Na następcę "Infinity" fani Devina Townsenda musieli poczekać dwa lata. W 2000 roku na rynek trafił album, który przez wielu określany jest mianem - trudnego, nieznośnego i dziwnego. I w istocie jest to najdziwniejsza pozycja w całej dyskografii muzyka. Płyta "Physicist" to wydawnictwo, na którym swoją niepodważalną przewagę zaznaczył industrial.
Trzecia solowa płyta Devina Townsenda - "Physicist" to ciężkostrawny album, cholernie trudny w odbiorze, skierowany raczej do osób lubujących się w muzycznej ekstrawagancji, a i w wypadku takich osób trudno o zachwyty. Cała płyta jest raczej monotonna, nic wyjątkowego się na niej nie dzieje. Tylko dla zapalonych fanów Kanadyjczyka.
Tracklista:
01. Namaste
02. Victim
03. Material
04. Kingdom
05. Death
06. Devoid
07. The Complex
08. Irish Maiden
09. Jupiter
10. Planet Rain
Wydawca: InsideOut (2000)