Hieronymus Bosch to nie jest żaden skowyczący wokalista z brodą i śpiewający do butów, ani kolejny ex-członek jakiegoś boysbandu. Poza nazwiskiem tego holenderskiego malarza z XV/XVI w. kryje się moskiewska, deathmetalowa formacja, która nagrała właśnie swój trzeci album. "Equivoke" nie zawiera jednak muzyki zamroczonej potężnymi ilościami wódki, ale kawał naprawdę wyśmienicie zagranego death metalu.
Choć rosyjska grupa istnieje na rynku muzycznym od 1993 roku, to dopiero teraz mam okazję bliżej się przyjrzeć ich twórczości. Z jednej strony mocno zaadoptowany styl "francuskiej Kanady", z drugiej europejskie wizjonerstwo i komplikowanie życia słuchaczowi. Podczas gdy "Equivoke" nie deklasuje dokonań ani Martyr, ani tym bardziej Theory In Practice, jest to wydawnictwo naprawdę godne uwagi, któremu warto poświęcić trochę czasu.
Tracklista:
01. Zero On A Dice
02. Fingerprint Labyrinth
03. Monad Hecatomb
04. Forlorn Luminary
05. Stones And Stocks
06. Tracer Bullet Falling Star
07. Scrupulum
08. Broke
09. Scoffer Tragedian
10. The Mime
Wydawca: Paymon/CD-Maximum (2008)