Nigdy nie byłam taka, jak moje rówieśniczki, zawsze odstawałam od reszty i trzymałam się z boku. Mówiono o mnie "dziwoląg", "wariatka". Ale też nie zachowywałam się tak, jak inni.
Kiedy poszłam do szkoły, zaczęłam interesować się sadomasochizmem. Byłam najprawdopodobniej jedyną osobą w mieście, która lubiła chodzić do dentysty. Od kiedy pamiętam, nigdy nie miałam problemów z uzębieniem, nawet jako maluch. Nie byłam nigdy szczerbatym brzdącem, który się ślini. Stomatologów zawsze zadziwiały moje... dość nietypowe kły. Był dłuższe, niż u większości ludzi.
W starszych klasach zainteresowałam się okultyzmem i zaczęłam chodzić na koncerty metalowe. Właściwie to na pierwszy koncert poszłam w wieku dziewięciu lat.
Nie mogę jednak zrozumieć, co się ze mną ostatnio dzieje. Zaczęło się od tego, że na jednym z koncertów poznałam pewną bandę motocyklową. Nazywali siebie "Aniołami Piekieł" (czy jakoś tak) i wciąż piewali piosenkę. Coś o złowrogim księżycu. Od tego czasu nie panuję nad swoim zachowaniem, zwłaszcza w nocy. Polubiłam krwiste befsztyki! I zaczęłam pisać mroczne wiersze...
- Auuuuuuuu!
Oho, już czas. Zaczęli śpiewać "Złowrogi Księżyc", muszę iść. Później to skończę.
Ach, zapomniałabym dodać: jestem wilkołakiem.