Ciężko nadążyć za kolejnymi składami Malevolent Creation, a mimo to zespół zawsze stał twardo na nogach i nie miał jakiś większych przestojów. Nie inaczej było po „Eternal”. W następnym roku została wydana składanka z remiksami, nagraniami demo i coverem Slayer „Joe Black”, a jeszcze rok później piąta płyta „In Cold Blood”. Na stanowisku pozostał Jason Blachowicz na basie i wokalu oraz oczywiście Phil Fasciana na gitarze, więc o żadnych zmianach stylistycznych nie mogło być mowy.
Hollenthon nie okazał się jednorazowym wybrykiem Martina Schirenca i po znakomitym debiucie, pokusił się o drugą, jeżeli nie lepszą, to przynajmniej tak samo dobrą, płytę „With Vilest Of Worms Do Dwell”. Ich death metal jeszcze bardziej rozkwita na niej barokowym pejzażem, a swój drobny wkład w postaci „drunken solo” ma w niej „Crazy Rob Barett” ówcześnie z Malevolent Creation, choć, o które solo chodzi tego okładka już nie wspomina.
Po albumie „Blood Oath” Mike Smith po raz drugi odszedł z Suffocation, a także po raz drugi jego szeregi zasilił Dave Curloss z takich zespołów jak Malevolent Creation i HatePlow. Jego poprzedni pobyt, w latach dziewięćdziesiątych, nie zaowocował płytą i zakończył się rozpadem grupy. Tym razem stało się inaczej i kolejne dzieło, „Pinnacle Of Bedlam”, ukazało się już z nowym perkusistą.
Divine Empire powstał z inicjatywy muzyków Malevolent Creation, a jego skład prawie pokrywa się z tym jaki nagrał „In Cold Blood”. Brakuje tylko, pozostawionego samemu sobie, Phila Fasciany. Tutaj głównodowodzącym jest Jason Blachowicz, który, odchodząc z Malevolent Creation, niejako porwał nowe nabytki ze sobą, gdyż zarówno J.P. Soars jak i Derek Roddy na żadnej innej płycie tego zespołu już nie zagrali. Jeszcze w tym samym 1997 roku panowie zdołali wydać za to debiutancki album „Redemption” swojej nowej kapeli.
„Eternal" jest czwartą płytą Malevolent Creation i pierwszą, na której nie wystąpił Brett Hoffmann. Zespół nie zdecydował się jednak na zatrudnienie nowego wokalisty, a jego obowiązki wziął na siebie basista Jason Blachowicz. Na „Eternal” zadebiutował za to perkusista Dave Curloss, który miał zagościć w składzie na długie lata. A co w muzyce? Chyba nikt się nie zdziwi jak powiem, że nic nowego. Malevolent Creation rzeźbi w skale swój ciężki death metal i od tego nie ma odwołania.
HatePlow to projekt założony przez Phila Fascianę z Malevolent Creation, Roba Barretta ówcześnie z Cannibal Corpse oraz innych muzyków związanych z amerykańską sceną death metalową. Muzyka zespołu nie miała odbiegać od brutalnego death metalu, lecz jej wymiar jest bardziej społeczny i mówiący o problemach spotykanych na co dzień na ulicy, a nie w wybujałej fantazji twórców.
„The Fine Act Of Murder” to w Malevolent Creation czas powrotów. Ze swojego pierwszego pobytu w Cannibal Corpse powrócił Rob Barret, a na wokalu znów wystąpił Brett Hoffman. Z kolei na perkusji ponownie zagrał Dave Culross. Stanowisko basisty objął Gordon Simms i w ten sposób Phil Fasciana zebrał całkiem nowy skład w stosunku do „In Cold Blood”. Wyszło to jednak na dobre, bo razem nagrali wyśmienitą płytę.
Burzy i zawirowań w Incantation ciąg dalszy. Znowu więc John McEntee zmuszony był nagrać album w całkiem nowym zestawieniu. Strategiczne stanowisko gitarzysty i wokalisty obsadził Mike Saez, który wystąpił już na koncertówce „Tribute To The Goat”, na basie zagrał Robert Yench, a na perkusji Dave Curloss z Malevolent Creation. Ktokolwiek jednak by nie tworzył w danej chwili Incantation, jego styl nie ma prawa się zmienić ani odrobinę i „The Infernal Storm” jest tego kolejnym dobitnym przykładem.
Czas pokazał, że album „Vile” okazał się sukcesem. Corpsegrinder na dobre zadomowił się w Cannibalach, a nowa odsłona brzmienia przypadła do gustu fanom. Już niedługo jednak trzeba było oswoić się z kolejną zmianą. Po dwóch wspólnych płytach z zespołem pożegnał się Rob Barret, który powrócił do Malevolent Creation oraz poświęcił się rozwojowi Hateplow. Jego miejsce zajął Pat O’Brien, który dotychczas pogrywał w mało deathowym Nevermore. Gitarowa jatka Cannibal Corpse chyba okazała się dla niego bardziej pociągająca, gdyż, jak czas pokazał, zadomowił się w tym zespole na dobre.
Koniec lat 80., a w szczególności początek 90., przyniósł wysyp i zarazem rozkwit nowego muzycznego podgatunku zwanego death metalem. Zarówno w USA, jak i na starym kontynencie powstawały nowe kapele, które chciały grać coraz brutalniej i głośniej. Jak dobrze wiemy, do tej pory na placu boju kilka z nich pozostało i dalej „sieją śmierć i zniszczenie”. W Stanach takim deathmetalowym zagłębiem bez wątpienia była, jest i chyba pozostanie Floryda, skąd pochodzą takie tuzy wspomnianego gatunku, jak Cannibal Corpse czy Morbid Angel. Nie inaczej było w przypadku Malevolent Creation. To właśnie z tego stanu dali znać o sobie światu w 1991 roku, kiedy to na rynek trafił ich debiut „The Ten Commandments”, który na stałe zagościł w panteonie deathmetalowych klasyków.
Grave i Malevolent Creation, legendarne zespoły death metalowe zagrają razem podczas dwóch koncertów w Polsce. Zespoły wystąpią 25 listopada we wrocławskim klubie „Alibi” oraz 26 listopada w warszawskiej „Progresji”. Szwedzki Grave powstał w 1988 roku w miejscowości Visby. W 1991 roku na rynku pojawił się ich debiutancki album „Into the Grave”. Przez 25 lat swojej działalności brali udział w niezliczonej ilości koncertów. 1 listopada również w 2006 roku nakładem Metal Mind Productions ukazało się pierwsze wydawnictwo DVD Grave pt. „Enraptured”. Na wydawnictwie umieszczony został koncert zarejestrowany 24 sierpnia 2006 roku w klubie Stodoła.
Białostocki Notrhern Plague zadebiutował w 2011 roku wydaną we własnym zakresie EPką „Blizzard Of The North”. Wprawdzie niedane mi było się z nią zapoznać, ale czytałem pozytywne opinie, a chyba największym dowodem uznania jest zainteresowanie niemieckiej Folter Records, dzięki której na początku roku ukazał się ładnie wydany digipack, dumnie zatytułowany „Manifesto”.
Coldworker – szwedzki projekt death metalowy niedługo wyda swój trzeci longplay „The Doomsdayer's Call” nakładem Listenable Records. Materiał na album nagrano częściowo w Soundlab Studio, w rodzinnym mieście członków grupy – Örebro. Miksowaniem utworów zajął się Dan Swanö, który współpracował z Opethem, Katatonią i Dissection. Na album trafi trzynaście utworów.
Znamy już tytuł i datę premiery jedenastego studyjnego albumu deathmetalowej legendy Malevolent Creation. "Invidious Dominion" ukaże się w USA pod etykietą Nuclear Blast już 24 sierpnia. Niestety nie jest znana jeszcze data europejskiej premiery wydawnictwa. Płyta nagrywana była w Mana Studios na Florydzie pod okiem samego Erika Rutana, co może sugerować, że fani będą mieli do czynienia z wybitnie odhumanizowanym brzmieniem.
Frekwencja z początku nie zapowiadała się nazbyt optymistycznie - pod klubem była oprócz mnie i znajomego dosłownie garstka ludzi plus ci, którzy zamierzali rozstawić merchandise w środku. A planowo koncert powinien się już zacząć jakieś piętnaście minut wcześniej. Dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że był to jedyny koncert tej trasy w Polsce.
Do planowanej od dawna wizyty Malevolent Creation w towarzystwie Vomitory w Krakowie pozostało zaledwie 5 dni. Gościem specjalnym tego dnia na scenie Loch Ness będzie kwidzyński Armagedon, supportami natomiast, włoski The Modern Age Slavery oraz miejscowa grupa Whorehouse. W ramach trasy Doomsday X Tour 2009 Amerykanie odwiedzą ponad 20 miast w kilku państwach Europy. Bilety na ten jedyny polski przystanek, który odbędzie się 23 września w przedsprzedaży dostępne są w cenie 60 złotych, w dniu występu kapel cena ta wzrośnie do 70 złotych. Imprezie, której organizatorem jest LiveUnion, patronuje DarkPlanet.
23 września w krakowskim Loch Ness odbędzie się Doomsday X Tour 2009 - wydarzenie, które zdominują deathmetalowe formacje. Gwiazdami będą Amerykanie z Malevolent Creation oraz Szwedzi z Vomitory. W związku z koncertem mamy dla Was dwa podwójne zaproszenia do rozlosowania w konkursie. Wystarczy tylko podać prawidłową odpowiedź na pytanie: Jak brzmi tytuł ostatniego studyjnego wydawnictwa Szwedów z Vomitory? Na odpowiedzi, które prosimy przesyłać na konkurs@darkplanet.pl, czekamy do 10 września. W mailu prosimy podać także swojego nicka, używanego w serwisie.
Jakiś czas temu informowaliśmy o planowanej wizycie Malevolent Creation w towarzystwie Vomitory w Krakowie. Znane są już ceny biletów na ten koncert, który odbędzie się 23 wześnia. W przedsprzedaży kosztują 60 złotych, w dniu występu kapel cena ta wzrośnie do 70 złotych. Gościem specjalnym tego dnia na scenie Loch Ness będzie kwidzyński Armagedon, supportami natomiast, włoski The Modern Age Slavery oraz miejscowa grupa Whorehouse. Imprezie, której organizatorem jest LiveUnion, patronuje Darkplanet.
Na wrzesień oraz początek października planowana jest wspólna trasa Amerykanów z Malevolent Creation i deathmetalowców ze Szwecji - Vomitory. Formacje pojawią się w 30 miastach w kilku państwach Europy. Odwiedzą między innymi Włochy, Niemcy czy Hiszpanię. Zespoły nie ominą także Polski pojawiając się na jedynym koncercie w naszym kraju 23 września w krakowskim klubie LochNess. Koncertowi patronuje DarkPlanet.
Gdybym miał wskazać jakiś album, przez który ciężko było mi przebrnąć to był to właśnie ósmy krążek Malevolent Creation "The Will To Kill". Zespół nie uniknął kolejnych zmian personalnych i w porównaniu do poprzedzającego ten album "Envenomed" mamy już innego wokalistę, zaś za perkusją zasiadł Justin DiPinto znany z Mortal Decay czy Pyrexii. Nowi ludzie - nowa świeżość - i to też usłyszymy na "The Will To Kill".
Z twórczością Malevolent Creation po raz pierwszy zetknąłem się w 2002 roku, gdy ukazał się ich album "The Will To Kill". Pomijajac fakt, że płyta prezentowała wysoki poziom, deathmetalowa nawałnica w oldschoolowym stylu w wykonaniu tego kwintetu sprawiła, że po dziś dzień uważam, że łyknięcie tego krążka na jeden raz jest wyczynem godnym podziwu. Potem udało mi sie usłyszeć kilka innych, raczej nowszych pozycji w dyskografi MC, ale nie zrobiły one na mnie wrażenia. Jakiś czas temu postanowiłem jednak zapoznać sie z pierwszymi dokonaniami grupy, a pierwszym albumem po jaki siegnałem był "Retribution" - drugi w dorobku grupy album studyjny.
Jak na każdą zasłużoną i wiekową formację przystało, tak i death metalowy Malevolent Creation po blisko dwóch dekadach egzystencji zdecydował się wypuścić swoisty "The Best Of". Trzypłytowe wydawnictwo w postaci "Essentials" ma się ukazać 24 lutego nakładem Crash Music i zawierać największe hiciory legendy death metalu. Oprócz normalnego formatu CD wydawnictwo ma być dostępne także w formie limitowanego digipacku.
Nieżyczliwa istota po raz ósmy zaatakowała. Do tej pory zespół wrzucano do jednego wora z Cannibal Corpse, tyle, że popularności Kanibali nigdy nie zdobyli. Panowała nawet powszechna opinia, że formacja raz po raz wydaje podobne albumy - jedne lepsze, jedne gorsze - ale generalnie oparte na podobnym schemacie.