Dodano: 2011-03-06 22:57
| Vix86 napisał(a): |
|
Ale miłość nie zależy od samego "chcenia", to chyba bardziej skomplikowane, nie sądzisz? albo ktoś chciałby nawet czuć miłość, a np. nie jest w stanie z powodów psychicznych, emocjonalnych, zdarza się to przecież coraz częściej. |
Ok, tu masz rację, ale wszystko da się naprawić, nawet długą i ciężką pracą.
Dodano: 2011-03-06 23:07
| ten_co_niesie_swiatlo napisał(a): |
Zjechaliście z tematu bo wiadomo że tu nikt czegoś takiego nie przeżył i nie przeżyje,dlatego pytałem w pierwszym zdaniu czy kogoś takiego znacie,bo osobiście mnie to ciekawi czy taka miłość w ogóle może być,czy też była .Pozdrawiam |
To, że może być jest oczywiste, tylko nie każdy wie co to miłość. Problem polega na tym, że większość ludzi postrzega związek jako instytucję "szczęściodajną". Takie podejście prowadzi do rozczarowania i smęcenia typu:
- nie ma prawdziwej miłości, nie w tych czasach itp. Związek to ciągłe docieranie się, często bardzo nieprzyjemne, kompromisy, wyrozumiałość, ciągła pielęgnacja wzajemnych relacji. Nie ma nic za darmo, kiedy mija zauroczenie które robi sieczkę z mózgu przychodzi czas na pracę nad sobą, jedni to robią, a inni szukają kogoś nowego w nadziei, że w następnym związku wszystko będzie pięknie samo z siebie.
Dodano: 2011-03-06 23:29
| GraveTone napisał(a): |
| [quote:27e81ee44d="Vix86"]
Ale miłość nie zależy od samego "chcenia", to chyba bardziej skomplikowane, nie sądzisz? albo ktoś chciałby nawet czuć miłość, a np. nie jest w stanie z powodów psychicznych, emocjonalnych, zdarza się to przecież coraz częściej. |
Ok, tu masz rację, ale wszystko da się naprawić, nawet długą i ciężką pracą.[/quote:27e81ee44d]
Ja chyba jakiś alien jestem bo nawet, jak mam jakąś interesującą osobę blisko mnie to jakoś nie potrafię się w niej zakochać, nawet, jak jej zależy
albo jak próbuję coś zbudować (niekoniecznie miłość, ale chociaż fajną relację jakąś tam) to jestem wykorzystywana
Dodano: 2011-03-07 00:40
| Vix86 napisał(a): |
| [quote:decb2b9d5a="GraveTone"][quote:decb2b9d5a="Vix86"]
Ale miłość nie zależy od samego "chcenia", to chyba bardziej skomplikowane, nie sądzisz? albo ktoś chciałby nawet czuć miłość, a np. nie jest w stanie z powodów psychicznych, emocjonalnych, zdarza się to przecież coraz częściej. |
Ok, tu masz rację, ale wszystko da się naprawić, nawet długą i ciężką pracą.[/quote:decb2b9d5a]
Ja chyba jakiś alien jestem bo nawet, jak mam jakąś interesującą osobę blisko mnie to jakoś nie potrafię się w niej zakochać, nawet, jak jej zależy
albo jak próbuję coś zbudować (niekoniecznie miłość, ale chociaż fajną relację jakąś tam) to jestem wykorzystywana
[/quote:decb2b9d5a]
Co do tego wykorzystania to chyba każdy ma minimum jedno za sobą. Życie. Zawsze trafi się na mendę.
Dodano: 2011-03-07 09:48
Dobrze jest jeszcze rozróżnić romans od związku, czy też miłości.
Jest jeszcze w życiu tak, że kogoś darzymy jakimś tam uczuciem, ale nie chcemy się z nim w żaden sposób wiązać, bo mamy jakieś inne upodobania, lub jakieś ale...
Poza tym wydaje mi się, że ludzie którzy nauczyli się żyć skromnie, mogą mieć większe szanse na utrzymanie prawdziwych uczuć, niż Ci którzy gonią za kasą, luksusem, wieczną rozrywką czy sławą.
Dodano: 2011-03-07 10:37
Udało mi się przebrnąć przez cały ten temat. Przebijając się przez kłótnie, frustracje, wymiany doświadczeniami, debaty o związkach spojrzałem na temat.
"Miłość... ta prawdziwa" - To brzmi prawie jak zapytanie kogoś już zakochanego, który chciałby wierzyć, czy to ta prawdziwa, nie sądzicie? (Pewnie to tylko moje złudzenie XD)
Nasuwają mi się pytania. Czym jest miłość w ogóle? Jakie ma cechy, czym się charakteryzuje?
Miłość prawdziwa.. Jaka ona jest i skoro istnieje ta "prawdziwa", to czym jest "fałszywa"? Czym się różnię te rodzaje kochania od, nazwijmy to, "zwykłej miłości". - Tak próbuję wysnuć wspólną definicję, bo każdy ma inną, więc dyskusja przed ustaleniem wspólnej wersji nie ma sensu moim zdaniem.
Co do eneagramu - uważam, że jest świetny. Sam go zrobiłem (ostrzegam, gadacie z 1w9 - idealistom XD), rozesłałem go również znajomym i o dziwo większości się zgadzało.
"Gdy walczysz z potworami, uważaj, aby samemu nie stać się jednym z nich. Gdy patrzysz w otchłań ona również patrzy w Ciebie
Dodano: 2011-03-07 11:49
| Odyn_goth napisał(a): |
| Udało mi się przebrnąć przez cały ten temat. Przebijając się przez kłótnie, frustracje, wymiany doświadczeniami, debaty o związkach spojrzałem na temat.
"Miłość... ta prawdziwa" - To brzmi prawie jak zapytanie kogoś już zakochanego, który chciałby wierzyć, czy to ta prawdziwa, nie sądzicie? (Pewnie to tylko moje złudzenie XD) Nasuwają mi się pytania. Czym jest miłość w ogóle? Jakie ma cechy, czym się charakteryzuje? Miłość prawdziwa.. Jaka ona jest i skoro istnieje ta "prawdziwa", to czym jest "fałszywa"? Czym się różnię te rodzaje kochania od, nazwijmy to, "zwykłej miłości". - Tak próbuję wysnuć wspólną definicję, bo każdy ma inną, więc dyskusja przed ustaleniem wspólnej wersji nie ma sensu moim zdaniem. Co do eneagramu - uważam, że jest świetny. Sam go zrobiłem (ostrzegam, gadacie z 1w9 - idealistom XD), rozesłałem go również znajomym i o dziwo większości się zgadzało. |
Gratulacje, że przebrnąłeś przez ten temat.
Nom pomysł z enneagramem był mój. Ale wiedzę że zgadzasz się z tym, że test jest ciekawy i warty wykonania.
Dodano: 2011-03-14 21:16
enneagram pomaga nam zrozumieć siebie samych , procesy które zachodzą w nas i obok nas jak i innych ludzi. Jak dla mnie rewelacja:)
Ocean czasu – chcemy czy nie – zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy.
Dodano: 2011-03-14 21:54
A jak dla mnie enneagram to gówno, które w niczym nie pomaga. Bo zresztą w jaki sposób to robi? Sami wybieramy odpowiedzi do tych pytań, więc sami siebie znamy. To tylko utwierdza nas w przekonaniu i pokazuje to, co chcemy zobaczyć.
Who is The Pied Piper?
Dodano: 2011-03-15 05:48
| beztwarzowy napisał(a): |
| A jak dla mnie enneagram to gówno, które w niczym nie pomaga. Bo zresztą w jaki sposób to robi? Sami wybieramy odpowiedzi do tych pytań, więc sami siebie znamy. To tylko utwierdza nas w przekonaniu i pokazuje to, co chcemy zobaczyć. |
Zawsze się znajdzie, którą kto twierdzi przeciwnie.
Problem jest czasami taki, że ludzie nie wiedzą kim są, i potrzebują jakoś nazwać swoją osobowość. Często też się zdarza, że ludzie są pewni kim są, ale tak naprawdę to im się tylko tak wydaje, bo udają kogoś kim chcą. A enneagram obrazuje szczery wynik, już wcześniej przebadany, bo to stara nauka.
A zdarza się, również że nie zgadzamy się z wynikom jaki wyszedł, ponieważ nie zgadzamy się z tym że przez bardzo długi czas udawaliśmy kogoś, bo chcielibyśmy być lepsi, popularniejsi itd.
Nie zawsze pokaże nam, wynik w którym utwierdza nas.
To chyba tyle na razie. Chcesz dalej dyskutować? Zapewne tak bo przecież, masz swoją rację i będziesz bronił jej.
Dodano: 2011-03-15 09:19
| beztwarzowy napisał(a): |
| A jak dla mnie enneagram to gówno, które w niczym nie pomaga. Bo zresztą w jaki sposób to robi? Sami wybieramy odpowiedzi do tych pytań, więc sami siebie znamy. To tylko utwierdza nas w przekonaniu i pokazuje to, co chcemy zobaczyć. |
Ja się absolutnie z tobą zgadzam,i odbiegacie od tematu :-/
Dodano: 2011-03-18 10:53
| ten_co_niesie_swiatlo napisał(a): |
| [quote:8662d45f61="beztwarzowy"]A jak dla mnie enneagram to gówno, które w niczym nie pomaga. Bo zresztą w jaki sposób to robi? Sami wybieramy odpowiedzi do tych pytań, więc sami siebie znamy. To tylko utwierdza nas w przekonaniu i pokazuje to, co chcemy zobaczyć. |
Ja się absolutnie z tobą zgadzam,i odbiegacie od tematu :-/ [/quote:8662d45f61]
A może po prostu nie jesteście jeszcze gotowi na tą modrość. Osoba od której po raz pierwszy usłyszałam o enneagramie powiedziała mi że zapozna mnie z tym bo sądzi, że już jestem na to gotowa. Bo tylko te osoby zrozumieją tą naukę.
Jak tak teraz czytam Wasze wypowiedzi wiem że miała rację:)
Ocean czasu – chcemy czy nie – zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy.
Dodano: 2011-03-18 11:39
Eh poznawanie kogoś już jest trudne, a co dopiero miłość. Gdzie to tam.
Dodano: 2011-03-18 12:32
| Quail napisał(a): |
| [quote:f6e0a5fa76="ten_co_niesie_swiatlo"][quote:f6e0a5fa76="beztwarzowy"]A jak dla mnie enneagram to gówno, które w niczym nie pomaga. Bo zresztą w jaki sposób to robi? Sami wybieramy odpowiedzi do tych pytań, więc sami siebie znamy. To tylko utwierdza nas w przekonaniu i pokazuje to, co chcemy zobaczyć. |
Ja się absolutnie z tobą zgadzam,i odbiegacie od tematu :-/ [/quote:f6e0a5fa76]
A może po prostu nie jesteście jeszcze gotowi na tą modrość. Osoba od której po raz pierwszy usłyszałam o enneagramie powiedziała mi że zapozna mnie z tym bo sądzi, że już jestem na to gotowa. Bo tylko te osoby zrozumieją tą naukę.
Jak tak teraz czytam Wasze wypowiedzi wiem że miała rację:)[/quote:f6e0a5fa76]
Wybacz, ale tylko potwierdzasz to, o czym napisałem
Who is The Pied Piper?
Dodano: 2011-03-18 18:48
Wiedza jaki kto ma enneagram niekoniecznie pomaga w tak poważnej kwestii, jaką jest miłość. Przynajmniej mi ta wiedza o byciu (jeśli dobrze pamiętam) czystą 2jką enneagramową jakoś nie pomogło w tej kwestii za bardzo.
Dodano: 2011-03-19 01:31
rzeczywiście odbiegłam od tematu... to zapewne wynik tego że nie doczytałam wszystkiego wybaczcie błąd ale co do samego enneagramu nie zmieniam swojego zdania:)
Ocean czasu – chcemy czy nie – zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy.
Dodano: 2011-03-19 18:47 Zmieniono: 2011-05-27 23:45
| Vindir napisał(a): |
| Wiedza jaki kto ma enneagram niekoniecznie pomaga w tak poważnej kwestii, jaką jest miłość. Przynajmniej mi ta wiedza o byciu (jeśli dobrze pamiętam) czystą 2jką enneagramową jakoś nie pomogło w tej kwestii za bardzo. |
Pomoże tym, w co wierzą ten shit.
http://www.kosciol.pl/article.php/20101216194513359
ZOBACZCIE!!!!!!!!CO PISZĄ O DARKPLANET
Dodano: 2011-03-19 18:56
Ciekawe, gdzie widzieli te nagie dziewczyny, bo ja jakoś nie zauważyłam, no chyba, że zasłonięte gitarą (np. Mandraghora). Poza tym ortografia i styl artykułu leży i kwiczy (np. słowo "antyklerykalizm" powinno być razem napisane). Przyzwyczaiłam się już do takich gadek jak do starych kapci, raczej martwią mnie problemy techniczne portalu.
Co do prawdziwej miłości - być może jest jeszcze przede mną, o ile jestem w stanie ją poczuć.
Dodano: 2011-03-19 18:59 Zmieniono: 2011-04-04 20:12
| Nuta napisał(a): |
| Powiem Ci tak,prawdziwa miłość należy chyba dla starszego pokolenia.Bo prawie wszyscy młodzi nie mają na to szans-bo większość nie rozumie jej sensu i nauczyło się więcej brać,niż dawać.
Nie uważam się za jak starego człowieka,ale wywnioskowałam to z obserwacji własnego otoczenia. Na marginesie dodam,że tylko mały procent ludzi znajdzie prawdziwą miłość. Sad,but true. |
Ironia ale młodzi mogą po prostu być tak dalece zakompleksieni że jedyne co robią to utwierdzają się w przekonaniu że są na tyle dobrzy by coś dostać/wziąć.
Jak patrzę na dzieciaki które starają się poderwać "co bądź",na jedną noc lub "zawsze" (ci ostatni jeszcze dziewczyny nie pocałują a już planują emeryturę) potem to rzucają/są rzucani i odreagowują to mi się żal robi.
Kompleksy gonią kompleksy - jeden dzieciak z kompleksami udowadnia ilu lasek nie zaliczy, drugi dzieciak,dziewczynka z kompleksami udowadnia że ktoś zechce ją przelecieć... fakt rzygać się chce.
Ehhhh ale to kwestia braku świadomości samego siebie i akceptacji samego siebie
Dodano: 2011-03-19 19:02 Zmieniono: 2011-04-04 20:12
| Aligator napisał(a): |
| [quote:e4541f8b1e="Nuta"]Powiem Ci tak,prawdziwa miłość należy chyba dla starszego pokolenia.Bo prawie wszyscy młodzi nie mają na to szans-bo większość nie rozumie jej sensu i nauczyło się więcej brać,niż dawać.
Nie uważam się za jak starego człowieka,ale wywnioskowałam to z obserwacji własnego otoczenia. Na marginesie dodam,że tylko mały procent ludzi znajdzie prawdziwą miłość. Sad,but true. |
Ironia ale młodzi mogą po prostu być tak dalece zakompleksieni że jedyne co robią to utwierdzają się w przekonaniu że są na tyle dobrzy by coś dostać/wziąć.
Jak patrzę na dzieciaki które starają się poderwać "co bądź",na jedną noc lub "zawsze" (ci ostatni jeszcze dziewczyny nie pocałują a już planują emeryturę) potem to rzucają/są rzucani i odreagowują to mi się żal robi.
Kompleksy gonią kompleksy - jeden dzieciak z kompleksami udowadnia ilu lasek nie zaliczy, drugi dzieciak,dziewczynka z kompleksami udowadnia że ktoś zechce ją przelecieć... fakt rzygać się chce.
Ehhhh ale to kwestia braku świadomości samego siebie i akceptacji samego siebie
[/quote:e4541f8b1e]
Tak dużo piszesz o samoakceptacji, to tak z ciekawości zapytam: zawsze miałeś samoocenę na właściwym poziomie i jeśli tak, to jak do tego doszedłeś?
Faktycznie, zdarzało mi się, że ktoś poprzez bycie ze mną chciał sobie samoocenę podwyższyć, a nawet komuś dopiec, np. byłej partnerce.
Dodano: 2011-05-27 23:36
No dobra, dobra, ale chęci podniesienia swojej samooceny nikt raczej nie nazwałby miłością. No może najwyżej do samego siebie, ale my chyba nie o tym tutaj XD
Widzę, że mój apel o wysunięcie jednej definicji "prawdziwej miłości" został perfidnie olany, a skupiono się na wątku pobocznym - eneagramie xD
Bez ustalenia jednej wersji faktu, to można dyskutować w nieskończoność, bo każdy będzie widział to inaczej.
By nie było, że tylko się nowy czepia i nic nie daje od siebie, to dodam, że w moim krótkim życiu nie doświadczyłem jeszcze "prawdziwej", a już z całą pewnością "szczęśliwej", czy "odwzajemnionej", ale dalej naiwnie wierzę w jej istnienie. Bez nadziei nie ma motywacji, bez niej nie ma działania. Nie robiąc nic raczej wiele nie osiągniemy ;D
"Gdy walczysz z potworami, uważaj, aby samemu nie stać się jednym z nich. Gdy patrzysz w otchłań ona również patrzy w Ciebie
Dodano: 2011-05-27 23:54
Ja przeżyłam..z całą pewnością moge powiedzieć, że była prawdziwa..przeszłam piekło, mimo tego był ze mną, niestety przerodziło się to w irytacje.
Dodano: 2011-05-28 01:21
| Reddishhh napisał(a): |
| Ja przeżyłam..z całą pewnością moge powiedzieć, że była prawdziwa..przeszłam piekło, mimo tego był ze mną, niestety przerodziło się to w irytacje. |
Wniosek: To na pewno nie była ta prawdziwa.
"Sokrates powiedział."
Dodano: 2011-05-28 01:23 Zmieniono: 2011-05-28 01:25
| Meazel napisał(a): |
| [quote:9972525d4e="Reddishhh"]Ja przeżyłam..z całą pewnością moge powiedzieć, że była prawdziwa..przeszłam piekło, mimo tego był ze mną, niestety przerodziło się to w irytacje. |
Wniosek: To na pewno nie była ta prawdziwa.
[/quote:9972525d4e]
Miłość ogólnie jest rzeczą okrutnie względną i gustowną, więc moim zdaniem - była.
Dodano: 2011-05-28 02:54
Ja rzadko się wypowiadam na DP, ale z przyjemnością czytam wasze wypowiedzi:). Nigdy nie spotkałem prawdziwej miłości, czyli w moim mniemaniu, takiej, której owocem jest trwały związek na całe życie. Związek, w którym są wzloty i upadki w dużej ilości. Czy spotkam, to nie wiem. Jednakże zawsze mi bardziej odpowiadało bycie bez kobiety, po prostu jednak jest lżej, a człowiek jak spotka niewłaściwą kobietę to może zachowywać się nienaturalnie jak dla samego siebie i nie zdać sobie z tego sprawy (dopiero jak jest już "po" to wtedy następuje ogromne uderzenie w czoło).
Zawsze mnie bawi jedno, wśród osób, które nie wierzą w prawdziwą miłość, gdy już ją spotkają gadają o niej jak natchnieni
.