmiać ale ja tam zawsze lubiłem Rhapsody. W przeciwieństwie do wielu płyt z gatunku power metal nie mamy tu do czynienia z dwoma fajnymi kawałkami i wypełnieniem w postaci słodkich smętów i spedalonych balladek, tylko płyta jest dobra w całości. "Symphony of Enchanted Lands" stanowi zwartą całość, a w ogóle jest drugą częścią trylogii o szmaragdowym mieczu. I właśnie ten miecz jest głównym tematem płyty, o czym możemy się przekonać ze wstępu stanowiącego drugą część kroniki Algalorda. Dowiadujemy się z niej, że zaczarowany świat jest w wielkim niebezpieczeństwie i tylko odnalezienie szmaragdowego miecza może odwrócić losy wojny z panem chaosu i uratować wszystkich dobrych i miłujących pokój ludzi. Odnalezienia miecza podejmuje się niejaki wojownik z Loregardu, syn świętego lodu. Aby to zrobić musi odnaleźć trzy klucze mądrości, które pozwolą mu otworzyć wrota z kości słoniowej, za którymi należy szukać miecza. W tym celu przemierza on szmat drogi i pokonuje wielkie niebezpieczeństwa. Między innymi odczarowuje smoka, który odtąd staje się jego przyjacielem i właśnie tą nieujarzmioną dwójkę możemy oglądać na okładce. I gdy już wszystkie klucze są odnalezione następuje właściwy początek płyty.
Za miesiąc w katowickim Mega Clubie odbędzie się jedyny koncert prekursorów symfonicznego metalu - Rhapsody of Fire. 21 lutego 2011 włosi odwiedzą Polskę po raz pierwszy w karierze, będą promować swoje najnowsze wydawnictwo „The Frozen Tears Of Angels”. W roli supportów towarzyszyć im będą krajanie z formacji Vexillum oraz Austriacy z zespołu Visions of Atlantis. Bilety na ten wyjątkowy koncert można wciąż nabywać w cenie 100 złotych w punktach sieci Ticketpro. Organizatorem
koncertu jest Agencja IDO, DarkPlanet.pl patronuje wydarzeniu.
Znamy już zespoły supportujące jedyny koncert twórców symfonicznego power metalu Rhapsody Of Fire. 21 lutego w katowickim Mega Klubie, na jedynym koncercie w Polsce będziecie mogli zobaczyć i usłyszeć Austriaków z Visions of Atlantis oraz Włochów z Vexillum. Rhapsody of Fire przyjedzie do nas w ramach promocji ostatniej pełnej studyjnej płyty „The Frozen Tears Of Angels” oraz wydanego nakładem Nuclear Blast/Warner mini-albumu „The Cold Embrace Of Fear”. Przypominamy, że bilety na tan niezwykły koncert są już do nabycia w cenie 90 zł w punktach sieci TicketPro (cena promocyjna obowiązuje do końca roku). Od 1 stycznia 2011 cena wejściówek wzrośnie do 100 zł. Organizatorem koncertu jest Agencja IDO. DarkPlanet.pl objęło koncert patronatem medialnym.
Pod koniec lutego na pierwszy a zarazem jedyny koncert w Polsce pojawi
się grupa Rhapsody of Fire. Prekursorzy symfonicznego metalu, największa
gwiazda tego gatunku zagra koncert w katowickim Mega Clubie 21 lutego
2011 roku. Zespół odwiedzi nasz kraj w ramach promocji ostatniej pełnej studyjnej płyty „The Frozen Tears Of Angels” oraz wydanego dokładnie w ubiegłym tygodniu nakładem Nuclear Blast/Warner mini-albumu „The Cold Embrace Of Fear”. Bilety na ten wyjątkowy koncert można nabywać do końca roku po promocyjnej cenie 90 złotych, od stycznia 2011 roku ich cena wzrośnie do 100 złotych w punktach sieci Ticketpro. Organizatorem koncertu jest Agencja IDO, DarkPlanet.pl patronuje wydarzeniu.
Dwa pierwsze albumy Rhapsody nie pozostawiały złudzeń, że mamy do czynienia z zespołem wyróżniającym się na scenie powermetalowej. W związku z faktem, że dość szybko ten gatunek się wyeksploatował nie pozostało więc nic innego jak liczyć na elitę. Trzeci część sagi "Emerald Sword" została opatrzona tytułem "Dawn Of Victory", ale jak się to miało okazać - zamiast narodzin zwicieśtwa było to raczej początek upadku.
Po owacyjnie przyjętym "Legendary Tales" włoskie Rhapsody powróciło z kolejną częścią sagi. Album "Symphony Of Enchanted Lands" został jednak poprzedzony singlem "Emerald Sword" wydanym jeszcze w tym samam roku co regularny album. Oczekiwania - jak zawsze w przypadku "świeżych" zespołów były spore, ale Rhapsody nie zawiodło.
Za sprawą Hammerfall, jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać inne zespoły pragnące propagować podniosłe, nadęte, powermetalowe pieśni o rycerzach, zaczarowanych lasach, magii i innych niestworzonych rzeczach. Zważywszy na fakt, że takie formacje jak Helloween czy Running Wild przeżywały wtedy kryzys twórczy, to wydawnictwa nowo powstałych zespołów mogły być powiewem świeżości. Na tle setek podobnych do siebie zespołów właśnie Rhapsody potrafiło stworzyć muzykę, która by się wyróżniała.
Emile Autumn, artystka o bliżej niezdefiniowanej twórczości uciekającej wszelkiemu nazewnictwu powraca nowym, zaskakującym wydawnictwem. 22 sierpnia ukaże się 8-trackowa EPka na której Amerykanka postanowiła zmierzyć się z dwoma ponadczasowymi hitami - "Girls Just Wanna Have Fun" pierwotnie wykonananym przez Cyndi Lauper w 1983 roku oraz z przebojem grupy Queen "Bohemian Rhapsody" pochodzącym z wydanej w 1975 roku płyty "A Night At The Opera".