Control Denied często uważa się za kontynuację i ostatnie tchnienie Death. W założonym przez Chucka Schuldinera zespole, z wyjątkiem wokalisty Tima Aymara, wszyscy muzycy mają na koncie udział w przynajmniej jednej płycie Death, a jego progresywność przywodzi na myśl kierunek w jakim Mistrz podążał na swoim ostatnim albumie „The Sound Of Perseverance”. Do death metalu jednak tu daleko, więc i szyld został zmieniony. Uwieńczeniem nowego pomysłu na swoją twórczość była płyta „The Fragile Art Of Existence”. Jak się okazało jedyna i ostatnia dla Chucka w ogóle.
„Spiritual Healing” to trzeci album Death, kończący tą początkową, ciężką erę działalności zespołu. To moje zupełnie prywatne spojrzenie, ale jest to płyta dopełniająca trylogię, po której Death już nigdy nie miał być taki sam. W ramach tej dotychczasowej działalności również jednak wiele się zmieniło. Wciąż mamy bowiem do czynienia z mięsistym death metalem, ale już mniej krwistym i strasznym, a bardziej ogładzonym i uspołecznionym w formie i treści.
Cynic powstał w 1987 roku jako zespół thrash metalowy i przez lata ewoluował. Wydawali taśmy demo, ale największy rozgłos przyniósł im fakt, że Paul Masvidal i Sean Reinert wzięli udział w nagrywaniu albumu Death „Human”. Ciężko mi powiedzieć jak duży wpływ wywarła na nich ta współpraca z Chuckiem Schuldinerem, ale ich zespół zaczął poruszać się w klimatach bardzo eksperymentalnego i progresywnego death metalu. W 1993 roku ukazał się płyta „Focus”, która była zwieńczeniem kliku ładnych lat obecności na rynku. Album stał się ewenementem na florydzkiej scenie, szybko zdobywając wielu zwolenników na całym świecie, zbierając równocześnie spore grono osób nastawionych bardziej sceptycznie.
Historia „Scream Bloody Gore” jest historią death metalu. Droga do tej historycznej płyty zaczyna się w 1983 roku, kiedy powstał Mantas. Już na demach tego zespołu pojawiły się takie szlagiery jak „Evil Dead” i „Beyond The Unholy Grave”. Nazwę zmienili w 1984 wśród oparów trupiego fetoru i tryskającej posoki, rozpoczynając działalność jednego z najwspanialszych zespołów na świecie. Zaczął się długi okres wydawania mnóstwa amatorskich kaset i kompletowania nowych kawałków. Rok 1985 przyniósł przetasowania w składzie i ostatecznie na upragnionej płycie, z Mantas został tylko Chuck Schuldiner, który już wtedy został niejako właścicielem zespołu. Jego prawdziwy geniusz miał się dopiero objawić w późniejszych latach. Najpierw jednak przyszedł rok 1987, w którym ostatecznie ukazało się „Scream Bloody Gore” będące swoistym podsumowaniem pierwszych lat Death. Będące podsumowaniem pierwszych lat death metalu.
Do nagrania drugiej płyty Death, Chuck Schuldiner zaprosił znajomych z Massacre, choć oczywiście Rick Rozz współtworzył już wcześniej Mantas, czyli pierwotne wcielenie Death. Do roboty więc przystąpił bez kompleksów i stał się współtwórcą większości materiału. Materiału, który okazał się znacznie dojrzalszy i poważniejszy od debiutu. „Leprosy” jest kamieniem milowym w rozwoju nie tylko samego Death, ale i całego death metalu.
Koncertem 30 marca w Rzymie Death To All, znane też jako Death - DTA Tours, rozpoczęło mającą potrwać do 25 kwietnia serię występów w ramach "European Thought Patterns Tour 2016". Według oryginalnych zapowiedzi trasa miała się odbywać od 24 marca do 12 kwietnia, jednak z powodu zobowiązań Steve'a DiGiorgio i Gene'a Hoglana względem zespołu Testament, którego sekcję rytmiczną muzycy również obecnie stanowią, początkowe przystanki w większości przeniesiono na miesiąc później. Zmiany, w efekcie których w części koncertów jako support nie weźmie udziału grupa Obscura, nie objęły Polski. Obie kapele zaprezentują się zgodnie z planem: 9 i 10 kwietnia w Katowicach i we Wrocławiu.
„Symbolic” wydawał się szczytem muzycznych możliwości, nie tylko Death, ale tak w ogóle. Domyślam się, że po takim wybryku ciężko się zebrać żeby skomponować coś przynajmniej równie dobrego. Być może również dlatego tym razem wydanie nowego albumu zajęło Chuckowi aż trzy lata. Jest jednak jeszcze jedna ciekawostka. Otóż już przed wydaniem „The Sound Of Perseverance” zaczął rozkręcać swój nowy projekt Control Denied, na którego demie znalazł się nawet „Spirit Crusher” – utwór, który ostateczne trafił na płytę Death. To demo nosiło tytuł „A Moment Of Clarity”, czyli tak jak został nazwany kolejny kawałek z „The Sound Of Perseverance”. Widać więc, że pomysły się mieszały, kształtowały w burzliwym chaosie, aby w końcu wykiełkować na dobre i osiąść w dwóch osobnych muzycznych arcydziełach.
Knock Out Productions informuje, że po polskich koncertach z marca tego roku do naszego kraju powróci projekt Death - DTA Tours, znany też jako Death To All - tribute band słynnego, nieistniejącego już Death, złożony z jego muzyków. Podczas występów w Katowicach (9 kwietnia w Mega Clubie) oraz we Wrocławiu (10 kwietnia w Alibi) Steve DiGiorgio, Gene Hoglan i Bobby Koelble - dawni członkowie grupy zmarłego w 2001 r. Chucka Schuldinera - wsparci przez Maxa Phelpsa prezentować mają przede wszystkim materiał z albumu "Individual Thought Patterns" z 1993 r. Scenę Amerykanie będą dzielić z niemiecką formacją Obscura.
Po „Spiritual Healing” skład Death rozsypał się całkowicie. Właściwie już wcześniej było wiadomo, że ta marka jest własnością Chucka Schuldinera, ale wymiana wszystkich muzyków i osobiste skomponowanie całości muzyki zamknęła pewien etap w historii zespołu i otworzyła następny. Słychać to zresztą bardzo wyraźnie. „Human” to początek nowej drogi, na której brutalny death metal został wzbogacony, urozmaicony i przeistoczony w muzykę bardziej skomplikowaną instrumentalnie, uduchowioną i niepowtarzalną. W ten sposób powstało dzieło niesamowite, absolutnie wybitne, a Death, który już wcześniej był wielki, stał się przeogromny.
Są takie zespoły, które są inne niż wszystkie. Takie, które nie tylko stworzyły swój własny, niepowtarzalny styl ale też ciągnie się za nimi jakaś magia, jakaś legenda. Zazwyczaj są to największe i uważane za najlepsze zespoły w danej dziedzinie. Niewątpliwie do tych zespołów należy Death. I choć nazywał się po prostu Death i grał po prostu death metal to nie ulega wątpliwości, że jest zespołem absolutnie wyjątkowym. Na samą myśl, na samo wspomnienie o tym zespole człowieka ogarnia jakaś taka nostalgia, jakiś taki żal.
15 lutego w Stanach i 21 lutego w pozostałych częściach świata będzie miała swoją premierę reedycja ostatniego albumu autorstwa genialnego Chucka Schuldinera i spółki - "The Sound Of Perseverance". Materiał oryginalnie wydany przez Nuclear Blast w 1998r. został zremasteryzowany z oryginalnych taśm pochodzących ze studia nagraniowego. Nowa edycja tego kultowego albumu została wzbogacona o niepublikowane zdjęcia jak i notatki autorstwa gitarzysty Shannona Hamma i Travisa Smitha, któtr jest autorem oryginalnej okładki tego wydawnictwa. Wiadomo też jednak, że oprawa graficzna nadchodzącego wydawnictwa będzie się różnić od pierwotnej wersji.
Shannon Hamm (ex-gitarzysta Death i Control Denied) zamierza powołać nowy projekt zrzeszający muzyków współpracujących z Death na róznych etapach działalności grupy. Oprócz Hamma skład zasilą: Jonathan Lee (perkusista wspomagający Death podczas trasy koncertowej "The Sound Of Perseverance"), Scott Clendenin (basista na ww. albumie) i Bobby Koelble (gitarzysta na albumie "Symbolic"). Muzycy rozpoczęli pracę nad materiałem do nowego projektu, który nie ma jeszcze nazwy. Brakuje też frontmana, który zostanie wyłoniony na podstawie nagrań demo nadesłanych przez fanów.