Po wydaniu fantastycznego "Nexus Polaris" norweski Covenant miał nieprzyjemność procesować się o prawo do nazwy ze szwedzkim przedstawicielem sceny electro. Na nieszczęście dla zespołu zmuszony on został do zmiany nazwy, którą ostatecznie został The Kovenant. Wraz ze zmianą nazwy zmieniły sie pseudonimy muzyków - i tak Nagash został teraz Lex Iconem, Blackheart to teraz zwyczajnie Amund Svensson, Hellhammer zachował swój pseudonim, natomiast w miejsce gitarzysty Astennu pozyskano wokalistę Eileena Kuppera, a wiosłami zajął się Svensson, który obsługuje także klawisze.
"Animatronic" jest sporym krokiem do przodu. Nie chce dyskutować, czy jest to krążek lepszy czy gorszy od "Nexus Polaris", gdyż jest trochę inny, ale też trzyma bardzo wysoki poziom. Można tutaj znaleźć wyraźną fascynację płytami "Herzleid" i "Sehnsucht" Rammstein i "Passage" i "Eternal" Samaela. Zwolennicy bardziej wysmakowanego grania pewno stwierdzą zapewne, że jest to album słabszy od poprzedniczki, ale miłosnicy nowoczesnych brzmień, nie stroniących od elektroniki powinni być zachwyceni, gdyż "Animatronic" po tym względem to bardzo mocna pozycja.
Wydawca: Nuclear Blast Records (1999)