miłość...ta prawdziwa?. Strona: 14

Dodano: 2011-06-27 11:40 Zmieniono: 2011-06-28 10:32

MentalCage napisał(a):
Dosyć cyniczne podejście, myślę, że jeszcze zdążysz zmienić zdanie. Może nie od razu, ale kiedyś na pewno.


Możliwe, lecz na dzień dzisiejszy nie potrafię patrzeć na to z takim optymizmem.



Fakt jest jeden... Dodano: 2011-06-27 14:51 Zmieniono: 2011-06-28 10:35

MhrocznyAlfons napisał(a):

Prawdopodobieństwo trafienia na taką sucz myślę, że jest spore. Dlatego też w żadne poważne związki się już nie angażuje. Zbyt wiele frustracji i rozczarowania to kosztuje.

Z tym co powyżej napisałaś nie sposób się nie zgodzić.

Trzymając się ściśle tematu chciałbym wierzyć w miłość, ale tak jakoś nie potrafię. Uczucie często mylone z prostym zauroczeniem i bardzo ulotne. Gdy już całkowicie dogaśnie pozostanie jeno przyzwyczajenie, wspólne pasje lub w przypadku małżeństw wspólne potomstwo....lub nic.


Fakt jest taki, wpierdolisz wszystkie uczucia w związek, jak potem zbierzesz szlag na ryj zostajesz z niczym... Jak ta wyschnięta studnia, dlatego uczucia trzeba umieć odpowiednio inwestować, chociaż szczerze... ( co mi tam kurwa zależy )?? Jak w odpowiednim momencie skapniesz się że zaczyna się wszystko pierdolić... Pewność Siebie zostawia jakąś mniejszą ich część ( uczuć )

MhrocznyAlfons napisał(a):
W swoim czasie nic nie wskazywało, że moja eks partnerka w jakikolwiek sposób była niedojrzała. Zanim postanowiliśmy stworzyć parę byliśmy przez ładne parę miesięcy przyjaciółmi ( przyjaźń damsko- męska - kolejny mit ), więc mieliśmy szanse jakoś się poznać. Niestety nie wiedziałem o niej najważniejszej rzeczy - była pieprzoną nimfetą i najprawdopodobniej waliła mnie w rogi od samego początku. Sad but true. Oczywiście grała tak świętojebliwą, że byłem gotów uwierzyć w każdą bajkę, którą mi opowiedziała.


bibunia napisał(a):
No tak przypadki życiowe...paskudna sprawa...W sumie wychodzi na to,że zawsze wina jest w braku szczerości jak widac -z drugą osobą lub ze sobą... Z czasem wszystko i tak wychodzi na jaw.Ale to wszystko i tak sprowadza się do niedojrzałosci emocjonalnej,ale tego nie jesteśmy w stanie przewidziec u drugiej osoby.


Za szczerość tez zbiera się po doopie \m/ no nie stety, albo i stety takie realia, co pan zrobisz?? Wiuchać z tego powodu się nie będziem ( chociaż czasami... )



Dodano: 2011-06-27 15:08


W opisanym przeze mnie przypadku szczerość od samego początku byłaby zbawienna...wielu nieprzyjemności bym uniknął.
Ano wiuchać się nie będziem.



Dodano: 2011-06-27 16:26

MhrocznyAlfons napisał(a):

Prawdopodobieństwo trafienia na taką sucz myślę, że jest spore. Dlatego też w żadne poważne związki się już nie angażuje. Zbyt wiele frustracji i rozczarowania to kosztuje.

Z tym co powyżej napisałaś nie sposób się nie zgodzić.

Trzymając się ściśle tematu chciałbym wierzyć w miłość, ale tak jakoś nie potrafię. Uczucie często mylone z prostym zauroczeniem i bardzo ulotne. Gdy już całkowicie dogaśnie pozostanie jeno przyzwyczajenie, wspólne pasje lub w przypadku małżeństw wspólne potomstwo....lub nic.
i tu również sie z Tobą zgodzę .Taka cholerna prawda,ale ja jednak należę do tych optymistek,które wierzą,ze zawsze moze byc lepiej ,więc szklanka nie jest pusta lecz pełna do połowy, :)



Za szczerość... Dodano: 2011-06-27 16:31

[/quete]Za szczerość tez zbiera się po doopie \m/ no nie stety, albo i stety takie realia, co pan zrobisz?? Wiuchać z tego powodu się nie będziem ( chociaż czasami... )[/quote:8f3a8570df] Nie chodzi mnie o bezpardonowe paplanie o wszystkich bolączkach,każdy musi miec jakiś malutki margines dla siebie,ale chodzi mnie o to ,aby szczerze poinformowac partnera/kę na wstepie np.otym,że się nie jest monogamistą etc.Jak w przypadku kolegi ,który miał pecha byc z nimfomanka nie wiedząc o tym...



Dodano: 2011-06-27 22:34

MhrocznyAlfons napisał(a):
[quote:e04b4738ab="bibunia"][quote:e04b4738ab="MhrocznyAlfons"]Miłość...okazuje się najczęściej zwyczajnym zauroczeniem. Gorzej jak jedna zakochana strona zostawia drugą rozkochaną stronę uznając, że nic poważnego tak naprawdę nie czuje i nie czuła , przy czym tej pierwszej stronie przechodzi z dnia na dzień, kiedy ta druga strona leczy się z rozczarowania i zakochania przez długie miesiące. Nie mam zamiaru bawić się w podobny cyrk więcej. To zbyt bolesne...
Niestety zdarzają sie niedojrzałe "typy" i tak na dobrą sprawe nigdy nie wiadomo czy trafiamy na "tę" właściwą osobę.Dobry zwiazek musi byc tworzony tylko przez dwie dojrzałe i świadome starań jednostki ,bo wiadomo,że burza euforii nie trwa wiecznie...[/quote:e04b4738ab]

W swoim czasie nic nie wskazywało, że moja eks partnerka w jakikolwiek sposób była niedojrzała. Zanim postanowiliśmy stworzyć parę byliśmy przez ładne parę miesięcy przyjaciółmi ( przyjaźń damsko- męska - kolejny mit ), więc mieliśmy szanse jakoś się poznać. Niestety nie wiedziałem o niej najważniejszej rzeczy - była pieprzoną nimfetą i najprawdopodobniej waliła mnie w rogi od samego początku. Sad but true. Oczywiście grała tak świętojebliwą, że byłem gotów uwierzyć w każdą bajkę, którą mi opowiedziała.[/quote:e04b4738ab]

Przyjaźń damsko-męska nie jest mitem, trzeba tylko umieć ją u3mać, a to nie każdy potrafi.



Dodano: 2011-06-27 22:46


Dodano: 2011-06-27 22:56

DonVitteo napisał(a):

Ależ jest.


Nie jest, bo jej doświadczam. Możesz dyskutować ze mną, ale nie z moim doświadczeniem życiowym



Dodano: 2011-06-27 22:59

Doriana86 napisał(a):
[quote:900400511b="DonVitteo"]
Ależ jest.


Nie jest, bo jej doświadczam. Możesz dyskutować ze mną, ale nie z moim doświadczeniem życiowym[/quote:900400511b]

Prędzej czy później któraś ze stron się zadurzy i będzie miała pecha, albo coś z tego wyniknie, co stanowi ja myślę rzadkość. Tak ja to widzę.



Dodano: 2011-06-27 23:01

Jeżeli obie strony są szczęśliwe w swoich związkach, to owszem. Istnieje.


Nie da się określić swojego życia jednym mottem.


Dodano: 2011-06-27 23:05

MentalCage napisał(a):
Jeżeli obie strony są szczęśliwe w swoich związkach, to owszem. Istnieje.


albo oboje są exami, którzy mają ze sobą dobre układy i się lubią po prostu.



Dodano: 2011-06-28 11:42

Ale coś na rzeczy kiedyś było. Swoją drogą - pozazdrościć.


Nie da się określić swojego życia jednym mottem.


Dodano: 2011-06-28 12:03

Doriana86 napisał(a):
[quote:9ea215e5bc="MentalCage"]Jeżeli obie strony są szczęśliwe w swoich związkach, to owszem. Istnieje.


albo oboje są exami, którzy mają ze sobą dobre układy i się lubią po prostu. [/quote:9ea215e5bc]

Nie zawsze taka opcja jest możliwa.



Dodano: 2011-06-28 15:42

jak to ktoś powiedział "przyjaciółka to taka kobieta, z którą absolutnie nie chciałoby się pójść do łóżka"<lol> i na odwrót:) to oczywiście dość żartobliwe, ale bardzo prawdziwe, jeśli ta zasada jest spełniona, nic nie stoi na przeszkodzie przyjaźni



Dodano: 2011-06-28 15:49

CatGirl napisał(a):
jak to ktoś powiedział "przyjaciółka to taka kobieta, z którą absolutnie nie chciałoby się pójść do łóżka"<lol> i na odwrót:) to oczywiście dość żartobliwe, ale bardzo prawdziwe, jeśli ta zasada jest spełniona, nic nie stoi na przeszkodzie przyjaźni



....no chyba faktycznie coś w tym jest xd



Dodano: 2011-06-28 17:29

CatGirl napisał(a):
jak to ktoś powiedział "przyjaciółka to taka kobieta, z którą absolutnie nie chciałoby się pójść do łóżka"<lol> i na odwrót:) to oczywiście dość żartobliwe, ale bardzo prawdziwe, jeśli ta zasada jest spełniona, nic nie stoi na przeszkodzie przyjaźni
no i w tym przypadku to można się zgodzic z prawdziwością twierdzenia o przyjaźni damsko-męskiej :D.Chociaż myślę,że najlepszą przyjaciółką kobiety jest...gej.Nadal takiej nie znalazłam :)



Dodano: 2011-06-28 19:44

moim najlepszym przyjacielem jest kot:) geje to chyba mit, wprawdzie nie znam, ale jakoś nie podchodzę entuzjastycznie do tej teorii



Dodano: 2011-06-28 21:00

CatGirl napisał(a):
moim najlepszym przyjacielem jest kot:) geje to chyba mit, wprawdzie nie znam, ale jakoś nie podchodzę entuzjastycznie do tej teorii
ja też nie znam,ale tak sobie myślę,że połączenie obu płci jest dobre dla stosunków przyjacielskich..no i na pewno nie wyląduje się w łóżku :)..raczej.



Dodano: 2011-06-29 10:04

Połączenie obu płci może spowodować nagromadzenie się negatywnych cech obu z nich Ostatnio widziałam jakiś program o tym właśnie, pan gej powiedział, że jest najlepszym powiernikiem, ale możesz być pewna, że to rozgada XD Ale przynajmniej nawet jeśli wszedłby mi w drogę w kwestiach uczuciowych, to niemożnaby mu mieć tego za złe<lol>



Dodano: 2011-06-29 11:36


....gorzej jak taki gejzer zainteresuje się tym samym facetem co Ty :]



Dodano: 2011-06-29 13:00

hehe, właśnie o tym pisałam, jeśli się zainteresuje, to nie ma problemu, bo skoro tamten drugi to też gej, to i tak nie miałabym szans<lol> więc bez urazy <lol>



Dodano: 2011-06-29 13:38

DonVitteo napisał(a):

....gorzej jak taki gejzer zainteresuje się tym samym facetem co Ty :]
hahah no o tym nie pomyslałam



Dodano: 2011-06-29 19:25

DonVitteo napisał(a):
[quote:c7ef1f54ab="Doriana86"][quote:c7ef1f54ab="MentalCage"]Jeżeli obie strony są szczęśliwe w swoich związkach, to owszem. Istnieje.


albo oboje są exami, którzy mają ze sobą dobre układy i się lubią po prostu. [/quote:c7ef1f54ab]

Nie zawsze taka opcja jest możliwa.[/quote:c7ef1f54ab]

z 2ma moimi exami jest:)



Dodano: 2011-06-29 19:32

Hm, ja jestem w przyjaźni z jedną moją eks, ale kosztowało mnie to rok nerwów związanych z "nastawianiem" jej - ale chciała, więc dało radę coś zrobić. Z inną eks w ogóle się nie udało zadzierzgnąć przyjaźni - otorbiła się swoimi emocjonalnymi bzdurkami, toksycznymi myślami i przekonaniem o nieomylności. Wciąż - przyjaźnie z eks-ami to nieco inna kwestia: pożądanie seksualne czy czułość są już jakoś przepracowane, można od nich łatwiej abstrahować.


Co cię nie zabije, to cię wkurwi


Dodano: 2011-06-29 21:01 Zmieniono: 2011-06-29 21:01

W moim przypadku nie było mowy o żadnych przyjaznych relacjach z moją eks. Już w trakcie związku obarczała mnie poczuciem winy za coś czego tak naprawdę nie zrobiłem ( przechodziła różne perypetię z facetami, bała się ich poniekąd ), że już nie wspomnę o tym, że spotykała się ze swoim byłym. Generalnie od samego początku karmiła mnie głodnymi kawałkami, że de facto nie potrafi tak ostatecznie odprawić kogoś z kim była tak długo, było jej go żal itd. Z relacji znajomych wiem, że rąbała mi tyłek tak samo jak czyniła tak ze swoim byłym, z którym jeszcze wtedy była w związku. Nie wspomnę już o tym, że również puszczała mnie kantem. Nie miałem zamiaru podtrzymywać przyjaźni z kimś takim.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło