Tenebris powstał w Łodzi w 1991 roku. Niedługo później do kapeli dołączył Simon, po swoim odejściu z Pandemonium. Co ciekawe gitarę basową zamienił na sześciostrunową i wokal, zostając liderem zespołu. Podobnie jak jego poprzednia formacja, Tenebris parał się mrocznym black/death/doom metalem jednak bardzo daleko mu do tego poziomu, a „The Odious Progress” nawet nie umywa się do „Devilri” czy „The Ancient Catatonia”.
Po wspaniałym i mocno zaistniałym w polskim podziemiu demie „Devilri”, Pandemonium zaatakowało debiutanckim albumem. W międzyczasie z zespołem pożegnał się basista Simon, który swoje muzyczne losy związał z Tenebris, a jego miejsce zajął Jack z Hazael. Ponadto załogę wzmocnił Quack z Hate i nieistniejącego już wtedy Imperator. W line-upie widnieje wprawdzie jeszcze perkusista Peter, ale ma on swój udział tylko w dwóch pierwszych kawałkach. Biorąc pod uwagę, że ten drugi to „Memories”, który pochodzi z „Devilri” to na tą płytę nagrał on tylko jedną pozycję. W pozostałych utworach Pandemonium wspomaga Carol z Imperator. To w tym czasie coś zaiskrzyło pomiędzy Paulem, a Peterem , co skończyło się tym, że ten drugi zdezerterował z zespołu zabierając jednakże prawa do jego nazwy. Spowodowało to zmianę szyldu na następne dziewięć lat. Na razie jednak, w roku 1994, Pandemonium uderzyło z ogromną mocą.
Po re-edycji demo "Devilri" wydanego na
winylu zespół Pandemonium przypomina swoje kolejne dzieło - pełny album "The Ancient
Catatonia". Album ten ukaże się jeszcze zima 2013 roku za sprawą Old
Temple. Re-edycja będzie zawierała pełną
wersję albumu z dziesięcioma utworami bez zbędnych i niepotrzebnych
miksów czy poprawek dźwięku.
Pisząc recenzje staram się wgłębić w świat danej płyty w oderwaniu od otaczającej rzeczywistości porównując ją ewentualnie tylko do wcześniejszych dokonań tego samego zespołu. Mimo to, czasem jest to niemożliwe i tak właśnie jest w tym przypadku. Muzyka Blood Ceremony jest tak uderzająco podobna do Black Sabbath, że nie wspomnienie o tym byłoby poważnym przeoczeniem.
Po zakończonej właśnie pracy nad materiałem na czterościeżkowy split zatytułowany "We Are the Ancients" (Empheris/Conquest Icon/Purifier/Wraith), który niebawem ukaże się pod skrzydłami Necropulsar Productions, zespół Wraith rozpoczyna nagrywanie swojego debiutanckiego krążka. Poczyniono już wstępne ustalenia dotyczące kwestii technicznych, m.in. studio. Nagrania dokonane zostaną w stołecznym KPD Studio Pawła Niemrowicza oraz ABH Studio pod komendą Andiego Blakk'a.
Kto by się spodziewał, że Holendrzy wykonają tak ogromny krok naprzód. Pierwsze dwa krążki, choć znalazły spory oddźwięk wśród krytyki i publiczności były na dosyć marnym poziomie. Zespół opuścił wokalista Van Drunen, a za mikrofonem stanął Patrik Mameli, który także obsługiwał gitarę. Ponadto zwerbowano utalentowanego basistę Tony'ego Choy'a. W tym oto zestawieniu, z drugim gitarzystą Uterwijkiem i perkusistą Foddisem, Pestilence nagrało album, który po dziś dzień jest wymieniany jako kanon technicznego death metalu.
Drugi album muzyków z Tasmanii, jest tym, który wywindował ich na szczyt gatunku jakim jest techniczny death metal. Pomimo tego, że płyta została wyprodukowana przez samych muzyków, posiada rewelacyjne, świeże brzmienie. Co więcej - samo podejście do pisania kompozycji jest bardzo nowatorskie. Mamy bowiem do czynienia z epickim, brutalnym death metalem, który jedynie sporadycznie przypomina typową amerykańską konwencję.